sobota, 20 lipca
01:24

Za mundurem?

Wszystko wskazuje na to, że w lipcu będzie wielka feta z okazji stu lecia polskiej policji. Ukażemy się 26 lipca, dokładnie w dniu, w którym świętowanie odbywać się będzie w Wągrowcu. Zaprezentujemy na naszych łamach trochę historycznych faktów, zdjęć i współczesności. Pewnym jest, że obecna władza zechce trąbić na prawo (mniej na lewo), że teraz dopiero społeczeństwo może czuć się bezpiecznie, błogosławię obecnych rządzących. A co będzie, jeśli w ramach polityki historycznej okaże się, że nasza wiedza o policji, milicji i potem znowu policji jest mizerna, bo teraz objawią się prawdziwi sprawcy stanu błogości?
Tym niemniej policja wykonuje swoje ustawowe obowiązki, czyli stosuje prewencję, karze upartych i próbuje być sojusznikiem obywateli. Obywatele jednak gremialnie nie stawiają się na debaty społeczne organizowane odgórnie przez policję, bo chcieliby, żeby wszystkie sprawy za nich samych załatwiali policjanci, a wszelaka współpraca z policją ma nadal złe konotacje. Do teraz jest tak, że słusznie ukarany sprawca zyskuje większą sympatię i wsparcie otoczenia, niż policjanci, którzy ukrócili niecny proceder.
Pisałem już kiedyś, że potrzebne są działania nakierowane na zapobieganie uciążliwym zjawiskom społecznym: alkoholizmowi, narkomanii, nonszalancji w obliczu zagrożenia, chodzenia na przysłowiowe skróty. Policja robi to coraz sprawniej i lepiej, ale przy okazji kręci bicz na samą siebie. Ujawnianie przestępstw, zdarzeń i zagrożeń powoduje, że troszczyć się muszą o wskaźniki wykrywalności, a te określane są przez zwierzchników. Raz w roku przyjeżdża któryś z komendantów wojewódzkich i wystawia ocenę. A ocena wpływa na los ludzi.
Komendy powiatowe niekiedy traktowane były jak miejsca działalności „udzielnych książąt”. To media lokalne okazywały się bezkompromisowe do tego stopnia, że zwierzchnicy musieli zwijać komendantów. Zjawisko to nie jest obce żadnym formacjom politycznym. Posłuszeństwo jest wymuszane, a jeśli ktoś ma tzw. „chody” u wysoko postawionego lub nawet wiceministra, to szarogęsi się, jakby istniał w przekonaniu, że żyje się raz.
A tymczasem trwają przygotowania do jubileuszu. Po tej stronie życia były chwile wzniosłe i chwile złe. O nich wszystkich trzeba mówić bez ogródek. Z jednego choćby powodu: działy się za sprawą ludzi, którzy mieli rodziny, znajomych i wrogów. Żyli wśród nas i wśród spraw nas dotykających. I nic się nie zmienia.

