niedziela, 21 października
07:57

Kacper potrzebuje Twojej pomocy!

Fot. Archiwum

Nasz bohater z gołanieckimi korzeniami jest po dwóch chemiach i czeka na przeszczep szpiku kostnego.

Kacper ma 7 lat i z rodziną mieszka obecnie w Anglii, w Londynie. Jego mama Anna Godliszewska pochodzi z Gołańczy. Rodzice nie chcą pieniędzy, ale szukają dawcy szpiku dla Kacpra. Im więcej osób dowie się o Kacperku, tym jest większa szansa na znalezienie genetycznego bliźniaka dla niego.
W Internecie pojawił się jego list z rozpaczliwą prośbą, który poniżej publikujemy:
„Bolało mnie uszko i mamusia zabrała mnie do doktora, który powiedział, że mam zapalenie ucha i przepisał mi antybiotyk. Mamusia mi go podała, ale ciężko mi się oddychało, więc wieczorem zabrała mnie do pana doktora jeszcze raz, by sprawdzić dlaczego. Pobrali mi tam krew na rutynowe badania i... już nie chcieli mnie wypuścić do domu, do moich siostrzyczek.
Powiedzieli mojej mamusi, że to białaczka... Ja wiem, co to jest, chociaż mam dopiero 7 lat i mogę Ci powiedzieć – moja krewka nie działa dobrze, ale może zacząć działać dobrze, tylko musisz mi pomóc, proszę zostań moim dawcą!!!
Od 22 listopada 2016 r. miałem już dwie serie chemii i jeszcze będę miał kolejną niedługo, ale jestem w największej grypie ryzyka i pan doktor musi mi dać nowy szpik od Ciebie... To nie jest trudne, to bezpieczne. I nie boli... I wystarczy tylko kilka minut z Twojego czasu na rejestrację, To niedużo, prawda? Potem poczekaj na przesyłkę, zrób wymaz z jamy ustnej i odeślij. Pomożesz mi? Jak przyjdziesz do domu to, wejdź na: www.anthonynolan.org (wiek 16 - 30 lat) albo www.dkms.org (wiek 17- 55 lat), poproś wszystkich znajomych, by mi pomogli.
Mam też stronę na Facebooku, jeśli masz jakieś pytanie albo chcesz mi powiedzieć:
https://www.facebook.com/HelpKacper
Cześć!”
Dawca szpiku dla Kacpra jest pilnie poszukiwany. Może Ty nim zostaniesz? Sprawdź wpierw czy możesz? Razem możemy więcej!

 

Muzyczna legenda nie żyje

Wieść o śmierci RYSZARDA DOBROGOJSKIEGO obiegła miasto w mig.

Rysiu zmarł w piątek, 6 stycznia o godz. 12.30 w rodzinnym domu. Żona Ewa czuwała przy mężu do ostatniego Jego oddechu. Towarzyszyła jej córka Zuzanna ze świeżo poślubionym mężem. Młodszej córki Poli nie było, tego dnia na trochę wyrwała się z domu, jakby przeczuwała najgorsze.
Zuzanna w święta Bożego Narodzenia wyszła za mąż. Rysia nie było na tym ślubie. Pobłogosławił jednak córkę i jej małżeństwo. Miałby tyle sił, żeby na wózku być na tej uroczystości, ale nie chciał sprawić przykrości córce i... sobie. Rysiu miał dopiero 60 lat.
W poniedziałek żona z Polą odwiedziły redakcję. Długo rozmawialiśmy, wspominaliśmy, a miała być to tylko chwila na przekazanie zdjęć z Rysiem, lecz spotkanie potrwało ponad godzinę. Padło wiele faktów z Jego bogatego życiorysu przepojonego miłością do muzyki. Bo Rysiu był fanem muzyki rockowej, kochał też jazz i  profesjonalnie zajmował się popularyzacją ulubionej muzyki.
Moi liczni rozmówcy, od których pozyskałem wspomnienia, pamiętają dyskoteki w „Neptunie”, czy po tej przygodzie w pubie „Pod papugami”, gdzie serwował piwo z wysokiej, zachodniej półki, więc chętnie tam zaglądali fani rocka i jazzu... (...)

