wtorek, 14 sierpnia
14:35

Buldogi

W polskim futbolu mizeria i to przeterminowana. Teraz leją nas nawet drużyny z Luksemburga. Kiedy zagraniczni eksperci nie tak dawno mówili, że wysoka pozycja Polski w rankingu FIFA jest jak nadmuchany balonik, w kraju zapanowało święte oburzenie. Prawda wyszła na jaw szybko - balonik pękł z lekkim fetorkiem i wiele wskazuje na to, że wszystko wróci do normy, czyli za tydzień polskie kluby pożegnają się z pucharami i z kasą.
Radości przysporzyli za to lekkoatleci, który zgarniali medale, że aż miło. Osłupiałem jednak, kiedy usłyszałem z ust naszych sprawozdawców, jak to poniżyliśmy Niemców w rzucie młotem i w pchnięciu kulą. Brakowało mi tylko porównania do... bitwy pod Grunwaldem. Przysłuchiwałem się, czy aby to nie Cezary „Trotyl” Gmyz relacjonuje mistrzostwa Europy. W konkursie rzutu oszczepem Niemcy są najlepsi i nawet całe podium nie byłoby szokiem dla sportowego świata. Z jednym z faworytów do medalu wygrał nasz oszczepnik i już drżałem o komentarze do zwycięstwa Niemców i jednej ich przegranej. Prostactwo, wręcz słoma z butów wyzierała coraz bardziej bezczelnie z niektórych wypowiedzi nieźle opłacanych przecież dziennikarzy, służących wiernie prezesowi Jarosławowi i Jackowi.
Proszę uprzejmie uszanować moje prawo do bycia w Europie, a nie w zapyziałym, przestraszonym Nibylandzie.
***
Z Pałacu Prezydenckiego powiało wetem ustawy o ordynacji wyborczej do Europarlamentu. I pewno będzie, bo prezes Kaczyński uzyskał już to, czego chciał, więc z prezydentem nie będzie darł kotów. Ustawa autorstwa Prawa i Sprawiedliwości zakłada w praktyce odebranie szans na uzyskanie mandatu europosła mniejszym ugrupowaniom i partiom, co prowadzić ma do powstania systemu dwupartyjnego. Krótko mówiąc, bylibyśmy skazani na duet PiS - PO po wsze czasy, aż komuś się nie znudzi. To droga też do utrwalenia stałych posad dla kiepskich ministrów lub polityków zmieniających barwy w zależności od koniunktury. W tej sytuacji prezydent chce się okazać prezydentem wszystkich Polaków, ale spora część tychże jemu nie dowierza, bo wygląda to znowu na wewnątrzpartyjną ustawkę. „Andrzej Duda czyni cuda...” brzmią słowa piosenki z kampanii prezydenckiej, której można posłuchać na YouTube. Kto niedowiarek, niech posłucha.

Pałka i marchewka

Kierowcy i piesi odetchnęli, a budżet państwa robi bokami. To wynik akcji protestacyjnej policjantów. Z mojego tarasu codziennie prawie miałem ustalony widok: wągrowiecka drogówka karała niesfornych pieszych wędrujących jak popadnie przez ulicę, tudzież słyszałem krótkotrwały sygnał dźwiękowy sygnalizujący kierowcy, żeby zjechał na pobocze, bo zaraz będzie poddany kontroli bądź to trzeźwości, bądź stanu technicznego pojazdu i dokumentów. Teraz jak nożem uciął. Nie ma co się dziwić determinacji policji. W ostatnim czasie zbiera niepochlebne opinie, ponieważ jest wykorzystywana przez polityków do łamania prawa. Wystawiane mandaty łatały nieźle dziurę w budżecie, a choć policja oficjalnie zaprzeczała, to musiała realizować zalecenia zwierzchnictwa. W komendzie powiatowej też rozliczano funkcjonariuszy z ilości wystawianych mandatów, co powodowało wewnętrzne napięcia. Starosta Kranc podczas podsumowania roku pracy policji zwracał uwagę na fakt, że pouczenia też są formą kary i mają swoje wychowawcze i edukacyjne zastosowania.

W magazynach zalega ponad 400 tysięcy bloczków mandatów starego wzoru, które 6 września stracą ważność. Aż strach pomyśleć, jeśli policja dostanie polecenie wykorzystania ich w terminie.
Do akcji protestacyjnej szykują się też przedstawiciele innych służb mundurowych. Resort spraw wewnętrznych tłumaczy się zaniedbaniami poprzedników (wina Tuska) i usilnymi staraniami obecnego kierownictwa (to już nie wina Tuska).
A póki co cwaniaczki różnej maści korzystają z postanowień policjantów i „palą gumy” na asfalcie. To też widzę z poziomu swojego tarasu. No cóż, kiedy wraca się z podlewania kalafiorów w Niemczech na „landy”, to można poszpanować.

