WLKP

  • Drukuj

Okrągła, setna rocznica Powstania Wielkopolskiego. Jestem prawnukiem jednego z bojowców, Ludwika Winkowskiego, o którym niestety za wiele nie wiem, bo mój dziadek nie przywiązywał wagi do gawęd o ojcu. Wiem tyle, że lubił cygara.
Obchody to jednak jak dla mnie szopka. Kibice robiący to co zawsze, czyli odpalający w tłumie race, ale jakby niektórych zapytać o parę faktów historycznych i nazwisk, to mogłoby być ciężko. Ale już od jakiegoś czasu obchodzenie takich świąt odbywa się na zasadzie łopoczących flag, groźnych okrzykach i zamulających mózg wypowiedziach polityków. Z wiedzą merytoryczną gorzej.
W Poznaniu wesoło. Na koncercie upamiętniającym zryw Wielkopolan te same ograne zespoły, których ta rocznica nawet specjalnie nie obchodzi, a „mistrz prowadzenia” imprezy, celebryta Oliwier Janiak, nazywa marszałka województwa wielkopolskiego marszałkiem województwa mazowieckiego. Może stres, a może mu się powstania poje...y.
Prezydent Poznania, pan Jaśkowiak, natomiast strzelił sobie w stopę. Zrezygnował ze mszy upamiętniającej powstańców I ja to jestem w stanie zrozumieć, bo wyłuszczył swoje powody dość sensownie: nie przepada za premierem Morawieckim i prezydentem Dudą oraz brakiem rozdziału Kościoła od państwa. Jednak politycznie to może być samobój.
Teraz zdania dwóch redaktorów: aktywnego i byłego. Edgar Hein, dziennikarz muzyczny z Radia Afera, którego zacytowała poznańska WTK, stwierdził, że cały ten koncert poświęcony powstaniu to tylko odegrana akademia i niewiele więcej. A Remigiusz Łysy, mój dawny sekretarz redakcji, stwierdził, że mieszkając teraz w innym regionie Polski wie, że znajomość tej walki Wielkopolan jest znikoma wśród rodaków.