środa, 20 marca
15:19

Kto nadzoruje miejskie spółki?

W samorządzie miejskim działa sześć spółek komunalnych, które wbrew pozorom nie są pozbawione nadzoru właściciela i nie chowają się za parawan kodeksu.

Kodeks prawa handlowego reguluje funkcjonowanie spółek, w tym tych z ograniczoną odpowiedzialnością, a takowymi są wągrowieckie spółki komunalne: Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji, Wągrowieckie Towarzystwo Budownictwa Społecznego, Zakład Komunikacji Miejskiej, Aquapark Wągrowiec, Międzygminne Składowisko Odpadów Komunalnych, Veolia Wągrowiec. W większości z nich miasto posiada 100 proc. udziałów, poza MSOK, gdzie gmina miejska obejmuje 17 proc. udziałów i Veolią, w której miasto ma ich 50 proc.
Na straży - zgodnie z prawem - działalności spółek stoją rady nadzorcze we wszystkich dziedzinach ich działalności, których składy ustala właściciel, czyli Gmina Miejska Wągrowiec. Decyduje o tym przewodniczący zgromadzenia wspólników, czyli burmistrz Jarosław Berendt, powołując i odwołując członków rad nadzorczych. Rady podlegają odpowiedzialności karnej za swoje działania. Nie mają jednak prawa wydawania zarządowi wiążących poleceń dotyczących prowadzenia spraw spółki.
Nie każdy obywatel może zostać członkiem rady nadzorczej. Kandydaci muszą spełniać ustawowe wymogi w zakresie wykształcenia oraz złożyć egzamin państwowy, który do łatwych nie należy.
Właśnie teraz odbywają się walne zgromadzenia wspólników, podczas których burmistrz nie tylko ocenia działalność spółek w minionym roku, ale też przedkłada zarządom zmiany w składach rad nadzorczych. Zmian było kilka, zarówno odwołujących, jak i powołujących. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 12 Z 20 MARCA 2019 R.

Świętują wspólny sukces

Kiedy w 2013 roku Stowarzyszenie na Rzecz Spółdzielni Socjalnych zaproponowało, by taką spółdzielnię założyć w Wągrowcu, IRENA WOJEWÓDZKA -KUCZ podjęła się jej utworzenia.

Trafionym działaniem był dobór założycieli: Urząd Gminy Wągrowiec i Starostwo Powiatowe w Wągrowcu. Wójt Przemysław Majchrzak znalazł siedzibę przy ulicy Janowieckiej, a pracami zaczęła kierować Ewa Roman. Mając za sobą studia i dwa lata pracy z osobami niepełnosprawnymi, uwierzyła, że uda się stworzyć zakład dla ludzi niepełnosprawnych fizycznie i psychicznie.
- Było ciężko, ale nic nie przychodzi łatwo, pukałam do wielu drzwi i znalazłam chętnych do współpracy – mówi Ewa Roman.
Działalność gospodarczą „Wspólny Sukces” rozpoczął w lutym 2014 r. w małym gronie: pięć osób z Warsztatów Terapii Zajęciowej, dwóch asystentów, a zarząd w składzie: Ewa Roman (prezes na etacie), Emilia Walewska-Szyjka (społecznie) i Magdalena Przybysz-Białek (społecznie) kreślił plany działania.
Pracowitość i determinacja przekonały klientów spółdzielni do współpracy i utwierdziły w przekonaniu, że niepełnosprawni potrafią solidnie pracować. Poziom wykonywanych prac spełniał oczekiwania, a zatrudnieni pracownicy uwierzyli w siebie, poczuli się dowartościowani. Tak z roku na rok spółdzielnia zatrudniała nowych pracowników, oferta usług zwiększała się, a zleceniodawców przybywało. Panowie pracowali na terenach zielonych, a panie przygotowywały podzespoły dla firmy EL-Cab z Bolechowa. Firma ta zaryzykowała, ale nie zawiodła się i współpracuje do dziś z rozszerzoną ofertą, a pracę znalazły jeszcze cztery panie.
- Pracuję już trzy lata – mówi Lidia Olczyk. – Przyszłam z firmy El-Cab, a w spółdzielni uczę innych wykonywania podzespołów zgodnie z dokumentacją techniczną. Trochę jestem nauczycielem, bo przyszłam z wiedzą i doświadczeniem, czym mogę dzielić się z innymi.
Obecnie w spółdzielni montowane są wiązki kablowe, które są gotowymi podzespołami do montowania w autobusach znanej firmy.
Każdego roku zatrudniano nowych pracowników, na których pozyskiwano pieniądze, aby wyposażyć stanowisko pracy. W ten sposób spółdzielnia dorobiła się własnego parku maszynowego, co pozwoliło na zwiększenie usług oraz profesjonalizm ich wykonywania. Obecnie spółdzielnia posiada: samochód do transportu, ciągnik z rębakiem, kosiarki samojezdne, kosy spalinowe, profesjonalne stanowiska pracownicze do produkcji podzespołów, komplety narzędzi ogrodniczych i sprzęt do sprzątania pomieszczeń. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 11 Z 13 MARCA 2019 R.

