wtorek, 10 grudnia
00:55

Lokalność

Lokalność często wyśmiewana jest przez obywateli większych miast, dla których miernikiem poziomu inteligencji i wartości człowieka jest miejsce zamieszkania, a nie jego potencjał. Za lokalność płaci się wysoką cenę w karierze zawodowej, ale czy miejsce pochodzenia może decydować o sukcesie? Ci, którzy twierdzą, że wszystko co liczące się w świecie, powstaje w centrach dużych aglomeracji, nigdy nie doświadczyli życia i generowanej wartości na prowincji, która zaczyna skupiać coraz większą rzeszę ludzi wykształconych i kreatywnych, tworzących start-up`y nie tylko dla środowiska lokalnego, ale dla szerszego rynku. Coraz więcej analiz rynkowych wskazuje na lokalizację innowacyjnych pomysłów biznesowych w miejscach, do których warszawski czy krakowski „obatel” może mieć problem trafić.
Wcześniej czy później jednak pozostaje mu pogodzić się z tym faktem, że lokalnie można tworzyć wyspy doskonałości biznesowej, doprowadzając rynek wynajmu wielkich biurowców w dużych miastach do skraju bankructwa. Coraz więcej spotykam ludzi, którzy osiągnęli sukces zawodowy w dużych miastach, a dziś marzą o prowincji i własnej działalności gospodarczej, która wystarczy, że wygeneruje dochód do zaspokojenia podstawowych potrzeb. Czy „korpo” umiera? Jeszcze nie, ale na pewno przestaje być celem na indywidualnych ścieżkach kariery zawodowej. Zaczynamy w Polsce akceptować to, co mamy, bez wielkich marzeń, człowiek staje się szczęśliwy – tak powiedział mi kiedyś jeden z bardzo zamożnych ludzi.
Coraz więcej dyskutuje się dziś na temat ścieżek kariery; czy należy ją mierzyć zgodnie z hierarchią awansu branżowego, czy osiąganej satysfakcji, często płynącej „wstecz” bądź „poziomo”. Budować swoją wartość można wszędzie, ważny jest progres intelektualny i powstająca z niego wartość dodana dla lokalnego społeczeństwa tak, aby czerpać satysfakcję z własnej ścieżki rozwoju. Milenialsi są najlepszym przykładem na to, że doświadczanie ma większe znaczenie niż posiadanie. Rynek dóbr konsumpcyjnych zaczyna ustępować coraz mocniej miejsca usługom, szczególnie tym wzajemnie świadczonym, z procesu którego uczestnicy relacji rynkowej osiągają wartość, o której nie piszą często podręczniki akademickie. Lokalność ma wartość, którą docenia się wtedy, gdy obcuje się w otoczeniu ludzi, których wzbogaca twoja obecność, słowa, czyny i niewielkie gesty dobroci. „Polska jest na dole” (w małych aglomeracjach), często słyszę takie słowa od parlamentarzystów; po latach doświadczeń trudno się z tym nie zgodzić.

Komentarze   

 
0 #2 Ni Tsan 2019-03-10 13:37
cd.
„Lokalność” i jej bardziej wyszukana słowna forma: „mała ojczyzna” robią karierę w sejmowych ławach. W drugich rzędach tych ław, bo pierwsze funkcjonują w galaktykach, które od problemów lokalnych dzielą odległości mierzone w latach świetlnych. Politycy z dalszych ław traktują „małe ojczyzny” jak tratwy mające ich nieść od brzegu do brzegu, czyli od kadencji do kadencji, więc opowiadają o nich z przekonaniem i żarliwie. Na prowincji. Razi pustka tych słów. Nie wierzą w ojczyznę większą, jak więc z przekonaniem mogą mówić o tej „mniejszej”. Dotyczy to także lokalnych polityków i tzw. działaczy. Kiedy mówią o wartości lokalności, głoszą dokładnie n i c: „niewiedzę”, albo „interes”, lub też w najlepszym przypadku „coś na kształt wyrzutu sumienia”. Pierwsze dwa są powszechne, ostatnie jest rzadkie jak na Saharze śnieg, ale się zdarza i wtedy układa się o tym pieśni. Stawiam tezę, że ten felieton to właśnie taka pieśń.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
+2 #1 Ni Tsan 2019-02-20 17:19
"„Polska jest na dole” (w małych aglomeracjach), często słyszę takie słowa od parlamentarzyst ów;" pisze felietonista, ale ci parlamentarzyśc i rzadko jednak zstępują w dół, 'nawiedzają' ten dół (by nie rzec "padół") wtedy, gdy kampania wyborcza - do parlamentu oczywiście - wkracza w decydującą fazę, albo na zaproszenie l o k a l n y c h samorządowców przy okazji l o k a l n y c h uroczystości, które uświetnić trzeba (wypada) obecnością kogoś "z góry".
Myślę,że nie pomylę się zbytnio, jeśli napiszę, że ci wspomniani przez felietonistę parlamentarzyśc i, kiedy zejdą już z powiatowych scen, mównic i podwyższeń bez większego skrepowania i chętnie cytują klasyka "poezji małych aglomeracji" (czytaj małych miasteczek) - Andrzeja Bursę: ".......mam w dupie małe miasteczka".
to be continued
Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz

Regulamin dodawania komentarzy

Kod antyspamowy
Odśwież

Aquapark uzaleznienia pakos224px

 

 

Wielkopolskapowiat_wagrowiecki_herbMiasto_WagrowiecGmina_Wagrowiec1_skoki2_golancz3_damaslawek4_miescisko5_wapno
interiaangoragazeta prawnagazety lokalnegłos wielkopolskiitv wągrowiecjamajkakreisbotemotel-azylpietrakradio merkurysdpspltok fmwielspinwillisch_logo
aquapark_wagrowiecnielbaSTART-logo bgzPalucki Bank Spoldzielczy

Na naszej stronie internetowej stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies. Czytaj więcej…

Zrozumiałem