niedziela, 21 października
08:36

Na zielonym łanie

Jeden mój znajomek, co to ostatnio pobiegł do sklepu, kiedy mu szefową zwolnili, powiedział mi, że coś zbyt delikatnie obchodzę się z tymi, co wprowadzają zamęt. Pomyślałem sobie: pewnie chłop ma rację, bo aż mi się nie chce już pastwić się nad formacjami, które i tak same obkładają się po buzi. Jednak w ostatnich dniach zdarzyło się wiele spraw, które będą miały wpływ na nasze życie już w niedalekich czasach, a o których nie jesteśmy wystarczająco informowani. Kto tankuje na bieżąco samochód wie, że na stacjach Orlenu i Lotos paliwo będzie prawdopodobnie „dotowane” przez właśnie te spółki Skarbu Państwa, żeby wiara nie pomyślała, iż wykonawca woli suwerena (?) drąży im niepotrzebnie kieszenie, kiedy ropa na świecie drożeje, a u nas ceny bez zmian albo w dół. Takie praktyki robił Orlen za poprzedniej koalicji PO-PSL.
Podobno też nikt głośno do wyborów nie mówi o uwolnieniu cen energii elektrycznej, ale przymiarki gotowe i nasze rachunki - prędzej czy później - pójdą w górę. Na horyzoncie jednak i te samorządowe, i te za rok parlamentarne wybory i po co ryzykować gniew ludu. Już w tym miesiącu w ośrodkach pomocy społecznej pojawiły się decyzje, że sztandarowy program Rodzina 500 plus będzie wypłacany nie każdego 15 dnia miesiąca, ale na koniec miesiąca. Ciekawe, czy winę za to zrzuci się na samorządy, które przecież wypłacają nie z własnych środków, ale przelanych rządowych? Jednak rząd daleko, premier jeździ z miejsca na miejsce i nie ma czasu na pierdoły. A wójt i burmistrz pod ręką i można na nich coś tam pozawieszać.
***
W walce z PSL-em o rząd dusz na wsi obecna władza szermuje wzniosłymi hasłami, a jeden z rolników powiedział mi, że ma je w nosie, bo nie dostał jeszcze odszkodowania za wypalone słońcem i suszą zboże, którego zebrał spokojnie o 1/3 mniej. Wygląda na to, że ludowcy osiągną satysfakcjonujący ich wynik w wyborach samorządowych i będą się mobilizować, żeby pseudofachowcy obecnej władzy nie maltretowali rolników po wyborach parlamentarnych. PSL nie był wolny od błędów, kiedy uczestniczył w sprawowaniu władzy, ale nigdy nie uzyskał tak wysokiego stopnia niezadowolenia rolników, jak sobie to zafundowała obecna ekipa rządząca. Fachowców od rolnictwa nie ma Koalicja Obywatelska, bo nigdy nie znalazła czasu na pogłębioną analizę relacji środowisk życia i pracy i nigdy też nie zapomni, że: „jestem z miasta...” Ludowcy spokojnie czekają na rozwój wypadków.

Bardzo proszę i donoszę

Wystarczy wskoczyć na jakikolwiek ogólnopolski portal internetowy, by dowiedzieć się, że ktoś kogoś skarży w trybie wyborczym. Ponieważ sądy w takiej sytuacji działają natychmiast, spełnia się obietnica ministra Ziobry, że teraz sądy będą działały sprawnie. Wszystko wskazuje na to, że tylko w trybie wyborczym. Opozycja, zwana przez rządzących „totalną”, wnioskuje, żeby uznani za winnych świadczyli na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Tym sposobem suma na koncie WOŚP-u rośnie i jak dalej tak niefrasobliwie kandydaci będą pleść głupoty, to Owsiak nie będzie musiał organizować kolejnego finału. A jak boleć musi to tych, co zgodnie z wyrokami musza płacić, a nie chcieli wcześniej wrzucić do puszki wolontariuszy...
U nas sąd raczej ma święty spokój, co nie znaczy, że jest sielankowo. Gdyby policzyć wszystkie sygnały, jakie telefonicznie zgłaszają anonimowi obywatele, to zebrałaby się niezła powiatowa epopeja. Ponieważ posiedliśmy jako naród zdolność obrabiania konkurentom przysłowiowych czterech liter na zawołanie, to mieliśmy okazję wysłuchać takich nieziemskich historii, że Watergate lub Rywingate jawią się jak drobne, nic nie znaczące zdarzenia. Większość opowieści zaczyna się od słów: nic w tej sprawie wójt/burmistrz nie zrobił, po czym zaczyna się wychwalanie nowo objawionego kandydata/kandydatki. W powiecie pracują w zaciszach sztaby, które już rozdzielają stołki, pewne swego sukcesu. Sukces jest jednak w oddali i należy się spodziewać takich wolt, że aż papcie spadną.
Wybory mogą być pasmowe i taśmowe. Pasmowe wtedy, gdy jedna stacja telewizyjna i radiowa nadaje na tej samej fali i na tym samym paśmie...transmisyjnym. Taśmowe są wtedy, gdy dwóch kelnerów wrzuci w eter kolejne info, że mają pieprzny kawałek taśmy z jeszcze bardziej pieprzniejszym nagraniem. W naszych restauracjach głównie obsługują miłe dziewczyny i panie, ale gdzie jest powiedziane, że nagrywający musi zawsze być facetem. W stolicy nagrywano u Sowy i jego kumpli, u nas sowy słychać w lasach i parkach i piecze nad nimi sprawują umundurowani leśnicy. Leśnik nie żołnierz, ale co mundur, to mundur.

