poniedz., 19 sierpnia
22:43

Król Franciszek zasiadł na tronie

Brat FRANCISZEK BARANOWSKI zasilił poczet skockich Królów Żniwnych.

O fakcie tym uczestnicy organizowanych z okazji Bitwy Warszawskiej Turniejów Strzeleckich dowiedzieli się pod koniec ogłaszania zwycięzców poszczególnych konkurencji strzeleckich.
Uroczystości związane ze żniwnym strzelaniem w Bractwie Kurkowym roku 2019 odbyły się w sobotę 10 sierpnia z udziałem gości - członków Schutzengilde z Bardowick wraz z Martinem Rudolfem, niezastąpionym orędownikiem współpracy między mieszkańcami gminy Skoki i Bardowick.
Bracia kurkowi i ich goście spotkali się przed siedzibą bractwa przy ul. Wągrowieckiej, skąd w towarzystwie pocztów sztandarowych obu organizacji, wraz z Kasprem i Albertem – wnukami Stanisława Grzegorzewskiego, Króla Żniwnego AD 2018, niosącymi ufundowaną przez niego Tarczę Królewską, przemaszerowali pod bramę skockiego cmentarza parafialnego, gdzie też przybyły poczty sztandarowe zaprzyjaźnionych skockich stowarzyszeń. Pod tablicą pamiątkową ku czci Powstańców Wielkopolskich oddano honory brackie, odśpiewano hymn państwowy i bracki oraz odmówiono modlitwę, a Kasper i Albert w imieniu kontuzjowanego w wypadku dziadka zapalili znicz i złożyli wiązankę biało-czerwonych goździków. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 33 Z 14 SIERPNIA 2019 R.

Owoce kontaktów i współpracy

Młodzieżowa Orkiestra Dęta otrzymała mundury galowe od przyjaciół z Holandii.

Towarzystwo Współpracy Gminy Damasławek z Zagranicą, któremu przewodniczy od ponad trzydziestu lat prezes Leszek Górski, utrzymuje kontakty i współpracuje z holenderskim komitetem pn. Stiching Comite Polen w Oost, -West- en Middelbeers. Delegacja tego komitetu w składzie: Frans Putmans, Monique van Erve i Ger van Dun załatwiła i przywiozła komplet galowego umundurowania dla orkiestry dętej. Ponieważ w gminie Damasławek nie ma orkiestry dętej, stąd na zasadzie współpracy towarzystwo z Damasławka zaproponowało przekazanie tego umundurowania Młodzieżowej Orkiestrze Dętej w Mieścisku.(więcej w środowym numerze nr 32 z 7 sierpnia 2019)

Każdy sobie rzepkę...

Wszelkie kwestie dotyczące gospodarowania gruntami zostały uregulowane w Ustawie o kształtowaniu ustroju rolnego. Porządku prawnego ma strzec Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa.

W preambule do ustawy zapisano: „W celu wzmocnienia ochrony i rozwoju gospodarstw rodzinnych, które w myśl Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej stanowią podstawę ustroju rolnego Rzeczypospolitej Polskiej, dla zapewnienia właściwego zagospodarowania ziemi rolnej w Rzeczypospolitej Polskiej, w trosce o zapewnienie bezpieczeństwa żywnościowego obywateli i dla wspierania zrównoważonego rolnictwa prowadzonego w zgodzie z wymogami ochrony środowiska i sprzyjającego rozwojowi obszarów wiejskich, uchwala się niniejszą ustawę.”

ROLNIK Z GRANICĄ
Ustawodawca określił, że powierzchnia nabywanej nieruchomości rolnej wraz z powierzchnią nieruchomości rolnych wchodzących w skład gospodarstwa rodzinnego nabywcy nie może przekraczać powierzchni 300 ha użytków rolnych. Jednocześnie z ustawy wynika, że: „za rolnika indywidualnego uważa się osobę fizyczną będącą właścicielem, użytkownikiem wieczystym, samoistnym posiadaczem lub dzierżawcą nieruchomości rolnych, których łączna powierzchnia użytków rolnych nie przekracza 300 ha, posiadającą kwalifikacje rolnicze oraz co najmniej od 5 lat zamieszkałą w gminie, na obszarze której jest położona jedna z nieruchomości rolnych wchodzących w skład gospodarstwa rolnego i prowadzącą przez ten okres osobiście to gospodarstwo”. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 31 Z 31 LIPCA 2019 R.

