czwartek, 20 czerwca
05:52

Za i... za

Jestem w dobrym nastroju, bo w małomiasteczkowym klimacie ludzie stanęli ponad wszystkimi czarnymi dziurami i uczynili 11 listopada prawdziwym świętem. Kiedy w stolicy boksowano się na marsze - odwołane i te nie - my świętowaliśmy. W rozmowie z wieloma uczestnikami uroczystości usłyszałem, że nie mogliby sobie darować, gdyby zabrakło ich w tym dniu. Wszak nie będzie nam dane uczestniczyć w nich za kolejne sto lat. No chyba, że w charakterze bohaterów.
U nas w domu było wszystko, co miało lub mogło być: łzy wzruszenia podczas przeżywania widowiska, wcześniej prawdziwe rogale świętomarcińskie (z białym makiem) i pieczona gąska. Wcześniej obok naszego lokum przejechała potężna kawalkada motocyklistów z flagami, objeżdżająca nasz powiat na stulecie. Oczywiście niekoniecznie z tego musi się składać przeżywanie, ale dlaczego nie?
Zanim wyruszyłem z rodzinką do skockiej hali sportowej, poczytaliśmy z satysfakcją na jednym z portali felietonowe wymienienie stu rzeczy, za które autor jest wdzięczny Polsce w dniu jej stulecia niepodległości. Portal niekoniecznie zawsze z mojej bajki, ale czytuję. Czytało się to momentami ze śmiechem, ale nie szyderczym. Jakoś tak przywykliśmy do tego, że jak nie zaorzemy kawałka Kosmosu, to nic nie znaczymy. Że jak nie postawimy kolejnego pomnika o kilka centymetrów większego od sąsiada na cokole, to uciekniemy z pamięci. A w przytoczonym felietonie autor dziękuje Polsce za rzeczy wielki, ale i też za... kanapki z pomidorem i cebulą. Ponieważ autor raczej nie z Wielkopolski, to dopisuję: za poznańskie „he” i „szak” słyszane jeszcze w rozmowach, za wybory, z rezultatów których nie wszyscy są zadowoleni, za naszych piłkarzy ręcznych, którym palce już bolą od pukania do drzwi Superligi, za piłkarzy powiatowych drużyn, które zawsze mogą sprawić niespodziankę, za grzyby, które potrafią spłatać figla, za wielu ojców jednego sukcesu, za szpital, który zawsze będzie nośnym tematem i za księży, którzy w zaciszu plebanii oglądali „Kler”.
Dorzucę jeszcze placki ziemniaczane z kwaśną śmietaną, którymi zajadam się, a córeczka z cukrem, za naszych rodziców, którzy wychowali nas nie tak, jak chcieli, ale jak umieli, za pocztę, która nigdy nie dostarcza listów nigdy niewysłanych. Za zapracowanych w marketach tak mocno, że nie mają czasu pomyśleć o innej robocie.
I zapomniałbym: za cenę świętego spokoju, która nie podlega regulacjom.

Dodaj komentarz

Regulamin dodawania komentarzy

Kod antyspamowy
Odśwież

Aquapark uzaleznienia pakos224px

 

 

Wielkopolskapowiat_wagrowiecki_herbMiasto_WagrowiecGmina_Wagrowiec1_skoki2_golancz3_damaslawek4_miescisko5_wapno
interiaangoragazeta prawnagazety lokalnegłos wielkopolskiitv wągrowiecjamajkakreisbotemotel-azylpietrakradio merkurysdpspltok fmwielspinwillisch_logo
aquapark_wagrowiecnielbaSTART-logo bgzPalucki Bank Spoldzielczy

Na naszej stronie internetowej stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies. Czytaj więcej…

Zrozumiałem