sobota, 23 czerwca
23:25

Kruszeją Wysokie Zamki

ZbikowskiZbikowski

Za czasów poprzedniego ustroju fantastyka naukowa miała się w Polsce dobrze. Oczywiście mówimy tu o literaturze, bo filmów o tej tematyce zbyt dużo do nas nie przenikało z Zachodu (Gwiezdne Wojny zrobiły prawdziwą furorę i tym samym pokazały, że kraj nad Wisłą spragniony jest tego typu rozrywki).
W przypadku książek mieliśmy wtedy doskonałych autorów: Lem, Zajdel, Chruszczewski, Sawaszkiewicz i wielu innych. Część z nich odnajdywała się także w nurcie social/political fiction, gdzie pod płaszczykiem podboju kosmosu umiejętnie przemycała ważkie treści dotyczące panującej wtedy w Polsce doktryny. Na półkach księgarń można było znaleźć też wiele tomów autorów z naszej strony żelaznej kurtyny, a w szczególności Rosjan. Były to świetne rzeczy (Strugaccy, Bułyczow, Sniegow), dziś niestety na fali międzynarodowych resentymentów i (być może) faktu, że często bywały to pozycje trudniejsze od wypełniających obecnie sklepy z powieściami zachodnich publikacji, ciężej trafić na prace autorów z dawnego bloku wschodniego.
W epoce powszechnego konsumpcjonizmu dobrze sprzedają się utwory lekkie, proste i łatwo przyswajalne. Abstrahuję tu już od tego, że gatunki literackie z zakresu s-f nadal niektórzy traktują po macoszemu, a kiedy ktoś z owych pobłażliwie traktowanych kręgów napisze coś elektryzującego i wyjątkowego, to szybko przykleja się go do mainstreamu.
Jeśli chodzi natomiast o aktualny stan kina, to mamy prawdziwy wysyp dzieł mniej lub bardziej zakorzenionych w fantastyce. Niestety, również w kinematografii daje się zauważyć godny pożałowania trend realizowania się głównie przy pomocy remake`ów, rebootów, sequeli i prequeli. Zapanował strach przed utratą profitów i mało kto ma chęć kreować nowe artystyczne wizje. Panuje schemat kręcenia obrazów widzom w jakikolwiek sposób już znanych (doskonale ten mechanizm wytłumaczył inżynier Mamoń w „Rejsie”).
Wkroczyliśmy właśnie w kolejny rok i rok już minął, jak nie żyje Carrie Fisher, aktorka wcielająca się w rolę księżniczki Lei w „Gwiezdnych Wojnach”. W najnowszych częściach sagi ubito także resztę pierwszoplanowej trójki (na szczęście tylko filmowo). Dla pokolenia obecnych 40/50-latków jest to ewidentny sygnał, że ich czasy poniekąd mijają. Może właśnie stąd niesamowity sukces serialu „Stranger Things”, który opowiada o latach 80-tych, kiedy to uczniowie amerykańskiej podstawówki beztrosko jeżdżą na BMX-ach, popołudnia spędzają w salonach z automatami do gier, budują tajne bazy na podwórkach i oczywiście natrafiają na drapieżne stwory z alternatywnej rzeczywistości. Wszystko to okraszone jest muzyką z tamtego okresu, więc trudno się dziwić, że przed ekranami częściej zasiadają stateczni ojcowie niż ich potomstwo.

Komentarze   

 
+2 #1 Jan 2018-01-09 16:13
Znaki czasów. Po prostu. I do końca nie wiadomo co lepsze - kiedyś w szkole średniej czytałem Bajki Robotów czy Conana pod ławką na lekcji a dzis dzieciaki ogladaja filmiki pod ławkami czy nagrywają się smartfonami. Muzyka tez jakas dziwna - RAP to recytowanie (często wulgaryzmów) do jakiejs monotonnej melodii, w muzyce klubowej w ogole nie uzywa sie instrumentow i wokalitów i chodzi głownie o głośność... ale nic chyba na to sie nie poradzi ....
Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Aquapark uzaleznienia pakos224px

 

 

Wielkopolskapowiat_wagrowiecki_herbMiasto_WagrowiecGmina_Wagrowiec1_skoki2_golancz3_damaslawek4_miescisko5_wapno
interiaangoragazeta prawnagazety lokalnegłos wielkopolskiitv wągrowiecjamajkakreisbotemotel-azylpietrakradio merkurysdpspltok fmwielspinwillisch_logo
aquapark_wagrowiecnielbaSTART-logo bgzPalucki Bank Spoldzielczy

Na naszej stronie internetowej stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies. Czytaj więcej…

Zrozumiałem