Piknik 17.południka

Piknik 17.Południka rozpoczął się jak co roku 17 lipca o godz. 17:17, tym razem w Parku Niepodległości.

Zabawę zainaugurował sygnał Rogozińskiego 17. Południka, skomponowany przez Marcina Matuszewskiego, dyrektora Rogozińskiego centrum Kultury.
17. południk długości geograficznej wschodniej oddalony jest 1168 km od Greenwich, oprócz Rogoźna na 17 południku leżą także: Słupsk, Poznań i Wrocław. 17 południk przebiega przez 18 państw: Norwegię, Szwecję, Polskę, Czechy, Słowację, Austrię, Węgry, Chorwację, Bośnię i Hercegowinę, Włochy, Libię, Czad, Republikę Środkowoafrykańską, Kongo, Demokratyczną Republikę Konga, Angolę, Namibię, oraz Republikę Południowej Afryki. Od trzech lat jest też wyjątkową atrakcją turystyczną Rogoźna. Przebiega blisko Urzędu Miejskiego i tam ułożono markery wyznaczające jego bieg oraz tablicę informacyjną. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 30 Z 24 LIPCA 2019 R.

Nowy prezes sołtysów

LESZEK ŁOCHOWICZ zastąpił MARIANA WITUCKIEGO na funkcji prezesa powiatowego Stowarzyszenia Sołtysów Województwa Wielkopolskiego.

Zmiana na funkcji dokonała się podczas zebrania delegatów SSWW Powiatu Wągrowieckiego, które odbyło się 15 lipca. Dotychczasowy prezes Marian Witucki zapowiadał już wcześniej, że przekaże prezesowską pałeczkę swojemu następcy. Wieloletni prezes powiatowego stowarzyszenia jest sołtysem Sarbii (gm. Mieścisko), dwukrotnie sięgnął po tytuł Sołtysa Roku w plebiscycie Głosu Wągrowieckiego. Jest też radnym gminy Mieścisko i prezesem OSP Sarbia.
Jego następca, Leszek Łochowicz, jest sołtysem Bracholina i przewodniczy kołu gminnemu stowarzyszeniu sołtysów. On też znalazł się w gronie finalistów i laureatów plebiscytu Sołtys Roku.
Kandydatura Leszka Łochowicza została jednogłośnie przyjęta przez delegatów. Jego zastępcą został Marian Witucki. Funkcję sekretarza rady powiatowej stowarzyszenia powierzono Ilonie Kledzik, sołtysowi Międzylesia w gm. Damasławek, a skarbnikiem została Krystyna Zielke, sołtys Tarnowa Pałuckiego w gm. Wągrowiec. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 29 Z 17 LIPCA 2019 R.

Wakacje na sportowo

Na inaugurację letniego wypoczynku sołtys Benedykt Witt zaplanował turniej piłki nożnej. Odbył się w sobotę i zakończył zwycięstwem drużyny z Żabiczyna. Zwycięzcy strzelili trzy bramki więcej, a gospodarze zdobyli dwie. Nagrody przygotowano dla obu finalistów. Ufundował je Sebastian Tomkowicz oraz sołectwo Redgoszcz, czyli organizator imprezy.
- W rywalizacjo młodzików walczyły zespoły składające się z piłkarzy różnych miejscowości – mówi sołtys Witt. – Towarzyskie mecze traktowano jako dobrą zabawę, dlatego wszyscy otrzymali nagrody ufundowane przez starostwo powiatowe oraz gminę Wągrowiec. Wszystkim zaangażowanym w jakąkolwiek pomoc i udział w imprezie bardzo dziękuję. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 28 Z 10 LIPCA 2019 R.

Nie taki diabeł straszny

Rodzina JANECKÓW przeżyła powstania śląskie, nazywanie ich kułakami i odsiadki w więzieniu, dekoniunkturę w rolnictwie i modę na gęsi.

Ich historia w Potrzanowie zaczęła się w 1927 roku, kiedy ze Śląska trafił na teren Wielkopolski Paweł Janecko, mający za sobą udział w powstańczych działaniach. Otrzymał jasny przekaz, że jeśli się nie wyprowadzi ze Śląska, to będzie miał kłopoty.