Drzwi Otwarte w Szkole Podstawowej nr 1

W związku z ogłoszeniem naboru w Szkole Podstawowej nr 1 do klas 1-8 (bez klas 4), dnia 1 marca br. szkoła ta otworzyła swoje podwoje dla wszystkich dzieci i rodziców, chcących obejrzeć bazę lokalową oraz zapoznać się z warunkami edukacji i rozwoju uczniów, jakie oferuje im ta placówka.

Na licznie zgromadzonych Gości czekało wiele atrakcji. Wszystkich przybyłych do „Jedynki” powitała dyrektor szkoły Alina Machy oraz kierownik Wydziału Oświaty, Roman Pawłowski.
Rodzice mieli okazję poznać obecnie uczącą tu kadrę pedagogiczną, a dzieci - pod przewodnictwem przesympatycznego Pikachu – poznać zakamarki szkoły i dotrzeć do wielu ciekawych miejsc.
Pierwszy przystanek miał miejsce w przestronnej hali gimnastycznej, gdzie można było spróbować swoich sił w zawodach sportowych, rzutach piłką do kosza oraz podreperować kondycję w szkolnej siłowni. Dalej dzieci mogły zobaczyć inspirującą do nauki bibliotekę szkolną, sale komputerowe, a także przepiękne, kolorowe świetlice, które w „Jedynce” są aż trzy.
Największym powodzeniem jednak cieszyły się - zarówno wśród starszych, jak i młodszych uczniów - niespodzianki ukryte w salach tematycznych, przygotowane przez nauczycieli i obecnych uczniów szkoły.
Dzieci mogły uczestniczyć w warsztatach chemicznych, fizycznych, teatralnych, muzycznych, biologicznych, a także poznać tajniki historii i matematyki oraz języka angielskiego. W sali chemicznej można było poznać sekrety znikającego w acetonie styropianu, nadmuchać balon za pomocą octu i sody czy wyprodukować kolorowe bąbelki przy użyciu krepy i oleju.
W pracowni fizycznej z kolei istniała szansa, by sprawdzić, jak zachowują się naelektryzowane słomki, balony, rury PCV, naelektryzować różne obiekty za pomocą maszyny elektrostatycznej, sprawdzić, jak zrównoważyć trzy siły lub siłę większą siłą mniejszą, przekonać się, jak świecą żarówki w obwodzie elektrycznym i go przebudować, zobaczyć pole magnetyczne, zaprogramować ozobota, oraz robota DOC czy rozwiązać sudoku na macie do kodowania. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 10 Z 6 MARCA 2019 R.

Opowieści z młotem w tle

We wtorek Liceum Ogólnokształcące przy Klasztornej w Wągrowcu odwiedził SZYMON ZIÓŁKOWSKI, mistrz olimpijski z Sydney w rzucie młotem, a dziś poseł na Sejm.