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 2 z 11 stycznia 2017 r.

Młodzi kierowcy mogą spać spokojnie

Fot. Konrad Szadkowski

O zmianach w przepisach dotyczących egzaminu na prawo jazdy z MACIEJEM ROMANEM, właścicielem szkoły jazdy MA-RO, rozmawia Konrad Szadkowski.

Od dawna słyszymy o zmianach zasad zdawania egzaminów na prawo jazdy, które mają wejść w życie. Jak to obecnie wygląda?
- Zmiany mają nastąpić, ale jeszcze nie teraz. Okazało się, że wszystko przesunięto o dwa i pół roku ze względu na to, że nie wszedł system CEPIK, czyli Centralna Ewidencja Pojazdów i Kierowców. Nie wiadomo dokładnie co nowa władza, czyli ustawodawca, wprowadzi. Były już dwa terminy, które przesunięto i na dziś Ministerstwo Infrastruktury przewiduje czerwiec 2018 roku jako datę wprowadzenia nowych zasad.
O co chodzi w tych zmianach?
- Po pierwsze – ma zostać wprowadzona kategoria „młodzi kierowcy”. Dziś np. zdasz egzamin, otrzymujesz prawo jazdy i możesz jeździć na normalnych zasadach jak inni kierowcy, podjąć pracę jako przedstawiciel handlowy i dostać służbowe auto. U młodych kierowców po zmianach przez dwa lata ma trwać okres próbny. W ciągu tego czasu nie możesz popełnić więcej niż dwa wykroczenia. Jeśli popełnisz ich więcej, musisz ponownie zdać egzamin. Po drugie – ograniczenie prędkości dla młodych kierowców, np. 80 km/godz. na autostradzie, gdzie dopuszczalna prędkość to 140 km/godz. Po trzecie – musisz przejść dodatkowe kilkugodzinne szkolenie w WORDzie. Trzy godziny teorii, dwie praktyki. Nie wiadomo do końca jak to będzie wyglądać. Zajęcia teoretyczne to zajęcia z psychologiem transportu i policjantem z wydziału ruchu drogowego. Natomiast zajęcia praktyczne to według ustawodawcy jazda pod okiem instruktora techniki jazdy po specjalnym torze - między innymi z matą poślizgową czy drogą o różnej przyczepności. Koszt takiego szkolenia to około 350 zł. Niestety, musimy to zaliczyć między 4-8 miesiącem od uzyskania prawa jazdy. W przeciwnym przypadku nasze uprawnienia stracą ważność (...) 

Nie traćcie wiary w lepszą przyszłość Polski

Fot. Jerzy Mianowski

STANISŁAW MIKOŁAJCZYK przeszedł do historii Polski jako wielki przywódca ruchu ludowego oraz bojownik o wolną i demokratyczną Polskę.

Stanisław Mikołajczyk nie tracił wiary w lepszą przyszłość Polski i przeszedł do historii jako bojownik o wolną i demokratyczną Ojczyznę.
Osiem lat temu Zespół Szkół Ponadgimnaazjalnych nr 1 otrzymał imię i sztandar szkolny.
- Wybór patrona jest dla szkoły wyjątkową odpowiedzialnością. Zadaniem każdej placówki oświatowej jest kształtowanie młodego pokolenia, przekazywanie mu konkretnych wartości. Tym samym człowiek, który staje się patronem szkoły, staje się wzorcem do naśladowania dla uczniów. Jego życie staje się dla kolejnego pokolenia drogowskazem etycznym – mówi dyrektor placówki Jarosław Berendt.
Po rozpatrzeniu kilku kandydatów na patrona i wielu konsultacjach wewnątrzszkolnych, rada pedagogiczna postawiła na ludowca Stanisława Mikołaczyka, mieszkańca powiatu wągrowieckiego w okresie międzywojennym, tutejszego radnego powiatowego, przewodniczącego Zarządu Wojewódzkiego Związku Młodzieży Wiejskiej w Poznaniu, ówczesnego posła na Sejm RP (...)

