niedziela, 26 maja
19:03

Amant na klockach

Życie w społeczności osiedlowej strasznie się nam ostatnio skomplikowało. Policja podaje, iż w godzinach przedpołudniowych, kiedy w bloku jest stosunkowo pusto, do mieszkań włamują się fachowcy, którzy dyskretnie, ale skutecznie forsują drzwi. Centralnie i bez krępacji. Więc trzeba się regularnie umawiać z kilkorgiem sąsiadów, którzy na zmianę podczas naszej nieobecności, zwłaszcza dłuższej, będą wpadać, gasić i zapalać światło, zasuwać i odsuwać firankę, w sposób ostentacyjny podlewać kwiaty, żeby zasygnalizować, iż właściciel, a przynajmniej jego namiestnik, jest i czuwa. Dalej – zagadywać nieznanych sobie przechodniów i pytać, czego mianowicie tu z rana szukają. Podejrzani są zwłaszcza osobnicy z plikiem ulotek reklamowych odnośnie dowozu pizzy. Bo ci bez ulotek to ewidentni złodzieje. Tak więc mieszkanie na osiedlu to jest kawał roboty, a właściwie harówka od świtu do nocy.

***
Historia upomina się, aby zaznaczyć, iż 17 maja 1928 roku Polskie Radio nadało słuchowisko pt. „Pogrzeb Kiejstuta” autorstwa Witolda Hulewicza – pierwsze słuchowisko napisane oryginalnie dla radia. A nagranie wówczas przekonującego słuchowiska radiowego to była sprawa szalenie trudna. „Don Kichota” wystawiano w radiu przy pomocy kompanii wojska, która wznosiła okrzyki i waleniem wielkich pokryw do garów imitowała zderzanie się rycerzy w zbroi. Deszcz to było sypanie grochu na napięty bęben; wiklinowy kosz na śmieci naciskany przy mikrofonie - raz mocniej, raz słabiej - dawał efekty trzaskania polan w ognisku.
Z historii odnotujmy też, że 21 maja w Lusławicach koło Tarnowa otwarto Europejskie Centrum Muzyki Krzysztofa Pendereckiego. W tej sielskiej okolicy, pełnej pofałdowanych wzgórz, falującego zboża, „gdzie panieńskim rumieńcem dzięcielina pała”, rosochatych wierzb, posadowiono ogromny prostopadłościan. Gdyby ktoś chciał przybliżyć sobie moment lądowania UFO na naszej planecie, radzimy udać się do miejscowości Lusławice. Bo przypuszczalnie lądowanie wehikułu kosmicznego w ziemskim pejzażu będzie wyglądało bardzo podobnie.
A 21 maja 1945 roku aktor amerykański Humphrey Bogart ożenił się z aktorką amerykańską Lauren Bacall. Na ślubnym kobiercu zapewne nie, ale na planie filmowym Humphrey, który był nikczemnego wzrostu, podwiązywał sobie pod podeszwy butów dość wysokie klocki drewniane, dzięki czemu kobiety w trakcie flirtów na ekranie nie musiały patrzeć na niego z góry.

