wtorek, 14 sierpnia
14:35

Wykapany tatuś!

Wakacje, ruszamy się po Wielkopolsce więcej niż zwykle. Okazało się, że w Jarocinie mieszkają kobiety niezwykłej wytrwałości i cierpliwości, o czym donoszę z własnego doświadczenia. Zatrzymaliśmy się, by kupić coś w supermarkecie. Żona na zakupach, ja w samochodzie. Podchodzi pani potrzebująca. Ja – okazuje się – mam tylko karty i ani grosza w portfelu. Mówię do pani, że jak żona wróci z zakupów, to wspomożemy. Pani wzięła to sobie do serca, została na miejscu i ani drgnie. Dzieli nas 10 centymetrów, między nami szyba samochodowa, którą zasunąłem, bo od pani dość mocno jechało dynksem. Pani stoi, ja siedzę. Między nami 10 centymetrów. Próbuję słuchać radia. nie mogę się skupić. Dziesięć centymetrów! Czuję jej wyczekujący wzrok. Nagle spostrzegam, że żona zostawiła torebkę na sąsiednim siedzeniu. Zaczynam grzebać. Są pieniądze! Wziąłem, odsunąłem szybę, dałem pani, zasunąłem.
I to jest – uważam – skandal! Nie to, że ta pani tak uporczywie prosi, nie. Skandalem jest to, że żona, co odkryłem przypadkiem, nosi jakieś niewyobrażalne sumy zaskórniaków w tej torebce. I teraz pytanie: kto ode mnie ciągnie więcej kasy – przygodna pani potrzebująca pod marketem w Jarocinie czy żona. Niestety, odpowiedź jest więcej niż oczywista.
Zastanawiam się, czy nie związać się z tą potrzebującą panią. Na pewno kosztowałaby mnie mniej.
***
Media plażowe. Portal pudelek.pl nie tak dawno odnotował, że brytyjski następca tronu, książę Jerzy, skończył pięć lat! W tej sytuacji Pudelek stawia fundamentalne pytanie Czy jest podobny do ojca? Cóż, może pytanie nie należy do najbardziej taktownych, ale z drugiej strony ileż to naczytaliśmy o rozluźnieniu obyczajowym w brytyjskiej rodzinie królewskiej . I to właśnie na pudelku.pl. Z tym, że pudelek.pl powinien być konsekwentny i zapytać, czy do taty podobny jest również tata księcia Jerzego.
***
Oglądamy starsze kino. Film „Big Bang” Andrzeja Kondratiuka z roku 1986, w którym pada mnóstwo ciekawych koncepcji. Na Mazowszu wylądowało UFO i teraz w imieniu ludzkości wita to UFO tamtejszy robotnik rolny o twarzy Janusza Gajosa. Ma nawet pomysł na powitanie:
- Jak im nie w smak czysta, będzie kolorowa. A jak i to nie, to się zrobi „tatę z mamą”. Czyli wódkę z colą.”
Z kolei Ludwik Benoit rzuca ponadczasową myśl: „Jak kto nie ma głowy, to się nadaje na państwowe posadę”. Prawda, że się nie zestarzało?

 

