sobota, 22 września
09:29

Z szacunkiem i wprost

FOT. Franciszek Szklennik

O kabaretach należy wiedzieć jedno: są nierozerwalnie związane z sezonem ogórkowym, ponieważ jak cień podążają za falą turystów i miejscowość nadmorska lub mazurska w sezonie letnim bez kabaretu - to miejscowość stracona.

Nie ślęczę przed telewizorem, ponieważ zmalała w ciągu ostatniego roku liczba oglądanych przeze mnie kanałów telewizyjnych i nie do końca mam ogląd tego, w jakiej kondycji znajduje się polska scena kabaretowa. Byt artystów uzależniony jest od bytu scenicznego (tantiemy, apanaże, itp.) i ostatnio zaważyłem, że władza ma posłuch wśród kabareciarzy, którzy ledwie co półgębkiem wspomną o niedoskonałości władzy, żeby broń Boże nie wypaść z ramówki telewizyjnej. A żeby gawiedź miała namiastkę odwagi ze strony kabareciarzy, wrzuci się jakiś kawałek o „osobie duchownej” albo o policjancie i „naród(...) to kupi”. Jakież było moje miłe zaskoczenie, kiedy obejrzałem „Spotkanie kolesiów” Zenona Laskowika i członków jego TEYATRU”. Jacek Fedorowicz, deklarujący osiemdziesiątkę na karku, frygał na scenie jak młodzik, Grzesiu Tomczak, niezrównany w roli melancholijnego poety, Magdalena Pawelec, śpiewająca aktorka, która zatrzymywała na sobie wzrok panów, no i sam Zenon, dla którego czas się zatrzymał. Równie dobry, jak chimeryczny, równie mistrzowski, jak szanujący widza. Widza, który w środowy wieczór w Skokach odwzajemnił szacunek dla artysty i jego kolesiów (...)

FOT. Franciszek Szklennik

FOT. Franciszek Szklennik

FOT. Franciszek Szklennik

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 49 z 7 grudnia 2016 r.

Wielka przygoda za oceanem

FOT. Archiwum Joanny Linetty

Zachód słońca nad Wielkim Kanionem, kąpiel w Oceanie Spokojnym, burza piaskowa - to tylko niektóre z atrakcji, jakie przeżyła dwudziestosiedmiolatka z Wapna JOASIA LINETTY, która od blisko roku, dzięki programowi au pair, mieszka w Colorado.

W Stanach Zjednoczonych, a dokładnie w Boulder w stanie Colorado, Joasia mieszka od stycznia 2016 roku. Dzięki programowi au pair znalazła tam rodzinę, gdzie opiekuje się czwórką dzieci: dwójką chłopców (3 i 7 lat) oraz dwiema dziewczynkami (9 i 11 lat).
- Mieszkam z nimi i jestem przez nich traktowana jak członek rodziny. Program au pair polega on na tym, że poznajesz kulturę amerykańską, uczysz się, spędzasz czas z amerykańską rodziną, uczestniczysz w uroczystościach, wakacjach, świętach. Dzięki temu programowi mam możliwość uczenia się na Naropa University i University of Colorado – wyjaśnia Joasia Linetty. - Program au pair zakłada wymianę kulturową i edukację, poznawanie tradycji, języka. W samym Boulder jest bardzo duża liczba au pair, bo około tysiąca osób z różnych zakątków świata: RPA, Meksyku, Kolumbii, Brazylii, Australii, Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec. Najbliższy kontakt mam oczywiście z polskimi au pair. Jest ich naprawdę sporo, zwłaszcza święta staramy się spędzać razem - dodaje Joasia (...)

FOT. Archiwum Joanny Linetty

FOT. Archiwum Joanny Linetty

FOT. Archiwum Joanny Linetty

FOT. Archiwum Joanny Linetty

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 49 z 7 grudnia 2016 r.

Jakub ma talent!

Fot. Andrzej Wachowiak

Uczy się żywienia, ale jego pasją jest śpiew. Zawsze podkreśla, że zawód jest ważny, trzeba mieć plan awaryjny. Ze zwycięzcą IX edycji Mam Talent! JAKUBEM HERFORTEM rozmawia Andrzej Wachowiak.