Płoną góry, płoną lasy

Niedawno mieliśmy w kalendarzu Dzień Jedności. Ale spokojnie - to tylko w Liberii, bo u nas to po staremu.
Generalnie – Wielkopolska płonie. I to mimo wyjątkowo zimnej wiosny. Trawy płoną wszędzie, np. w okolicy Kalisza, gdzie balowicze w ramach uatrakcyjniania pobytu w podmiejskich laskach dokonują zapłonu, żeby impreza była jeszcze bardziej ognista. O ile to w ogóle możliwe. O ściółce leśnej, która płonie jak Wielkopolska długa i szeroka, i wspominać nie warto. O płonących trawach, pustostanach i garażach – takoż. Do bardziej osobliwego pożaru doszło w miejscowości Drzewce, gdzie interweniowała straż pożarna ze Słupcy. Przyjechała ugasić stertę obornika i na to spożytkowano nieco wody, ponieważ pożar był niestety perspektywiczny i mógł objąć pobliskie gospodarstwo. W każdym razie w Drzewcach obornik już nie płonie. Ciekawe co zapłonie w Obornikach, bo dlaczego miałyby one być wyjątkiem na tej mapie płomieni? Przychodzi zatem do głowy pytanie: czy w Wielkopolsce jest coś, czego nie da się podpalić? Nie widzę...
***
Z historii wyjmujemy 14 maja 1952 roku, ponieważ tego dnia uchwałą Prezydium Rządu został ustanowiona Odznaka Honorowa „Wzorowy Kierowca”. Obejrzałem sobie tę odznakę, która przedstawia dość archaiczny nawet wówczas samochód ciężarowy wpisany w oponę samochodową i ogólnie wyglądem nie zachwyca. Historia lubi jednak zwykle zawiązać ironiczną pętelkę, bo i uchwałę, i odznakę zniesiono 1 lipca roku 2000. Po raz kolejny w podobnej sytuacji powtarzamy pytanie retoryczne: „I komu to przeszkadzało?” Widocznie nie my jedni stawialiśmy podobne pytania, ponieważ odznaka „Wzorowy Kierowca” została przywrócona ustawą w roku 2011, z tym że ustawa nie określała ani wzoru odznaki, ani zasad jej przyznawania. Czekano z tym na rozporządzenie właściwego ministra, które to rozporządzenie, niestety, nie ukazało się do dzisiaj. Więc jeszcze jedna odznaka, której praktycznie nie ma. Witamy w Polsce.
Historia. 17 maja 2006 roku w Łodzi otwarto centrum handlowe o nazwie Manufaktura, położone blisko dawnych przędzalni. I ona jest słuszna, ta koncepcja, bo teraz tysiące bezrobotnych włókniarek mają przynajmniej dokąd pójść na kawę. A gdyby chciały odetchnąć i pobyć w miejscu cichym, pustym i odludnym, to też, proszę bardzo, w tym samym kompleksie jest muzeum sztuki współczesnej. Tu zachodzą bardzo nieliczni koneserzy, zakochani, którzy nie mają się gdzie podziać oraz osoby, które nagle zaskoczył deszcz. Cicho, ustronnie i przytulnie. Padało, więc wpadłem, widziałem, polecam.

Przed Albanią, za Albanią?

Zbliża się sezon majówek, a na majówkę bierzemy wałówkę, czyli coś na ząb plus popitka. Problem może się pojawić wtedy, gdy tej wałówki jest zbyt wiele. Bo to i nanosimy się, i przytyć można. Ale problem z nadmiarem wałówki może być też taki, jaki wystąpił w Henrykowie - to wieś w powiecie krotoszyńskim. Tam patrol drogówki zatrzymał do rutynowej kontroli samochód, którym podróżowało troje młodych ludzi. Od słowa do słowa policjanci poprosili, by kierowca uchylił bagażnik. A tu - wałówka. Cała sterta. Jedzenia, że nakarmiłoby się kompanię wojska. Plus alkohol, bo czymś to jednak popić trzeba. Policjanci dalejże rozpytywać, gdzie to państwo dostali te wszystkie smakołyki. Ono w Poznaniu. A bliżej nie było? Może i było - odpowiedzieli podróżni - ale co z Poznania, to z Poznania. Niby prawda, ale policjanci jednak posprawdzali zgłoszenia o kradzieżach sklepowych i okazało się, że identyczny asortyment zniknął był właśnie z półek sklepowych, ale nie w Poznaniu, lecz w Lesznie. No i teraz podwójna przykrość dla pasażerów samochodu, bo wałówki nie pokosztują - to raz. A dwa, że z samej majówki też nici, bo trafili do policyjnego aresztu.