Seks za paczkę fajek

Jeździmy po Polsce, czytamy lokalną prasę. Gazeta Sejneńska przynosi elektryzującą opowieść z uroczego miasteczka - a jakże! - Sejny. To kawałek za Suwałkami w stronę Litwy. „Samotny mężczyzna mający obsesję na punkcie kobiet i seksu pojawiał się przez cała wiosnę w wielu miejscach, śledził i podglądał upatrzone kobiety. Przychodził do instytucji, gdzie pracują ładne kobiety, składał im niemoralne propozycje”. Niestety, Gazeta Sejneńska nie precyzuje, w których to tamtejszych instytucjach pracują ładne kobiety, w odróżnieniu od instytucji, w których pracują te drugie panie. „Był bezpardonowy i bezpośredni”. I proponował paniom w zamian za współżycie rozmaite dobra: jednej działkę rolniczą, innej pieniądze, jeszcze innej alkohol. A bywały i takie panie, którym za seks proponował paczkę papierosów, zresztą krajowych. Panie wprawdzie nie wniosły skarg na policję, ale za to zapewne znienawidziły się nawzajem do grobowej deski. Bo co o pani, której uroda i sex appeal jest wart działki rolniczej, ma myśleć pani, której za seks zaproponowano tylko paczkę fajek? Tak, damskie Sejny pozostaną skłócone na wieki.
***
Wakacje. Jeździmy nad morze i przeglądamy hasła, jakimi reklamują się miasta województwa pomorskiego.
„Sopot – kurort pełen życia”. „Kurort” to mniej więcej to samo co „uzdrowisko”, ale niezupełnie. Bo w uzdrowisku powinny być jakieś tężnie, jakieś kąpiele błotne, źródła mineralne. A w kurorcie podobne rzeczy nie muszą występować wcale – za to powinien być deptak, molo i kasyno. Z moich doświadczeń wynika, że jak człowiek przejdzie latem w południe w upalny dzień - przy pełnej frekwencji kuracjuszy naturalnie - od sopockiego mola do Opery Leśnej przez deptak zwany Monciakiem, to od razu nadaje się na kurację w uzdrowisku. Nie w kurorcie.

***
Historia przypomina, że 7 sierpnia 1908 roku w Austrii odnaleziono figurkę tzw. Wenus z Willendorfu sprzed 24 tys. lat. Trudno orzec, czy Wenus jest piękna, bo jej twarz zarysowano bardzo umownie. Ale na pewno jest uwodzicielska, bo biust i uda artysta wyeksponował bardzo mocno. Jeżeli porównać Wenus z Willendorfu i zdjęcia celebrytek na „Pudelku”, dochodzimy do wniosku, że ludzkość zatoczyła koło.
Jeździmy po Polsce, jesteśmy na Roztoczu - to wschodnia Lubelszczyzna. Płynie tu rzeka Tanew, której nurt przegradzają kolejne progi, takie miniwodospady, dzięki czemu słychać te legendarne szumy nad Tanwią. Zachęcam żonę, by wysiadła z auta i poszła ze mną posłuchać. Ale żona nie jest wielbicielką szumów, odsuwa tylko szybę samochodową, słucha przez chwilę i mówi: Eee, tam. Jak spuszczam wodę w łazience, to ładniej szumi.

Cierpieć za miliony

Wsłuchujemy się w tętno Wielkopolski. Oto w Rawiczu organa porządku publicznego wzbogacą się niebawem o nowego funkcjonariusza. Będzie to pan plantowy. Rawickie planty, czyli park miejski, przeszły właśnie gruntowną rewitalizację i dobrze byłoby, żeby stan czystości i porządku utrzymał się tam na stałe. Zostanie więc zatrudniony stróż, który będzie, jak to wyrażają władze miejskie, „dedykowany do tego miejsca”. Internet jest jak zwykle sceptyczny i pyta komu za średnią krajową opłaca się grabić liście, zbierać psie kupy. Jest jeszcze inna niejasność w funkcji pana plantowego: będzie on miał mundur służbowy, z tym, że jeszcze nie wiadomo, jaki. I to otwiera przed panem plantowym ogromne możliwości. Bo przecież nie musi mieć jednego munduru na stałe. Może każdego dnia pokazywać się w innym przebraniu - dla zmyłki. Już sobie wyobrażam pana plantowego w kostiumie Zorro, przebranego za kogoś z rodziny Adamsów, za Królewnę Śnieżkę, za E.T z filmu Spielberga, za Myszkę Miki, za marchew, gruszkę lub pietruszkę, za świnkę Piggy, za prezydenta Trumpa, za Batmana... W ostateczności może włożyć mundur dzielnicowego. Wtedy to już nikt nie rozpozna w nim pana plantowego.
***
Jeździmy po Polsce, czytamy prasę regionalną. „Nowy Tydzień” z okolic Włodawy, w nim list do redakcji. Agata pisze, że poznała Karola, który bardzo jej się podoba. „Wiem, że to kwestia czasu, kiedy w końcu odważymy się |”pójść na całość”. Problem jednak w tym, że Karol ma astmę. „Boję się, co będzie, kiedy będziemy się kochać”. Karol może dostać zadyszki, która grozi śmiercią lub kalectwem. - obawia się Agata.
Cóż, nie od dziś wiadomo: albo miłość, albo zdrowie.
***
Historia. 31 lipca 1959 roku Ministerstwo Handlu Wewnętrznego wydało zarządzenie, zgodnie z którym poniedziałek stał się „dniem bezmięsnym”. W żadnym zakładzie gastronomicznym nie można było wtedy dostać mięsa do posiłków. Później dniem bezmięsnym ogłoszono również środę, a z czasem to święto przeniosło się na kolejne dni tygodnia, tak że ani się obejrzeliśmy, a staliśmy się narodem wegetarian.
***
Prasa plażowa, a konkretnie dziennik „Fakt”, leje gorzkie łzy nad losem aktorki Małgorzaty Sochy, bo po upojnych wakacjach znów będzie musiała spędzać po kilkanaście godzin dziennie na planach zdjęciowych do reklam kolejnych produktów. A pani Małgorzata była już twarzą tylu dóbr, że trudno zliczyć – od mebli po samochody. Ale – podkreśla „Fakt” - to tylko jeszcze jeden polski los. Bo pani Małgorzata cierpi, ale cierpi za miliony.

