Pusty fotel

  • Drukuj

Kiedy kilkanaście lat temu stanąłem w drzwiach redakcji na Janowieckiej 1 ze swoim CV, to Jerzy Mianowski zaprosił mnie do głównego pokoju. Akurat była tzw. prasówka, więc tylko mnie krótko przedstawił: „będzie z nami pracował kolega ze słupskiej Gazety Wyborczej. Widziałem tylko oczy zadziwionego grubasa (sekretarza redakcji), który potem został jednym z moich najlepszych kumpli. Z jeszcze jednym stażystą ukuliśmy sobie nawet nazwę „Brygada Fakaldo” (to od reklamy w TV, ale głównie bawił nas pierwszy człon drugiego słowa). Potem się dowiedziałem, że nie lubimy się z innymi gazetami wągrowieckimi. Potem poznałem dziennikarzy stamtąd i okazało, że to bardzo fajni ludzie. Byli to np. Remigiusz „Tricky” Priebe, Waldemar „Forest” Konieczny i inni. Mowa nienawiści nie istniała, za to były rozmaite płyny.
Z Jerzym ścierałem się nie raz, ale zawsze szanował wolność słowa, więc na niegdysiejszej stronie z felietonami, obok publikującego tam księdza, byłem ja, ze swoimi herezjami.
Był jak ja, nauczycielem i dziennikarzem. Do tego pomógł mi w pewnych istotnych życiowo chwilach.
Żegnaj, chłopie.