WĘDRÓWKI WYMUSZONE
Pradziadek Grzegorza, a dziadek Stanisława trafił najpierw do Rybowa w gminie Gołańcz, bo tu Ślązacy otrzymywali gospodarstwa. Szukał dalej i po trzech latach kupił w Potrzanowie od Niemca 36 hektarów. Dokupili potem jeszcze dziesięć. Po nim gospodarzył tu jego syn Ludwik, który przekazał następnie gospodarstwo synowi Stanisławowi, a ten synowi Grzegorzowi.
- Po nas będzie najprawdopodobniej Tadeusz - mówi Stanisław Janecko, pokazując i spoglądając na ośmiomiesięcznego wnuka, który beztrosko baraszkuje na podłodze.
Ziemie tu słabe, właściwie nadające się pod zalesienie. Trudno mówić o intensywnej uprawie, bo wielki wpływ na plonowanie mają też warunki pogodowe. Ubiegłoroczna susza spowodowała, że stracili dobre 40 procent plonów.

WRÓG KLASOWY
Te ich hektary były po wojnie solą w oku socjalistycznej władzy. Zatem chciał - niechciał dorobili się miana kułaków, a jak wiadomo - kułak patrzy tylko, jak władzę robotniczo-chłopską oszukać i wyprowadzić w pole. A że władza nie chciała na to pozwolić, to po wsi jeździł samochód z megafonem, a z niego rozlegało się: - Janecko, klasa robotnicza czeka na chleb, a ty chomikujesz zboże.
Władza nie mogła pokazać swojej słabości i miała swoje metody i narzędzia, żeby niesfornego chłopa postawić na swoim miejscu. Dołożyła więc do planowych dostaw domiar, który w warunkach glebowych był nie do osiągnięcia i władza posłała za brak zaangażowania na rzecz socjalistycznej ojczyzny Ludwika do więzienia, bo jego ojciec był już za stary na odsiadkę. Senior rodu zmarł w 1967 roku.
Władza wezwała i zapytała: - Janecko Ludwik, ile oddacie zboża? - Nic, bo wszystko co mogłem oddałem - odpowiedział zgodnie z prawdą. To władza kazała wyjść i potem przysłała mundurową władzę, która zawiozła niesfornego chłopa do miejsca odosobnienia, żeby rozumu nabrał.
A kiedy Ludwik Janecko cieszył się już z wolności, to władza dała domiar na dostawy obowiązkowe mleka, których też nie był w stanie wypełnić i ponownie trafił w imię sprawiedliwości społecznej za kratki. Zaczęli zalesiać grunty, bo to jedyna możliwość ucieczki od sztucznie windowanych planów dostaw. Kiedyś z ich podwórza widać było wieś, teraz widok zasłaniają drzewa - efekt zabiegów sprzed lat. Sposobem na to, żeby ich hektary tak nie kuły w oczy, było też wydzierżawienie kilku hektarów kółku rolniczemu. Powstała też rolnicza spółdzielnia produkcyjna, ale nie przetrwała próby czasu, a oni sami nie mieli chęci wstąpienia do niej. Zbyt bolesne były doświadczenia w ówczesną władzą. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 26 Z 26 CZERWCA 2019 R.

Bazar prawie gotowy

 

 

Niebawem zostanie oddane do użytku nowe targowisko w Łeknie.

 

Stan prac jest już mocno zaawansowany i wydaje się kwestią tygodni, kiedy w Łeknie zaroi się od sprzedawców swoich produktów. Zadanie budowy targu finansowane jest z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich. Kwota dofinansowania wynosi ok. miliona złotych, resztę kosztów, czyli w przybliżeniu ok. 500 tys., poniesie Gmina Wągrowiec.

 

Targowisko znajdować się będzie na tyłach kościoła, w sąsiedztwie jeziora, czyli w iście malowniczym otoczeniu. Prace budowlane rozpoczęły się w ubiegłym roku, ale ze względu na prowadzone badania archeologiczne przerwano je od jesieni 2018 do wiosny 2019 roku.

