czwartek, 12 grudnia
15:00

Koniec i początek?

SzklennikSzklennik

Prześwietny myśliciel i autor frapujących książek, ks. prof. Józef Tischner, mawiał - podobnie jak ks. Jan Twardowski - „W życiu musi być dobrze i niedobrze. Bo jak jest tylko dobrze, to jest niedobrze”. I jestem przekonany, że powiedzenie to sprawdza się w życiu. Tak samo mam i ja. Bywa, że jestem jakby spętany niemożnościami, przeszkodami, by za moment mieć chwile euforii, pełnego zadowolenia i chęci do ruszania z ziemi posad świata. Niektórzy mogą to nazwać chwiejnością nastrojów, popadaniem w skrajności, itp. Jak zwał, tak zwał. Moje to i już. Należę do ludzi, którzy jeśli już angażują się w cokolwiek, to do końca. Nawet za cenę własnego komfortu. „Głos Wągrowiecki” jest taką sprawą, w którą zaangażowałem się na amen. I wtedy, gdy mieszkałem jeszcze w Poznaniu i przez rok dojeżdżałem do Wągrowca, i potem, kiedy osiadłem w sąsiednich Skokach. Życie lokalnymi sprawami jest pewnie zajęciem trudnym, ale zapewniam, że niezmiernie ciekawym. Praca w prasie lokalnej przyciągnęła moją uwagę, bo dała mi możliwość spróbowania wyrwania ludzi, o których pisałem z cienia. Dawałem im szansę na pokazanie siebie w całej krasie. I było miło, kiedy następni po lekturze tekstów godzili się na podobne rozmowy. To także mój zysk, bo zjednywałem sobie przyjaciół, a niekiedy - zdawałoby się - wrogowie stawali się znajomymi, rozmawiają ze mną, także radzą się w trudnych sprawach. To jest dowód na to, że dziennikarstwo jest nie tylko warsztatowym opisaniem zdarzeń i faktów, ale także wypełnianiem pewnej misji, którą trudno zmierzyć dostępnymi przyrządami.
Świat jest tak urządzony, że nikt nie daje gwarancji na nieustające szczęście. Dlatego też - wierząc już w to - kilka razy w życiu resetowałem je i zaczynałem od nowa. Oczywiście, z biegiem lat sił ubywa i nie ta już energia, ale popychała mnie zawsze do przodu chęć czynienia dobra. Dziennikarz może czuć się spełniony wtedy, gdy nabierze przekonania i zobaczy, że ktoś stał się dzięki jego pióru choć trochę lepszy. A i przy okazji może się otrząsnąć z krępującego sztucznego pancerza, który przywdział po to, aby pokazać innym, jakim chciałby być, a nie takim, jakim jest. Ale do tego potrzebni są inni ludzie, skorzy do rozmowy. Lubiłem i lubię rozmowy z: Małgorzatą Osuch, Markiem Danielem, Tomkiem Krukiem, Rafałem Różakiem i wieloma innymi ludźmi. Zagoniony w pracy przestawałem rozmawiać ze samym sobą. Łapię się na tym, że uciekam niekiedy od rozmowy z moją żoną i dziećmi, co te skrupulatnie mi wypominają. To ciemna strona mojego życia.
Może to dobry moment na kolejny reset, by wrócić na swoje tory? Coś się musi wydarzyć, by nastąpił oczekiwany zwrot. Nie wiem kto, ale był ktoś taki, który wymyślił termin stosowany i w nauce, i w muzyce, i w rywalizacji, a nazywa się on po prostu „pauza”.

Komentarze   

 
+5 #1 Szklarz 2019-11-28 15:40
Czyli co? Końcówka felietonu jest zapowiedzią odejścia z Głosu Wągrowieckiego? Zwalniają Pana, czy też interes się zamyka?
Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz

Regulamin dodawania komentarzy

Kod antyspamowy
Odśwież

Aquapark uzaleznienia pakos224px

 

 

Wielkopolskapowiat_wagrowiecki_herbMiasto_WagrowiecGmina_Wagrowiec1_skoki2_golancz3_damaslawek4_miescisko5_wapno
interiaangoragazeta prawnagazety lokalnegłos wielkopolskiitv wągrowiecjamajkakreisbotemotel-azylpietrakradio merkurysdpspltok fmwielspinwillisch_logo
aquapark_wagrowiecnielbaSTART-logo bgzPalucki Bank Spoldzielczy

Na naszej stronie internetowej stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies. Czytaj więcej…

Zrozumiałem