Tu gadają, tam jeżdżą

Wróciłem w sobotę z wyprawy do Lüneburga, stolicy niemieckiego powiatu, z którym nasz powiat łączy od 20. lat umowa partnerska. Przy okazji zwiedziłem Lubekę. To, co ważne w tej wizycie, znajdziecie Państwo wewnątrz numeru w relacji z pobytu. Mogę powiedzieć, że dawno nie byłem na spotkaniach, podczas których było tyle luzu, poczucia humoru, a nasze powiatowe VIP-y okazały się ludźmi przystępnymi, bez tego urzędniczego nabzdyczenia i zadęcia. Ale to temat na inną kolumnę. Ponieważ wyzwoliłem się z jednego nałogu, a z drugiego jeszcze nie, więc szanując zakaz palenia w hotelu od czasu do czasu przesiadywałem przed nim, oddając się zgubnemu zajęciu. Przy hotelu krzyżowały się cztery ulice i mnóstwo ścieżek rowerowych, po których mknęli niekiedy z zawrotną szybkością rowerzyści. Sprawiają wrażenie niekiedy osób, którym obce jest już myślenie o ograniczonym zaufaniu do kierowców. Kierowcy samochodów chyba już z mlekiem matki wyssali obowiązek zwracania uwagi na cyklistów, a każde wyłamanie się z tej zasady narażało ich na mamrotanie pod nosem wielbicieli dwóch kółek raczej niecenzuralnych słów, bo wypowiadanych po cichu. Pomyślałem sobie, że gdyby nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, przenieść moje obserwacje do realnego życia np. w Wągrowcu albo w Skokach, to należałoby w pilnym trybie dokonywać pewnych zmian. Otóż w szpitalu powiatowym należałoby szybko uruchomić dodatkowy oddział urazowy, w którym doktor Bociański 24 godziny na dobę składałby tych, którzy mieli pierwszeństwo przejazdu. Apteki pracowałyby pełną parą, aby nadążyć za dostarczaniem z hurtowni opatrunki gipsowe, specyfiki na otarcia, rany i zadrapania. Już nie wspomnę o lokalnych domach i zakładach z branży funeralnej, czyli pogrzebowej. Wśród poszkodowanych byliby nie tylko kierowcy samochodów i sami rowerzyści, ale także przechodnie, głównie z krajów, gdzie rowery dopiero wchodzą w modę, a którzy łażą niesfornie po ścieżkach rowerowych. Kiedy obecny prezydent Poznania, Jacek Jaśkowiak, szokował jazdą na rowerze przed wyborami zastałych i przyzwyczajonych do limuzyn miejskich urzędników, mało kto jeszcze wierzył, że ścieżki rowerowe zaczną być niezbywalnym elementem miejskiego krajobrazu. Chyba też nikt na bardzo serio nie brał perspektywy ścieżek rowerowych w Wągrowcu. A są. I tylko niezmienne są przyzwyczajenia rowerzystów: przejeżdżanie po pasach, gdzie to jest niedozwolone, rozganianie przechodniów na chodnikach. W rewanżu mogą zawsze liczyć na uchylenie okna samochodu i wysłuchanie głośnego: k...a mać, baranie.

No to lato

Szkoły zamknięte na cztery spusty, nad Bałtykiem już tłok, w biurach niektórych jakby smołę wylał dla much. Lato! Nowo wybrani europosłowie wybrzydzają na proponowane im stanowiska, a niektórzy nawet, jeśli by nawet modlili się całą kadencję, to i tak żadnych propozycji nie dostaną. Wysłannik papieża przyjechał do Polski i nawet przez krótki czas namiastka strachu padła na niektórych hierarchów, ale po procesjach Bożego Ciała już wiemy, że nic im się nie stanie, co udowodnili głosząc kolejne głupoty. Z reporterskiego obowiązku dodam też, że odbyły się Dni Skoków, podczas których mieliśmy zderzenie tego co dobre, z tym co nieznośne. Głównie dotyczy to wydarzeń na scenie. O ile do ważnych wydarzeń artystycznych trzeba zaliczyć występ Skoczków, Orkiestry Dętej OSP Skoki, coraz lepszego zespołu Side Effect Formacji Chatelet i dla wielu kontrowersyjnego Michała Szpaka, to nie do zniesienia była próba udowodnienia przez pewien zespół disco-polo, że są artystami. W Polsce nikt nie głosuje na PiS i nie słucha muzyki disco-polo, stąd ta partia dzieli i rządzi, a setki słuchaczy wzywanych przez poruszających się na scenie ludzi wyciągało w górę ręce i klaskało w rytm umpa, umpa. Podziwiałem kunszt spikera, który wygłaszał chyba wymuszone peany o wykonawcach, zachęcając na końcu do pomocy zespołowi w ustanowieniu jakiegoś tam rekordu. No cóż, scena ma swoje wymagania... W muzyce disco polo trudno spodziewać się szczególnych odkryć. Od lat jest dziewczyna jak miód malina i dalsze - mniej lub bardziej przaśne - sformułowania. Zastanawiam się, czy trzeba było schodzić z pewnego pułapu oferty kulturalnej, by przypodobać się publice? To robi od kilku lat telewizja nadużywająca miana „publiczna”, kreując wątpliwe gusty artystyczne Polaków. Disco polo jest zjawiskiem, na utrwalenie którego wydano dużą kasę, a jeszcze większą wzięto do kieszeni. Jestem w sytuacji, w której nie uda mi się od niej uciec. Nawet jeśli czmychnę spod sceny do domu, to scena jest niezbyt oddalona od niego i muzyka, tudzież „wyszukane” słowa, wciskają się do niego nawet przez zamknięte okna i drzwi. A jak uda się ucie od niej, to mam szansę usłyszeć ją jako dzwonek w czyim telefonie, albo z samochodu parkującego piątek, świątek i niedziela po drugiej stronie ulicy przy bankomacie.
Ponieważ znowu zamierza się podać odgrzewany kotlet pn. repolonizacja mediów, to musimy się zastanowić nad tym, czy aby nie zrezygnować z pisania o kulturze z najwyższej półki na rzecz twórczości przez duże „tfu”.

