wtorek, 10 grudnia
17:17

Czar ośmiu par

Osiem par małżeńskich z gminy Wągrowiec świętowało w środę złote gody, czyli jubileusz 50. lecia pożycia małżeńskiego.

Z tej okazji w sali widowiskowej w Łeknie odbyło się uroczyste spotkanie z dostojnymi Jubilatami, na którym Przemysław Majchrzak, wójt gminy Wągrowiec dokonał uroczystego aktu dekoracji medalami nadanymi przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej dla osób, które przeżyły 50 lat w jednym związku małżeńskim, w dowód społecznego uznania dla trwałości małżeństwa i rodziny. Jubilaci z rąk Jerzego Łukaszczyka, przewodniczącego Rady Gminy Wągrowiec i Pauliny Meller Biegańskiej, kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej otrzymali kwiaty, kosze upominków i listy gratulacyjne. Życzenia i gratulacje dostojnym jubilatom przekazała Edyta Słomka, kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Wągrowcu. Odznaczeni małżonkowie złożyli przyrzeczenie małżeńskie, po czym nadszedł czas toastu i słodkiego poczęstunku. Klimat uroczystości umiliła swą grą i śpiewem Anna Mirek.(...)

Cóz za złote gody!

W czwartek w Rogozińskim Centrum Kultury odbyła się uroczystość z 50. lecia pożycia małżeńskiego, czyli złotych godów.

Jubileusz 50. lecia pożycia małżeńskiego obchodzili: Bernadeta i Kazimierz Sieraccy, Henryka Maria i Zenon Franciszek Kornobisowie, Grażyna i Zbigniew Dybkowie, Stefania i Ludwik Mazurowie, Janina i Zdzisław Siwakowie, Wanda i Ryszard Kaniewscy, Mirosława i Jerzy Piątkowscy, Gertruda i Czesław Czarneccy.(...)

Kolejnych pięknych rocznic

Jubileusz 50-lecia pożycia małżeńskiego obchodziły trzy pary z gminy Damasławek.

Złote gody małżeńskie to jubileusz niezwykły i okazja do spojrzenia na minione lata, dokonania podsumowań i wzbudzenia refleksji nad zmieniającym się na przestrzeni lat uczuciem dwojga ludzi. To symbol wierności i miłości rodzinnej, dowód wzajemnego zrozumienia i istoty związku małżeńskiego - powiedziała m.in. podczas uroczystości Leokadia Kosmowska, kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Damasławku.(...)

Budowniczowie małego zakątka

Koło Gospodyń Wiejskich i Grupa Odnowy Wsi to prawdziwi liderzy zmian w tej wiosce.

3626 5114

Dowodem na to niech będzie chociażby utworzenie Koła Gospodyń Wiejskich. Tworzy je 18 pań, które powołały stowarzyszenie i które zapraszają  następne panie chętne do działania. Podczas wrześniowych Targów Michałowskich pojawiło się już stoisko tejże organizacji. Można było skosztować pysznego bigosu i grillowanych przysmaków, przygotowanych przez - jak mówią panie - naszych „rodzynków”: Dawida i Michała. Na odwiedzających stoisko czekały też: kawa, herbata i na osłodę ciasto własnego wypieku oraz świeżutkie rogaliki i chruściki. Spore grono odwiedzających sprawiło, że panie z KGW mogły potraktować udział w targach jako idealne rozpoczęcie działalności społecznej. Preludium do powołania koła gospodyń była impreza dla dzieci na zakończenie lata., 30 sierpnia 2019 r. Dokładnie przed pierwszym szkolnym dzwonkiem, animator Ilona Kozłowska, mieszkanka Nieświastowic, zadziwiła swoją kreatywnością i profesjonalnym podejściem zarówno dzieci, jak i ich rodziców. Zwieńczeniem dnia gier i zabaw był wspólny mecz w siatkówkę, po którym przyszedł czas na zabawę taneczną z ogniskiem w tle(...)

Pół wieku wspólnego życia

W ubiegłym tygodniu osiem par małżeńskich z Wągrowca świętowało Złote Gody.

