środa, 19 czerwca
12:04

Zagubiony człowiek

Mój ukochany, ulubiony i niestety jedyny, ale wydający z siebie odgłosy i energię za co najmniej trzech wnusiów, już w blokach startowych, gotowy i zwarty do przeżywania drugich w swoim ośmioletnim życiu wakacji. Jako że liczy dni do końca roku, co mu wychodzi lepiej niż tabliczka mnożenia czy dzielenie, to tak z pewną tęsknotą i rozrzewnieniem przypomniałam sobie swoje wakacje z tamtych lat i późniejsze. I tak sobie wspominając te wakacje przy gotowaniu, praniu, prasowaniu czy innych, przyjemnych pracach ogródkowych, uświadomiłam sobie, że on, ten mój najdroższy człowieczek na globie, nie będzie skakał w klasy, ani grał w dwa ognie czy klipę wystruganym drewienkiem. Nie będzie bawił się w chowanego i wołał „zaklepany” lub w podchody, idąc po strzałkach narysowanych na ziemi lub według innych znaków na drzewach, bo po prostu nie wie, co to za zabawy. Pół wieku to w stosunku do wieczności niby nie tak dużo znowu, ale jednak to, co się dokonało przez ten czas, to nawet szeroko otwarte oczy wyobraźni nie ogarniają. Nam nikt nie organizował czasu w wakacje, a jednak nigdy się nie nudziliśmy. Teraz takie młode stworzenia cieszą się, że będą miały więcej czasu na: tablety, telefony i inne wynalazki. „Obcykani” są w tych gadżetach, niezbędnych już do życia jak powietrze i to nie morowe, że aż przerażenie ogarnia człowieka słusznego wieku i wzrostu. Wcale mnie to nie uraziło ani nie ubodło, gdy mój drogocenny wnuk powiedział, że człowiek mający braki w edukacji gadżetowej to człowiek zagubiony, bo tam przecież można wszystko. Miłość do wnuka takiej babci jak ja jest nieograniczona i nieskazitelna, dlatego muszę mu dorównywać, żeby nie stracić z nim kontaktu i mieć o czym rozmawiać. Mój osobisty i wyjątkowy klasyk, ten od „i tego się trzymajmy”, okazał się gołębiem i to bez gołębiego serca, ale miał takie różne ciekawe spostrzeżenia i świętą rację mówiąc, że kochanie wnuków to coś niepojętego i zupełnie innego niż miłość do własnego potomstwa. Jestem taką babcią-klabcią, jak mówi mój wnuś, której nie przeszkadzają ślady paluszków na szybie czy rozlanej wody na podłodze, bo mam gołębie serce, a tak naprawdę jakie to ma znaczenie? Najważniejsze, że ma kto to robić.

Komentarze   

 
0 #1 Janko 2019-06-13 11:31
"....i niestety jedyny," - i to jest najczęstezy błąd dzisiaj, o którym dowiadujemy sie z reguły gdy jest za pózno i nic juz nie mozemy zrobić. Nie ma piękniejszego widoku jak widok takich 4-5 wnuków razem się bawiących. Naprawdę serce rośnie, widać, ze cos po naszym życiu zostanie. A coraz częściej mam obserwacje, ze te tzw, rodziny patologiczne (czytaj - wielodzietne) sa o wiele szczęśliwsze w pózniejszym okresie od tych gdzie tylko jedynak sie pojawił ...Pomimo, ze kasy jak lodu najczęściej.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz

Regulamin dodawania komentarzy

Kod antyspamowy
Odśwież

Aquapark uzaleznienia pakos224px

 

 

Wielkopolskapowiat_wagrowiecki_herbMiasto_WagrowiecGmina_Wagrowiec1_skoki2_golancz3_damaslawek4_miescisko5_wapno
interiaangoragazeta prawnagazety lokalnegłos wielkopolskiitv wągrowiecjamajkakreisbotemotel-azylpietrakradio merkurysdpspltok fmwielspinwillisch_logo
aquapark_wagrowiecnielbaSTART-logo bgzPalucki Bank Spoldzielczy

Na naszej stronie internetowej stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies. Czytaj więcej…

Zrozumiałem