Rzuć monetę znów pod krechę

  • Drukuj
KrukKruk
„Jest już ciemno, ale wszystko jedno” - jak anioła głos niosło się po wągrowieckim Rynku w minioną już sobotę. Za to w najbliższy czwartek zobaczymy, kogo poniesie na Kościuszkowej. Tam bowiem miejscy rajcy podziwiać będą dorodną, śmierdzącą i bynajmniej nie muzyczną kupichę, jaką podrzuca im właśnie magistracka władza, żebrząca – niczym pijak pod monopolowym – o finansowe wsparcie. Tej na pewno nie jest wszystko jedno. Miejskie liczydła porachowały bowiem, że zbraknie – bagatela - prawie czterech milionów na doprowadzenie do stanu użyteczności okolic zapuszczonej stacji kolejowej. A tak ładnie miała ta rudera zalśnić na koniec kadencji!

To nie pierwszy raz, kiedy w urzędzie grodzkim nie zgadzają się słupki w Excelu, a rzeczywistość okazuje się zgoła inna od propagandowych zapewnień. Niegdyś obiecywano np., że po stracie na start (około bańki) świeżo pobudowana wodna fatamorgana już w drugim roku swej działalności przyniesie zysk. Do dziś jednak dokładamy do zjeżdżalni i jacuzzi, a czar szybko prysł niczym owa, tym razem nie finansowa, a mydlana bańka. Jak Zabłocki na mydle wyszliśmy też na opłatach za przedszkola: ratusz zapierał się, że nie zapłaci rodzicom – pieniaczom ani centa, po czym jak raz zapewnić musiał słuszną kwotę na, przegrywane cichcem, sądowe sprawy (w Internecie chwalono się tymi wygranymi, co samo w sobie jest kuriozalne: tylko wyjątkowo arogancka władza chełpi się, że wygrywa z obywatelem). Takoż i ostatnio okazało się, że to nie warcholstwo właścicieli hurtowni żarówek i kranów zastopowało przebudowę ulic od Kalisk do Shella, jeno brak miarki w oku i ręce projektantów tego odcinka arterii, o czym PT Czytelnicy mogą przeczytać na str. 6. Nie przeszkadza to jednak Pinokiom z urzędu judzić przeciwko elektrycznemu small-biznesowi.
„Pokaż na co cię stać, ale nie jeden raz”, miejski parlamencie! – chciałoby się zaapelować. Czy okażesz się archaiczną Miejską Radą Narodową, pełną zaśniedziałych i zakurzonych, acz potulnych paprotek, czy autonomicznym organem władzy, gotowym zatrzymać szaleństwo kolejnych pożyczek i kredytów na koszt przyszłych pokoleń? Lada chwila przekonamy się, czy 8 maja będzie w naszym wesołym miasteczku Dniem Zwycięstwa - rozumu i prawdy, czy - tuszowanego nowymi zobowiązaniami - przedwyborczego picu i kreatywnej księgowości.