Ruszyć z posad...

Ostatnie tygodnie przyniosły kilka nowych rozdań w kierowaniu placówkami oświaty. W niektórych z nich to dotychczasowi szefowie mieli chyba już przygotowane na zapleczu torty i bąbelki, żeby świętować reelekcję, a tu nici z planów. Wprawdzie decyzja komisji konkursowej nie oznacza jeszcze nowego gabinetu i nowej umowy o pracę, bo to decyzja zastrzeżona dla organów prowadzących placówkę (zarząd powiatu, wójt albo burmistrz), ale w wielu przypadkach można szykować się do nowej posady. Nową sytuację mamy w ośrodku socjoterapii w Gołańczy, nowego dyrektora ma szkoła w Wapnie, a szczególne okoliczności spowodowały, że nie ma go szkoła podstawowa w Skokach. Dotychczasowy dyrektor nie zyskał poparcia komisji, a jego kontrkandydatka nie została dopuszczona do konkursu, bo coś się nie zgadzało w papierach, które trzeba było złożyć. Ostatnio głośno było o odwołaniu dyrektora jednego z gminnych ośrodków kultury, a w sieci trwała wymiana oświadczeń między zainteresowanymi.
Jednym słowem wiara ma czym żyć i o czym dyskutować. Bo to jest trochę tak, że krótko rajcują nas rekonstrukcje w rządzie, ponieważ to ani nasi krewni, ani znajomi i zawsze wyżywią się sami. Tracąc jedną posadę zyskują jeszcze lepsze pieniądze, a w zapasie mają jeszcze ewentualne dzielenie łupów po jesiennych wyborach. W gminie lub mieście, to co innego. Właśnie strącony z piedestału dyrektor to być może nasz sąsiad, dobry znajomy lub krewniak. I co robić w tej sytuacji? W nieskończoność współczuć i psioczyć na decydentów? A może pocieszać, mówiąc: oni jeszcze się przekonają, jaki błąd popełnili? Jak strącony z piedestału jest już w wieku gwarantującym przyzwoitą emeryturę, to mała bieda, bo zawsze może swoją energię wykorzystać w jakiejś istniejącej już organizacji pozarządowej. A jakby go nie chcieli, to zawsze można założyć nową.
Tak to już w życiu bywa, że po jakimś okresie chowania się przed ludźmi na ulicy trzeba wyjść „na miasto” i stawić czoła ciekawskim spojrzeniom oraz udzielić odpowiedzi na stawiane pytania. Ku pociesze strapionych należy dodać, że nie oni pierwsi i nie ostatni. Bo najważniejsi są ludzie, którym mieli służyć i to bez względu na to, czy ci ludzie żyją w błędzie, czy są chodzącymi ideałami.