Tak krawiec kraje

Z okazji okrągłych urodzin mojej Pani wybraliśmy się do Poznania na ciekawą imprezę pt. Women`s Voices, która odbyła się na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich. Sił nie starczyło, żeby obejrzeć wszystko i wysłuchać wszystkiego, ale załapaliśmy się na koncert Kayah, pokibicowałem wtedy, gdy połowica zasiadła na kosmetycznym fotelu, podegustowaliśmy soków. Trafiliśmy też na zjawiskowe bloomerki, czyli panie z grupy rekonstrukcji herstorycznej (dotyczącej historii ze szczególnym uwzględnieniem roli kobiet), nawiązujące do panującej w XIX wieku mody na podróżowanie rowerem przez kobiety w specjalnie skrojonych spodniach i reszty odzienia. Wdaliśmy się w ciekawą rozmowę i okazało się, że panie z Poznania chętnie przyjechałyby do np. Wągrowca, by przypomnieć, czym był ten ruch i być może odświeżyć wspomnienia współczesnych o pokoleniu babć i prababć. To będzie jednak tematem późniejszej publikacji. Mnie bardziej urzekło to, że Poznań jest miejscem, w którym taka impreza się odbywa i odbywać może. Nikogo nie szokowało stoisko informujące o protestach kobiet, możliwość rozmowy z redakcją Wysokich Obcasów czy też spontaniczna reakcja publiczności na słowa Kayah o tym, że jesteśmy jeszcze krajem, w którym kobiety muszą przypominać o tym, że są też ludźmi z takimi samymi prawami jak mężczyźni, którzy tak chętnie niekiedy biorą się za układanie życia niewiast.Próbowałem sobie wyobrazić, jakie poruszenie wywołałaby taka impreza w innych miastach, gdzie rządzą bardziej papiescy od papieża, a burmistrzowie lub prezydenci już zdecydowali za dyrektorów kin, że nie będzie tam wyświetlany „Kler”. Zapominając przy okazji, że czynią tym największą i najskuteczniejszą reklamę.

***
Na rodzimym podwórku po staremu. Największe porażki przedstawiane są jako epokowe osiągnięcia (to o układaniu list wyborczych). Trwa też dzielenie skóry na niedźwiedziu, co przypomina nam o powszechnie panującym przekonaniu, że: „jak nie my, to kto?”. Okaże się za kilka tygodni. Jak w anegdocie: - W najbliższym czasie będzie nam lepiej - mówi facet za stołu prezydialnego. - A nam? - pyta nieśmiało głos z sali.

Wspólnota...

