czwartek, 12 grudnia
14:55

Nigdy za wiele

Sierpień ma się ku końcowi, a więc dziatki pójdą niebawem do szkoły, mniejsze dziatki do przedszkoli i tylko studenci mają jeszcze labę. Sierpień jest także miesiącem trzeźwości, co jest pomysłem tak samo dobrym, co bezskutecznym. szeregowi księża i biskup Tadeusz Bronakowski grzmią z ambon o pladze pijaństwa, apelują - mniej lub więcej zaangażowanie - do rodziców dzieci, dziadków tych dzieci o wstrzemięźliwość i dawanie dobrego przykładu. I... niewiele z tego wychodzi. W Katowicach odbył się zlot z okazji 45.lecia wspólnoty Anonimowych Alkoholików i pojawiło się tam ok. 8 tysięcy trzeźwych ludzi z całego świata. Chciałem tam być, ale los napisał inny scenariusz. Żona złamała rękę i nie mogła zająć się dziećmi na zaplanowanych wakacjach. Przyszło zatem wypełnić rolę kucharki, kierowcy, sprzątaczki i czegoś tam jeszcze. Trafiliśmy w okolice Tucholi. Warunki super, bo byliśmy tam w ubiegłym roku. Pogoda kiepskawa, brania ryb jeszcze gorsze. Istne warunki...barowe. Większość naszych sąsiadów korzystała z tego przywileju pełną gębą, wykrzywianą od czasu do czasu po wychyleniu kolejnej porcji. I wokół słychać było głównie opowieści albo o rybach, które urwały się z haczyka, albo o polityce, albo właśnie o „zdrowotnych walorach” trunków sklepowych lub tych domowej roboty.
I co ja w tej sytuacji? Ano odpowiadałem na kolejne zaproszenia „na małego”, że już swoje wypiłem w życiu, albo usuwałem się w bezpieczne miejsce. Wiadomo było, że zbliżający się wieczorny grill skłoni ich do sięgnięcia po kolejną porcję napitków i te coraz bardziej bełkotliwe opowieści.
Doszedłem do wniosku, że tragizm tej sytuacji polega nie wyłącznie na tym, że każdy z uczestników musi „zalać pałę”, ale na tym, że nie przeszkadzała im obecność dzieci. To tak, jakby normą powszechnie uznawaną za obowiązującą było to, że dzieciaki muszą oswajać się z widokiem zastawionych butelkami stołów i pijackich rozmów. W zapomnienie idzie odwieczna prawda, że pokolenie świadków pijaństwa przeniesie do swoich rodzin ten zwyczaj.
Po powrocie z wakacji zauważyłem, że w moim miasteczku pojawiła się jakaś budka z czymś do żarcia i niestety do picia. Chyba będzie miała walor i nocny, bo jak w poniedziałek pies wyprowadził mnie na spacer, to grzmiało tam od raczej już promilowych rozmów. Mój kundelek trwożnie ciągnął mnie na drugą stronę ulicy. No cóż - jest o wiele mniejszy ode mnie. Wie co robi.
Za rok znowu będzie sierpień i zagrzmią głosy z ambon, a znajomy sprzedawca z jednego ze sklepów otwartych w niehandlowe niedziele pokazał mi ostatnio półkę z „małpkami” i powiedział: - Widzisz, teraz to jest produkt najbardziej pożądany, a nie gazety. No, miał chyba chłop rację.

Dodaj komentarz

Regulamin dodawania komentarzy

Kod antyspamowy
Odśwież

Aquapark uzaleznienia pakos224px

 

 

Wielkopolskapowiat_wagrowiecki_herbMiasto_WagrowiecGmina_Wagrowiec1_skoki2_golancz3_damaslawek4_miescisko5_wapno
interiaangoragazeta prawnagazety lokalnegłos wielkopolskiitv wągrowiecjamajkakreisbotemotel-azylpietrakradio merkurysdpspltok fmwielspinwillisch_logo
aquapark_wagrowiecnielbaSTART-logo bgzPalucki Bank Spoldzielczy

Na naszej stronie internetowej stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies. Czytaj więcej…

Zrozumiałem