Jak zaczęło się Twoje śpiewanie?
- Trzy lata temu wybrałem się do dentysty. Miałem jeszcze trochę czasu do wizyty i poszedłem do domu kultury. Pani Krysia przygotowywała właśnie festiwal „Piramida” w Budzyniu. Spytałem czy mogę usiąść, posiedzieć chwilę. Zacząłem sobie nucić, a pani Krysia mówi: jeszcze raz mi zaśpiewaj. Nie pamiętam co zaśpiewałem, chyba „Piosenkę o Arbacie” Bułata Okudżawy. Ona na to: jutro przyjdź, zobacz, jak wygląda festiwal. No i tak się właśnie zaczęło.
Skąd pomysł zgłoszenia się do programu?
- To pomysł pani Krystyny. Słyszeliśmy w telewizji, że w Poznaniu są precastingi do Mam Talent! Zaplanowaliśmy, że wystartuję w X edycji, bo teraz szkoła i matura na głowie. Pojechaliśmy na festiwal piosenki żydowskiej do Kalisza. Nazajutrz pani Krysia budzi mnie rano i mówi: wiesz co, przemyślałam to i jedziemy. Gdzie jedziemy? - pytam. A ona: na casting do Mam Talent!. Podkłady muzyczne zgarnęła ze stołu, takie jakie były. Już nie pamiętam jaki numer miałem. Wszedłem do pomieszczenia jury. Kazali zaśpiewać jedną piosenkę, potem drugą. Usłyszałem: wrócił pan wczoraj z festiwalu, w którym zajął pan pierwsze miejsce, więc może zaśpiewa pan coś po żydowsku? Pamiętałem z prób piosenkę po hebrajsku i ją zaśpiewałem. Po trzech dniach dostaliśmy wiadomość, że zakwalifikowałem się do castingów telewizyjnych we Wrocławiu (...)

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 48 z 30 listopada 2016 r.

Ewa, jesteśmy z Ciebie dumni!

Ewa Niespodziana walczyła o główną nagrodę w programie Top Model. Fot. Rafał Różak

Zjawiskowa mieszkanka Wągrowca zaserwowała nam dawkę wspaniałych emocji, walcząc w finale Top Model.

Kiedy kilka miesięcy temu dzieliliśmy się z Czytelnikami radosną wiadomością, że Ewa Niespodziana z Wągrowca przeszła wstępny etap castingu do nowej edycji programu Top Model, nikt z nas nie myślał jeszcze o odległym finale tego programu.

PRZEZ TRUDY DO GWIAZD
Śledząc kolejne kroki wągrowczanki trzymaliśmy mocno kciuki, licząc na jej talent, zdolności i niezbędny łut szczęścia. Wczoraj nadszedł dzień, na który wszyscy czekaliśmy. Ewa pokonała długą i wyboistą drogę prowadząca do zacnego grona trzech finalistów najpopularniejszego programu modowego w Polsce i walczyła o główną nagrodę (...)

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 48 z 30 listopada 2016 r.

Cztery kolory

Fot. Franciszek Szklennik

Moto Retro Show w Poznaniu przyciągnęło tłumy zwiedzających. ALEKSANDER BŁASZKOWSKI był jedynym reprezentantem naszego powiatu wśród wystawców.

Żółty - Polonez, pomarańczowa - Zastawa, zielony - Fiat 126 p, niebieski - Fiat 125 P. Oprócz tego rower składak Wigry, motorowery, a wśród nich Chart, który chciało kupić kilku zwiedzających. Był jednak nie na sprzedaż. Ma też rower Olimpia, którym jeździła jego mama. Umówiliśmy się przed halą Międzynarodowych Targów Poznańskich. Podjechał do mnie na składaku Wigry w mundurze...milicjanta (...)

OD KOŁYSKI DO OŁTARZA
Żółty Polonez ma przebogatą i ciekawą historię. Do siostry pana Olka - Anny przyjechał przed laty nim Henryk, kandydat na męża dziewczyny. - Do mojej siostry przyjeżdżali chłopacy różnymi samochodami: Tarpanem, Warszawą, aż pojawił się gość Polonezem i to rocznym. Pomyślałem sobie, że jak chłopak ma Poloneza, to nadaje się na szwagra - śmieje się Aleksander Błaszkowski (...)

Fot. Franciszek Szklennik

Fot. Franciszek Szklennik

Fot. Franciszek Szklennik

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 46 z 16 listopada 2016 r.