***
Z historii wiadomo, że 26 kwietnia 1792 roku po raz pierwszy wykonano „Marsyliankę”, która trzy lata później została hymnem Francji. Rzecz spodobała się do tego stopnia, że pierwszymi taktami „Marsylianki” czterej chłopcy z Liverpoolu rozpoczęli swój słynny kawałek z 1967 roku „All You Need Is Love”, To nie jedyny przykład recyclingu, jaki wiązał się z końcem kwietnia. Oto bowiem 26.04.1954 roku reżyser japoński Akira Kurosawa pokazał światu film pt. „Siedmiu samurajów”, gdzie najpiękniejsze sceny rozgrywały się w ulewnym deszczu i w błocie. Rzecz jednak miała potencjał, przynajmniej w oczach producentów z Hollywood i już niebawem oglądaliśmy w olśniewającym technicolorze tę samą opowieść, tyle że rozgrywającą się na Dzikim Zachodzie, pt. „Siedmiu wspaniałych”. I o żadnym błocie nie było już mowy, a przeciwnie – rewolwerowcy występowali w olśniewającym kalifornijskim słońcu. Wniosek? No tak, dobrą historię to jednak trzeba umieć sprzedać.
A z kolei 29 kwietnia 1960 roku upamiętnił się tym, że emisję rozpoczęła telewizja albańska. Z tej okazji przypominamy, że w Polsce przez całe dziesięciolecia słuchaliśmy Radia Tirana, nadającego ze stolicy tego malowniczego kraju. Radio Tirana wypominało nieustannie, że polskie władze zdradziły wzniosłą ideę marksizmu i leninizmu, ponieważ nasz socjalizm jest na pół gwizdka. Ten prawdziwy i właściwie jedyny na świecie został wdrożony właśnie w Albanii i do niej powinniśmy nieustająco dążyć. A my w różnych innych dziedzinach życia zastanawialiśmy się wtedy, czy jesteśmy jeszcze przed Albanią, czy już za Albanią.

Prosty, jak na garbatego...

Wiosna się nam już rozpędziła, a podmuch świeżości widać także w działce kryminalnej. Po prostu przestępcy wykazują więcej inwencji i demonstrują coraz to nowe pomysły, czasem skrajnie odlotowe. Wiosenna fantazja dopada nawet najmłodszych. Na przykład dwóch dziewięciolatków z Kalisza wystukało w telefonie numer 112 i poinformowało, że ich rodzice leżą właśnie nieprzytomni na podłodze, a oni nie wiedzą, co mają robić. Z miejsca pod wskazany adres ruszyła ekipa pogotowia ratunkowego. I panowie ratownicy najpierw się zdziwili, a potem - nie. Zdziwili się, ponieważ zastali oboje rodziców nie tylko nie na podłodze, lecz i w dobrym zdrowiu. A potem to już nie było się co dziwić, bo sami szacują, że nawet 40 procent ich wyjazdów to albo hipochondria, albo pomyłka, albo kawał.
To zupełnie jak u strażaków, do których w nieodległym Odolanowie zadzwoniła nie tak dawno jedenastoletnia dziewczynka alarmując, że jej siostrzyczka wpadła pod lód na jeziorze. Kiedy kilkudziesięciu ratowników zjawiło się w pełnej gotowości, dziewczynka spytała: „Panowie, cóż to – na żartach się nie znacie?”
Aspiracje w społeczeństwie rosną. Ludzie stają się ambitni, wymagający, także na polu konsumpcji. Co widać także na licznych przykładach w dziedzinie przestępczości. Owszem, zdarza się, że ktoś skradnie w sklepie bułkę, serek topiony, baton lub napój gazowany, ale to bardziej dla draki niż z realnej potrzeby. Teraz przedmiotem aspiracji stał się towar z najwyższych półek. Przykładowo - zgrany zespół pięciorga pań i panów z okolic Koła nie zgarniał ze sklepowych półek - oczywiście bez płacenia - niczego co nie byłoby najdroższe, markowe i luksusowe. Jak perfumy, to tylko najprzedniejszych światowych marek. Jak alkohol, to kilkuletnia szkocka whisky, jak koniak, to najlepszy francuski, jak wino, to bynajmniej nie bułgarskie. W kilku województwach ze sklepowych półek zaczęło znikać wszystko, co wykwintne i najdroższe jednocześnie. Zdolne usatysfakcjonować nawet najbardziej wyrafinowane podniebienia. Zanim wreszcie w Piotrkowie Trybunalskim policja zatrzymała hołdowników luksusu. No, ale teraz te rozbudzone do granic aspiracje kulinarne będą musiały zawisnąć w próżni. Bowiem przynajmniej część tych arystokratów stołu czeka inne menu. Będzie jak w piosence: czarny chleb, czarna kawa...
Historia przypomina, że to właśnie 7 maja 1824 roku w Wiedniu po raz pierwszy wykonano IX symfonię Ludwiga van Beethovena, zwaną „Symfonią radości” i szalenie popularną głównie dzięki finałowej kantacie „O radości, iskro bogów...” Tak więc wówczas po raz pierwszy świat usłyszał te nuty, podczas gdy sam Beethoven nie słyszał ich wcale, był już bowiem wówczas kompletnie głuchy. Po kątach szeptano, że efekt nie mógł być lepszy, ponieważ rzecz pisał kompozytor, który sam nie słyszy tego, co komponuje. Więc jak na kalekę, to wyszło nawet nieźle. Polskie przysłowie w takich sytuacjach mawia: prosty, jak na garbatego.

