środa, 16 października
07:43

Góra z dołem się nie zejdzie

Słowo klucz: wykluczeni. Niedawno banki wprowadziły istotne zmiany w obsłudze kont przez Internet. Usiłując iść z duchem czasu i zmienić pewne ustawienia zdążyłem sobie zablokować konto, potem po wizycie w placówce stacjonarnej (konsultanci telefoniczni nie odbierali przez parę ładnych dni, a za muzyczkę w słuchawce beknąłem jak za zboże) je odblokować, potem znowu zablokować, dostawać po kilka SMS-ów od banku naraz, a kiedy w końcu dodzwoniłem się do konsultanta, to rzekł mi, że jeszcze nie mają opcji pomocy w moim problemie przez linię, ale prace trwają.
Jednak ja to ja. Jakoś w końcu odzyskam dostęp do widoku swoich środków, a na razie strzelam na ślepo w bankomatach. Co jednak z ludźmi starszymi? Już teraz pojawiają się listy i głosy w mediach, że osoby wiekowe kompletnie nie potrafią ogarnąć tematu. Nie każdy ma komórkę, a teraz trzeba czasem potwierdzać logowanie SMS-em. To samo w przypadku smartfonów, pracownikom punktów obsługi wydaje się, że każdy go posiada i każdy ma w nim aplikację banku. Przypomina mi to nieco sytuację w Anglii, gdzie ludzie reagują praktycznie szokiem, jeśli nie jest się właścicielem laptopa i telefonu. No, ale u nich występuje nawet oficjalnie jednostka chorobowa zwana nomofobią (od NO MObile) – lęk przed brakiem przenośnego urządzenia komunikacyjnego. Nie zapomnę też, jak przy kupowaniu komórki w małym sklepiku w Shoreham dołączono mi do niej tylko kabel do komputera, żadnej ładowarki. Bo jakże to, przecież każdy ma komputer i może przez niego zasilać baterię telefonu. Na szczęście miałem.
Podczas rozmów z konsultantami można było w ich głosach wychwycić bezradność i skrępowanie. Okazało się bowiem, że są pewne problemy z działaniem systemu po zmianach, a na odblokowanie swojego konta muszę czekać, aż wszystko usprawnią. „Wie pan, przepraszam, nic nie możemy poradzić. Decyzje zapadły u góry”.

Równać szereg!

„Naszym celem nie jest ograniczenie otwartości i dostępności do zawodu dziennikarza czy misji dziennikarskiej, ale próba właśnie ucywilizowania tej narastającej komplikacji, jaką są media społecznościowe, portale, które sobie pozwalają często na rzeczy wyjątkowo niesympatyczne, nieprzyjemne” (Ryszard Terlecki) Prawo i Sprawiedliwość ma plan w kwestii mediów. Chce ich przedstawicieli zrzeszyć w zawodowej korporacji. Gra tutaj słynnym paragrafem 212 kk (pozwalającym na ściganie dziennikarzy za rzekome pomówienia). Będąc opozycją, członkowie PiS mamili likwidacją tego przepisu po ich dojściu do władzy. Teraz okazało się ile warte są ich obietnice. Zlikwidować, owszem, można, ale po tym jak redaktorzy grzecznie się zgrupują w odpowiedniej dla rządzących formie. Takie przymusowe wcielanie planowane jest także dla artystów, z tym, że tam sytuacja jest bardziej skomplikowana, bo jednak jest to dla nich pewna ulga finansowa. Zastrzeżenia jednak budzi niejasna forma weryfikacji oraz czas ogłoszenia projektu (tuż przed wyborami – wiadomo o co chodzi). Jest to ewidentny zamach na wolność słowa. Jak konkluduje prawicowy dziennikarz Łukasz Warzecha, planowana kontrola i nadzór nad wolnymi mediami uderzą kiedyś w tych, którzy dziś ochoczo przytakują tej decyzji. Bo władza kiedyś się zmieni, a przepisy zostaną i na pewno będą wykorzystane przez kolejne rządy.
Pomysł stworzenia samorządu dziennikarskiego (ciekawe, kto by go powoływał), który miałby dbać o „standardy etyczne i zawodowe” trąci ponurym żartem z lat PRL-u. Tyle, że to raczej nie dowcip. PiS dąży do całkowitej kurateli nad państwem i obywatelami. Niestety, gros Polaków nie widzi tego, albo po prostu odsuwa od siebie problem, zwodzony ciągłymi obietnicami polepszenia bytu. Dzieli się rodaków na dwa plemiona i osłabia tym jednocześnie Polskę. Albo ktoś robi tu za pożytecznego idiotę, albo jest niespełna rozumu.
A propos w/w fragmentacji narodu. Widać to doskonale po krajowych debatach. W Łodzi o ratowaniu wolnej prasy rozmawiali wyłącznie dziennikarze i ex-dziennikarze Gazety Wyborczej, a w Lublinie o wyborach dyskutowali tylko członkowie PiS. 