Złoto olimpijskie to oczywiście nie jedyne osiągnięcie polskiego lekkoatlety. Szymon Ziółkowski ma na swoim koncie Mistrzostwo Świata z Edmonton w 2001 roku i dwa srebrne na mistrzostwach świata w Helsinkach (2005) i Berlinie (2009) oraz brązowy na mistrzostwach Europy w Helsinkach (2012). Na gruncie krajowym sięgał po mistrzostwo czternaście razy.
Szymon Ziółkowski, urodzony w Poznaniu, pochodzi z rodziny o sportowych tradycjach i to dzięki ojcu zaczął trenować rzut młotem. Jak mówi, lekkoatletyka jest sportem, który pozostaje do końca życia hobby, nie zaś źródłem nie wiadomo jakich dochodów.
– Nigdy nie patrzyłem na sport przez pryzmat pieniędzy. Sport uprawia się po to, by wygrywać, zdobywać medale i walczyć samemu ze sobą – mówił medalista. - Jeśli to przynosi z czasem profity, to fajnie.
Podczas wtorkowego spotkania poruszono m.in. temat dopingu. Ziółkowski twierdził, że jest to plaga we wszelkich dyscyplinach sportu. Sam padł ofiarą tego procederu, kiedy okazało się, że należy mu się srebrny medal w Helsinkach, gdyż zawodnik, który z nim wygrał, stosował doping.
- W przypadku większości zawodników zmienia się tylko wpis w Wikipedii, reszta pozostaje po staremu - gratyfikacje finansowe się nie zmieniają – mówił Ziółkowski. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 10 Z 6 MARCA 2019 R.

W trosce o czyste powietrze

W sobotę odbyło się pierwsze spotkanie grupy „Wągrowiec dla klimatu”, która za cel postawiła sobie edukację i działania w kwestii poprawy jakości powietrza.

Opublikowane w zeszłym roku przez Światową Organizację Zdrowia zestawienie najbardziej zanieczyszczonych miast w Europie wywołało w Wągrowcu poruszenie, gdyż nasze miasto znalazło się na tej niesławnej liście na miejscu 46. Tłumaczenie, że sytuacja wyglądałaby inaczej, gdyby stacje pomiaru smogu funkcjonowały w każdym mieście, nie rozwiązuje problemu, o którym pisaliśmy niejednokrotnie. Wągrowiec ma problem ze smogiem i basta.

RAZEM Z MAGISTRATEM
Kilka tygodni temu Piotr Batura, zdun z Łazisk, zainicjował nieformalną póki co grupę „Wągrowiec dla klimatu”, która chce walczyć o poprawę jakości powietrza poprzez szereg różnych działań, m.in. edukację i wspólne dyskusje mieszkańcami oraz magistratem. W sobotę w Miejskim Domu Kultury odbyło się pierwsze spotkanie wągrowczan zainteresowanych problemem smogu. Nowa władza włączyła się do akcji m.in. przez akcję informacyjną, co widać po banerach wiszących w wielu miejscach miasta informujących o szkodliwości palenia odpadami. Poza tym od kilku dni w sieci można obejrzeć film edukacyjny przygotowany na zlecenie Urzędu Miejskiego.
- Pracujemy już nad wprowadzeniem pewnych rozwiązań, które będą dawały nam większe narzędzia do walki ze smogiem – mówił obecny na sobotnim spotkaniu wiceburmistrz Piotr Pałczyński. - Przed kolejnym sezonem z burmistrzem Jarosławem Berendtem przedstawimy już konkretne formy walki z osobami, które w nieprzyjazny dla środowiska sposób spalają śmieci i przyczyniają się do powstania smogu. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 09 Z 27 LUTEGO 2019 R.

Czy popłynie energia z wód geotermalnych?

Burmistrz Wągrowca rozważa wykorzystanie energii geotermalnej w Wągrowcu.

O geotermii w Jakubowym grodzie mówi się już od początku demokratycznego samorządu, lecz tylko rozważano ten temat. Nigdy nie zapadły żadne decyzje... Koszt inwestycji paraliżował władzę, dopiero po wejściu Polski do Unii Europejskiej zaistniały szanse na sfinansowanie tego rodzaju projektów ze środków zewnętrznych.
- Po wstępnej analizie możemy powiedzieć, że w Wągrowcu istnieją dobre warunki do wykorzystania energii geotermalnej, przewidywana głębokość otworu 1300-1500 m p.p.t., temperatura około 60 C – wyjaśnia dr inż. Piotr Długosz, prezes zarządu PRO-INVEST SOLUTIONS, który zaprosił Jarosława Berendta do złożenia wizyty w krakowskiej siedzibie firmy w celu wspólnego przedyskutowania tematu.
- Nasza firma specjalizuje się w projektowaniu odwiertów i ciepłowni geotermalnych oraz przygotowywaniem wniosków na uzyskanie dofinansowania. W obecnej chwili na 10 przyznanych dofinansowań na wiercenie otworów 6 jest naszego autorstwa. Jesteśmy gotowi do współpracy, czyli wykonania projektu wiercenia oraz przygotowania wniosku do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. na dofinansowanie – dopowiada prezes. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 08 Z 20 LUTEGO 2019 R.

