Nie odpuszczam, jeżeli mam rację

  • Drukuj
Ocena użytkowników:  / 0
SłabyŚwietny 

Zabieram głos tylko w słusznej sprawie i tam, gdzie liczą na mnie inni, mający mniej odwagi.
Tak przez 8 lat, mimo przykrości, starałam się o windę dla osób starszych i niepełnosprawnych w budynku przychodni w Gołańczy, o parking przed przychodnią i dbałość o budynek.
Tak było z likwidacją szkół gimnazjalnych w gminie 10 lat temu, wtedy byłam przewodniczącą rady rodziców szkoły w Morakowie.
Teraz wspieram rodziców i nauczycieli szkoły PSM, którzy mają odmienne zdanie z dyrekcją.


Dwoje naszych dzieci skończyło szkołę muzyczną, trzecie dziecko jest w 5 klasie. Przez 8 lat borykałam się jako rodzic z poblemem częstych zmian nauczycieli. Moja córka, ucząc się gry na fortepianie, miała 6 nauczycieli przez 6 lat nauki. Niektórzy odchodzili w trakcie roku szkolnego. Obecnie znowu grozi się nauczycielce syna, a inni rodzice skarżą się, że w ciągu 1,5 roku nauki będą mieć trzeciego nauczyciela. W zeszłym tygodniu złożył wypowiedzenie nauczyciel od skrzypiec i altówki. Dwa lata temu zwolniono nauczycielkę od tego instrumentu, mającą bardzo wybitne osiągnięcia w nauczaniu.
Przez te lata przewinęło się ok. 50 nauczycieli. Dzieci w szkole artystycznej powinny mieć relacje z nauczycielem „mistrza i ucznia”, bo tylko wtedy są szanse na efekty. Trud rodziców może pójść na marne. Rodzice poświęcają swój czas, pieniądze na dowożenie dzieci przez 6 lat do Wągrowca. Czekamy w holu szkoły. Od 14 lat płacę regularnie składki na radę rodziców i uważam, że zadaniem rady jest dbałość o dzieci. O budynek ma obowiązek dbać dyrektor szkoły. My, rodzice, możemy tylko częściowo wspierać szkołę.
Poprzednia rada przez kilkanaście lat przekazywała dyrekcji na różne zakupy (akwarium, dyktafon, badania pracownicze nauczycieli, keybord itd) 80% składek i nie widziała potrzeby zmiany uchwały sprzed 10 lat. Kiedy rodzice zauważyli problem organizacyjny i chcieli zmienić zasady funkcjonowania rady rodziców, zrobiła się awantura. Jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to zawsze chodzi o pieniądze i tym razem też tak jest. Ok. 40 tys. rocznie wynosiły składki na radę rodziców. Zabranie pieniędzy z powrotem do decyzji rady rodziców, dla dzieci, to jest ten problem. Dyrektor zlikwidowała konto radzie, zabrała wpłaty za wynajęcie instrumentów, które zakupili rodzice i torpeduje wszystkie inicjatywy dla dzieci. Rada rodziców działa dopiero 4 miesiące i już dużo zrobiła. Przede wszystkim, przywróciła prawidłowe zasady współpracy rady rodziców i dyrekcją, takie jak w innych szkołach publicznych.
PSM to szkoła publiczna. W innych szkołach z funduszy rady rodziców kupowane są nagrody, dopłaca się do wyjazdów, wycieczek, konkursów, organizuje się imprezy sportowe, taneczne, itd. Pieniędzmi ze składek dysponuje rada rodziców, a nie dyrektor. Dyrektor wnioskuje, a rada się zgadza lub nie. Pieczątką rady rodziców dysponuje rada, a nie dyrekcja. Mimo wielkich składek, brakuje pieniędzy dla dzieci. Dzieci w szkole jest ok. 135.
Tylko rodzice dzieci (na ostanim zebraniu było ich ok. 30), których uczą pani dyrektor, jej mąż i związani z nimi nauczyciele, są zadowoleni. Twierdzą nawet, że dzieci niczego nie potrzebują i całe 100% składek powinno się oddawać dyrekcji. Jest większa grupa rodziców, która ma inne zdanie.
Jako przewodnicząca mam obowiązek mówić o wszystkim, tak więc rodzice mogą wpłacać na konto pani dyrektor lub konto rady rodziców. Mają wybór. My wybraliśmy dzieci, a one chętnie spotkałyby się na balu karnawałowym, wspólnym ognisku na koniec roku szkolnego, wyjechałyby na wspólną wycieczkę, czekałyby w świetlicy, miałyby automat do napojów itd. Nie mamy nic przeciwko pomaganiu szkole, kupowaniu instrumentów, tak jak do tej pory. Atakowanie przez dyrekcję prężnie działającej dopiero 4 miesiące rady, po odrzuceniu wszystkich propozycji współpracy, źle świadczy, ale nie o radzie. Wizytator, będący na ostatnim spotkaniu, zaproponował pomoc radzie w rozwiązywaniu spraw. Mam nadzieję, że to nie będzie konieczne.
Dopóki będę przewodniczącą rady, będę reprezentować rodziców i ich dzieci. Dodam tylko, że w każdym zakładzie pracy atmosferę kreuje kierownik lub dyrektor, reszta może tylko reagować na ich zachowania. Kto ma rację, to mogą ocenić dzieci.
Iwona Marzyńska