Też tak macie?

Czy Państwo też tak macie, że jak się zbliżają ferie szkolne, to marzycie o tym, żeby jeszcze trwał? A jak się kończą wakacje, to chcecie, żeby nadal trwały? To dylemat wielu ludzi, którzy maja uczniów i przedszkolaków w domu, a urlop przewidziany o wiele później, niż wakacyjne miesiące. Bo przecież nie cała pracująca Polska może „byczyć się” nad morzem albo zbierać czarne jagody na szczycie Jaworzyny, ujeżdżać wielbłądy w Egipcie czy planować zakupy nieruchomości na wyspach Morza Egejskiego. W mniejszych niż Wągrowiec miastach i wsiach rodzice muszą liczyć się z tym, że samorządowe przedszkola (z reguły jedno u nich) będą miały miesiąc przerwy. Miejsc na półkoloniach organizowanych przez biblioteki i ośrodki kultury nie starcza dla wszystkich. Zarobią natomiast operatorzy sieci komórkowych, bo lukę po planie lekcji zapełnią wszelkie smartfony i inne urządzenia złożone z obudowy, ekranu i wtyczki do ładowarki. Idzie lato!

***
A żeby nie było tylko ładnie, to zewsząd słychać zapowiedzi, że wakacji dla polityków nie będzie, co oznacza pojawianie się w lokalnych społecznościach „białych kołnierzyków”, których właściciele przekonywać będą do jedynie słusznej linii. Leżysz sobie na plaży, a tu pojawia się taki kołnierzyk - bo wybory tuż, tuż - i mówi, że będzie nam lepiej. A ty, smażąc się w słońcu i marząc o jakimś zimnym napoju z wieczornych reklam, doznajesz nagłego olśnienia: tyle lat żyję na tym ziemskim padole i nic nie wiedziałem, co jest dla mnie najlepsze! Już się boję, że kiedy rozsiądę się ze sprzętem wędkarskim na Maciejaku lub na Borowym, czas oczekiwania na to branie dnia zostanie zakłócony wyborczą narracją. Ryby to jednak stwory pożądane - wszak głosu słyszalnego dla nas nie wydają. Cierpią jednak z powodu pływających w wodzie foliówek, plastikowych butelek, pozostawionych przez pseudo wędkarzy, który nareszcie zdobyli się na kupno sprzętu poza tym dostępnym na targowiskach. Najazd moczykijów z Poznania np. na skockie jeziora jest tak intensywny, że zdobycie miejsca do łowienia - szczególnie w weekendy - graniczy z cudem.
Ale wróćmy do olśnienia. Należy spodziewać się większej intensywności niż przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. A jeśli jeszcze się okaże, że na listach pojawi się nareszcie przedstawiciel z naszego powiatu, to będzie się działo.
A tymczasem myślimy, jak zagospodarować nasze pociechy, bo ile mogą zjeść lodów, hamburgerów i pizzy i ile razy można odpowiadać na pytanie: mamo, tato, dlaczego wakacje trwają tak krótko?

Aquapark uzaleznienia pakos224px

 

 

Wielkopolskapowiat_wagrowiecki_herbMiasto_WagrowiecGmina_Wagrowiec1_skoki2_golancz3_damaslawek4_miescisko5_wapno
interiaangoragazeta prawnagazety lokalnegłos wielkopolskiitv wągrowiecjamajkakreisbotemotel-azylpietrakradio merkurysdpspltok fmwielspinwillisch_logo
aquapark_wagrowiecnielbaSTART-logo bgzPalucki Bank Spoldzielczy

Na naszej stronie internetowej stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies. Czytaj więcej…

Zrozumiałem