 

Ratownicy przy dyrektorze

Według nowych zasad działania zespołów ratownictwa medycznego, jakie mają wejść w życie za kilka tygodni, istnieje możliwość, że ratownicy będą mogli podlegać pod większe centralne jednostki. W Wągrowcu jednak sytuacja się nie zmieni.

 

 

Od 1 kwietnia mają wejść w życie zmiany w funkcjonowaniu ratownictwa medycznego. Na podstawie nowych przepisów i odpowiedniej ustawy nastąpi zmiana definicji rejonu operacyjnego. Do tej pory tych rejonów było trzydzieści jedne i pokrywały się one z ilością powiatów. Dany operator z danego powiatu startował w konkursie do NFZ, otrzymywał na swój rejon umowę i razem z NFZ kooperował i zabezpieczał teren. Nowe ustalenia mówią, że rejon operacyjny będzie tam, gdzie dyspozytornia medyczna.
Do tej pory w Wielkopolsce było pięć dyspozytorni medycznych, ale wkrótce mają funkcjonować tylko dwie: w Koninie i Poznaniu. Wągrowiec będzie podlegał pod dyspozytornię poznańską.

Z ustawy wynika, że stroną umowy może być tylko ten podmiot, który w swojej strukturze ma dyspozytornię. W Wągrowcu jej nie ma, więc tylko Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego w Poznaniu może złożyć ofertę do NFZ, jako strona umowy na zabezpieczenie ratownictwa medycznego na połowę województwa. Zatem dyrektorzy szpitali, którzy do tej pory zarządzali zespołami ratowników oraz Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych w swoich placówkach, mogą przekazać je pod zwierzchnictwo Poznaniowi lub Koninowi. Karetki pozostaną w tych samych szpitalach, z tą samą kadrą, tyle że stroną umowy nie będzie już dany szpital powiatowy, tylko pogotowie ratunkowe w Poznaniu. Istnieje też możliwość, że jednak sytuacja w pewnym sensie zostanie po staremu, czyli ratownicy nadal stacjonują w danym szpitalu ze swoim sprzętem, ale placówka jest współwykonawcą ze stacją pogotowia w Poznaniu. Wówczas ta stacja zgłasza Wągrowiec jako współwykonawcę do umowy.

Decyzje w szpitalach muszą zapaść do końca tygodnia, w związku z czym dyrektor ZOZ-u w Wągrowcu, Przemysław Bury, zwołał spotkanie z ratownikami z wągrowieckiego szpitala, jakie odbyło się w poniedziałek. Zapytał ich, czy chcą nadal współpracować ze szpitalem na starych warunkach, czy też lepsze byłoby rozwiązanie, gdyby ratownicy podlegali pod Poznań. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 07 Z 13 LUTEGO 2019 R.

Dla poprawy klimatu

Na mapie lokalnych stowarzyszeń pojawiła się nowa inicjatywa: „Wągrowiec dla klimatu”.

 

Piotr Batura to człowiek, któremu leży na sercu stan powietrza w Wągrowcu i okolicach. (Fot. Konrad Szadkowski)

  

Pomysłodawcą przedsięwzięcia jest Piotr Batura, który zamierza kontynuować działania antysmogowe, które realizował z poprzednią władzą w Wągrowcu, zaś samo stowarzyszenie ma na celu podnoszenie poziomu wiedzy o ekologii i świadomości o klimacie. Zapał i determinację widać po pierwszych wpisach na profilu Facebook, gdzie czytamy m.in.: „Mamy bardzo duże szanse, by potomni ocenili nas adekwatnie do naszej głupoty. Za 200 lat będziemy na mapie świata oznaczani jako idioci, którzy spalili węgiel. Jako bezrozumna nacja, która narażając życie najpierw go wydobyła spod ziemi, a potem spaliła. Czyli w najbardziej prymitywny sposób uwolniła na powrót do atmosfery bezcenny dar od Boga - dla jednych, od kosmosu - dla drugich... Przy okazji zatruwając siebie i środowisko w bezprecedensowy, barbarzyński sposób”. (...)