 

Jak poinformował wójt Przemysław Majchrzak, na nowym targowisku zastosowane będą nowatorskie rozwiązania, takie jak m.in.: oświetlenie terenu przy użyciu lamp solarnych, zaś na potrzeby stanowisk produkcja prądu z paneli fotowoltaicznych zainstalowanych na obiektach sprzedażowych, ogólnodostępne sanitariaty czy też liczne miejsca parkingowe. Jeśli chodzi o handel, będzie się on odbywał bez ograniczeń, jednak przewidziane są preferencje dla rolników w zakresie sprzedaży bezpośredniej. (...)

 

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 24 Z 12 CZERWCA 2019 R.

Coraz bliżej mistrzostwa

Drużyny podstawówki i klas gimnazjalnych ze Skoków solidarnie zajęły drugie miejsca podczas Ogólnopolskiego Młodzieżowego Turnieju Turystyczno - Krajoznawczego PTTK.

Do Augustowa skockie drużyny jechały jako zdobywcy 3.miejsca w kategorii szkół podstawowych i 4. (klasy gimnazjalne) podczas ubiegłorocznego turnieju rozegranego w Wadowicach. Zanim jednak skoczanie mogli przypisać sobie prawo reprezentowania w Augustowie Wielkopolski musieli wygrać eliminacje wojewódzkie we Włoszakowicach koło Leszna. Turniejowi wojewódzkiemu towarzyszyły przez moment smutek i łzy, bo pomyłka w podliczeniu punktów pierwotnie odebrała naszym reprezentantom zwycięstwo, ale w ostateczności okazało się, że skockie drużyny były jednak najlepsze.
Turnieje, jeśli chodzi o rozgrywane przez dwa dni konkurencje, tylko w części są do siebie podobne. O ile w ubiegłym roku startujący musieli m.in. posiąść tajniki obchodzenia się z końmi i jazdą na nich, to w tym roku czekało ich sprawdzenie się w roli żeglarzy i znawców... języka esperanto. Nic dziwnego, bowiem na Podlasiu, w Białymstoku urodził się i żył Ludwik Zamenhof, twórca tego uniwersalnego języka. Wyprawa do Augustowa to blisko 600 kilometrów do pokonania, ale kiedy za kierownicą busa zasiadł Franciszek Bober, wiadomo było, że wszystko pójdzie jak z płatka. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 23 Z 5 CZERWCA 2019 R.

Godny jubileusz

Dokładnie 10 maja Biblioteka Publiczna Gminy Wągrowiec w Łeknie obchodziła 70.lecie istnienia.

Pierwsze wpisy książek do inwentarza miały miejsce w grudniu 1948 roku. Wypożyczanie książek nastąpiło na początku roku 1949. Biblioteka w roku zaistnienia umiejscowiona była w budynku prywatnym przy ulicy Szkolnej. Z każdym rokiem przybywało książek, zrobiło się zbyt ciasno, postanowiono książki wraz z całym wyposażeniem przenieść do baraku przy szkole podstawowej przy ulicy Pocztowej. Jeszcze dwukrotnie zmieniano lokum dla biblioteki, ponownie przy ul. Szkolnej, później przy ul. Polnej. W roku 1977 bibliotekę przeniesiono ostatecznie do budynku po urzędzie gminy. Każdy rok wnosił zmiany, rozrastał się księgozbiór, przybywało czytelników, zmieniała się rola biblioteki. Obok podstawowych zadań otworzyła się na pracę kulturalno - oświatową z czytelnikami i nie tylko. Budynek został poddany modernizacji. Biblioteka, jak niemal wszystkie biblioteki w Polsce, ulegała istotnym przeobrażeniom: od pisemnej formy udostępniania książek do elektronicznego ich wypożyczania. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 22 Z 29 MAJA 2019 R.

Strzelali z okazji rocznicy reaktywacji

Delegacja braci kurkowych złożyła kwiaty pod tablicą upamiętniającą zmarłych kolegów. Przybyły delegacje z całego brackiego regionu.