Z okazji tego wspaniałego jubileuszu burmistrz Wągrowca Jarosław Berendt wręczył małżonkom odświętne medale przyznawane przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, pogratulował wytrwałości oraz życzył jubilatom długich lat w zdrowiu i szczęściu. Pary odnowiły z tej okazji przysięgę małżeńską, zaś uroczystość uzupełniały ich zdjęcia ślubne sprzed pięćdziesięciu lat. Jubileusz zwieńczyła lampka szampana i pyszny tort, zaś w tle przygrywał kwartet smyczkowy, tworząc klimat idealny do dzielenia się wspomnieniami.

(ks)

Nie możemy w tej sprawie pozwolić sobie na porażkę

Z dr. n. med. PRZEMYSŁAWEM DAROSZEWSKIM, dyrektorem Ortopedyczno -Rehabilitacyjnego Szpitala Klinicznego im. Wiktora Degi Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu rozmawia Franciszek Szklennik

Panie doktorze, realizujecie jako szpital unikalny w Polsce projekt, z którego korzystają także mieszkańcy powiatu wągrowieckiego. Z czym jest związany?
- Na terenie Wielkopolski mamy ponad tysiąc osób w wieku 5 - 21 lat, u których zdiagnozowano mózgowe porażenie dziecięce. W tej liczbie mamy ok. 900 osób, które spełniają warunki udziału w projekcie, tj. m.in. terapeuta może nawiązać z nim kontakt i mogą być poddane rehabilitacji. Prof. dr hab. med. Marek Jóźwiak, kierownik Kliniki Ortopedii i Traumatologii Dziecięcej naszego szpitala sygnalizował wielokrotnie, że jesteśmy zapóźnieni w stosunku do osiągnięć światowych. Szukał pomysłu na to i trzeba było zacząć od oceny skali problemu, a ta pokazała dobitnie, że mamy poważną lekcję do odrobienia.
Co oferujecie w ramach projektu?
- Projekt nosi nazwę: „Upowszechnienie technologicznie wspomaganej diagnostyki funkcjonalnej i rehabilitacji dzieci i młodych dorosłych z mózgowym porażeniem dziecięcym w województwie wielkopolskim”. Jest współfinansowany z Europejskiego Funduszu Społecznego, w ramach Wielkopolskiego Regionalnego programu Zdrowotnego na latach 2014-2020, którego Instytucją Zarządzającą jest Zarząd Województwa Wielkopolskiego. Realizacja projektu rozpoczęła się w marcu 2019 r., od kwalifikacji uczestników, które będą prowadzone cyklicznie. Od czerwca nasz szpital organizuje turnusy rehabilitacyjne. Projekt będzie trwał 3 lata.
To dobra wiadomość dla rodziców i opiekunów takich osób. Na co mogą liczyć?
- W tym czasie będziemy rehabilitować dzieci w dwutygodniowych cyklach (10 dni roboczych). Każde dziecko będzie mogło skorzystać z dwóch cyklów w ciągu roku i maksymalnie z 6 cyklów w trakcie trwania realizacji całego projektu. Dla uczestników zamieszkujących ponad 30 km od naszego szpitala gwarantujemy nocleg wraz z opiekunem w hotelu trzygwiazdkowym oraz transport.. (...)

Harcmistrz Bronisław Kazimierz Wilmanowicz

Prezentujemy sylwetkę kolejnego zasłużonego harcerza z terenu naszego powiatu

 

