niedziela, 25 sierpnia
07:36

Samorząd w oczach szachisty

Kontynuujemy cykl rozmów z samorządowcami. Tym razem rozmawiamy z wicestarostą MICHAŁEM PIECHOCKIM, który na urzędniczym stołku zasiada od zarania powiatowego samorządu.

Wicestarosta to zawód i sposób na zarabianie niezłych pieniędzy, czy też społeczna misja?
- To nie zawód, ale pełnienie tej funkcji pozwala na dobre zarobki, jak na nasz powiat. W porównaniu do innych zawodów pensja ta stopniowo traci na znaczeniu. Jeżeli się jednak weźmie pod uwagę ponoszoną odpowiedzialność, złożoność spraw, którymi trzeba się zajmować oraz nieograniczony czas pracy, to już zaczyna być misją. Po latach uważam, że bez uznania pełnienia tej funkcji także za misję nie można dobrze jej realizować.
Jak godzisz jedno z drugim?
- To mój dobrowolny wybór. Jeżeli podjąłem się takich obowiązków, to chcę je wykonać jak najlepiej. Jak godzę, najlepiej spytać moją żonę. Czasu na wspólne chwile jest bardzo mało, a wnuczka też już tęskni za dziadkiem...
W historii samorządu powiatowego jesteś najdłużej pracującym etatowo samorządowcem...
- Aż trudno mi uwierzyć, że tak jest. Jestem od samego powstania powiatów, czyli od 1999 r. Startowałem sześć razy w wyborach i tylko raz nie zdobyłem zaufania mieszkańców. Ostałem się jednak jako wicestarosta, gdyż zaufali mi radni z SW 2000 i koalicjanci.
To jest zasługą Samorządności Wągrowieckiej 2000 czy Twojej samorządowej charyzmy?
- Wybory do samorządu powiatowego są większościowe i należy mieć odpowiednią grupę osób, która będzie startowała w wyborach. Samotnie niewiele można osiągnąć. Miałem szczęście, że mieliśmy bardzo dobrych kandydatów na radnych, którzy zdobyli odpowiednią liczbę mandatów.
Jestem też jednym z założycieli naszego stowarzyszenia i wiele się udzielałem. Starałem się pracować konstruktywnie i może też wypracowałem trochę charyzmy. Poparcie znajdowałem też wśród naszych koalicjantów.
Jednak nie przyspawało Ciebie do stołka władzy, wszak stanowiska zmieniały się?
- Najpierw byłem osiem lat wicestarostą, potem tyle samo lat starostą, a teraz piąty rok znowu jestem wicestarostą. Mówiąc szachowo, to tylko krótkie roszady. Nigdy jednak nie traktowałem stołka jako celu do osiągnięcia. Tak naprawdę z tych dwóch wolę stołek wicestarosty. Jest tu więcej możliwości spokojnej, merytorycznej pracy.
Zawsze spadałeś na równe nogi?
- Miałem poparcie radnych z SW 2000, którzy mi zaufali i proponowali na te funkcje. Może też to był zbieg okoliczności, że w naszym gronie nie było rywalizacji. Nie zauważyłem, aby kogoś taka funkcja interesowała.
Które swoje kadencje uważasz za najbardziej efektywne politycznie?
- Oczywiście dwie pierwsze kadencje w latach 1999-2006. Tworzyliśmy wówczas powiat od początku. W starostwie na 70. pracowników mieliśmy trzy komputery, samochód marki Polonez i żadnej komórki. Internet dopiero raczkował. Dominowały ręczne maszyny do pisania, a kserokopiarki były rarytasem. Reforma zdrowia premiera Buzka wchodziła z opóźnieniem.
Efekty jednak były bardzo widoczne i każdy krok był widoczny. W latach 90-tych po dziesięciu latach zastoju z  remontami dróg, rozpoczęliśmy systematyczne ich naprawy. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 12 Z 20 MARCA 2019 R.

Dodaj komentarz

Regulamin dodawania komentarzy

Kod antyspamowy
Odśwież

Aquapark uzaleznienia pakos224px

 

 

Wielkopolskapowiat_wagrowiecki_herbMiasto_WagrowiecGmina_Wagrowiec1_skoki2_golancz3_damaslawek4_miescisko5_wapno
interiaangoragazeta prawnagazety lokalnegłos wielkopolskiitv wągrowiecjamajkakreisbotemotel-azylpietrakradio merkurysdpspltok fmwielspinwillisch_logo
aquapark_wagrowiecnielbaSTART-logo bgzPalucki Bank Spoldzielczy

Na naszej stronie internetowej stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies. Czytaj więcej…

Zrozumiałem