Taniec z gwizdami

  • Drukuj

KrukKruk

A lato mamy piękne tej jesieni - idealny czas na wybory. Rozpoczął je tradycyjny pokaz białogłów na deskach amfiteatru. To doroczny targ niewolnic własnej potrzeby lansu za wszelką cenę, choć na ponadgminną skalę, nacechowany nienawistną kampanią w Necie względem ładniejszych lub skuteczniej prezentujących się konkurentek. Później rywalizowali sołtysi i gospodynie wiejskie: liderzy swych małych ojczyzn i – w przeciwieństwie do niektórych miejskich damulek – niedościgłe wzorce pracowitości, gospodarności i zorganizowania. Teraz przyszła pora na kolejne wybieranie. Wpierw władze powiatu poszatkowały kłonicą budżet obywatelski, żeby projekty drogowe nie zdominowały głosowania. I znów decydenci z Kościuszkowej wiedzą lepiej, jak podzielić nasze wspólne pieniądze. Może pora powiedzieć im: szczęśliwej drogi już czas? W mieście o poparcie walczą zaś inne, czasem dziwne pomysły, jak płot dla przedszkola czy powszechny wysyp śmietników. Ale każdy z nich wart jest uwagi! Podreptałem już do magistratu, żeby zakreślić swój typ. Samotna urna w holu nie porażała ciężarem, więc i wrzucających doń kartki pewnie jak na lekarstwo. Lecz do piątku może się jeszcze zapełni? E, jakoś nie wierzę...

Jedyne, co może się zapełnić, to przepastny Internet, który puchnie od ciekawych „njusów”. Tu policyjna debata, gdzie cywilni i mundurowi tradycyjnie piją sobie z dziubków bez udziału społeczeństwa, tam rozbiórka parkietu w hali OSiR, którymi to deszczułkami ponoć zapłacono – w naturze – podnajętym rozbiórkowiczom (czyżby komuś zabrakło przysłowiowej piątej klepki?). Na dworcu robota wre pełną parą, a i na obwodnicy ruch spory; niestety, tu poszpanować za publiczne pieniądze będzie można grubo po jesiennej elekcji. Prędzej na wspomnianej wyżej sali zagoszczą tancerze w lokalnej namiastce „Tańca z gwiazdami”. Czy przyjdą tam nieliczni, jak na recital pieśniarza Zagrobelnego, który w miejscowym hotelu rozpraszał miejscowym funkcjonariuszom nudę narady bezpieczeństwa ruchu drogowego? Nie wiem. Żeby nie słyszeć spodziewanych gwizdów, sam zmykam. Na grzyby!