sobota, 20 lipca
01:31

Góry to wolność

Broad Peak to hasło wzbudzające wiele emocji i negatywnych opinii o ADAMIE BIELECKIM, himalaiście, który rodzinne gniazdo założył w niedalekim Łopuchowie. O tym co wydarzyło się blisko pięć lat temu na Broad Peak oraz czym jest życie wspinacza himalaista opowiada podróżując po kraju i spotykając się znieprzebranymi tłumami ludzi.

Choć Broad Peak to tylko rozdział w himalajskiej karierze Bieleckiego, to już zawsze będzie słyszał podobne pytania – dlaczego on przeżył, a dwójka jego kolegów nie wróciła z wyprawy? Broad Peak zdobyli 5 marca 2013 roku we czterech - Adam Bielecki, Artur Małek, Tomasz Kowalski i Maciej Berbeka. Do bazy wróciło jednak tylko dwóch pierwszych. Wielki sukces zimowego zdobycia szczytu (nikomu wcześniej nie udało się wejść na Broad Peak zimą - 8051 m n.p.m.) zamienił się w tragedię.
- Broad Peak wraca w każdym wywiadzie. Była też prośba do środowiska górskiego o wstrzymanie się od komentarzy - po to, żeby uszanować żałobę, ale to ja byłem ciągle atakowany. Wcześniej nie zamierzałem też wychodzić na forum publiczne, kiedy jednak pod moim adresem są wysuwane zarzuty, m.in. to, że nie tylko nie pomogłem, ale wręcz przyczyniłem się do śmierci chłopaków, nie mogłem milczeć, powinienem na nie odpowiedzieć! Też tak to odczuwam – wyjaśnia Adam Bielecki.
Broad Peak to również rozdział książki „Spod zamarzniętych powiek”, gdzie dość dokładnie himalaista wyjaśnia co tam się stało.
- Nie traktuję tego jak rozliczenia, ale jako podsumowanie i zamknięcie tematu z mojej strony. Wyprawa będzie zawsze w mojej pamięci i chłopcy zawsze będą w mojej pamięci - przyznaje himalaista. - Opisane natomiast też jest to, co działo się po powrocie do kraju. Coś, czego się nie spodziewałem. Zanim wróciłem do kraju, już wiedziałem czego mogę się spodziewać, jaki będzie atak na mnie. Osobiście spotkałem się z bliskim kolegów, którzy w tej wyprawie zginęli. Zarzuty nie były stawiane z ich strony, ale w mediach - dodaje spokojniej już himalaista. - Sugerowałem, żebyśmy szli dwójkami, a nie czwórką. Moim zdaniem zbyt późno wtedy wyruszyliśmy. Piąta rano to zdecydowanie za późno, gdzie wręcz walczysz o każdy oddech, każdy krok w górę. Na przykład pierwszy raz w życiu doświadczyłem takiego zjawiska, gdzie wiejący przeraźliwy wiatr wyciska ci łzy i momentalnie zamarzają powieki i rzęsy.
To właśnie w książce „Spod zamarzniętych powiek” wspinacz rozlicza się z tym trudnym czasem, w dramatycznych historiach tych wejść opowiada o nieludzkich warunkach zimowej wspinaczki w Himalajach i Karakorum. 27 stycznia 2018r., wspólnie z  Denisem Urubką, Jarosławem Botorem i Piotrem Tomalą, przerwali Narodową Zimową Wyprawę na K2 i wzięli udział w akcji ratowniczej na Nanga Parbat, która została zorganizowana, by pomóc schodzącym ze szczytu Elisabeth Revol i Tomaszowi Mackiewiczowi. Tego drugiego, niestety, nie udało się uratować. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 51/52 Z 19/26 GRUDNIA 2018 R.

Dodaj komentarz

Regulamin dodawania komentarzy

Kod antyspamowy
Odśwież

Aquapark uzaleznienia pakos224px

 

 

Wielkopolskapowiat_wagrowiecki_herbMiasto_WagrowiecGmina_Wagrowiec1_skoki2_golancz3_damaslawek4_miescisko5_wapno
interiaangoragazeta prawnagazety lokalnegłos wielkopolskiitv wągrowiecjamajkakreisbotemotel-azylpietrakradio merkurysdpspltok fmwielspinwillisch_logo
aquapark_wagrowiecnielbaSTART-logo bgzPalucki Bank Spoldzielczy

Na naszej stronie internetowej stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies. Czytaj więcej…

Zrozumiałem