***
Codziennie media podają komunikaty o kolejnych utonięciach. Na szczęście nie doszło do takowych na naszym terenie. I niech tak pozostanie.
***
Kolejne starsze osoby zostały na terenie kraju ograbione metodą „na wnuczka”. I to na grube tysiące. Proponuję, aby księża wykorzystali ambony do przestrzegania przed takimi pułapkami, zanim zapędzą się w kozi róg przed zbliżającymi się wyborami. A jak nie dociera do nich nic, to niech chociaż posłuchają raz jeszcze słów prymasa Polski.

Panie dziejku

Chodzę i zachodzę w głowę, kiedy to ryby doniosą na mnie, że po zerwaniu zestawu o leżący na dnie jeziora konar po cichu zakląłem. Ostatnio znany Polak, Jerzy Owsiak, dostał wezwanie do sądu, ponieważ anonimowy Polak doniósł na policję, że podczas spotkania autorskiego swojej książki zacytował jakiś fragment wspomnień i użył słowa na literę k, a nie było to słowo: księżniczka. Za ten czyn w miejscu publicznym grozi grzywna, a nawet pozbawienie wolności. Jak to dobrze, że wokół mnie na pomostach nie było nikogo. Jednakże codziennie, ze swojego tarasu słyszę powszechne używanie powszechnie uważanych za obraźliwe słów, które powinny doprowadzić wielu mieszkańców Skoków i przyjezdnych przed oblicze Temidy. Ciekawe, ile takich donosów w tej i podobnej sprawie zalega w szufladach miejscowego komisariatu policji i kiedy przyjdzie dyspozycja, żeby uruchomić działania? Przykład Owsiaka pokazuje, że zadziałało coś na wyraźną potrzebę i tym sposobem Jerzy Owsiak ma gorzej od statystycznego obywatela np. powiatu wągrowieckiego, który w przypadku nadużywania słów powinien skisnąć w pierdlu. Jednakże statystyczny obywatel np. powiatu wągrowieckiego ma też gorzej, bo po zatarganiu Jerzego Owsiaka przed oblicze wrocławskiej Temidy wzrośnie jego popularność i skończy się tym, że do puszek Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy trafi więcej kasy, a statystyczny obywatel powiatu zmuszony będzie do użycia słów powszechnie uważanych z powodu brakujących groszy do browara.
***
Statystyki są nieubłagane. Mimo nawoływań z ław rządu młodzież wybiera przede wszystkim naukę w liceach ogólnokształcących, a na listach techników i szkół branżowych hula wiatr. A tak miało być pięknie. Widać jednak, że klepanie języków polityków to jedno, a życie to drugie. Wykonawczynie woli prezesa w kwestii oświaty raczej już się tłumaczyć z tego nie będą, bo - jak głoszą jaskółki - wybierają się wkrótce do znienawidzonej Brukseli, świadczyć o jakości tej cząstki unijnego parlamentu wspólnie z obecnym marszałkiem Sejmu. Tak więc wizyty u fryzjera pani minister będą zamawiane za euro, no chyba że wpadać będzie na uczesanie do kraju. W kwestii oświaty usłyszałem ostatnio na spotkaniu na terenie powiatu, powtarzane jak mantra, że reforma była dobrze przygotowana. W kwestii ewakuacji do Brukseli prawdę poznaliśmy: „im się po prostu to należało”.

Raz,dwa,raz...