Tyle słów o niej wypowiedziano i tyle razy skłamano. Słowo „wspólnota” traktowane jest na zasadzie: wspólnota tak, ale na naszych warunkach. Ponieważ gorączka przedwyborcza się podnosi, to słowo „wspólnota” nie schodzi z ust polityków. Nawet podczas poniedziałkowej debaty kandydatów na burmistrza Wągrowca wyglądało na to, że kandydaci - kontrkandydaci miłują się nawzajem i tylko czekałem, aż w tercecie krzykną: wspólnota! Wprawdzie nic takiego się nie stało, ale nie doszło do żadnych szczególnie dokuczliwych pytań i polemik. Wspólnotę za to dało się wyczuć w sobotę na skockim rynku. Prawda jest taka, że rynek służy do tej pory głównie za parking samochodowy i chyba już zdążył zapomnieć, co to znaczy: tętnić życiem. Wprawdzie startują tu lub kończą bieg uczestnicy półmaratonu lub Biegu Podkowy, ale nie to ma być celem samym w sobie. W sobotę tańczono staropolskiego poloneza, grały orkiestry i śpiewały chóry, wokół głównego placu stało mnóstwo ludzi. Spontaniczna inicjatywa kilku ludzi spowodowała, że inni przyłączyli się i wypaliło. Byli nawet konkurenci do różnych urzędów i funkcji. Trochę się rozstawili w nieco oddalonych od siebie miejscach, co szybko zostało zauważone. A gdyby poszli np. para za parą, to by było wydarzenie. Pewnie tylko w bajkach i baśniach zdarza się, że kończą się zawsze happy endem, a na koniec nawet burzliwych wydarzeń świeci słońce i wszyscy żyli długo i szczęśliwie. Niemniej wiele osób miało łzy wzruszenia w oczach, kiedy trzy pokolenia tańczyły poloneza, a niektórzy nawet zadali sobie trud zdobycia historycznych strojów.Rynek może żyć, kiedy będą tam ludzie, a ludzie pokazali, że chcą być ze sobą, nawet wtedy, gdy nie mogą siebie ścierpieć. Chwała Iwonie, Dorocie, Adamowi, Krzysztofowi, Mieciowi, Wiesławowi i wielu innym za to, że rozumieją, po co są.
***
Z obrzydzeniem przeczytałem wpis stałego „komentatora” naszych treści. Tym razem okazało się, że wadzą mu kobiety. I pewnie na tym powinienem skończyć. Dodam jednak, że ludzie prędzej czy później odrzucą daleko za siebie taką retorykę, bo jest ona brzydką przypadłością debaty, w tym tej publicznej. Odrzucą wraz z jej konstruktorami. I to prędzej niż później.

Co za czasy

SzklennikSzklennik

W mediach pojawiła się informacja, że w Niemczech brakuje księży i nasz zachodni sąsiad myśli poważnie o zatrudnieniu duchownych z... Indii i z Polski. I nawet znajomość języka w stopniu niezbyt komunikatywnych nie jest aż tak znaczącą przeszkodą. Co ciekawe, w niemieckich kościołach, których spora ilość została już zamknięta z powodu braku księży i pieniędzy, można zobaczyć duchownych odprawiających posługę z Nigerii i Konga. Księża odbywają istne maratony, żeby pojawić się wszędzie tam, gdzie czekają wierni. W polskim Kościele też następuje proces łączenia, a np. w Czesławicach zamknięto kaplicę, bo proboszcz z wikarym nie są w stanie - jak twierdzą - być wszędzie, gdzie tego chcą wierni.
Księżą w Niemczech zarabiają o wiele więcej i tylko patrzeć, jak do naszego pośredniaka trafią oferty z działu: zatrudnię. Ciekawe, jaka kolejka by się ustawiła? No chyba, że tylko oficjalnie zarobki za Odrą są wyższe.
***
Trwa gorączka wyborcza. Zewsząd docierają do nas informacje, że komitety wyborcze dzielą przysłowiową skórę na niedźwiedziu. A to głównie w celu wysadzenia w powietrze konkurenta lub dotychczasowego koalicjanta. Kiedy zajrzeć głęboko w oczy dotychczasowym włodarzom i niektórym radnym, widać popłoch i panikę. No cóż, jak się cztery lata tylko rękę podnosiło, to teraz przyjdzie odpokutować. Jedno jest pewne, jak amen w pacierzu, że po ogłoszeniu pełnych list kandydatów na radnych, wójtów i burmistrzów wyleją się wszelakie pomyje, bo piszący komentarze nadal myślą, że są w sieci anonimowi. Konkurenci chlapną tu i tam coś bez weryfikacji i zaraz sądy zostaną uruchomione do postępowania w trybie Kodeksu wyborczego. Starajcie się zatem, bo my jesteśmy w gotowości.
***
Wągrowczanie przyglądają się bacznie remontowi ulicy Kościuszki. Ich uwagę przykuwają ostatnio wystające ponad miarę korzenie drzew. Nic nie wskazuje na to, że te drzewa same opadną, raczej padną. Istnieje też podejrzenie, że proces nasadzeń nastąpi po tym, jak ułożone zostaną chodniki. Będzie ciekawie, ale to już było, kiedy to najpierw asfaltowano ulice, by później zerwać nawierzchnię, aby położyć rury. PRL-bis.

Aquapark uzaleznienia pakos224px

 

 

Wielkopolskapowiat_wagrowiecki_herbMiasto_WagrowiecGmina_Wagrowiec1_skoki2_golancz3_damaslawek4_miescisko5_wapno
interiaangoragazeta prawnagazety lokalnegłos wielkopolskiitv wągrowiecjamajkakreisbotemotel-azylpietrakradio merkurysdpspltok fmwielspinwillisch_logo
aquapark_wagrowiecnielbaSTART-logo bgzPalucki Bank Spoldzielczy

Na naszej stronie internetowej stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies. Czytaj więcej…

Zrozumiałem