Gołanieckie Kurkowe Bractwo Strzeleckie obchodziło w niedzielę 20. rocznicę działalności po reaktywacji. Ciągłość dałaby 240 lat funkcjonowania. To najstarsze stowarzyszenie na terenie miasta i gminy. Z tej okazji delegacja braci złożyła kwiaty pod tablicą upamiętniającą zmarłych kolegów. Znajduje się w pobliżu strzelnicy na budynku należącym do bractwa. Później prezes Piotr Nader przyjmował gratulacje m.in. od przedstawiciela V Oddziału Europejskiej Wspólnoty Strzelców Historycznych.
- Życzę dalszej owocnej pracy wszystkim braciom, ponieważ do tej zrobili dla naszej społeczności dużo dobrego – mówi burmistrz Mieczysław Durski. – Należą się im słowa uznania po latach niebytu. Szczególne dla brata Januarego Bątkiewicza, bo to on przyczynił się do tego, że dzisiaj spotkaliśmy się w tym pięknym amfiteatrze. Podziękowania kieruję do bractwa czarnkowskiego, na którym się wzorowaliśmy w trakcie reaktywacji. Oczywiście inni także pomagali, więc także im dziękuję. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 21 Z 22 MAJA 2019 R.

Czy nadejdzie wiosna dla kultury?

Mieszkańcy pragną stworzyć centrum kultury z prawdziwego zdarzenia. Pierwsza promocja już w czasie wakacji.

Grupa mieszkańców Wapna złożyła wniosek, który zyskał uznanie w oczach jury konkursu Mikrodotacja Wielkopolska Wiara 2019. Agnieszka Piechowiak, Jadwiga Łysy oraz Daniel Gorzycki przygotowali dokumentację i w ten sposób otrzymali pieniądze na zrealizowanie projektu pod hasłem: „Czas na kulturę przez duże K”. Nie jest to duża kwota, ponieważ pięć tysięcy złotych, ale za to pierwsza, jaką pozyskano na taki cel.
Zakłada on organizację w pomieszczeniach po starym kinie czterech koncertów dla 80 mieszkańców gminy w okresie od czerwca do września. W Wapnie nie ma miejsca przypisanego tylko i wyłącznie wydarzeniom kulturalnym. Biblioteka jest za mała, aby pomieścić koncertową widownię. W szkolnej hali sportowej nie można na stałe rozstawić niezbędnego sprzętu. Niewykorzystane pomieszczenie kina należy do gminy, więc idealnie nadaje się na ten cel. W projekt zaangażował się wójt gminy. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 20 Z 15 MAJA 2019 R.

Przebojowi młodzi posłowie

Uczniowie ze Szkoły Podstawowej w Morakowie przygotowali najlepszy w Wielkopolsce projekt do Sejmu Dzieci i Młodzieży.

Tegoroczny projekt do Sejmu Dzieci i Młodzieży dotyczył stworzenia trwałego śladu (filmu, słuchowiska lub strony internetowej) o pośle II RP, który działał społecznie podczas okupacji. Wiktoria Rokicka i Hubert Królczyk, uczniowie Szkoły Podstawowej im. Stanisława Staszica w Morakowie, pod kierunkiem Magdaleny Olender wybrali posła II kadencji Sejmu II RP, ale przede wszystkim działacza na rzecz ludności huculskiej.
- Zdecydowaliśmy się wybrać mało znanego posła Petro Szekeryka-Donykiwa, a dzięki materiałom od znajomego historyka z Kcyni Jacka Maćkowskiego zbudowaliśmy bogaty i merytoryczny biogram - wyjaśnia Magdalena Olender. - Chcieliśmy dotrzeć do jak najszerszego grona odbiorców, dlatego stworzyliśmy interaktywną grafikę, oś czasu oraz grę terenową związaną z naszym bohaterem. Cały projekt kosztował nas wiele pracy i czasu, ale jest efekt: Wiktoria i Hubert mają najlepszy projekt w województwie wielkopolskim - dodaje nauczycielka. Dlaczego Perto Szekeryk-Donykiw? (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 19 Z 8 MAJA 2019 R.

Od euforii do obaw o dalszy los

MAREK NOWAK zbudował domy, chyba posadził drzewa, został rolnikiem, zmienił swoje życie, a teraz martwi się o przyszłość.

