wtorek, 22 maja
23:39

Czas bohaterów

Media najwyraźniej tracą swoją czujność, bo jakoś żadne z nich nie raczyło mnie poinformować o tym, że Lucyfer Pan Ciemności postanowił na oścież otworzyć bramy piekieł. Skąd wiem o zaistnieniu takiego faktu?
Te zafajdane upały nie mogą być przecież tworem naturalnym.
W takiej sytuacji, będąc w pracy, trzeba jakoś sobie radzić. W którymś momencie znikam więc na dłużej z oczu przełożonych, tak że nikt nie potrafi powiedzieć, co się ze mną stało. Poszukiwania trwały podobno wiele godzin. Wreszcie ktoś zmęczony ciągłym wykrzykiwaniem „Michał! Gdzie jesteś?” postanawia odpocząć i wyjąć napój z lodówki.
W ten sposób właśnie znajduje moją kryjówkę. Siłą zostaję wyciągnięty z lodówy i doprowadzony do drzwi wyjściowych.
- Michał! Na dwór, materiały zbierać, natychmiast! – krzyczy redaktor Szklennik.
Wybucham płaczem, prosząc o litość. Tłumaczę, że mam delikatną skórę, a poza tym miasto nasze jest takie cacy, że nie ma o czym pisać, żadnych afer, niczego, a nawet jeśli są, to aferzystom na pewno w taką pogodę nie chce się kraść ani defraudować!
Redaktor Szklennik kiwa głową ze zrozumieniem, po czym wyrzuca mnie na zewnątrz i zamyka drzwi na klucz. Szlocham jeszcze przez kilka minut, skrobiąc pazurami o te przeklęte drzwi, niestety bezskutecznie.
Pozostałe dni nie są wcale lepsze. Jak to między współpracownikami często bywa, zdarza nam się przerzucać sprośnymi kawałami. A skoro na dworze i w redakcji upał i duchota, zaraz pojawiają się więc dowcipy o smażeniu kiełbasek i tym podobne. Niestety, przy 35 stopniach temperatury za jedyną formę perwersji może uchodzić samo wyjście na dwór. Taki w 100 procentach naturalny sadomasochizm.
Próbuję wklepać artykuł, ale moje palce zaczynają się rozpływać. Siedząca obok mnie dyrektor biura szybko podkłada wiadro pod moją topniejącą dłoń – zawartość wiadra następnie ląduje w specjalnej foremce w kształcie ręki, która po chwili trafia do zamrażalnika. Po kilkudziesięciu minutach lodową łapę przytwierdza się ponownie do mojego ciała. Procedurę trzeba, niestety, powtórzy kilka razy, tak że efektywność pracy leci na łeb, na szyję.
Przyjeżdża do nas kolega, do niedawna pracownik w redakcji, teraz zajmujący się naprawą maszyn. Twierdzi, że na dworze i u nas w pracy to jest przyjemny chłodek, nie to co u niego na warsztacie. Po tych słowach zabijamy go, bo przez niego nasze narzekania trochę tracą na mocy. A my bardzo lubimy narzekać.
Ten numer naprawdę powstawał w ciężkich warunkach. Jestem przekonany, że i Państwo w swoich miejscach pracy przeżywali koszmarne męki. Uczcijmy więc tych, którzy nie mogli po prostu zostać w domach i ograniczyć swojej aktywności wyłącznie do zmieniania podkładów z lodem.
Wszyscy jesteśmy bohaterami.

Aquapark uzaleznienia pakos224px

 

 

Wielkopolskapowiat_wagrowiecki_herbMiasto_WagrowiecGmina_Wagrowiec1_skoki2_golancz3_damaslawek4_miescisko5_wapno
interiaangoragazeta prawnagazety lokalnegłos wielkopolskiitv wągrowiecjamajkakreisbotemotel-azylpietrakradio merkurysdpspltok fmwielspinwillisch_logo
aquapark_wagrowiecnielbaSTART-logo bgzPalucki Bank Spoldzielczy

Na naszej stronie internetowej stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies. Czytaj więcej…

Zrozumiałem