 

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 05 Z 30 STYCZNIA 2019 R.

Za wszystko i tak odpowiada burmistrz

O lokalnym samorządzie miejskim w kontekście pokłosia ostatnich wyborów ze specjalistą marketingu relacji, doktorem nauk ekonomicznych HUBERTEM PALUCHEM, rozmawia Jerzy Mianowski.

Jesteś wągrowczaninem, tutaj mieszkasz i mimo tego, że codziennie dojeżdżasz do pracy, to sprawy Wągrowca nie są Tobie obojętne?
- Nigdy swojego pochodzenia nie wstydziłem się, wręcz przeciwnie, moje zauroczenie tym miastem zawsze denerwuje, a może nawet wpędza w kompleksy moich przyjaciół samorządowców, burmistrzów i prezydentów innych miast. O wartości Wągrowca słyszę coraz częściej od osób odwiedzających mnie prywatnie, którzy mówią o nim jak o kurorcie i miejscu, gdzie można godnie żyć.
Obserwowałeś przebieg kampanii wyborczej do samorządów, w tym do Rady Miejskiej. Jaka ona była w Wągrowcu w odróżnieniu do wyborów w 2014 roku?
- Sukcesem wyborów samorządowych w 2014 roku była „detronizacja” ówczesnego burmistrza. To był czas na zmianę pokoleniową, której on nie rozumiał. Myślę, że przegrał między innymi dlatego, że jego elektorat okazał się leniwy i nie poszedł do urn w ten deszczowy dzień, będąc przekonanym o jego kolejnym sukcesie.
Co Ciebie zaintrygowało w 2018 roku?
- Kampania ostatnich wyborów natomiast bardzo mnie zaskoczyła. Komitet Bliżej Ludzi obudził uśpiony dotychczas młody elektorat, wykorzystał większość narzędzi marketingowych, w szczególności widoczna była ogromna aktywność w mediach społecznościowych. Konkurenci ewidentnie mieli z tym problem, jakby Internet ich parzył, a bezpośredni kontakt z mieszkańcami wymagał umiejętności bokserskich.
Mimo wszystko stoisz na boku lokalnej sceny politycznej, zresztą nie od dziś?
- Tak, to nie jest obszar moich celów zawodowych. Interesuję się tym, co dzieje się w Wągrowcu i rozmawiam z każdym, kto ma pozytywną energię dla tego miasta. Niezależnie czy pełni jakąś funkcję, czy nie, ważne są pozytywne relacje i ich wpływ na Wągrowiec. Spotykam się z różnymi ludźmi ze świata polityki i biznesu, zawsze na koniec spotkania zapraszam do Wągrowca.
Nigdy nie proponowano Tobie startu w wyborach albo pracy w ratuszu?
- Proponowano, ale za każdym razem odmawiałem; mam wrażenie, że to nie jest dla mnie. Dlaczego? Myślę, że każde wybory można wygrać poprzez szczere i uczciwe zjednanie sobie ludzi i przekonanie ich do swojego programu, ale problemy zaczynają się w momencie, kiedy uświadomisz sobie z kim będziesz pracować, nie mając już możliwości dokonania zmian personalnych. Ponadto jestem przeciwny upublicznianiu dochodów i majątków w sektorze publicznym: albo wszystkie grupy zawodowe, albo nikt. Nie wyobrażam sobie także tłumaczyć elektoratowi, dlaczego włodarz pojechał zagranicę do partnerskiego miasta, pewne standardy w funkcjach publicznych powinny być dla społeczeństwa oczywiste. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 04 Z 23 STYCZNIA 2019 R.

Sytuacja jest bardzo dynamiczna...

Z zastępcą przewodniczącego Rady Miejskiej KRZYSZTOFEM POSZWĄ o sytuacji w samorządzie miejskim po wyborach rozmawia Jerzy Mianowski.