Marek Nowak ma 56 lat, 30 lat temu wziął ślub z przesympatyczną Marią, z którą znał się z widzenia od lat, ale tak naprawdę poznał w sklepie, w którym pracowała. Wychowali dwóch synów i córkę. Zbudowali niejeden dom, a Marek zafascynował się wizją bycia rolnikiem.

KOLEBKA
Urodził się w Mieścisku, ale do 26 roku życia mieszkał w niedalekim Gorzewie. Dobra ziemskie kupił tu w 1920 roku Wincenty Michalski, a wraz z nim przywędrowali tu jego dziadkowie. Mówi się, że po wojnie wieś zamieszkiwała wyłącznie rodzina, bo np. brat Marka mamy zawarł związek małżeński z kuzynką taty, a brat dziadka ze strony mamy ożenił się z siostrą dziadka ze strony taty, itd. Marek jest najstarszym z czworga dzieci. Ma trzy siostry i brata. Jego ojciec był murarzem, ale po dziadku odziedziczył 2 ha gruntów. Marek wtedy pracował w PTHW w Wągrowcu jako mistrz obsługi sprzętu, bo z zawodu jest mechanikiem po technikum samochodowym w Wągrowcu.
Kiedy był na tzw. „kuroniówce”, a ojciec zamierzał wydzierżawić swoje 2 hektary, w głowie chłopaka zrodziła się myśl o zostaniu rolnikiem.
- Tata, a może ja bym spróbował tę ziemię uprawiać? - wspomina swoje słowa mój rozmówca. - Zachłysnąłem się możliwością pracy na swojej ziemi - dodaje z uśmiechem.
To było w 1991 roku, a Marek był już żonaty. Myślał o zapewnieniu rodzinie godziwego życia.
- Tata zaczął mi kibicować, bo był przecież chłopakiem z roli - mówi. - Nie miałem żadnego narzędzia rolniczego, a za pieniądze żony kupiłem w upadającym PGR-ze radziecki pług ciągnikowy, który wymagał naprawy. Nie miałem ciągnika, żeby wyjechać w pole - wspomina.
W rozwoju gospodarstwa marzeń Marka pomógł teść, który podarował cztery prosięta, a on sam ziemię obsiał zbożem. Za chlewnię musiało służyć wtedy małe pomieszczenie. Dobry kolega pożyczył pieniądze na zakup w pobliskiej Sarbii... połowy ciągnika. Oddał te pieniądze, kiedy sprzedał pierwsze odchowane tuczniki.
- Pamiętam śmiech sąsiadów i bliskich, kiedy jednym ciągnikiem przyciągnąłem do domu połowę drugiego - mówi wesoło Marek. - Mama dała mi pieniądze na silnik do niego, a ja rozebrałem go do ostatniej śrubki i złożyłem na nowo.

A DALEJ...
Ciągnik już był, brakowało jednak opon do niego. Dostał od sąsiada jedną uszkodzoną przez kosiarkę, to nałożył na nią łaty skręcone śrubami zamkowymi. Jeździł po okolicy autostopem i szukał potrzebnych części. Kiedy już ciągnik był w komplecie, udało mu się wydzierżawić 4 ha gruntów z Państwowego Funduszu Ziemi. Od spółdzielni mieszkaniowej w Popowie Kościelnym wydzierżawił budynek bez wody i energii elektrycznej i wspólnie z ojcem zaadaptowali go na chlewnię. Miał już wtedy 7 macior, które dawały przychówek. Dwa razy dziennie dowoził tam paszę, kiedy już zakończył dniówkę jako tokarz w wągrowieckim „Ceglorzu”.
- Do dziś jestem wdzięczny tym wszystkim, którzy wtedy wspomagali mnie sprzętem do uprawy, bo nie zawsze było mnie stać na jego wynajęcie - mówi.
Momentem przełomowym był zakup w 1997 roku kolejnych hektarów wraz z rozpoczętą budową inwentarską oraz projektem budowy domu. Akt notarialny podpisał w Gnieźnie w wigilię. Wkrótce przeniósł się na nowe ze swoim gospodarstwem. Kiedy zamontował dach na nowej chlewni, zerwała go niespodziewana wichura, tak że całą zimę musiał przetrwać bez kompletnego dachu.
- Nigdy nie zastanawiałem się nad tym, że może mi się coś w życiu nie uda - mówi. - Jak na coś brakowało pieniędzy - na rozwój gospodarstwa, to szukałem zawsze możliwości, żeby załatać przysłowiowe dziury.
- Mimo tego, że było nam niekiedy ciężko, gospodarstwo stawało się coraz bardziej moją pasją i to taką, która z każdym dniem się budowała - snuje refleksje rolnik. - Dużo czytałem, podpatrywałem innych. Cieszyłem się z każdego sukcesu, a on wciągał. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 18 Z 1 MAJA 2019 R.