Fot. Jerzy Mianowski

Fot. Jerzy Mianowski

Fot. Jerzy Mianowski

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 50 z 14 grudnia 2016 r.

Busse, przenikliwy obserwator życia

Fot. Rafał Różak

Sobotni koncert grupy Sekret Franciszka w auli im. Stanisława Przybyszewskiego I Liceum Ogólnokształcącego w Wągrowcu uświetnił uroczystość podsumowującą zadanie: „Carl Hermann Busse – Wyśnione obrazy” zrealizowane w ramach projektu „Wągrowiec: czas odnaleziony”, podczas której wręczono Statuetkę Stach wybitnemu absolwentowi szkoły ponadgimnazjalnej powiatu wągrowieckiego.

Laureatem Statuetki Stach, przyznawanej przez Wągrowieckie Stowarzyszenie Społeczno-Kulturalne im. Stanisława Przybyszewskiego, został tegoroczny absolwent I Liceum Ogólnokształcącego w Wągrowcu, Grzegorz Kaszuba, obecnie student I roku Wydziału Technologii Chemicznej Politechniki Poznańskiej (...)

Zadanie „Carl Hermann Busse - Wyśnione obrazy” zrealizowano dzięki wsparciu Urzędu Gminy w Wągrowcu, a miało ono na celu przywrócenie pamięci ucznia Królewskiego Gimnazjum Klasycznego, obecnie I Liceum Ogólnokształcącego, późniejszego wybitnego niemieckiego poety, prozaika i krytyka literackiego z przełomu XIX i XX wieku.
Osobę tę zebranym gościom przybliżyli: historyk Sebastian Chosiński i doktorantka z Uniwersytetu Wrocławskiego, Julianna Redlich (...)

WYBITNY POETA
W 1936 r. Mieczysław Dubas, dyrektor ówczesnego Państwowego Gimnazjum i Liceum Humanistycznego w Wągrowcu, napisał: „Na uwagę zasługuje wybitny poeta i nowelista niemiecki Carl Busse, który przez kilka lat od roku 1882 uczęszczał do tutejszego gimnazjum. Ciekawym jest, że akcje w jego pięknych nowelkach rozgrywają się na terenie gimnazjum wągrowieckiego, miasta Wągrowiec i w jego okolicach”.
- Kiedy znaleźliśmy informację, że ktoś taki chodził do naszej szkoły, postanowiliśmy dowiedzieć się czegoś więcej na jego temat. Wówczas dotarło do nas, że mamy do czynienia z postacią nietuzinkową, która szczególnie zasłużyła się dla literatury niemieckiej. Był to bowiem bardzo szanowany i ceniony poeta, ale także odkrywca wielu pisarskich talentów, takich jak choćby przyszły laureat Nagrody Nobla Hermann Hesse – wspominają Danuta i Sebastian Chosińscy, członkowie Wągrowieckiego Stowarzyszenia Społeczno-Kulturalnego im. Stanisława Przybyszewskiego.
Odkrywcy tej wybitnej postaci, aby ją bliżej poznać, sięgnęli po materiały z epoki i dokonali wstępnej kwerendy materiałów dostępnych na jego temat w archiwach niemieckich. Pomocy udzielił także prawnuk Bussego, Andreas Burkhard, który razem z małżonką Evą został zaproszony na sobotnią uroczystość i uświetnił ją swoją obecnością (...)

SPUŚCIZNA BUSSEGO
Warto też podkreślić, że wiele serca w temat wyciągnięcia Bussego z niepamięci włożyła Danuta Chosińska, nauczycielka języka niemieckiego w Gimnazjum nr  1 w Wągrowcu, która odważyła się sięgnąć po spuściznę Bussego i po raz pierwszy przetłumaczyć jego wiersze na język polski.

WYŚNIONE OBRAZY
Ich opracowaniem zajął się natomiast Karol Kruś animator kultury i dyrektor Ogniska Pracy Pozaszkolnej, czego efektem były przygotowane specjalnie na tę okazję pieśni do wierszy Carla Bussego wykonane przez wągrowiecką grupę Sekret Franciszka (...)