Bronisław Wilmanowicz urodził się 11 września 1944 roku w Kakulinie, w gminie Skoki, w powiecie wągrowieckim. Jego rodzice: Władysław i Pelagia z domu Chmiel, prowadzili tam gospodarstwo rolne. Bronisław był najmłodszym synem z czworga ich dzieci. Jego rodzeństwo to: Władysława (ur. 1926 r.), bracia: Edmund (1928 r.) oraz Stanisław (1930 r.).
W 1951 roku rozpoczął naukę w Szkole Podstawowej w Kakulinie, gdzie ukończył pięć klas, zaś klasę VI i VII kontynuował w Popowie Kościelnym. Po ukończeniu szkoły podstawowej podjął naukę w Liceum Pedagogicznym w Wągrowcu, które ukończył w 1964 r. W tym samym roku został wcielony do Oficerskiej Szkoły Łączności w ramach zasadniczej służby wojskowej, po odbyciu której w kwietnia 1966 roku został przeniesiony do rezerwy.
Pierwszą pracę zawodową jako nauczyciel podjął w Szkole Podstawowej w Panigrodzu, gdzie pracował od 1 maja do 30 czerwca 1966 r. Od 1 września 1966 roku do 31 sierpnia 1969 roku był nauczycielem w szkole podstawowej w rodzinnym Kakulinie. Od 1 września 1969 roku do 31 sierpnia 1990 roku pracował jako wychowawca w Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym w Antoniewie. W tym czasie skończył studia pedagogiczne na UAM w Poznaniu.
31 sierpnia 1990 roku przeszedł na emeryturę, którą zawiesił po dwóch latach i ponownie pracował w antoniewskim ośrodku od 15 października 1992 roku do 28 lutego 2006 roku. W 2000 roku otrzymał stopień nauczyciela mianowanego. W 2006 roku definitywnie zakończył pracę zawodową.
Swoją przygodę z harcerstwem zaczął jeszcze w czasie nauki w Liceum Pedagogicznym w Wągrowcu. Kontynuował ją także jako wychowawca dzieci i młodzieży w Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym w Antoniewie. Prowadził drużynę „Nieprzetartego Szlaku”. 2 września 1975 roku, rozkazem Komendanta Chorągwi Wielkopolskiej ZHP, przyznany mu został stopień harcmistrza. Był też współtwórcą i komendantem szczepu, który w 1976 roku stanowiły cztery drużyny liczące 80.wychowanków ośrodka. (...)

Brawo Pani Magdaleno!

Wągrowczanka MAGDALENA PRZESŁAWSKA, oprócz wielu zadań zawodowych, ma swoje ulubione - biegi.

I to te na dłuższych dystansach. Magdalena Przesławska ostatnio wystartowała w półmaratonie rozgrywanym w ramach 42. Biegu Lechitów, który zalicza się do Korony Polskich Półmaratonów. Po raz 42. z Małego Skansenu w Ostrowie Lednickim wystartował Bieg Lechitów. Biegacze i biegaczki mieli do pokonania ponad 21 km by dotrzeć na metę znajdującą się na Placu Świętego Wojciecha w Gnieźnie.(...)

 

Bez sportu i ruchu to ja nie mogę żyć

Twarzą w twarz z TOMASZEM BIEGUNEM (ur. 1954 r.) o miłości do sportu, gór i jazdy na rowerze, rozmawia Zbigniew Grabowski.

Twoi rodzice to górale. Ty urodziłeś się już w Wągrowcu...
- Moja rodzina pochodzi z Rajczy, czyli miejscowości u podnóża Beskidu Żywieckiego. Tu urodził się też dość znany swego czasu biegacz narciarski Maciej Kreczmar. W poszukiwaniu swojego miejsca do życia rodzice przybyli jednak do powiatu wągrowieckiego. Mieszkaliśmy przez jakiś czas w Grylewie, tam ukończyłem też szkołę podstawową. Urodziłem się jednak w Wągrowcu.
Wspominasz tu znanego biegacza narciarskiego, ale to Ty masz na swoje nazwisko Biegun...
- Ha, ha, no tak. I trochę w życiu też pobiegałem. Zaś to moje bieganie rozpoczęło się tak naprawdę dopiero w Zasadniczej Szkole Rolniczej w Gołańczy. Tam mieliśmy nauczyciela wychowania fizycznego i trenera w jednej osobie Jana Czernyhowskiego, który zaszczepił w nas tę pasję. Najpierw to biliśmy swoje rekordy życiowe, a później też rekordy szkoły, jeżdżąc po całej Wielkopolsce po różnych zawodach, spartakiadach czy też igrzyskach. Kombinat PGR w Gołańczy wypożyczał szkole autobus, a nauczyciele, nie patrząc na pieniądze, jeździli z nami w soboty i niedziele na te zawody. Jak przyszedł sezon, to praktycznie co tydzień bywaliśmy na jakichś zawodach sportowych. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 37 Z 11 WRZEŚNIA 2019 R.