Dąbrowa zyska nową świetlicę

Pół miliona dofinansowania otrzymała gmina Damasławek na realizację zadania.

Rozpoczęła się budowa nowej świetlicy wiejskiej w Dąbrowie w gminie Damasławek. Wójt Cyprian Wieczorek w obecności sołtysa Henryka Kaczmarka i członków rady sołeckiej: Pauliny Galińskiej, Elżbiety Jadach, Emila Ćwika, Roberta Jadacha podpisał umowę z wykonawcą. Jest to firma „Wielądek” Tomasz Wielądek z Podanina. Wydatki kosztorysowe sięgają 977 850 zł.
Symbolicznie wmurowano już pierwszy bloczek betonowy na fundamencie budynku. Ma on powierzchnię niespełna 200 metrów kwadratowych. Zaprojektowano w nim przestronną salę, kuchnię, zmywalnię przystosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych łazienki oraz szatnie. Budynek będzie miał częściowo zadaszony taras z utwardzonymi dojściami i podjazdem dla niepełnosprawnych. Wybudowany zostanie parking. Teren będzie ogrodzony i zewnętrznie oświetlony. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 17 Z 24 KWIETNIA 2019 R.

Śpiewająca rewizyta

Chór „Kanon” pod kierunkiem ANNY i JAROSŁAWA MAŁECKICH, działający przy Gminnej Bibliotece Publicznej w Mieścisku, na zaproszenie Komitetu RAZEM przebywał od 27 do 31 marca w partnerskiej gminie De Bilt w Holandii.

Chór został zaproszony na Festiwal Chórów, który odbywał się już po raz siódmy w H.F. Witte Centrum De Bilt. Organizacją pobytu, jak zawsze, zajął się Komitet Razem, zapewniając stałą opiekę i wiele atrakcji. Skład Chóru Kanon został poszerzony o członków Zespołu „Sarbianie”. Chórzyści mieszkali w pensjonacie oraz u rodzin. Goście z Polski zwiedzili w Spakenburgu muzeum rybołówstwa, dowiedzieli się jak zmieniło się miasto na przestrzeni lat. Okazuje się, że budynki w mieście są bardzo stare, ale pięknie zachowane. Tutaj można spotkać mieszkańców w starych strojach holenderskich. Grupa odwiedziła również Amersfoort, który leży w centrum kraju i nazywane jest „pępkiem Holandii”. Śródmieście, to kwintesencja starych historycznych miasteczek Holandii. To miasto ma niewątpliwy urok i atmosferę. Zwieńczeniem pierwszego dnia pobytu było spotkanie w Domu Kultury w Maartensdijk i śpiewanie z miejscowym chórem „AZM”. Wspólnie zaśpiewano polskie piosenki: kołysanki Góreckiego i „Hej sokoły” oraz utwory, które ma w swoim repertuarze chór „AZM”. Później przyszedł czas na popisy chórów. Niezwykła atmosferze sprawiła, że nie było ważne w jakim języku śpiewają; wszyscy się po prostu znakomicie przy tym bawili. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 15 Z 10 KWIETNIA 2019 R.

Podkategorie

Aquapark uzaleznienia pakos224px

 

 

Wielkopolskapowiat_wagrowiecki_herbMiasto_WagrowiecGmina_Wagrowiec1_skoki2_golancz3_damaslawek4_miescisko5_wapno
interiaangoragazeta prawnagazety lokalnegłos wielkopolskiitv wągrowiecjamajkakreisbotemotel-azylpietrakradio merkurysdpspltok fmwielspinwillisch_logo
aquapark_wagrowiecnielbaSTART-logo bgzPalucki Bank Spoldzielczy

Na naszej stronie internetowej stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies. Czytaj więcej…

Zrozumiałem