poniedz., 23 września
09:15

Do czego nakłonię, grając na aerofonie*

Bohaterem soboty była... katarynka: mechaniczne urządzenie o wyjątkowo irytującym dźwięku, drażniącym niczym jeżdżenie nożem po szybie bądź hamowanie pociągu jeszcze sprzed epoki szynobusów. Ów instrument stał się motywem przewodnim ckliwej nowelki, którą – prócz przymuszanej z lekka dziatwy szkolnej – mieli okazję przypomnieć sobie wszyscy uczestnicy Narodowego Czytania, jakie z inicjatywy pary prezydenckiej odbyło się tego dnia. Wolałbym, aby lokator Belwederu – ktokolwiek nim jest – propagował raczej czytanie konstytucji, ordynacji podatkowej czy chociażby wyborczej (niechby nawet z podziałem na role), aniżeli ckliwych ramotek sprzed ponad stu lat. Z drugiej jednak strony totalny analfabetyzm, jaki powszechnie panuje, nakazuje przyklasnąć każdej inicjatywie odciągającej ludzi od tabletów, smartfonów i telewizorów. Tym głośniejsze brawa dla wszystkich Pań Bibliotekarek, które organizacyjnie ogarnęły temat w Wągrowcu oraz miasteczkach i przysiółkach okolicznych.
Ponieważ nikt nie czyta już nawet archaicznych opowiadań, prawie każdemu można wcisnąć prawdziwe bajki, nawet dla dorosłych. Trwa bowiem festiwal obietnic – iście bajecznych: wyższych pensji w pugilaresach, kolejnych dopłat, dotacji i dofinansowań. Mało mówi się o tym, skąd na to wszystko brać, ale to przecież nieważne: przydusi się tego i owego badylarza, policjantów zamieni się w mundurowe taksometry i może jakoś wystarczy na te wszystkie dobra, tak wyczekiwane przez nieoCzytany Naród. Ten niech wyczyta tylko z wyborczych banerów nazwisko wybrańca, skojarzy, komu tyle zawdzięcza, a potem znajdzie właściwą listę, stawiając przy nim krzyżyk. I niech zmyka potem do lektury co najwyżej programu TV, przepisów siostry Anastazji, dostępnych na każdej poczcie, ewentualnie etykiet na dobrach mocno uprzyjemniających żywot. Poważniejsze lektury niech zostaną domeną nudnych jajogłowych; liczy się to, co zapisano na szeleszczących biletach NBP, obojętnie jakim i czyim kosztem.
I tak, chcąc nie chcąc, zamieniam się w „Katarynkowego”, zgryźliwego Tomasza, z którym – jak się okazuje - mam naprawdę wiele wspólnego: też skończyłem prawo, lubię ciszę i spokój, a kontempluję (trudne słowo!) przyrodę, muzykę i literaturę. Nie mam jednak, niestety, domu pełnego dzieł sztuki, jeno pospolitych urządzeń technicznych i takoż zwyczajnych domowników, na luksusy stać mnie średnio i nie sądzę, aby moich sąsiadów uszczęśliwiał jazgot wydobywający się z zawodzącego pudła, co udanie opisał nowelista Prus. Jeśli jednak moje wypociny miałyby kogoś zachęcić do czegokolwiek, niech będzie to właśnie krytyczne obcowanie ze słowem pisanym – bez względu na to, jak instrumentalnie się doń podejdzie.
*Rodzina instrumentów muzycznych, do której należy m.in. katarynka.

Dodaj komentarz

Regulamin dodawania komentarzy

Kod antyspamowy
Odśwież

Aquapark uzaleznienia pakos224px

 

 

Wielkopolskapowiat_wagrowiecki_herbMiasto_WagrowiecGmina_Wagrowiec1_skoki2_golancz3_damaslawek4_miescisko5_wapno
interiaangoragazeta prawnagazety lokalnegłos wielkopolskiitv wągrowiecjamajkakreisbotemotel-azylpietrakradio merkurysdpspltok fmwielspinwillisch_logo
aquapark_wagrowiecnielbaSTART-logo bgzPalucki Bank Spoldzielczy

Na naszej stronie internetowej stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies. Czytaj więcej…

Zrozumiałem