Niczego nie musimy się wstydzić

NATASZA i JAROSŁAW BARONOWIE są ludźmi, którzy potrafią sobie poradzić z największymi przeciwnościami losu.

Natasza Baron, to wieloletnia przewodnicząca Koła Gospodyń Wiejskich w Konarach. Troska o zdrowie zmusiła ją do rezygnacji z funkcji, ale nie do zaprzestania działalności. Urokliwa kobieta jest mamą trójki dzieci, żoną ambitnego rolnika, a ostatnio wyróżniona została rolą starościny powiatowo - gminnych i diecezjalnych dożynek w Gołańczy. Jest także członkiem rady rodziców w szkole, w której uczą się ich dzieci i ciągle angażuje się przy organizacji życia szkoły.

TAK ZWYCZAJNIE
Szesnastoletnia Natasza siedziała sobie z koleżanką na ławce w Potulinie, gdzie mieszkała i spędzały czas na dziewczęcych pogaduszkach. Nieopodal zatrzymał się na ich widok starszy o trzy lata Jarosław, który podróżował z kolegą.
- Nie miał wtedy odwagi zagadnąć mnie - śmieje się pani Natasza.
Jak się okazało - przyszły mąż pochodzi z Konar, wsi oddalonej od Potulina o kilkanaście kilometrów. Tam jego rodzice: Danuta i Stanisław prowadzili duże gospodarstwo rolne. Dziewczyna nie jest z gospodarstwa, chociaż jej mama Eleonora była córką rolnika. Tata Mirosław nie parał się rolnictwem
Rodzice Jarosława uprawiali wtedy 53 ha, a z hodowli trafiało na rynek 600-650 tuczników. Chłopak chciał zostać następcą w gospodarstwie. Ma dwie młodsze siostry, ale rodzice zaplanowali dziewczynom inny los. Jarosław ukończył Technikum Mechanizacji Rolnictwa w Gołańczy i to jakby było zwieńczeniem jego postanowienia o pozostaniu na gospodarstwie. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 35 Z 28 SIERPNIA 2019 R.

Harcmistrz Józef Kubicki

Prezentujemy kolejną sylwetkę zasłużonego dla harcerstwa mieszkańca Wągrowca.

Józef Kubicki urodził się 18 marca 1929 r. w Gnieźnie. Był najstarszym synem Doroty i Franciszka Kubickich. Miał dwóch braci: Jana - księdza i Mariana, który należał do harcerstwa i część życia pracował w Głównej Kwaterze ZHP. Wojna przerwała dzieciństwo i naukę w szkole powszechnej, a Niemcy zatrudnili go do pracy w charakterze gońca. Wiosną 1943 r. podczas ulicznej łapanki trafił w ręce gestapo. Przez rok rodzice nie mieli od syna żadnych wieści i żyli w przekonaniu, że zginął. Na początku 1944 r. do domu rodzinnego przyszła od Józefa wiadomość z miejscowości Dormagen. Okazało się, że piętnastoletni Józef zmieniał miejsca pobytu, z Dormagen przeniesiono go do Dortmundu, a po kilku miesiącach do Kolonii, gdzie pracował w Zakładach Kruppa, tam też doczekał końca wojny.
Polacy, którzy przyszli na te tereny wraz z aliantami, utworzyli Polski Ośrodek Szkoleniowy im. Władysława Sikorskiego w Lippstadt, który zajmował się między innymi edukacją różnego stopnia. Jak wiele innych polskich dzieci trafił do ośrodka Józef Kubicki. Przez rok chodził do szkoły, jak również należał do drużyny skautowskiej, gdzie poznał idee wychowawcze Baden Powella. Tym ideom zawartym w książeczce twórcy skautingu pt. „Skauting dla chłopców” pozostał wierny do końca życia.
POWRÓT
W czerwcu 1946 r. powrócił do Wągrowca i 1 września rozpoczął naukę w miejscowym Liceum Pedagogicznym, które ukończył w 1949 r. Jako świeżo upieczony nauczyciel został skierowany do pracy w Szkole Podstawowej nr 1 w Wągrowcu. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 34 Z 21 SIERPNIA 2019 R.

