Czy potrzebna jest Straż Miejska?

  • Drukuj

Odżywa idea reaktywacji Straży Miejskiej, którą w 2016 roku zlikwidował poprzednik JAROSŁAWA BERENDTA.

Uchwałę o rozwiązaniu Straży Miejskiej podjęła Rada Miejska na wniosek burmistrza Krzysztofa Poszwy. To był jeden z elementów jego programu wyborczego, a  jednocześnie punkt honoru, którym chciał udowodnić, że tego rodzaju formacja powołana przez Stanisława Wilczyńskiego nie ma racji bytu. Powoływał się też na krytyczną opinię mieszkańców o jej funkcjonowaniu, nie podejmując próby wprowadzenia zmian w jej celach i zadaniach. Likwidacja może miała przynieść włodarzowi poklask opinii publicznej, lecz z biegiem lat przełożyła się na odwrotny skutek.

ZŁA ORGANIZACJA
- Mieszkańcy naszego miasta wielokrotnie zwracali mi uwagę, że nie czują obecności strażników miejskich na ulicach. Dalsze utrzymywanie tej służby mijało się też z racjami ekonomicznymi - powiedział K. Poszwa dla Onet.pl.
Niewątpliwie Straż Miejska wówczas była źle zorganizowana, w głównej mierze zajmowała się monitoringiem miasta i niekoniecznie sensownymi patrolami ulic. Strażnicy nie potrafili wyegzekwować od mieszkańców przestrzegania porządku i ładu publicznego, w tym również mieli kłopoty z nakładaniem mandatów. Dlatego formacja ta nie przynosiła do kasy miasta dochodów, które w znacznej części równoważyłby ponoszone wydatki na jej utrzymanie. Miasto rocznie ponosiło koszt 560 tys. zł, co wcale nie jest kwotą zwalającą z nóg. Jak każda inna służba Straż Miejska wymagała dotowania, więc nie można było od niej oczekiwać wypracowywania znacznych dochodów do budżetu miasta.
W formacji tej zatrudnionych było dziewięć osób, w tym pięciu strażników z komendantem włącznie. Czterech ludzi obserwowało monitory, ale i tak interweniować mogła tylko policja. Służbowe auto kłuło w oczy mieszkańców, którzy informowali media o nieprawidłowościach jego wykorzystania. Kuriozum stanowiło rozwożenie i  doręczanie przez strażników wezwań podatkowych i innych służbowych pism, które kierowane były z ratusza do wągrowczan. W opinii burmistrza Poszwy Straż Miejska dublowała policję, a nawet straż pożarną i nie miała większego wpływu na poprawę bezpieczeństwa w mieście. Te argumenty przemawiały do ludzi i utwierdzały burmistrza w słuszności podjętej decyzji o likwidacji straży (sic!). (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 12 Z 20 MARCA 2019 R.