Po przegranych wyborach spodziewałeś się, że zasiądziesz w prezydium Rady Miejskiej?
- Skuteczność w Radzie Miejskiej nie zależy od stanowiska, jakie w niej piastujesz. Liczy się zaangażowanie i solidna praca. W poprzedniej kadencji dwaj wiceprzewodniczący, a nawet sam przewodniczący, w pierwszych miesiącach nie pochodzili z mojego komitetu wyborczego czy samej koalicji. Bardzo ważna jest tutaj mimo wszystko stabilność i sprawność samej rady jako całości, a nie jej obsada personalna.
Jak się czujesz wśród swoich przeciwników?
- Przeciwników? Szczerzę wierzę, że niezależnie od różnic poglądów wszyscy kochamy nasze miasto. Zamiast szukać w nas przeciwności dyskutujmy i pokażmy, co tak naprawdę nas łączy. Zamiast siedzieć nieustannie w historii możemy przegapić szansę na dobrą przyszłość Wągrowca. Każdy z nas chciałby realizować swoje plany, ale nie zawsze będzie się to spotykać z akceptacją większości. W demokracji to jednak jest normalne, a ktoś, kto ma inne poglądy, nie zawsze musi być przeciwnikiem.
Koalicja Bliżej Ludzi i Samorządność Wągrowiecka wyciągnęła do Ciebie rękę „ponad podziałami”. Odpłaciłeś się pięknym za nadobne?
- Myślę, że to lekka przesada. Jeżeli, ktoś myśli, że funkcja wiceprzewodniczącego Rady może zahamować moją aktywność i ograniczyć mnie do biernego uczestniczenia w posiedzeniach, to się myli. Na razie „ponad podziałami” trwają niezrozumiałe dla mieszkańców wewnętrzne przepychanki i roszady. Trochę to przykre, a forma i styl odwoływania poszczególnych osób z pełnionych dotychczas funkcji nie jest najmocniejszą stroną obecnie rządzących. Nie widać w tym wszystkim ani logiki, ani przewidywalności, ani niestety klasy.
Podali Tobie rękę, abyś włączył się w nurt rozwoju miasta, który rozpocząłeś cztery lata temu?
- Program wyborczy, który zaprezentowałem w czasie kampanii, był bardzo konkretny i realny. Był też kontynuacją bardzo dobrego tempa rozwoju miasta. Chciałbym, aby można go było realizować dalej. Czy to się uda? Zobaczymy wkrótce. Na razie miasto zaczyna tworzyć niepotrzebne koszty, a z pierwotnych obietnic wyborczych koalicji chyba już niewiele pozostało. Mimo to zawsze deklarowałem i deklaruję dalej pomoc i zaangażowanie w pracy samorządowej.
A może jednak twardo będziesz występować w  roli opozycjonisty?
- Twarda opozycja? Może bardziej rola strażnika interesu miasta i jego mieszkańców będzie lepszym określeniem. Myślę, że w samorządzie zamiast regularnie politykować powinniśmy zabrać się do solidnej pracy, a jest przecież jeszcze dużo do zrobienia. Póki co próbuje się szukać za wszelka cenę argumentów do uderzenia we mnie, ostatnio także w mojego byłego zastępcę, którego jeszcze w czasie kadencji 2014-2018 pan Berendt próbował odwoływać z bezpłatnego urlopu i zmusić do powrotu do kierowanej przez siebie szkoły.
Czy koalicja uwzględniła w swoim programie zapoczątkowane przez Ciebie idee i  projekty?
- Szczerze mówiąc można już się pogubić o jaki program chodzi. Dobrze wiemy, że podpisując umowę koalicyjną BL i SW 2000 sprytnie wykreśliły niektóre swoje pomysły, a inne uogólniły do takiego stopnia, że ciężko będzie je rozliczyć. Myślę jednak, że projekty komunikacyjne czy modernizacyjne plaży i promenady mogą być wspólnym mianownikiem współpracy wszystkich środowisk. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 03 Z 16 STYCZNIA 2019 R.

Młodość i świeżość to moje atuty

Z nowym zastępcą burmistrza Wągrowca, PIOTREM PAŁCZYŃSKIM, o wypłynięciu na wielkie wody samorządowe rozmawia Jerzy Mianowski.

