niedziela, 21 stycznia
02:35

Pochwała Krystyny

Pierwszy i ostatni raz piszę o piłce nożnej. Nie czuję się ekspertem w tej dziedzinie, ale szczerze mówiąc, mało który felietonista jest ekspertem w podejmowanym temacie. Gdyby był, nie pisałby felietonów, tylko eseje.
Zatem futbol. Kiedy sięgam pamięcią do wczesnych lat dzieciństwa, najwięcej łez wypłakałem na finałach przeróżnych mistrzostw. W czarną rozpacz popadłem, kiedy Argentyna przegrała w finale mundialu 1990 z Niemcami po karnym Andreasa Brehme (Chryste, jak ja nienawidziłem tego typa). Dwa lata później płakałem jak bóbr, wespół z dziadkiem, u którego spędzałem wakacje, kiedy nasza kadra olimpijska na igrzyskach w Barcelonie przegrała w finale z Hiszpanią. Kolejna impreza to mistrzostwa świata w USA, kiedy mój idol, Roberto Baggio, przestrzelił karnego nad poprzeczką i – jak podsumowała moja babcia – strzelił panu Bogu w okno. Za każdym razem były to emocje sięgające zenitu i w ostateczności załamanie zahaczające o depresję. Tak to przeżywałem będąc dzieckiem. Potem, z wiekiem, zabrakło takich przeżyć.
Kiedy patrzę na Cristiano Ronaldo, widzę w nim dziecko. Dziecko, dla którego przegrana to koniec świata. To niemal kwestia życia i śmierci. Tego właśnie szukałem w rozgrywkach Euro 2016. Emocji, które dominują nad rozsądkiem i powodują irracjonalne zachowania. Zbesztany za obraźliwe wypowiedzi pod adresem Islandczyków po meczu grupowym, krytykowany za agresywne zachowanie wobec dziennikarza, któremu wyrzucił mikrofon do rzeki, Ronaldo przeżywał to wszystko na maksa. Każde kolejne spotkanie w wykonaniu CR7 stawało się pożywką dla twórców memów. Drwinom nie było końca. Ale patrząc na niego, jak po kolejnym spudłowanym strzale chwyta się za głowę i wzrokiem pełnym rozpaczy szuka pomocy w niebie albo gdy chowa się za murem kolegów z drużyny i przez szparę ogląda karne wykonywane przez Polaków, czułem jak miotają nim totalne emocje. Dlatego cieszę się, że Portugalia zdobyła mistrzostwo Europy. Może mało sprawiedliwie, może przypadkiem, może to tylko kwestia szczęścia, ale w tym cały czar tej dyscypliny. Nudzą mnie liderzy. Zawsze jestem po stronie outsidera. I kiedy Cristiano Ronaldo uniósł triumfalnie puchar, znowu poczułem w gardle to samo dławienie jak za dzieciaka.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Aquapark uzaleznienia pakos224px

 

 

Wielkopolskapowiat_wagrowiecki_herbMiasto_WagrowiecGmina_Wagrowiec1_skoki2_golancz3_damaslawek4_miescisko5_wapno
interiaangoragazeta prawnagazety lokalnegłos wielkopolskiitv wągrowiecjamajkakreisbotemotel-azylpietrakradio merkurysdpspltok fmwielspinwillisch_logo
aquapark_wagrowiecnielbaSTART-logo bgzPalucki Bank Spoldzielczy

Na naszej stronie internetowej stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies. Czytaj więcej…

Zrozumiałem