 

  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik

Jakub finalistą

Fot. mamtalent.tvn.pl

W sobotę, 29 października w drugim półfinale Mam Talent wystąpił JAKUB HERFORT z Budzynia.

Zaśpiewał utwór Franka Sinatry „I Love You Baby”. Jak po każdym występie, otrzymał od jurorów wspaniałe, motywujące słowa.
- Jakub, nie wiem czy pamiętasz co ja zrobiłam na castingu, jak śpiewałeś, nie poznałam sama siebie. Dobrze, że nie zrzucałam jeszcze wszystkiego z siebie, mój drogi. Dla mnie jesteś absolutnym samorodkiem. Masz tak niebywały talent. Dostałeś po prostu naznaczenie od góry, jesteś niezwykły absolutnie - mówiła Małgorzata Foremniak.
- Jakub, jesteś niebywały, masz taki luz, taką łatwość bycia na scenie, dajesz ludziom tyle dobrej energii. Mógłbym zawsze pójść na twój koncert, jak mam dużego doła i czuję, żebym wrócił i zaczął wszystko od nowa - dodał Agustin Egurrola (...)

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 45 z 9 listopada 2016 r.

A co u was?

Fot. Archiwum

Nie żyje nieodżałowana wągrowczanka Maria Baar.

Maria Baar zmarła w wieku 78 lat w Józefowie pod Warszawą, gdzie ciężko chora przebywała w tamtejszym Domu Pomocy Józefina. Opiekowała się nią wnuczka Kamilla Baar, znana aktorka. Wnuczka często gościła w Wągrowcu. Dla Marii Baar była szczególnie bliską krewną.

KOCHALI JĄ WSZYSCY
W bólu zostawiła wielu przyjaciół, znajomych, koleżanek i kolegów. Większość z nich martwiła się chorobą i losem pani Marii. Jednak przyszło to najgorsze...
- Miałam wielkie szczęście spotkać na mojej drodze zawodowej i osobistej tak wybitną postać, jaką była pani Maria Baar. Przez 31 lat znajomości traktowałam panią Marię jak drugą mamę. Bardzo Ją kochałam. Zawsze mogłam liczyć na Jej mądre wskazówki i pomoc. Pani Maria zatelefonowała do mnie trzy dni przed swym odejściem. Oprócz pozdrowień zadała pytanie: „A co u was”? Nie przypuszczałam, że to było pożegnanie. Tej rozmowy nigdy nie zapomnę. Teraz moje życie będzie uboższe - mówi Aneta Andrzejewska, kierownik Biblioteki Pedagogicznej w Wągrowcu (...)

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 45 z 9 listopada 2016 r.

Podróże tak globalne

FOT. Facebook/Jan Nowak

Laureat Złotej Pieczęci, aktor, nauczyciel, tłumacz literatury, współpracownik ERICA EMMANUELA SCHMITTA. Człowiek świata. JAN NOWAK rodem z Damasławka odpowiada na pytania Franciszka Szklennika.

Długo Ciebie nie było u nas. Którędy wiodły teatralne i literackie szlaki?
- Witaj serdecznie, zanim odpowiem na to pytanie, pozwól mi tylko powiedzieć jak bardzo cieszę się, wracając na łamy Głosu Wągrowieckiego. Serce jest zawsze lokalne, mimo iż podróże tak bardzo globalne. Jak zawsze miesiące wakacyjne - u nas jest to czerwiec, lipiec i sierpień - to podróże po zachodzie Europy. Chciałoby się powiedzieć - wakacje, ale tak nie jest. Nazwijmy to pracą w wakacyjnych warunkach, co nie zawsze pomaga. Wyobraź sobie bieganie od spotkania na spotkanie w garniturze przy 30 stopniach, w centrum Brukseli, Paryża lub Lozanny! Tak, byliśmy w Belgii, Francji, Szwajcarii, zahaczając nawet o Luksemburg, który jak wiemy lub nie, jest francuskojęzyczny. We Francji był to jak zwykle Festiwal w Avignon - największe teatralne święto na świecie! W tym roku grano tam dziennie 1410 spektakli!
Jaskółki doniosły, że otrzymałeś kolejne nagrody... Któż zatem nagradzał Cię i za co?
- Dobrze poinformowane mamy tutaj jaskółki, ale to może i dobrze. Tak! Z tym związany był mój sierpniowy pobyt w Belgii, w Seneffe. Co roku odbywa się tam rezydencja dla tłumaczy literackich i na końcu, w trakcie ceremonii zakończenia, pani Minister Kultury Belgii wręcza jednemu tłumaczowi nagrodę za wybitny wkład w tłumaczenia dzieł belgijskich autorów. W tym roku to właśnie mi przyznano tę nagrodę. Było to dość zabawne, bo mam zaledwie 30 lat, a nagroda to ma podobno wieńczyć karierę tłumacza(śmiech) (...)

