wtorek, 15 października
16:42

Między sową a podgrzybkiem

Istne szaleństwo w lasach. Pierwszy najazd grzybiarzy ruszył na Wyszyny, bo tam grzyby rosły nawet wtedy, gdyby nie było tam lasów. Kto żyw wrzuca na fejsa zdjęcia pełnych grzybów koszy tudzież bagażników. No bo taki mamy czas. Indianie ponoć zbierają chrust, co ma zwiastować srogą zimę, a Polacy zbierają i zaprawiają grzybki, które potem albo pławią się w zupie, albo w pierogach na wigilijnym stole, albo stanowią dodatek do czegoś wyskokowego. A ja sobie tak myślę, że lubimy zbieractwo, bo to chyba mamy zapisane w genach. Gorzej mają ci, którzy prowadzą skup grzybów, bo brakuje chętnych do ich przynoszenia. Media informują, że to także efekt 500 plus, podobnie jak w przypadku zbierania ziół, kwiatu lipy i kasztanów. W sieci krążą informacje, że w polskich lasach działa już „grzybowa mafia”, która łupi zbieraczy i wywozi grzyby do tych krajów, gdzie są one pożądane i w dobrej cenie. Policja nie potwierdza tych faktów, ale rodacy już uknuli teorię, że to ludzie o ciemnej karnacji stoją za tym procederem. I już. Mamy kolejnego wroga zamiast wilka, który czyha na Czerwonego Kapturka.
Na szczęście nie odnotowano jeszcze żadnych groźnych zatruć grzybami, ale sezon się jeszcze nie skończył. Może to i sprawka tego, że zewsząd brzmią ostrzeżenia i wiara trochę czyta zamiast eksperymentować z każdym znalezionym egzemplarzem.

***
To było o grzybach na serio, a teraz nieco w przenośni. Zadzwonił do mnie we wtorek mieszkaniec Wągrowca, którego złości bałaganiarstwo służb i samych mieszkańców. Przy nowo oddanej ulicy Nad Nielbą nadal piratują kierowcy osobówek, których nie zrażają zbyt niskie - zdaniem Czytelnika - progi zwalniające. - Na grzyba takie zrobili. One nikogo nie skłaniają do rozwagi - mówi Czytelnik.
A żeby były dwa grzyby w barszczu, to dorzuca, że w pojemnikach z używaną odzieżą dzieją się rzeczy przedziwne. Dobre ciuchy są wybierane przez gospodarzy pojemników, a kiepskie wywalane są w pobliżu, stąd zastać tam można widok sterty szmat, którymi nikt się nie interesuje.

***
Pisałem tydzień temu, że prędzej czy później zacznie się utyskiwanie na dymiące kominy w mieście. Problem nie dotyczy zresztą tylko Wągrowca. Codziennie mamy z okien redakcji widok buchającego czarnym dymem komina przy ul. Janowieckiej. Póki co wiatr zawiewa kłęby w drugą stronę, ale zawsze może się zmienić. W ubiegłym roku prowadzony był pokaz prawidłowego palenia w piecach i kominkach, a wiceburmistrz Piotr Pałczyński obiecywał, że nie będzie to działanie jednorazowe. Ludzie są przekonani, że przyczyną takiego smolenia z komina jest spalanie w piecach plastików, opon i Bóg wie czego. Tymczasem z naszych kominów wydobywa się to, co powinno się spalić w piecu. Można powiedzieć: lepszy rydz - niż nic. Ale my apelujemy o ponowne grzybobranie w tym zakresie. Zwłaszcza, że burmistrz Wągrowca dotykany jest kłębami kominowego dymu na co dzień w Skokach.

***
I na koniec wracamy do prawdziwego lasu. Nie tak dawno Nadleśnictwo Durowo zorganizowało udaną akcję sprzątania lasów. Szkoda tylko, że przejęło się tym kilka szkół i przedszkoli, a absolutnie lotem sowy nad tym przemknęli budowlańcy, którzy właśnie dorzucili nową porcję połamanych plastikowych wiader po farbach i kawałków styropianu do lasu w okolicach Łosińca. Pomóżcie nam ujawnić te trujaki.

Dodaj komentarz

Regulamin dodawania komentarzy

Kod antyspamowy
Odśwież

Aquapark uzaleznienia pakos224px

 

 

Wielkopolskapowiat_wagrowiecki_herbMiasto_WagrowiecGmina_Wagrowiec1_skoki2_golancz3_damaslawek4_miescisko5_wapno
interiaangoragazeta prawnagazety lokalnegłos wielkopolskiitv wągrowiecjamajkakreisbotemotel-azylpietrakradio merkurysdpspltok fmwielspinwillisch_logo
aquapark_wagrowiecnielbaSTART-logo bgzPalucki Bank Spoldzielczy

Na naszej stronie internetowej stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies. Czytaj więcej…

Zrozumiałem