Fot. 5x Rafał Różak

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 49 z 7 grudnia 2016 r.

  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak

Z szacunkiem i wprost

FOT. Franciszek Szklennik

O kabaretach należy wiedzieć jedno: są nierozerwalnie związane z sezonem ogórkowym, ponieważ jak cień podążają za falą turystów i miejscowość nadmorska lub mazurska w sezonie letnim bez kabaretu - to miejscowość stracona.

Nie ślęczę przed telewizorem, ponieważ zmalała w ciągu ostatniego roku liczba oglądanych przeze mnie kanałów telewizyjnych i nie do końca mam ogląd tego, w jakiej kondycji znajduje się polska scena kabaretowa. Byt artystów uzależniony jest od bytu scenicznego (tantiemy, apanaże, itp.) i ostatnio zaważyłem, że władza ma posłuch wśród kabareciarzy, którzy ledwie co półgębkiem wspomną o niedoskonałości władzy, żeby broń Boże nie wypaść z ramówki telewizyjnej. A żeby gawiedź miała namiastkę odwagi ze strony kabareciarzy, wrzuci się jakiś kawałek o „osobie duchownej” albo o policjancie i „naród(...) to kupi”. Jakież było moje miłe zaskoczenie, kiedy obejrzałem „Spotkanie kolesiów” Zenona Laskowika i członków jego TEYATRU”. Jacek Fedorowicz, deklarujący osiemdziesiątkę na karku, frygał na scenie jak młodzik, Grzesiu Tomczak, niezrównany w roli melancholijnego poety, Magdalena Pawelec, śpiewająca aktorka, która zatrzymywała na sobie wzrok panów, no i sam Zenon, dla którego czas się zatrzymał. Równie dobry, jak chimeryczny, równie mistrzowski, jak szanujący widza. Widza, który w środowy wieczór w Skokach odwzajemnił szacunek dla artysty i jego kolesiów (...)

FOT. Franciszek Szklennik

FOT. Franciszek Szklennik

FOT. Franciszek Szklennik

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 49 z 7 grudnia 2016 r.

Wielka przygoda za oceanem

FOT. Archiwum Joanny Linetty

Zachód słońca nad Wielkim Kanionem, kąpiel w Oceanie Spokojnym, burza piaskowa - to tylko niektóre z atrakcji, jakie przeżyła dwudziestosiedmiolatka z Wapna JOASIA LINETTY, która od blisko roku, dzięki programowi au pair, mieszka w Colorado.

W Stanach Zjednoczonych, a dokładnie w Boulder w stanie Colorado, Joasia mieszka od stycznia 2016 roku. Dzięki programowi au pair znalazła tam rodzinę, gdzie opiekuje się czwórką dzieci: dwójką chłopców (3 i 7 lat) oraz dwiema dziewczynkami (9 i 11 lat).
- Mieszkam z nimi i jestem przez nich traktowana jak członek rodziny. Program au pair polega on na tym, że poznajesz kulturę amerykańską, uczysz się, spędzasz czas z amerykańską rodziną, uczestniczysz w uroczystościach, wakacjach, świętach. Dzięki temu programowi mam możliwość uczenia się na Naropa University i University of Colorado – wyjaśnia Joasia Linetty. - Program au pair zakłada wymianę kulturową i edukację, poznawanie tradycji, języka. W samym Boulder jest bardzo duża liczba au pair, bo około tysiąca osób z różnych zakątków świata: RPA, Meksyku, Kolumbii, Brazylii, Australii, Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec. Najbliższy kontakt mam oczywiście z polskimi au pair. Jest ich naprawdę sporo, zwłaszcza święta staramy się spędzać razem - dodaje Joasia (...)

FOT. Archiwum Joanny Linetty

FOT. Archiwum Joanny Linetty

FOT. Archiwum Joanny Linetty

FOT. Archiwum Joanny Linetty

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 49 z 7 grudnia 2016 r.

Jakub ma talent!

Fot. Andrzej Wachowiak

Uczy się żywienia, ale jego pasją jest śpiew. Zawsze podkreśla, że zawód jest ważny, trzeba mieć plan awaryjny. Ze zwycięzcą IX edycji Mam Talent! JAKUBEM HERFORTEM rozmawia Andrzej Wachowiak.