Dh Kazimierz Wyrembek, ps. „Jadwiga”

W związku z obchodami stulecia wągrowieckiego harcerstwa publikujemy na łamach Głosu Wągrowieckiego sylwetki harcerzy, którzy tworzyli historie tych stu lat.

Urodził się 16 grudnia 1919 roku w rodzinie robotniczej Wojciecha i Pelagii (z domu Karczewska) Wyrembków. Mieszkali w Wągrowcu przy ulicy Piaskowej 13 (obecnie 21). Kazimierz miał czworo rodzeństwa: braci Czesława, Franciszka i Teofila oraz siostrę Janinę.

CODZIENNOŚĆ
Matka nie pracowała, zajmowała się dziećmi, a ojciec zatrudniony był w Rgielsku i w 1933 r. stracił pracę. W tym czasie Kazimierz był w trzeciej klasie gimnazjum. Zrezygnował z nauki i podjął pracę jako goniec w biurze adwokackim Stanisława Wrzyszczyńskiego w Wągrowcu, gdzie pracował do wybuchu wojny. W ten sposób pomagał utrzymać siedmioosobową rodzinę.
Od początku okupacji hitlerowskiej do 1941 r. pracował jako robotnik przy budowie szosy w Rudniczu, a po zakończeniu robót został zatrudniony w Hurtowni Środków Piorących firmy J. Ganz w Wągrowcu i pracował do momentu aresztowania.

REPRESJE
8 sierpnia 1944 r. na terenie Wągrowca doszło do masowego aresztowania członków ruchu oporu, wśród nich był Kazimierz Wyrembek. Wszyscy zostali przewiezieni do siedziby gestapo w Poznaniu (były Dom Żołnierza), a po przesłuchaniach przewieziono ich do Żabikowa. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 33 Z 14 SIERPNIA 2019 R.

Łakomy na zaszczyty nie jestem

Twarzą w twarz z MARIANEM ŁAKOMYM (rocznik 1954), byłym długoletnim zawodnikiem Zamku Gołańcz, gospodarzem obiektów stadionowych od ponad 25 lat, człowiekiem, dla którego klub Zamek wciąż jest jego drugim domem stanął Zbigniew Grabowski.

Całe Twoje dotychczasowe życie kręciło się wokół piłki nożnej. Co o tym zadecydowało?
- Mieszkałem na rynku w Gołańczy. Nasze podwórko graniczyło zaś ze starym boiskiem, które było wtedy w bliskości dzisiejszego Gołanieckiego Ośrodka Kultury, a koledzy z jednego budynku: Stanisław Łukaszewski, bracia Ireneusz i Zbigniew Biskupscy czy też mój brat Ryszard, grali już wtedy w Zamku. Ja byłem z nich najmłodszy, ale też chciałem grać w piłkę. Stąd ci, z którymi przyszło mi później grać byli ode mnie o kilka lat starsi. Zdzisław Zieliński, Zenon Dawidowski, Kazimierz Grzegorek, Edward Tylicki, Aleksander Kempczyński czy też Edward Łuszczyński są tego przykładem. Swój boiskowy debiut zaliczyłem 31 sierpnia 1969 r. w towarzyskim meczu z Wełnianką Kiszkowo.
Wspominasz tu nazwisko Stanisława Łukaszewskiego, ale czy pamiętasz też innego z zawodników tamtego Zamku, Zdzisława Włodarkiewicza? (więcej w środowym numerze nr 32 z 7 sierpnia 2019)

Sport kocham od zawsze

JAROSŁAWA WILCZYŃSKIEGO można spotkać w godzinach popołudniowych, gdy przemieszcza się w szybkim tempie swoim wózkiem inwalidzkim po ścieżkach rowerowych wągrowieckiego Osiedla Wschód, gdzie mieszka. Bywa, że też na trasie do Wiatrowa czy Skoków.