Tu i ówdzie denerwujący poli...p

W obecnym rządzie afera goni aferę (m.in. Kuchciński, Piebiak), ale tam jest żelbetonowy mur. Żadne ujawnianie faktów przez media nic nie daje, za to jest odwracanie rekina ogonem, pobłażliwe podśmiechujki z dziennikarzy, a prorządowi redaktorzy topornie, acz skutecznie rozwadniają tematy.
Ale to nie dziwi, bo to samo było za Platformy Obywatelskiej czy też Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Środowiska polityczne są zblatowane, więc wiara w to, że ktoś tu kogoś rozliczy, jest dość zabawna. A że czasem rzucą jakąś rybkę na pożarcie... Cóż, tak się robi politykę, a ludzie uwierzą, że członkowie partii wypleniają zło ze swych szeregów. Tak jak Biedronowi jakoś nieszparko idzie z pewną działaczką Wiosny, którą młodzieżówka wprost oskarżyła o lobbing.

W Anglii spora część społeczeństwa osłupiała, kiedy aktualny premier Johnson zawiesił prace parlamentu, by przeciwnicy nie przeszkodzili mu w przeprowadzeniu bezumownego wyjścia z Unii. A trzeba pamiętać, że to najstarszy parlament świata i opoka demokracji. Politycy z zasadniczo wszystkich opcji uważają to za skandal konstytucyjny i zamach stanu. Przeciw twardemu brexitowi są nawet członkowie partii Johnsona.

Niestety, takich półdyktatorów zaczyna pojawiać się coraz więcej, w Stanach Zjednoczonych jest jeden, w Europie kilku (wliczając naszego). Nie tak to miało wyglądać, ale jakaś wajcha jest przestawiona z myśleniem obywateli, a może faktycznie ludziom już zależy tylko na ssaniu państwowego cyca i konsumpcji?

Wtem!*

„Komiksy, komiksy - magiczne obrazki
Pogonie i walki, pułapki, zasadzki

Podróże przez burze, kowbojskie ło-ho
Komiksy – to jest to!
(Fragment piosenki Majki Jeżowskiej, która spłyciła temat jednej z uznawanej dziś za dziedzinę sztuki twórczości - ale pewnie w dobrej wierze).
Zmarł Władysław Krupka, prawnik i milicjant, który podarował rodakom w czasach PRL-u kapitana Żbika. Jako scenarzysta starał się ocieplić wizerunek Milicji Obywatelskiej, lecz kiedy w latach 80-tych zomowskie pały spadały już na kogo popadnie, zrezygnowano z kontynuacji komiksu, bo i tak już nikt nie wierzył w dobrych milicjantów. Owe historie ilustrowali uznani dziś artyści, m.in. Bogusław Polch czy też Grzegorz Rosiński
Stara gwardia polskich komiksiarzy – tak bardzo niedocenionych w poprzednim ustroju, gdzie zresztą komiks był uważany za „zachodnie zło” – powoli odchodzi. Nie żyje już Wróblewski, Christa, Raczkowski, Pawel, paru weteranów choruje. Znakomita większość zaczynała w harcerskiej gazecie „Świat Młodych”. Trzyma się jeszcze Chmielewski, twórca słynnych „Tytusa, Romka i A`Tomka”, ale też już ma w okolicach 100 lat (Krupka miał 92).
Oczywiście są spadkobiercy. Jest spore grono młodych rysowników, które niesie pałeczkę dalej. Są imprezy (np. w Poznaniu w bibliotece uniwersyteckiej Dzień Darmowego Komiksu), są magazyny, które nadal zajmują się wydawnictwem obrazkowej kultury. Jednak takich tuzów jak ci z okresu smętnego komunizmu brakuje. Wyjątkiem jest Krzysztof ”Prosiak” Owedyk, który robi niesamowite rzeczy. Tadeusz Baranowski, jeden z oldbojów polskiego komiksu, zrezygnował już z tej opcji, teraz głównie zajmuje się malowaniem obrazów (a właściwie machaniem pędzlem i klejeniem, bo oprócz farb są tam różne rzeczy, dzięki czemu malowidła są przestrzenne).
Oczywiście żadnych sensownych pieniędzy z rysowania komiksów w Polsce nie ma, więc nie ma się co dziwić, że zajmują się tym głównie fanatycy.
* Ulubiony zwrot w kadrach komiksu Papcia Chmiela.