Jak zaczęło się Twoje śpiewanie?
- Trzy lata temu wybrałem się do dentysty. Miałem jeszcze trochę czasu do wizyty i poszedłem do domu kultury. Pani Krysia przygotowywała właśnie festiwal „Piramida” w Budzyniu. Spytałem czy mogę usiąść, posiedzieć chwilę. Zacząłem sobie nucić, a pani Krysia mówi: jeszcze raz mi zaśpiewaj. Nie pamiętam co zaśpiewałem, chyba „Piosenkę o Arbacie” Bułata Okudżawy. Ona na to: jutro przyjdź, zobacz, jak wygląda festiwal. No i tak się właśnie zaczęło.
Skąd pomysł zgłoszenia się do programu?
- To pomysł pani Krystyny. Słyszeliśmy w telewizji, że w Poznaniu są precastingi do Mam Talent! Zaplanowaliśmy, że wystartuję w X edycji, bo teraz szkoła i matura na głowie. Pojechaliśmy na festiwal piosenki żydowskiej do Kalisza. Nazajutrz pani Krysia budzi mnie rano i mówi: wiesz co, przemyślałam to i jedziemy. Gdzie jedziemy? - pytam. A ona: na casting do Mam Talent!. Podkłady muzyczne zgarnęła ze stołu, takie jakie były. Już nie pamiętam jaki numer miałem. Wszedłem do pomieszczenia jury. Kazali zaśpiewać jedną piosenkę, potem drugą. Usłyszałem: wrócił pan wczoraj z festiwalu, w którym zajął pan pierwsze miejsce, więc może zaśpiewa pan coś po żydowsku? Pamiętałem z prób piosenkę po hebrajsku i ją zaśpiewałem. Po trzech dniach dostaliśmy wiadomość, że zakwalifikowałem się do castingów telewizyjnych we Wrocławiu (...)

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 48 z 30 listopada 2016 r.

Ewa, jesteśmy z Ciebie dumni!

Ewa Niespodziana walczyła o główną nagrodę w programie Top Model. Fot. Rafał Różak

Zjawiskowa mieszkanka Wągrowca zaserwowała nam dawkę wspaniałych emocji, walcząc w finale Top Model.

Kiedy kilka miesięcy temu dzieliliśmy się z Czytelnikami radosną wiadomością, że Ewa Niespodziana z Wągrowca przeszła wstępny etap castingu do nowej edycji programu Top Model, nikt z nas nie myślał jeszcze o odległym finale tego programu.

PRZEZ TRUDY DO GWIAZD
Śledząc kolejne kroki wągrowczanki trzymaliśmy mocno kciuki, licząc na jej talent, zdolności i niezbędny łut szczęścia. Wczoraj nadszedł dzień, na który wszyscy czekaliśmy. Ewa pokonała długą i wyboistą drogę prowadząca do zacnego grona trzech finalistów najpopularniejszego programu modowego w Polsce i walczyła o główną nagrodę (...)

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 48 z 30 listopada 2016 r.

Cztery kolory

Fot. Franciszek Szklennik

Moto Retro Show w Poznaniu przyciągnęło tłumy zwiedzających. ALEKSANDER BŁASZKOWSKI był jedynym reprezentantem naszego powiatu wśród wystawców.

Żółty - Polonez, pomarańczowa - Zastawa, zielony - Fiat 126 p, niebieski - Fiat 125 P. Oprócz tego rower składak Wigry, motorowery, a wśród nich Chart, który chciało kupić kilku zwiedzających. Był jednak nie na sprzedaż. Ma też rower Olimpia, którym jeździła jego mama. Umówiliśmy się przed halą Międzynarodowych Targów Poznańskich. Podjechał do mnie na składaku Wigry w mundurze...milicjanta (...)