FOT. Facebook/Jan Nowak

FOT. Facebook/Jan Nowak

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 41 z 12 października 2016 r.

Od mamuta do Irenki

Fot. Anna Borczykowska

Synkowi ANNY TOMASSI jako kilkumiesięcznemu dziecku zdarzało się zasnąć na podłodze. Uszyła więc dla niego mamuta, kilka razy większego od chłopca. I tak zaczęła się wielka przygoda z igłą i nitką. Szycie maskotek, pacynek i innych szmacianych cudeniek to jej wielka pasja, ale i prawdziwy dar.

Pomysłów tej niesamowitej artystce z Wapna nie brakuje, z pewnością. Powstają niemal w mig. Każda lalka, każda rzecz, która wychodzi spod igły pani Ani ma swoją historię, wręcz „duszę”.

MAMUT
Ta urocza i ciepła kobieta z wykształcenia jest krawcem odzieży lekkiej.Pierwszy był właśnie mamut dla synka.
- Mój tata wymieniał pokrowce w samochodzie na nowe. Stare były z dzianiny przypominającej ...zmierzwione futerko, a mnie skojarzyło się to właśnie z mamutem i w ten sposób dziecko miało ulubione miejsce do usypiania - wyjaśnia pomysł powstania pierwszej maskotki Anna Tomassi. - Skąd biorę pomysły? Świat jest tak pięknie urządzony, że wszystko może stać się inspiracją, a od kiedy w domu jest internet mogę podziwiać prace innych ludzi, ich techniki, które czasami po prostu wprawiają mnie w zachwyt. Mam wtedy motywację, żeby samej spróbować, zobaczyć czy i ja tak potrafię – dodaje.
Do szycia używa przeróżnych materiałów, które czasami kupuje okazyjnie. Znajomi pani Anny, już wiedzą, żeby nie wyrzucać odzieży, która jest w dobrym stanie, bo z bluzki można uszyć np. misia, a spodnie być może zamienią się w torebkę. Artystka często kupuje na grupach, gdzie ludzie wyzbywają się takich po większym szyciu
- Ja nie potrzebuję wielkich ilości, więc korzystam na tym. Czasami biorę do ręki kawałek materiału i od razu wiem co z niego będzie. Innym razem coś sobie zaprojektuję, zaczynam szyć i w trakcie szycia okazuje się, że to nie to... Na szczęście zawsze mogę zmienić plany – śmieje się pani Anna.

PRZYPADKI
Bywa tak, że coś powstaje przez przypadek. Z potrzeby chwili czy zaistniałej sytuacji.
-Tak było ze „Staruszkami”. Przez trzy dni szalał huragan, który pozbawił mnie prądu, więc maszyna stała się bezużyteczna – wspomina artystka. - Jednak czymś trzeba było zająć ręce, wyszperałam kawałki polaru i zaczęłam szyć bez konkretnego planu i to było to! Można powiedzieć, że „moi staruszkowie” podbili serca internautów, wszędzie gdzie się pojawili wzbudzali przesympatyczne reakcje ludzi (...)

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 30 z 27 lipca 2016 r.

Świat jest przyjazny

Fot. vvagary.pl

Podróż dokoła świata - to brzmi jak tytuł powieści przygodowej. Jednak od fikcji do rzeczywistości jest tylko jeden krok. Wystarczy wziąć sprawy w swoje ręce i ruszyć w drogę. Udowodniła to mieszkanka Wągrowca.

Laura Gieczewska ukończyła wschodoznawstwo na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza i biznes międzynarodowy w Wyższej Szkole Bankowej w Poznaniu. Po studiach pracowała w korporacji. Zawsze lubiła podróżować, ale dwutygodniowy urlop, jaki zazwyczaj dostają etatowi pracownicy, nie wystarczał na zwiedzenie miejsc, które miała w planach. Pewnego dnia ze swoim chłopakiem Bartkiem stwierdziła, że trzeba coś zmienić. Wzięła roczny, bezpłatny urlop i postanowiła spełnić swoje marzenia.

