środa, 16 października
08:12

Co rozważę o sztandarze

Jakże radosny bywa powrót do codziennego mozołu po upragnionym urlopie! Nareszcie można odpocząć i prawdziwie odsapnąć od braku Netu i telewizora, o które jakże ciężko w górach i towarzyszących im dolinach. Kiedy zaś po tygodniu w głuszy (to chyba niezbyt fortunne określenie zatłoczonego Podhala) człowiek rzuca się na upragnione publikatory, zdziwienie ogarnia go niewąskie. Będąc prawie całkiem offline nie przypuszcza nawet, jak dużo przez ten czas stracił. Nie chodzi tu wcale o sprawy ogólnopolskie, które – w zależności od włączonego kanału telewizyjnego – mają się świetnie lub zahaczają o kanał właśnie. Bardziej o lokalne realia, które też okazują się być niczego sobie.
Zerkając na powiatowe nowiny aż gęba się śmieje, że jest tak dobrze! Gospodynie z jedynej w powiecie wioski z rondem robią furorę znakomitym napojem działającym na orzeźwienie, który – podobnie jak nie-partia Kukiz`15 – okazuje się być napitkiem prawdziwie chłopskim (gratulacje!). Cykliści i piechurzy rączo ruszają w trasy, w których towarzyszą im, dzielnie znosząc spiekotę, kajakarze oraz piłkarze nożni, rywalizujący w dobroczynnym turnieju osiedlowym. Po złożeniu wieńców w hołdzie arcypałuckim Powstańcom z Warszawy można już sposobić się do dożynek, które latoś zapewne wieńczyć będą piękną pogodę, obfite plony i takież dochody włościańskiego stanu. Ukoronowaniem świętowania będzie jednak rzecz arcypilna. Nie, wcale nie rozbudowa pustawego już dziś szpitala, w którego nowych salach zabraknąć może – co i daj Boże – chorych (życzenia zdrowia dla wszystkich!), ale co gorsza – ich ratowników w białych fartuchach. Również nie wykluczenie komunikacyjne co niektórych gmin - dziś np. moje licealne Koleżanki z okolic Wapna (pozdrawiam przy okazji serdecznie Anię, Ewę i Hanię!) miałyby spory problem z dotarciem na Klasztorną na ósmą rano... Również nie stan niektórych dróg, z arterią Rąbczyn – Janowiec włącznie, pięknie demolowaną przez tiry gnające co rusz do słynnej ostatnio w całej Polsce gorzelni...
Otóż tą rzeczą jest sztandar. Nie czerwony, nie zielony, nawet nie tęczowy, co teraz mocno top i trendy. To jedyny symbol powiatu, którego brak uwiera i doskwiera niczym odcisk na małym palcu w bucie po całym dniu spędzonym na szlaku. Na szczęście to się wkrótce zmieni i ten atrybut naszej małej ojczyzny ziści się niczym piękny sen. W sam raz będzie co wyprowadzać, kiedy samorząd ponadgminny straci już doszczętnie wszystko: pieniądze, kompetencje, a na finał – zdrowe myślenie i takowy rozsądek.

Komentarze   

 
0 #1 Janko 2019-08-26 12:09
W końcu ktos dostrzegł nie tylko ilość ściezek rowerowych zamiat koleji ale i ruinę dróg lokalnych w powiecie wągrowieckim. A TIR-y tak pędzą, ze osobówka kóra jedzie wolno z uwagi na chęć oszczędzenia sobie kosztów remontu zawieszenia, nie ma żadnych szans.Jakie 60km/h ... aż odłamki asfaltu i tych chorych łat nakłądanych od lat łopatą pryskaja na boki.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz

Regulamin dodawania komentarzy

Kod antyspamowy
Odśwież

Aquapark uzaleznienia pakos224px

 

 

Wielkopolskapowiat_wagrowiecki_herbMiasto_WagrowiecGmina_Wagrowiec1_skoki2_golancz3_damaslawek4_miescisko5_wapno
interiaangoragazeta prawnagazety lokalnegłos wielkopolskiitv wągrowiecjamajkakreisbotemotel-azylpietrakradio merkurysdpspltok fmwielspinwillisch_logo
aquapark_wagrowiecnielbaSTART-logo bgzPalucki Bank Spoldzielczy

Na naszej stronie internetowej stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies. Czytaj więcej…

Zrozumiałem