OD KOŁYSKI DO OŁTARZA
Żółty Polonez ma przebogatą i ciekawą historię. Do siostry pana Olka - Anny przyjechał przed laty nim Henryk, kandydat na męża dziewczyny. - Do mojej siostry przyjeżdżali chłopacy różnymi samochodami: Tarpanem, Warszawą, aż pojawił się gość Polonezem i to rocznym. Pomyślałem sobie, że jak chłopak ma Poloneza, to nadaje się na szwagra - śmieje się Aleksander Błaszkowski (...)

Fot. Franciszek Szklennik

Fot. Franciszek Szklennik

Fot. Franciszek Szklennik

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 46 z 16 listopada 2016 r.

 

  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik

Jakub finalistą

Fot. mamtalent.tvn.pl

W sobotę, 29 października w drugim półfinale Mam Talent wystąpił JAKUB HERFORT z Budzynia.

Zaśpiewał utwór Franka Sinatry „I Love You Baby”. Jak po każdym występie, otrzymał od jurorów wspaniałe, motywujące słowa.
- Jakub, nie wiem czy pamiętasz co ja zrobiłam na castingu, jak śpiewałeś, nie poznałam sama siebie. Dobrze, że nie zrzucałam jeszcze wszystkiego z siebie, mój drogi. Dla mnie jesteś absolutnym samorodkiem. Masz tak niebywały talent. Dostałeś po prostu naznaczenie od góry, jesteś niezwykły absolutnie - mówiła Małgorzata Foremniak.
- Jakub, jesteś niebywały, masz taki luz, taką łatwość bycia na scenie, dajesz ludziom tyle dobrej energii. Mógłbym zawsze pójść na twój koncert, jak mam dużego doła i czuję, żebym wrócił i zaczął wszystko od nowa - dodał Agustin Egurrola (...)

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 45 z 9 listopada 2016 r.

A co u was?

Fot. Archiwum

Nie żyje nieodżałowana wągrowczanka Maria Baar.

Maria Baar zmarła w wieku 78 lat w Józefowie pod Warszawą, gdzie ciężko chora przebywała w tamtejszym Domu Pomocy Józefina. Opiekowała się nią wnuczka Kamilla Baar, znana aktorka. Wnuczka często gościła w Wągrowcu. Dla Marii Baar była szczególnie bliską krewną.

KOCHALI JĄ WSZYSCY
W bólu zostawiła wielu przyjaciół, znajomych, koleżanek i kolegów. Większość z nich martwiła się chorobą i losem pani Marii. Jednak przyszło to najgorsze...
- Miałam wielkie szczęście spotkać na mojej drodze zawodowej i osobistej tak wybitną postać, jaką była pani Maria Baar. Przez 31 lat znajomości traktowałam panią Marię jak drugą mamę. Bardzo Ją kochałam. Zawsze mogłam liczyć na Jej mądre wskazówki i pomoc. Pani Maria zatelefonowała do mnie trzy dni przed swym odejściem. Oprócz pozdrowień zadała pytanie: „A co u was”? Nie przypuszczałam, że to było pożegnanie. Tej rozmowy nigdy nie zapomnę. Teraz moje życie będzie uboższe - mówi Aneta Andrzejewska, kierownik Biblioteki Pedagogicznej w Wągrowcu (...)

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 45 z 9 listopada 2016 r.

Podróże tak globalne

FOT. Facebook/Jan Nowak

Laureat Złotej Pieczęci, aktor, nauczyciel, tłumacz literatury, współpracownik ERICA EMMANUELA SCHMITTA. Człowiek świata. JAN NOWAK rodem z Damasławka odpowiada na pytania Franciszka Szklennika.