KOMU W DROGĘ...
Planem była podróż dokoła świata. Najpierw trzeba było podjąć decyzję co do środków transportu. Początkowo Laura i Bartek rozpatrywali samolot, jednak ostatecznie zdecydowali, że odbędą podróż na motocyklach. Był tylko jeden problem – Laura nie miała prawa jazdy. Zapisała się na kurs i zdała egzamin na miesiąc przed wyjazdem. Motocykl zakupiła wcześniej, więc do ostatniej chwili wyjazd wisiał na włosku (...)

Fot. vvagary.pl

Fot. vvagary.pl

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 28 z 13 lipca 2016 r.

 

  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl

Z Kobylca do Rio

Fot. Archiwum Magdy Sierackiej

W małej miejscowości za Wągrowcem mieszka studentka, której pasje są godne podziwu. Żeby je realizować, udała się do malowniczej Brazylii.

Podróże kształcą - może brzmi to jak frazes, ale jest prawdziwe. Połączone ze spełnianiem marzeń stają się jednym z najważniejszych momentów w życiu człowieka. I wzbudzają zazdrość, którą na pewno poczułem ja, kiedy poznałem Magdę.

ZACZĘŁO SIĘ OD WIATRAKÓW
Magda Sieracka studiuje filologię portugalską. Pierwszy kierunek, jaki skończyła, to energetyka, specjalność energetyka jądrowa. Chce nauczyć się portugalskiego, żeby wyjechać ponownie do Brazylii. Powody są dwa: jeden to druga co do wielkości na świecie elektrownia wodna Itaipu - żeby dostać się tam na staż trzeba znać portugalski, drugi to tegoroczne igrzyska olimpijskie w Rio, na których będzie pomagać jako wolontariuszka. Magda uwielbia sport, lubi oglądać lekkoatletykę, kiedyś w liceum skakała przez płotki, dziś głównie jeździ na wrotkach i łyżwach. Poza tym na każdym nadarzającym się evencie sportowym stara się pomagać w obsłudze, gdyż - jej zdaniem - można tam zawsze spotkać wielu ciekawych ludzi (...)

Fot. Archiwum Magdy Sierackiej

Fot. Archiwum Magdy Sierackiej

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 26 z 29 czerwca 2016 r.

Połów na fiordach

FOT. Krzysztof Stoś

Kilkuosobowa grupa wędkarzy z Wągrowca spędziła ponad tydzień w norweskich zatokach.

Z inicjatywy Tadeusza Przybyła amatorzy wędkarstwa morskiego wybrali się na wycieczkę do Norwegii. Na archipelagu Lofoty, położonym na północy kraju, na wodach Morza Norweskiego zarzucali wędki w poszukiwaniu dorszy, czarniaków, plamiaków, molw i brosm. Każdy z ośmiu uczestników wyprawy marzył także o złowieniu sporego halibuta.
Podróż licząca około 2700 kilometrów była najcięższą częścią wyprawy. Marszruta rysowała się następująco: z Bydgoszczy autokarem do Gdańska, potem na prom przez Bałtyk do Nynashamm u wybrzeży Szwecji, następnie trasą przez Szwecję do Norwegi, z Skutvik ponownie promem do Svolvaer i w końcu Ure. Po drodze zatrzymali się na kole podbiegunowym, by zrobić dobre zdjęcie, kupić pamiątki i napić się kawy. Dotarcie do celu zajęło niespełna trzy dni (...)

FOT. Krzysztof Stoś

FOT. Krzysztof Stoś

FOT. Krzysztof Stoś

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 25 z 22 czerwca 2016 r.

We dwoje. Bez przerwy

Fot. Archiwum Marty Sobczak

Spali u rodziny uprawiającej marihuanę, przez 9 godzin jechali w wagonie na żelazo, a Amerykę zamierzają przejechać tandemem. Opowiadają o swoich przygodach i o tym, jak wytrzymać w swoim towarzystwie przez 24 godziny na dobę.

Poznaliśmy się dwa lata temu w Jordanii. Ja studiowałam tam język arabski, a Ben podróżował. Połączył nas portal couchsurfing.org. Ben był gościem mojej współlokatorki i przyjaciółki.