Chłopak w tym swoim pędzie pojawia się nagle, wyrasta jak spod ziemi i już z daleka krzyczy znajomym - „dzień dobry” czy też „cześć”. Kto jednak wie, że Jarek, to jest gość jakich niewielu w naszym mieście? Warto poznać historię jego życia.

INACZEJ, ALE SPRAWNY
Z Jarkiem Wilczyńskim (rocznik 1978) poznaliśmy się, gdy był jeszcze dzieckiem. Jego coraz silniejsze dłonie z zapałem popychały koła inwalidzkiego wózka. Często przyjeżdżał na stadion, by chociaż z daleka poobserwować ćwiczących zawodników Unii Wapno. Mijałem go też niekiedy, jadąc samochodem w kierunku Damasławka, śledząc, jak zasuwa w jedną, a za chwilę w drugą stronę na tym swoim wózku. On nazywał to treningiem, który miał pomóc w osiągnięciu dobrych rezultatów w wyścigach na wózkach, w których coraz częściej uczestniczył. Mając niespełna 16 lat przejechał już też najważniejszy wyścig w Polsce, Maraton Pokoju, dystans 42 km 195 m, co było wyczynem nie lada.
Na wszystkie te zawody jeździł zawsze z rodzicami, którzy dla niego byli gotowi na wiele wyrzeczeń. Mawiali jednak, że na pierwszym miejscu musi być nauka. Szczególnie te słowa zapadły jemu w pamięć, gdy po skończeniu szkoły przyszedł czas na opuszczenie Wapna i wyjazd do Poznania. Wybór był w pełni świadomy: Technikum Elektroniczne, wcześniej zasadnicza szkoła zawodowa (monter aparatury radiowo – telewizyjnej). Szkoła z internatem, w pełni przystosowana do nauki osób niepełnosprawnych. Po ukończeniu „zawodówki”, trzy letnie technikum i tytuł technika – elektronika. Wszystko fajnie i pięknie, jednakże dziś, po latach nauki ,zdobyty zawód nie przydaje się jemu wcale. Zostało jednak to, co wywarło piętno na całym późniejszym życiu Jarosława – miłość do sportu. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 31 Z 31 LIPCA 2019 R.

Jubileuszowe spotkanie

W sobotnie popołudnie sala widowiskowa w Łeknie wypełniona została po brzegi przez uczestników spotkania miejscowego klubu seniora „Cystersi”.

Lipcowe spotkanie miało wyjątkowy charakter, bowiem wyjątkowymi gośćmi tego spotkania byli jubilaci: długoletniego pożycia małżeńskiego oraz urodzin. Żelazne gody (65 lat) pożycia małżeńskiego świętowali państwo Maria i Kazimierz Zawadzcy z Łekna. Jubilaci związek małżeński zawarli 65 lat temu w porze jesiennej, jednak w klubie panuje tradycja, iż jubileusze małżeńskie w gronie seniorów organizowane są raz w roku, stąd wcześniejsze obchody jubileuszu.
Jubileusz urodzin obchodzili: Maria Zawadzka i Leokadia Kucharska (85 lat), Kazimiera Kuśmierek (80 lat), Mirosława Łapacz (75 lat), paie Regina Chabros, Teresa Hekiert (70 lat) oraz Jan Wieczorek i Julian Dobrzykowski (70 lat).
Wszyscy Jubilaci swoje jubileusze obchodzili nie tylko w gronie seniorów, ale w towarzystwie swoich najbliższych, krewnych i znajomych. W spotkaniu uczestniczyli zaproszeni goście: Michał Piechocki, wicestarosta wągrowiecki, Przemysław Majchrzak, wójt gminy Wągrowiec, Krystyna Urbańska, wiceprzewodnicząca rady powiatu wągrowieckiego, Eugeniusz Piec, radny rady gminy Wągrowiec, Paulina Meler - Biegańska, kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej, pani Małgorzata Wiśniewska, sołtys wsi Łekno oraz Genowefa Stelmach, przewodnicząca Rady Seniorów Gminy Wągrowiec. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 30 Z 24 LIPCA 2019 R.