Piotr, masz dopiero 28 lat, a co jeszcze oprócz młodego wieku nosisz w osobistym portfelu życiowym?
- Uzyskanie dyplomu Politechniki Poznańskiej, ukończenie Szkoły Liderów Społeczeństwa Obywatelskiego, udział w różnych branżowych szkoleniach i konferencjach - to podłoże teoretyczne, ale najbardziej cenię sobie praktykę, czyli ośmioletnie doświadczenie wyniesione z zasiadania w Radzie Powiatu Wągrowieckiego.
Na portalach wytyka się Tobie właśnie młody wiek...
- Hejt ze strony anonimowych osób dotyka każdego, kto chce zrobić coś pozytywnego dla ogółu. Przywykłem do tego, chociaż wolałbym zostać oceniony przez pryzmat wykonanej przeze mnie pracy, co pozostawiam mieszkańcom, którzy mi zaufali, wielokrotnie oddając na mnie głos.
Zarzuca się też brak kompetencji i doświadczenia.
- Niestety, nikt nie rodzi się burmistrzem, wójtem czy dyrektorem, ani też nie otwarto - jak do tej pory - „Wyższej Szkoły Wójtów i Burmistrzów” ze specjalizacją dla zastępcy. A odpowiadając tak na poważnie, to czy 8 lat spędzonych w samorządzie przespałem? Myślę, że mieszkańcy znają mnie nie od dzisiaj i sami są w stanie odpowiedzieć na takie pytanie.
Ale nikt nie może odebrać Tobie zapału, chęci, energii, kreatywności?
- Dokładnie. I tutaj właśnie młodość i świeżość w spojrzeniu może być atutem, z którego niektórzy próbują robić mi zarzuty.
Wągrowczanie nazywają Ciebie „harcerzykiem”?
- Nie widzę niczego złego w odwoływaniu się do tradycji harcerstwa, mam dużo szacunku dla pracy organicznej młodzieży i z młodzieżą. A na epitety nie zwykłem reagować nerwowo, chociaż pierwszy raz spotykam się z takim pod moim adresem. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 02 Z 9 STYCZNIA 2019 R.

Człowiek burmistrza będzie trzymał kasę

Z nowym rokiem nowym Skarbnikiem Miasta został DANIEL BUDZEŃ.

Daniel Budzeń to już były pracownik Wydziału Finansów Starostwa Powiatowego w Wągrowcu. Radni powołali go na podstawie uchwały na wniosek burmistrza Jarosława Berendta.
- Wągrowczanie obdarzyli mnie w wyborach zaufaniem, które obliguje mnie do realizacji określonych zadań i projektów. Chcąc je realizować, zdecydowałem się na to, by skorzystać z prawa doboru współpracowników. Dlatego, mimo że bardzo cenię pracowitość i zaangażowanie pani Aliny Dotki, zdecydowałem się na tę zmianę – argumentuje swoją decyzję burmistrz Wągrowca.
Daniel Budzeń w 2012 r. ukończył Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu na Wydziale Ekonomii o specjalności: rachunkowość i skarbowość. W 2013 r. ukończył studia podyplomowe w zakresie audytu wewnętrznego i kontroli zarządczej na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu. W 2018 r. na Wydziale Ekonomii Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu otworzył przewód doktorski w dziedzinie nauk ekonomicznych. Uczestniczył w konferencjach naukowych, wygłaszając referaty związane z tematyką finansów samorządowych. Ponadto jest autorem artykułów naukowych z zakresu finansów jednostek samorządu terytorialnego. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 01 Z 2 STYCZNIA 2019 R.

Dźwięki prosto z serca

Uczniowie i kadra Państwowej Szkoły Muzycznej w Wągrowcu podziękowali za pomoc udzieloną przez Starostwo Powiatowe w Wągrowcu.

W czwartek odbył się w Państwowej Szkole Muzycznej wyjątkowy koncert, którego adresatem byli między innymi członkowie Zarządu Powiatu Wągrowieckiego. Wszystko to w ramach wdzięczności za wsparcie, jakiego urząd udzielił placówce.
- Dzisiejszy koncert jest podziękowaniem za wsparcie dla szkoły ze strony Zarządu i Rady Powiatu Wągrowieckiego. Dzięki starostwu szkoła zakupiła sprzęt oświetleniowy za 20 tysięcy złotych. Starostwo wsparło również warsztaty, które odbędą się w przedszkolach w Wągrowcu i na terenie powiatu – mówił podczas uroczystości dyrektor szkoły, Marek Rybarczyk. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 51/52 Z 19/26 GRUDNIA 2018 R.