Długo Ciebie nie było u nas. Którędy wiodły teatralne i literackie szlaki?
- Witaj serdecznie, zanim odpowiem na to pytanie, pozwól mi tylko powiedzieć jak bardzo cieszę się, wracając na łamy Głosu Wągrowieckiego. Serce jest zawsze lokalne, mimo iż podróże tak bardzo globalne. Jak zawsze miesiące wakacyjne - u nas jest to czerwiec, lipiec i sierpień - to podróże po zachodzie Europy. Chciałoby się powiedzieć - wakacje, ale tak nie jest. Nazwijmy to pracą w wakacyjnych warunkach, co nie zawsze pomaga. Wyobraź sobie bieganie od spotkania na spotkanie w garniturze przy 30 stopniach, w centrum Brukseli, Paryża lub Lozanny! Tak, byliśmy w Belgii, Francji, Szwajcarii, zahaczając nawet o Luksemburg, który jak wiemy lub nie, jest francuskojęzyczny. We Francji był to jak zwykle Festiwal w Avignon - największe teatralne święto na świecie! W tym roku grano tam dziennie 1410 spektakli!
Jaskółki doniosły, że otrzymałeś kolejne nagrody... Któż zatem nagradzał Cię i za co?
- Dobrze poinformowane mamy tutaj jaskółki, ale to może i dobrze. Tak! Z tym związany był mój sierpniowy pobyt w Belgii, w Seneffe. Co roku odbywa się tam rezydencja dla tłumaczy literackich i na końcu, w trakcie ceremonii zakończenia, pani Minister Kultury Belgii wręcza jednemu tłumaczowi nagrodę za wybitny wkład w tłumaczenia dzieł belgijskich autorów. W tym roku to właśnie mi przyznano tę nagrodę. Było to dość zabawne, bo mam zaledwie 30 lat, a nagroda to ma podobno wieńczyć karierę tłumacza(śmiech) (...)

FOT. Facebook/Jan Nowak

FOT. Facebook/Jan Nowak

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 41 z 12 października 2016 r.

Od mamuta do Irenki

Fot. Anna Borczykowska

Synkowi ANNY TOMASSI jako kilkumiesięcznemu dziecku zdarzało się zasnąć na podłodze. Uszyła więc dla niego mamuta, kilka razy większego od chłopca. I tak zaczęła się wielka przygoda z igłą i nitką. Szycie maskotek, pacynek i innych szmacianych cudeniek to jej wielka pasja, ale i prawdziwy dar.

Pomysłów tej niesamowitej artystce z Wapna nie brakuje, z pewnością. Powstają niemal w mig. Każda lalka, każda rzecz, która wychodzi spod igły pani Ani ma swoją historię, wręcz „duszę”.

MAMUT
Ta urocza i ciepła kobieta z wykształcenia jest krawcem odzieży lekkiej.Pierwszy był właśnie mamut dla synka.
- Mój tata wymieniał pokrowce w samochodzie na nowe. Stare były z dzianiny przypominającej ...zmierzwione futerko, a mnie skojarzyło się to właśnie z mamutem i w ten sposób dziecko miało ulubione miejsce do usypiania - wyjaśnia pomysł powstania pierwszej maskotki Anna Tomassi. - Skąd biorę pomysły? Świat jest tak pięknie urządzony, że wszystko może stać się inspiracją, a od kiedy w domu jest internet mogę podziwiać prace innych ludzi, ich techniki, które czasami po prostu wprawiają mnie w zachwyt. Mam wtedy motywację, żeby samej spróbować, zobaczyć czy i ja tak potrafię – dodaje.
Do szycia używa przeróżnych materiałów, które czasami kupuje okazyjnie. Znajomi pani Anny, już wiedzą, żeby nie wyrzucać odzieży, która jest w dobrym stanie, bo z bluzki można uszyć np. misia, a spodnie być może zamienią się w torebkę. Artystka często kupuje na grupach, gdzie ludzie wyzbywają się takich po większym szyciu
- Ja nie potrzebuję wielkich ilości, więc korzystam na tym. Czasami biorę do ręki kawałek materiału i od razu wiem co z niego będzie. Innym razem coś sobie zaprojektuję, zaczynam szyć i w trakcie szycia okazuje się, że to nie to... Na szczęście zawsze mogę zmienić plany – śmieje się pani Anna.

PRZYPADKI
Bywa tak, że coś powstaje przez przypadek. Z potrzeby chwili czy zaistniałej sytuacji.
-Tak było ze „Staruszkami”. Przez trzy dni szalał huragan, który pozbawił mnie prądu, więc maszyna stała się bezużyteczna – wspomina artystka. - Jednak czymś trzeba było zająć ręce, wyszperałam kawałki polaru i zaczęłam szyć bez konkretnego planu i to było to! Można powiedzieć, że „moi staruszkowie” podbili serca internautów, wszędzie gdzie się pojawili wzbudzali przesympatyczne reakcje ludzi (...)