SZALONE PRZYGODY
Okazało się, że oboje najbardziej na świecie kochamy podróżować. Odwiedziliśmy już prawie wszystkie kraje Europy, Afrykę Północną i Zachodnią oraz sporą część Bliskiego Wschodu. Oboje mamy za sobą szalone przygody - Ben, dzięki marokańskim poszukiwaczom skarbów, przeżył kilka niewiarygodnych chwil. Ja musiałam uciekać z miejsca pracy w Sudanie z powodu sytuacji politycznej (...)

MAMY JUŻ TANDEM
Szukamy sponsorów, którzy zechcą z nami współpracować. Mamy już tandem - to nasz największy sukces.
W czerwcu wyruszamy na wyprawę testową - zobaczymy Anglię, Irlandię, Islandię i Grenlandię (...)

Fot. Archiwum Marty Sobczak

Fot. Archiwum Marty Sobczak

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 24 z 15 czerwca 2016 r.

 

  • Autor: Archiwum Marty Sobczak
  • Autor: Archiwum Marty Sobczak
  • Autor: Archiwum Marty Sobczak
  • Autor: Archiwum Marty Sobczak
  • Autor: Archiwum Marty Sobczak
  • Autor: Archiwum Marty Sobczak
  • Autor: Archiwum Marty Sobczak
  • Autor: Archiwum Marty Sobczak
  • Autor: Archiwum Marty Sobczak
  • Autor: Archiwum Marty Sobczak
  • Autor: Archiwum Marty Sobczak
  • Autor: Archiwum Marty Sobczak
  • Autor: Archiwum Marty Sobczak
  • Autor: Archiwum Marty Sobczak
  • Autor: Archiwum Marty Sobczak
  • Autor: Archiwum Marty Sobczak
  • Autor: Archiwum Marty Sobczak

Och, Karol!

Fot. NEWSPIX.PL

Droga, jaką przeszedł KAROL LINETTY od boiska w Damasławku do Lecha Poznań i do reprezentacji narodowej, jest niesamowita.

Swoją piłkarską pasję rozpoczął w klubie GLKS Sokół Damasławek. Ostatnio powołany zosta do kadry narodowej Polski, W niebiesko-białych barwach Lecha Poznań jest wysokiej klasy zawodnikiem, okrzykniętym odkryciem sezonu ligi w 2014-2015 roku.

W SAMYM OGNIU
Karol Linetty był jednym z sześciu piłkarzy, którzy w poniedziałkowym meczu z Litwą nie zagrali. Przed wyjazdem na EURO 2016 odpoczywał też m.in. Robert Lewandowski. To właśnie „Lewego” Karol zmienił w drugiej połowie meczu towarzyskiego z Holandią w Gdańsku. We wtorek kadra biało-czerwonych z podkrakowskich Balic wyleciała do Francji.
Niezwykle pracowity i uparty, dążący do celu swoich marzeń... Karol Linetty do Lecha Poznań trafił w 2004 roku, kiedy to ówczesny trener grup młodzieżowych Lecha Patryk Kniat wypatrzył go na turnieju we Lwówku. Dziś damasławianin jest jednym z ważniejszych ogniw Kolejorza i samej kadry trenera Adama Nawałki. Od tygodnika Piłka Nożna dostał statuetkę Odkrycia Roku 2014 (...)

FOT. Anna Borczykowska

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 23 z 8 czerwca 2016 r.

Ziobro puka do drzwi w Wągrowcu

Fot. fakt.pl

Nieoczekiwany zwrot akcji w sprawie kobiety ze Skoków skazanej za nieprzerejestrowanie w terminie samochodu. W jej obronie stanął Prokurator Generalny, ZBIGNIEW ZIOBRO, polecając wągrowieckiej prokuraturze wszczęcie procedury wstrzymania wykonania kary.

Głos Wągrowiecki dotarł do pisma Biura Prezydialnego Prokuratury Krajowej, w którym czytamy: „Zbigniew Ziobro wstrzymał areszt dla samotnej matki. Prokurator Generalny polecił prokuratorowi rejonowemu w Wągrowcu podjęcie działań zmierzających do wstrzymania wykonania w stosunku do niej kary pięciu dni pozbawienia wolności. (...) W ocenie Prokuratora Generalnego jest to zbyt surowa sankcja wobec matki, która wychowuje samotnie sześcioro dzieci”.