Po ile sesja?

O ujednolicenie diet radnych miejskich wnioskował ANDRZEJ REIS. Jego propozycja nie spodobała się koalicji.

 

 

Pieniądze pobierane przez zasiadających w Radzie Miejskiej przedstawicieli społeczności lokalnej zawsze wzbudzają kontrowersje. Opinia publiczna chętnie rozlicza działania radnych, wypominając to i owo, odwołując się do ich wynagrodzenia. Podczas omawiania jednego z punktów piątkowych obrad Rady Miejskiej, dotyczącego stawek diet radnych, doszło do dyskusji na wspomniany temat. Andrzej Reis, były członek klubu Bliżej Ludzi, który po wyborach poróżnił się ze swoimi towarzyszami i odszedł, zakładając klub Wspólny Wągrowiec (wraz z Szymonem Filutem i Markiem Piekutowskim), zgłosił własną wizję kwestii finansowych obowiązujących w radzie.


- Chciałbym zaproponować miesięczny ryczałt dla radnych w wysokości tysiąca złotych – zgłosił Andrzej Reis. - Jeśli w danym miesiącu mamy cztery komisje i jedną sesję, to wychodzi po 200 złotych. Gdyby było osiem komisji i trzy sesje, ten ryczałt byłby nadal tysiąc złotych, dzielony przez ilość komisji i sesji. Jeśli radny jest na wszystkich, dostaje tysiąc złotych, jeśli jest na dwóch, ma płacone tylko za dwie. (...)

 

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 50 Z 12 GRUDNIA 2018 R.

Wieczór w muzeum

Wągrowiecka Opatówka jak co roku przygotowała moc atrakcji dla młodszych i starszych w ramach imprezy edukacyjno-rozrywkowej „Muzeum po zmierzchu”.

W piątkowy wieczór bywalcy muzeum mogli zapoznać się z arkanami ginących zawodów, takich jak powroźnik, garncarz, zdun, tkacz i cieśla. Poza prelekcją, która zawierała dużo ciekawych wiadomości na temat wspomnianych rzemiosł, dzieci, młodzież i dorośli mogli spróbować swoich sił w wyrobnictwie. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 48 Z 28 LISTOPADA 2018 R.

Sendlerowa w ukryciu...

Nie lada gratkę dla czytelników książek, a jest ich w Wągrowcu wielu, przygotowała księgarnia Locum.

W piątkowy wieczór przyjechała na spotkanie autorskie Anna Bikont - dziennikarka, reporterka, autorka książek, laureatka Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego i Nagrody Literackiej Nike w kategorii reportażu.
Spotkanie poprowadzone przez Dorotę Kreskowiak w głównej mierze dotyczyło ostatniej książki, biografii pt. „Sendlerowa. W ukryciu”. To kolejna książka, w której autorka porusza bolesne sprawy Holocaustu.
- Lubię pisać reportaże, po sześćdziesięciu latach od zdarzenia próbuję dokonać konfrontacji. Na początku interesowało mnie to, co jest dzisiaj, a potem powrót do przeszłości. Początkowo nie miałam własnej koncepcji, własnego pomysłu. Z przeszłości chciałam wydobyć ofiary dzieci jako podstawową jednostkę opisu, a pisanie potraktować jako proces żałoby. Jednakże te dzieci znikają, pozbawione imion stają się anonimowe, ich historie się urywają – mówiła autorka. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 47 Z 21 LISTOPADA 2018 R.

Aquapark uzaleznienia pakos224px

 

 

Wielkopolskapowiat_wagrowiecki_herbMiasto_WagrowiecGmina_Wagrowiec1_skoki2_golancz3_damaslawek4_miescisko5_wapno
interiaangoragazeta prawnagazety lokalnegłos wielkopolskiitv wągrowiecjamajkakreisbotemotel-azylpietrakradio merkurysdpspltok fmwielspinwillisch_logo
aquapark_wagrowiecnielbaSTART-logo bgzPalucki Bank Spoldzielczy

Na naszej stronie internetowej stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies. Czytaj więcej…

Zrozumiałem