Z potrzeby serca i rozumu

Twarzą w twarz ze STANISŁAWEM MARKIEM JÓŹWIAKOWSKIM (rocznik 1957), właścicielem firmy zajmującej się kompleksową obsługą rolnictwa, miłośnikiem koni, działaczem sportowym i społecznym, człowiekiem, który nigdy nie mówi nigdy, gdy widzi sens społecznych inicjatyw, stanął Zbigniew Grabowski.

Marku, urodziłeś się w Damasławku i swoim dotychczasowym życiem zaświadczasz, że jesteś damasławianinem z krwi i kości...
- Tak naprawdę to mam na imię Stanisław. Jednak od urodzenia wszyscy mówili na mnie w domu Marek i tak już zostało. Jestem rodowitym mieszkańcem Damasławka. Tu na ojcowiźnie powstał mój dom, później również firma, która w tym roku obchodzi 30 - lecie istnienia. Społecznikostwo wyssałem zaś chyba z mlekiem matki. Byłem radnym gminy, legitymującym się najdłuższym nieprzerwanym stażem ze wszystkich radnych. W radach gminy pełniłem różne funkcje, począwszy od przewodniczącego Komisji Rolnej, poprzez członka zarządu gminy, a na wiceprzewodniczącym rady kończąc. Byłem też jedną kadencję radnym wojewódzkim i członkiem Sejmiku Samorządowego Województwa Pilskiego. Dziś działam dalej na rzecz mojej gminy tak, jak umiem najlepiej i czynię to z potrzeby serca i rozumu.
Spotykam się Tobą, aby porozmawiać głównie o sporcie. Sokół Damasławek powstał już w 1923 r., został jednak reaktywowany z niebytu w 1994 r., między innymi, a może przede wszystkim za Twoją przyczyną. Mija właśnie 25 lat od tego momentu.
- Zdarza mi się przeglądać zdjęcia, na których widzę ojca Tadeusza i jego braci grających w drużynie miejscowego Sokoła. Wspominam też czas, gdy plac do gry zwany boiskiem był w miejscu, gdzie jest dziś dom kultury, czyli o rzut kamieniem od mojego domu. Pamiętam, że gdy w Sokole grali członkowie mojej rodziny, jako dziecko chodziłem z nimi na mecze, nosiłem im buty i marzyłem, że też będę kiedyś grał w piłkę. Gracze przebierali się wtedy w strażnicy, która mieściła się tam, gdzie ma dziś sklep p. Halina Szyper i szli potem na boisko. Ja, 7 – 8 letni brzdąc, podawałem im wtedy piłki. Byłem bardzo rozżalony, gdy to boisko zlikwidowano i zaczęto w tym miejscu robić wykopy pod przyszły dom kultury i przedszkole.
Ta chęć gry spowodowała zapewne, że wy, młodzi wtedy jeszcze chłopcy, przystąpiliście do budowy nowego boiska...
- Tak, na początku lat 70-tych uparliśmy się, aby za mleczarnią wybudować nowe boisko, bo przecież gdzieś grać musieliśmy. W tym czasie mieliśmy już bardzo prężny LZS „Błyskawica”, który osiągał liczne sukcesy w piłce ręcznej. Bazy sportowej jednak nie było nadal. Budowaliśmy wtedy to boisko ok. 5 lat własnym sumptem i sprzętem, bo wielu z nas było synami rolników, a gdy już powstało, to rozegraliśmy na nim chyba jeden tylko mecz, bo zabrano je nam do „Energetyki”. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 29 Z 17 LIPCA 2019 R.

Aquapark uzaleznienia pakos224px

 

 

Wielkopolskapowiat_wagrowiecki_herbMiasto_WagrowiecGmina_Wagrowiec1_skoki2_golancz3_damaslawek4_miescisko5_wapno
interiaangoragazeta prawnagazety lokalnegłos wielkopolskiitv wągrowiecjamajkakreisbotemotel-azylpietrakradio merkurysdpspltok fmwielspinwillisch_logo
aquapark_wagrowiecnielbaSTART-logo bgzPalucki Bank Spoldzielczy

Na naszej stronie internetowej stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies. Czytaj więcej…

Zrozumiałem