Bitwa pod Stolcem

Jak to jednak przyjemnie było kilka dni temu obudzić się w Dniu Drogowca i Transportowca ze świadomością, że po zimie wszystkie dziury w jezdniach już załatane na gładko. Dzisiejsza uroczystość to jednak małe miki w porównaniu z tym, jak celebrowano drogowców i transportowców w PRL-u. Wtedy to już od świtu rozpoczynały się uroczyste narady, odczytywano listy pochwalne od dyrekcji, młodzież recytowała wiersze na uroczystych akademiach. A wspomnijmy choćby taki Dzień Transportowca i Drogowca 23 kwietnia 1967 roku w Szczecinie. Od 11.00 przez miasto sunęła defilada maszyn i sprzętu komunikacyjnego, za pocztem sztandarowym w obstawie służby ruchu MO ciągnęły samochody: mikrus, syrena, warszawa, nysa, żuk, star, żubr oraz autobusy, a także lekkie skrapiarki do bitumu, szczotki mechaniczne do czyszczenia jezdni, kotły do wytwarzani asfaltu lanego, walce na przyczepach, a kolumnę zamykał zespół do suszenia i otaczania kruszywa bitumem. W czasie przejazdu ulicami miasta samolot z lokalnego aeroklubu zrzucał kwiaty na trybuny. A wieczorem zespół Teatru Współczesnego w Szczecinie przedstawił sztukę Agnieszki Osieckiej dla drogowców pt. „Niech no tylko zakwitną jabłonie”. Te jabłonie może kwitły bardziej niż sieć dróg w PRL-u, ale nikomu to jakoś nie przeszkadzało. Przynajmniej nie przeszkadzało w świętowaniu.
O uroczystościach szczecińskich wspominamy nieprzypadkowo, bo właśnie 26 kwietnia przypadał tradycyjnie dzień wyzwolenia Szczecina. Otóż tego dnia w roku 1945 wyzwolono niemieckich mieszkańców miasta Stettin od tyranii hitlerowskiej. Kroniki nie podają, czy bardzo mieszkańcy się z tego powodu ucieszyli. I czy witali kwiatami żołnierzy Armii Radzieckiej. I, żeby wyeliminować wszystkie ewentualne wątpliwości i niezręczności, Dzień Wyzwolenia Szczecina od roku 2000 jest już Świętem Zdobycia Szczecina. I teraz już wszystko jasne.
Historia. 24 kwietnia przynosi rocznicę bitwy z roku 1276. Było to mianowicie zwycięstwo połączonych sił jaworsko-legnickich nad rycerstwem wrocławskim. Wydarzenie to rozegrało się niedaleko Ząbkowic Śląskich we wsi Stolec i przeszło do historii jako bitwa pod Stolcem. Jakoś mało o niej słychać na lekcjach historii. Ciągle tylko Grunwald i Grunwald. Może czas na odmianę?
25 kwietnia 1859 roku w Port Saidzie wbito pierwszą, symboliczną łopatę w piasek, inaugurując tym samym budowę Kanału Sueskiego. Przypominam, że uroczyste otwarcie Kanału nastąpiło 17 listopada 1869 roku z udziałem wielu koronowanych głów, między innymi cesarza Franciszka Józefa. A mistrz Giuseppe Verdi skomponował nawet z tej okazji pamiętną operę pt. „Aida”. Ciekawe, czy u nas mistrz Penderecki skomponuje operę po przekopaniu Mierzei Wiślanej?

Aquapark uzaleznienia pakos224px

 

 

Wielkopolskapowiat_wagrowiecki_herbMiasto_WagrowiecGmina_Wagrowiec1_skoki2_golancz3_damaslawek4_miescisko5_wapno
interiaangoragazeta prawnagazety lokalnegłos wielkopolskiitv wągrowiecjamajkakreisbotemotel-azylpietrakradio merkurysdpspltok fmwielspinwillisch_logo
aquapark_wagrowiecnielbaSTART-logo bgzPalucki Bank Spoldzielczy

Na naszej stronie internetowej stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies. Czytaj więcej…

Zrozumiałem