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 30 z 27 lipca 2016 r.

Świat jest przyjazny

Fot. vvagary.pl

Podróż dokoła świata - to brzmi jak tytuł powieści przygodowej. Jednak od fikcji do rzeczywistości jest tylko jeden krok. Wystarczy wziąć sprawy w swoje ręce i ruszyć w drogę. Udowodniła to mieszkanka Wągrowca.

Laura Gieczewska ukończyła wschodoznawstwo na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza i biznes międzynarodowy w Wyższej Szkole Bankowej w Poznaniu. Po studiach pracowała w korporacji. Zawsze lubiła podróżować, ale dwutygodniowy urlop, jaki zazwyczaj dostają etatowi pracownicy, nie wystarczał na zwiedzenie miejsc, które miała w planach. Pewnego dnia ze swoim chłopakiem Bartkiem stwierdziła, że trzeba coś zmienić. Wzięła roczny, bezpłatny urlop i postanowiła spełnić swoje marzenia.

KOMU W DROGĘ...
Planem była podróż dokoła świata. Najpierw trzeba było podjąć decyzję co do środków transportu. Początkowo Laura i Bartek rozpatrywali samolot, jednak ostatecznie zdecydowali, że odbędą podróż na motocyklach. Był tylko jeden problem – Laura nie miała prawa jazdy. Zapisała się na kurs i zdała egzamin na miesiąc przed wyjazdem. Motocykl zakupiła wcześniej, więc do ostatniej chwili wyjazd wisiał na włosku (...)

Fot. vvagary.pl

Fot. vvagary.pl

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 28 z 13 lipca 2016 r.

 

  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl
  • Autor: vvagary.pl

Z Kobylca do Rio

Fot. Archiwum Magdy Sierackiej

W małej miejscowości za Wągrowcem mieszka studentka, której pasje są godne podziwu. Żeby je realizować, udała się do malowniczej Brazylii.

Podróże kształcą - może brzmi to jak frazes, ale jest prawdziwe. Połączone ze spełnianiem marzeń stają się jednym z najważniejszych momentów w życiu człowieka. I wzbudzają zazdrość, którą na pewno poczułem ja, kiedy poznałem Magdę.

ZACZĘŁO SIĘ OD WIATRAKÓW
Magda Sieracka studiuje filologię portugalską. Pierwszy kierunek, jaki skończyła, to energetyka, specjalność energetyka jądrowa. Chce nauczyć się portugalskiego, żeby wyjechać ponownie do Brazylii. Powody są dwa: jeden to druga co do wielkości na świecie elektrownia wodna Itaipu - żeby dostać się tam na staż trzeba znać portugalski, drugi to tegoroczne igrzyska olimpijskie w Rio, na których będzie pomagać jako wolontariuszka. Magda uwielbia sport, lubi oglądać lekkoatletykę, kiedyś w liceum skakała przez płotki, dziś głównie jeździ na wrotkach i łyżwach. Poza tym na każdym nadarzającym się evencie sportowym stara się pomagać w obsłudze, gdyż - jej zdaniem - można tam zawsze spotkać wielu ciekawych ludzi (...)

Fot. Archiwum Magdy Sierackiej

Fot. Archiwum Magdy Sierackiej

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 26 z 29 czerwca 2016 r.

Aquapark uzaleznienia pakos224px

 

 

Wielkopolskapowiat_wagrowiecki_herbMiasto_WagrowiecGmina_Wagrowiec1_skoki2_golancz3_damaslawek4_miescisko5_wapno
interiaangoragazeta prawnagazety lokalnegłos wielkopolskiitv wągrowiecjamajkakreisbotemotel-azylpietrakradio merkurysdpspltok fmwielspinwillisch_logo
aquapark_wagrowiecnielbaSTART-logo bgzPalucki Bank Spoldzielczy

Na naszej stronie internetowej stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies. Czytaj więcej…

Zrozumiałem