Kilka dni pod rząd przyniosło smutne wiadomości. Odeszli na zawsze Kora i Tomasz Stańko, który we wrześniu miał koncertować w Wągrowcu i ja już sobie ostrzyłem zęby, bo uwielbiam jazz. Przy okazji ich śmierci rozgorzała dyskusja polityków i wielu z nich uznało, że musi zabrać głos. A może lepiej włączyć płytę, zapalić świeczkę i budować pamięć? Niech ich występ na scenie trwa. A wszystkim zadufanym w sobie przypomnę, że prawdziwe metamorfozy są właśnie prawdziwe na scenie. Kiedy Kora śpiewała w Opolu „Boskie Buenos”, dokonywała przełomu w polskiej muzyce. Kiedy Tomasz Stańko pisał książkę pt: „Desperado”, oburzył wielu, ale i dał sobie znak do zmian. Niech muzyka trwa...
***
Sztabowcy po cichu w powiecie montują swoje wyborcze drużyny. Robią z tego wielką - przy okazji - tajemnicę, że aż dużo wiemy. Kiedy już premier Morawiecki ogłosi datę wyborów, zaprosimy wielu lokalnych VIP-ów do „Niegrzecznych rozmów”. Ale będzie spowiedź! A propos wyborów, to „Wiadomości” ogłosiły już datę, choć to prerogatywa premiera, nie zaś red. Holeckiej. Ale kto tam zwraca uwagę na takie drobiazgi. Nawet to, że jeden z byłych posłów poszedł w ambasadory, a jeszcze głosował bez poselskiego już mandatu, zostało suwerenowi wytłumaczone, że nic się nie stało. I co? I nic. Przełknięte. Bo już tak wolno, a my się na to zgodziliśmy. Po cichu. W oczach samorządowców niepokój, bo mało chyba z nich zdaje sobie sprawę, że mogą odejść w pakiecie z władzą wykonawczą. Mogą zabrać się też w pakiecie, o ile wójtowie i burmistrzowie zechcą grać z dotychczasową drużyną.
***
Trwają uporczywe harce. Bezzębna opozycja musi przeżywać stres niesamowity, bo walec prze do przodu, nie licząc się z nikim i z niczym. Retoryka rządzących zaczyna coraz bardziej przypominać PRL. Znaczący polityk Suski rzekł ostatnio, że opozycja dąży do rozlewu krwi. Czy mówi tak, żeby mieć mandat jak kiedyś premier? Brrr!. A może tak, panie Marku z resztą zakonu PC do Brukseli? Wszak euro non olet.

Dwa bieguny

Wielkopolska nie ma szczęścia do rządowych posad i tak było od lat, bez względu na ustrój i ekipę rządzącą. Resortem rolnictwa kierował kiedyś minister Wojtecki, wągrowczanin, którego do dziś z sentymentem wspominają mieszkańcy wsi. Był też ministrem Stanisław Kalemba, który skutecznie w Brukseli negocjował pieniądze dla polskich rolników. A potem już rolnictwem zajmowali się ministrowie od rozdrobnionej gospodarki. Dobra zmiana powołała z naszego okręgu wyborczego ministra finansów - Pawła Szałamachę, ale szybko musiał ustąpić miejsca ludziom późniejszego premiera Morawieckiego. Pojawiła się za to na świeczniku Julia Przyłębska, którą partia nazywa prezesem Trybunału Konstytucyjnego. I właśnie spłaciła dług wdzięczności, bo wyznaczeni przez nią sędziowie orzekli właśnie, że można było ułaskawić szefa służb specjalnych, pomimo tego, że nie ciążył na nim prawomocny wyrok. Sędzia Przyłębska odkłada do tzw. zamrażarki sprawy, które są niewygodne dla mianującej ją partii, a jak ma zapewnić poklask dla bezprawnych decyzji tejże partii, to wyznacza do orzekania pewnych - jak dawniej mawiano - towarzyszy. W ten sposób orzecznictwo sądów przywrócono ludziom - tyle że swoim. Od wtorku już wiadomo, że kolejny Wielkopolanin trafi na świecznik, a mianowicie Filip Rdesiński, były już prezes Radia Poznań, wcześniej noszącego nazwę Radia Merkury. Pan redaktor zamienił nazwę radia, a teraz stołek prezesa radia na stołek prezesa Polskiej Fundacji Narodowej. Tak, tak, tej samej, która za pieniądze Polaków realizowała partyjną kampanię PiS przeciwko sądownictwu, a potem za grube miliony chciała dać Mateuszowi Kusznierewiczowi opłynąć świat z okazji stu-lecia odzyskania niepodległości. Ale nie dała. Fundacja ma zamożnych donatorów, bo spółki Skarbu Państwa, na czele których stoją oddani „towarzysze” i zrzucają się na fundację setkami milionów.

***
W Kościele idzie nowe. Znamienny jest wywiad abp. seniora Henryka Muszyńskiego, który daje wyraźny sygnał księżom i katechetom, że Kościół nie zyskuje wysługując się partii rządzącej i to wysługiwanie się nie jest jego zadaniem. Obecny prymas abp Wojciech Polak, abp. Grzegorz Ryś czy mianowany ostatnio przez papieża kardynał Konrad Krajewski są widoczną przeciwwagą dla obecnego metropolity krakowskiego czy gdańskiego.

Aquapark uzaleznienia pakos224px

 

 

Wielkopolskapowiat_wagrowiecki_herbMiasto_WagrowiecGmina_Wagrowiec1_skoki2_golancz3_damaslawek4_miescisko5_wapno
interiaangoragazeta prawnagazety lokalnegłos wielkopolskiitv wągrowiecjamajkakreisbotemotel-azylpietrakradio merkurysdpspltok fmwielspinwillisch_logo
aquapark_wagrowiecnielbaSTART-logo bgzPalucki Bank Spoldzielczy

Na naszej stronie internetowej stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies. Czytaj więcej…

Zrozumiałem