środa, 16 października
07:02

Nie taki diabeł straszny

Rodzina JANECKÓW przeżyła powstania śląskie, nazywanie ich kułakami i odsiadki w więzieniu, dekoniunkturę w rolnictwie i modę na gęsi.

Ich historia w Potrzanowie zaczęła się w 1927 roku, kiedy ze Śląska trafił na teren Wielkopolski Paweł Janecko, mający za sobą udział w powstańczych działaniach. Otrzymał jasny przekaz, że jeśli się nie wyprowadzi ze Śląska, to będzie miał kłopoty.

WĘDRÓWKI WYMUSZONE
Pradziadek Grzegorza, a dziadek Stanisława trafił najpierw do Rybowa w gminie Gołańcz, bo tu Ślązacy otrzymywali gospodarstwa. Szukał dalej i po trzech latach kupił w Potrzanowie od Niemca 36 hektarów. Dokupili potem jeszcze dziesięć. Po nim gospodarzył tu jego syn Ludwik, który przekazał następnie gospodarstwo synowi Stanisławowi, a ten synowi Grzegorzowi.
- Po nas będzie najprawdopodobniej Tadeusz - mówi Stanisław Janecko, pokazując i spoglądając na ośmiomiesięcznego wnuka, który beztrosko baraszkuje na podłodze.
Ziemie tu słabe, właściwie nadające się pod zalesienie. Trudno mówić o intensywnej uprawie, bo wielki wpływ na plonowanie mają też warunki pogodowe. Ubiegłoroczna susza spowodowała, że stracili dobre 40 procent plonów.

WRÓG KLASOWY
Te ich hektary były po wojnie solą w oku socjalistycznej władzy. Zatem chciał - niechciał dorobili się miana kułaków, a jak wiadomo - kułak patrzy tylko, jak władzę robotniczo-chłopską oszukać i wyprowadzić w pole. A że władza nie chciała na to pozwolić, to po wsi jeździł samochód z megafonem, a z niego rozlegało się: - Janecko, klasa robotnicza czeka na chleb, a ty chomikujesz zboże.
Władza nie mogła pokazać swojej słabości i miała swoje metody i narzędzia, żeby niesfornego chłopa postawić na swoim miejscu. Dołożyła więc do planowych dostaw domiar, który w warunkach glebowych był nie do osiągnięcia i władza posłała za brak zaangażowania na rzecz socjalistycznej ojczyzny Ludwika do więzienia, bo jego ojciec był już za stary na odsiadkę. Senior rodu zmarł w 1967 roku.
Władza wezwała i zapytała: - Janecko Ludwik, ile oddacie zboża? - Nic, bo wszystko co mogłem oddałem - odpowiedział zgodnie z prawdą. To władza kazała wyjść i potem przysłała mundurową władzę, która zawiozła niesfornego chłopa do miejsca odosobnienia, żeby rozumu nabrał.
A kiedy Ludwik Janecko cieszył się już z wolności, to władza dała domiar na dostawy obowiązkowe mleka, których też nie był w stanie wypełnić i ponownie trafił w imię sprawiedliwości społecznej za kratki. Zaczęli zalesiać grunty, bo to jedyna możliwość ucieczki od sztucznie windowanych planów dostaw. Kiedyś z ich podwórza widać było wieś, teraz widok zasłaniają drzewa - efekt zabiegów sprzed lat. Sposobem na to, żeby ich hektary tak nie kuły w oczy, było też wydzierżawienie kilku hektarów kółku rolniczemu. Powstała też rolnicza spółdzielnia produkcyjna, ale nie przetrwała próby czasu, a oni sami nie mieli chęci wstąpienia do niej. Zbyt bolesne były doświadczenia w ówczesną władzą. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 26 Z 26 CZERWCA 2019 R.

Dodaj komentarz

Regulamin dodawania komentarzy

Kod antyspamowy
Odśwież

Aquapark uzaleznienia pakos224px

 

 

Wielkopolskapowiat_wagrowiecki_herbMiasto_WagrowiecGmina_Wagrowiec1_skoki2_golancz3_damaslawek4_miescisko5_wapno
interiaangoragazeta prawnagazety lokalnegłos wielkopolskiitv wągrowiecjamajkakreisbotemotel-azylpietrakradio merkurysdpspltok fmwielspinwillisch_logo
aquapark_wagrowiecnielbaSTART-logo bgzPalucki Bank Spoldzielczy

Na naszej stronie internetowej stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies. Czytaj więcej…

Zrozumiałem