Pogarda dla inności

„Kolarz i paraolimpijczyk zaatakowany podczas treningu. Rzucił się na niego syn wójta. (...) kopniakiem zrzucił sportowca wraz z rowerem do rowu” (Dziennik Łódzki) Białystok pokazał siłę. Siłę w postaci wykrzywionych nienawiścią twarzy, celnie (lub niecelnie) ciskanych przedmiotów, bicia dzieci i kobiet.
Na profilach i portalach białostockich euforia: „Gdyby nie policja, to byśmy rozjechali ten marsz!”. Ten i podobne wpisy ukazują jasno, że tam żadna refleksja nie wystąpiła. Co gorsza, sprzeciw białostoczan przeciwko paradzie równości był wielopokoleniowy. Obok muskularnych i krótko ostrzyżonych młodzianków w propagandowych t-shirtach stali tzw. janusze z wąsami w pseudohawajskich koszulach. Jakiś idiota blokował marsz z wózkiem, a stojący obok niego drugi idiota z Mediów Narodowych emocjonował się, że nawet małe dzieci chcą zatrzymać tęczowych demonstrujących. Przeciwnicy wykrzykiwali obelżywe hasła, a ich dziewczyny pokazywały wulgarne gesty w kierunku parady (część w ogóle była w koszulkach od Armaniego i innych gejowskich projektantów, więc i śmieszno i straszno). Przez Polskę przetoczyła się fala oburzenia i potępienia przemocy. Teraz policja wyłapuje najbardziej krewkich zadymiarzy, a politycy prześcigają się w kazaniach na temat poszanowania prawa. Tylko, że białostocki incydent wystąpił również dzięki nim. To przyzwolenie na mowę nienawiści, brak reakcji na postulaty (robiły to praktycznie wszystkie partie, oprócz nieliczących się kanapowych). To zresztą Jarosław Kaczyński powiedział w jednym z przemówień, że ruch LGBT to zagrożenie dla polskich rodzin. No, to teraz mamy owoce.
A skoro już jesteśmy przy prezesie. Właśnie zwolniono z TVP Olszańskiego, który onegdaj przeprowadzał z Kaczyńskim wywiad w Pytaniu na Śniadanie. Potem udzielił swojego wywiadu, że cała sytuacja była raczej bez sensu, bo specjaliści od PR-u PiS ustalili z telewizją zestaw pytań. Olszański stwierdził, że to żadne dziennikarstwo. I poleciał.

Aquapark uzaleznienia pakos224px

 

 

Wielkopolskapowiat_wagrowiecki_herbMiasto_WagrowiecGmina_Wagrowiec1_skoki2_golancz3_damaslawek4_miescisko5_wapno
interiaangoragazeta prawnagazety lokalnegłos wielkopolskiitv wągrowiecjamajkakreisbotemotel-azylpietrakradio merkurysdpspltok fmwielspinwillisch_logo
aquapark_wagrowiecnielbaSTART-logo bgzPalucki Bank Spoldzielczy

Na naszej stronie internetowej stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies. Czytaj więcej…

Zrozumiałem