ZBRODNIA I KARA
Ewa D. najpierw została skazana przez Sąd Rejonowy w Wągrowcu na 100 złotych grzywny. Była to kara za to, że nie przerejestrowała samochodu w wymaganym terminie. Z uwagi na niepewną sytuację materialną kobieta zgodziła się w zamian odpracować 20 godzin na cele użyteczne społecznie. Była umówiona z kuratorem na dogodne dla niej terminy, ale nie stawiła się w pracy. W związku z tym sąd postanowił o zamianie kary na pięć dni za kratami. I to z tym postanowieniem nie zgadza się Prokurator Generalny. Dlatego, że „Zgodnie z artykułem 26 Kodeksu wykroczeń nie można wymierzać kary aresztu, jeśli warunki osobiste sprawcy uniemożliwiają jej odbycie. Tak jest w tym przypadku. Dlatego powołując się na treść tego przepisu, Prokurator Rejonowy powinien wnioskować o zmianę postanowienia sądu”, - argumentuje Zbigniew Ziobro (...)

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 16 z 20 kwietnia 2016 r.

Spiderwtopa, każdy może być superbohaterem

Fot. Tomasz Sosnowski

To przeczytacie tylko w Głosie Wągrowieckim. Żadna inna gazeta w Wielkopolsce nie ma takiego wywiadu! Rozmawiamy z najbardziej popularnym na świecie polskim youtuberem, SYLWESTREM WARDĘGĄ. Mogłoby się wydawać, że w pierwszym zdaniu powinno znaleźć się odstrzeżenie: Uwaga! Niecenzuralne Teksty, a tu jest tylko drobny „fuck” policji i słowa o... mamie.

Powtarzasz, że Twoje początki były trudne. Opowiedz o tym.
- Na początku nie wiedziałem, co to znaczy subskrybent. Dopiero, gdy wrzuciłem pierwszy plik, dowiedziałem się, że trzeba zbierać subskrybentów. Nie wiedziałem w ogóle na czym to polega i gdy miałem 10 tysięcy subskrybentów, każdemu z nich wysyłałem wiadomość: hej, twoja subskrypcja jest dla mnie ważna. Tworzę nowy kanał. Proszę zasubskrybuj mój nowy kanał...
Naprawdę wysyłałeś oddzielną wiadomość każdemu z dziesięciu tysięcy ludzi?
- Tak, tak. Pisało się maile. To znaczy wtedy na Youtubie wysyłało się wiadomości. I też przypominam sobie, gdy było Euro 2012. Wiedziałem, że będzie dużo ludzi z zagranicy. Podrukowałem sobie takie małe karteczki, chodziłem i rozdawałem te małe karteczki w stroju Supermana. Tam było napisane: tutaj jest mój Facebook, tu jest kanał na Youtubie. Taka determinacja i wychodzi na to, że się opłaciło (...)
Jaka to miejscowość, z której pochodzisz?
- Nowe Piegłowo. Nic to raczej nikomu nie powie.
Nowe Piegłowo, dobrze słyszę? Gdzie to jest?
- Koło Szydłowa i Nosarzewa Borowego, północne Mazowsze, powiat mławski. To jest strasznie mała miejscowość. Tam mieszka sto osób, a nie, nawet nie. Moja mama była bardzo martwiąca się. W związku z tym od domu mogłem oddalać się najwyżej siedemset metrów. Gdy miałem jechać rowerem, mówiła, że na drogę asfaltową mam nie wyjeżdżać. To siedziałem przed komputerem i internetem. Przez to, jako dwunastolatek stworzyłem serwis Play by Chat i uruchomiłem najpopularniejszą w Polsce grę na czacie. Graliśmy z rówieśnikami. To było RPG oparte o Dragon Balla (...)

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 15 z 13 kwietnia 2016 r.

Aquapark uzaleznienia pakos224px

 

 

Wielkopolskapowiat_wagrowiecki_herbMiasto_WagrowiecGmina_Wagrowiec1_skoki2_golancz3_damaslawek4_miescisko5_wapno
interiaangoragazeta prawnagazety lokalnegłos wielkopolskiitv wągrowiecjamajkakreisbotemotel-azylpietrakradio merkurysdpspltok fmwielspinwillisch_logo
aquapark_wagrowiecnielbaSTART-logo bgzPalucki Bank Spoldzielczy

Na naszej stronie internetowej stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies. Czytaj więcej…

Zrozumiałem