Kto da więcej?

KotKot

Jeździmy po Polsce, czytamy prasę regionalną. Rzeszowskie „Nowiny” donoszą, iż „do 90-letniego mieszkańca Jarosławia przyszedł rzekomy urzędnik gminny. Poinformował o możliwości uzyskania znacznej dotacji z Unii Europejskiej. Warunkiem otrzymania dotacji było okazanie 12 tys. złotych. 90-latek pokazał oszustowi swoje oszczędności. Wtedy ten, wykorzystując chwilę nieuwagi starszego mężczyzny, skradł mu ponad 30 tys. złotych”. Lecz nie to jest najbardziej interesujące w całej sprawie. Bo staruszek próbuje na użytek policji opisać oszusta: „Wypowiadał się bardzo pewnie i rzeczowo, czym wzbudził przekonanie, że jest urzędnikiem państwowym”. Takie zabobony tylko na Podkarpaciu. Bo gdyby w Wielkopolsce taki pan mówił pewnie, rzeczowo i na temat, nikt by nie uwierzył, że jest urzędnikiem.
***
Historia. 27 lipca 1947 roku górnik Wincenty Pstrowski rzucił słynne hasło: „Kto da więcej niż ja?” No i górnik Wincenty przekraczał, przekraczał, aż przekroczył. Po dziewięciu miesiącach od rzucenia hasła przekroczył mianowicie bramy Królestwa Niebieskiego. Ulica skwitowała to rymowanką: „Gdy chcesz zdążyć na sąd boski, za......aj tak jak Pstrowski”. Umorusaną twarz naszego słynnego przodownika znał jednak wówczas cały naród, ponieważ trafiła na banknot pięćsetzłotowy, zwany „brudasem”. Wprowadzono go do obiegu po słynnej wymianie pieniędzy w roku 1950. Złodziejskiej wymianie, na której stracili wszyscy, z przodownikami pracy włącznie. I po co było maczać w tym palce, kolego przodowniku?
***
Latem potrafią się zdarzyć najdziwniejsze rzeczy, co potwierdza tegoroczna pogoda, ale też na przykład Kurjer Poznański z lipca 1934 roku. „Rolnik Wojciech O. z Sierakowa cierpiący od dłuższego czasu na żołądek postanowił zażyć lekarstwa. Wskutek pomyłki jednak sięgnął po butelkę zawierającą truciznę na szczury. Trucizna okazała się zupełnie nieszkodliwa, a nawet wręcz przeciwnie, okazał się doskonałem lekarstwem na bóle żołądka”. Takie były przed wojną żołądki i trucizny. Nie to co dziś.
***
Znajoma bibliotekarka opowiada o swoich przygodach w dobie poprawności politycznej. Chlapie, co jej ślina na język przyniesie i obawia się, że za któryś taki numer ją zwolnią. Ot, w okresie Bożego Narodzenia przychodzi oddać książkę student o ciemniejszym kolorze skóry. Bibliotekarka zagaduje: „Pan przychodzi dzisiaj? Trzech Króli było dwa dni temu”. Ostatnio przyszedł pan, który zapragnął pożyczyć coś z Dostojewskiego. Pyta: „Czy znajdę tu „Idiotę” Bibliotekarka: „Tu? Niejednego!” Tak, ona długo tam nie popracuje...

Byczo jest!

Rzadko kto do mnie pisze, więc cieszę się z każdego maila. Właśnie nadszedł taki: „Szanowni Państwo, kontaktuję się z Państwem w imieniu producenta nowoczesnych bidetów elektronicznych. Zwiększenie poziomu higieny wpływa pozytywnie na produktywność, co udowadniają liczne badania naukowe. Czy mogę w związku z tym przesłać więcej informacji na temat naszych produktów?” Już tyle sposobów wypróbowałem, by stać się bardziej produktywnym i - nic. Więc jak nie pomoże mi bidet elektroniczny, to już stracę ostatnią nadzieję. Proszę koniecznie przysłać.
Historia. Rocznica bardzo istotna dla całej kultury Zachodu i naszej tradycji europejskiej. Mianowicie w lipcu 2016 roku w trakcie festiwalu La Vaquilla del Ángel w hiszpańskim mieście Teruel na tamtejszej arenie, podczas rytualnej walki z bykiem, zginął toreador Victor Barrio. Zginął w czasie wykonywania czynności służbowych. Byk imieniem Lorenzo o wadze 529 kilogramów ugodził dzielnego toreadora rogami w pierś, skutkiem czego oddał on – oczywiście toreador, nie byk – niebawem ducha w szpitalu. Było to brzemienne wydarzenie. Cała Hiszpania okryła się żałobnym kirem. Kondolencje rodzinie Barrio złożył sam premier Hiszpanii Mariano Rajoy. Nie muszę dodawać, że ostatnia walka i śmierć tak wybitnego toreadora były transmitowane na żywo przez hiszpańską telewizję. Losy byka imieniem Lorenzo pozostają, niestety, nieznane. Cóż, pewnie „Zabili byka, cóż to był za byk!” Więc kondolencje całej byczej rodzinie – ode mnie. Mało, ale zawsze.
Prasa plażowa. Tu pięć minut sławy – ale przyznajmy: zasłużonej – zyskał pan Dominik, który na fanpage`u sieci marketów zapytał: „Witam. Urodził się nam wczoraj synek i mam pytanie - czy jak damy mu na imię Carrefour, to dostanę w prezencie ten bujany fotel ogrodowy? Albo chociaż paczkę kaszanki firmy Sokołów” Służby prasowe tej sieci sklepów odniosły się do inicjatywy pana Dominika życzliwie, choć z mieszanymi uczuciami: „Dominiku, wolelibyśmy, żebyś nie dawał synkowi na imię Carrefour. Ale jeśli dasz mu na imię Janusz albo Adam, albo Napoleon (może być na drugie), z przyjemnością prześlemy Ci tyle kaszanki z Sokołowa, ile waży potomek”. Obawiam się jednakowoż, że niedługo usłyszymy z piaskownicy: „Mamo, a Tesco zabrał mi grabki. - O, chodź tu, Carrefour do mamusi. Ile razy mam ci powtarzać, byś nie bawił się z Tesco, Auchanem i Intermarche?! Idź się pobawić z Lidlem, popatrz jaki grzeczny...”

Aquapark uzaleznienia pakos224px

 

 

Wielkopolskapowiat_wagrowiecki_herbMiasto_WagrowiecGmina_Wagrowiec1_skoki2_golancz3_damaslawek4_miescisko5_wapno
interiaangoragazeta prawnagazety lokalnegłos wielkopolskiitv wągrowiecjamajkakreisbotemotel-azylpietrakradio merkurysdpspltok fmwielspinwillisch_logo
aquapark_wagrowiecnielbaSTART-logo bgzPalucki Bank Spoldzielczy

Na naszej stronie internetowej stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies. Czytaj więcej…

Zrozumiałem