Niczego nie musimy się wstydzić

  • Drukuj

NATASZA i JAROSŁAW BARONOWIE są ludźmi, którzy potrafią sobie poradzić z największymi przeciwnościami losu.

Natasza Baron, to wieloletnia przewodnicząca Koła Gospodyń Wiejskich w Konarach. Troska o zdrowie zmusiła ją do rezygnacji z funkcji, ale nie do zaprzestania działalności. Urokliwa kobieta jest mamą trójki dzieci, żoną ambitnego rolnika, a ostatnio wyróżniona została rolą starościny powiatowo - gminnych i diecezjalnych dożynek w Gołańczy. Jest także członkiem rady rodziców w szkole, w której uczą się ich dzieci i ciągle angażuje się przy organizacji życia szkoły.

TAK ZWYCZAJNIE
Szesnastoletnia Natasza siedziała sobie z koleżanką na ławce w Potulinie, gdzie mieszkała i spędzały czas na dziewczęcych pogaduszkach. Nieopodal zatrzymał się na ich widok starszy o trzy lata Jarosław, który podróżował z kolegą.
- Nie miał wtedy odwagi zagadnąć mnie - śmieje się pani Natasza.
Jak się okazało - przyszły mąż pochodzi z Konar, wsi oddalonej od Potulina o kilkanaście kilometrów. Tam jego rodzice: Danuta i Stanisław prowadzili duże gospodarstwo rolne. Dziewczyna nie jest z gospodarstwa, chociaż jej mama Eleonora była córką rolnika. Tata Mirosław nie parał się rolnictwem
Rodzice Jarosława uprawiali wtedy 53 ha, a z hodowli trafiało na rynek 600-650 tuczników. Chłopak chciał zostać następcą w gospodarstwie. Ma dwie młodsze siostry, ale rodzice zaplanowali dziewczynom inny los. Jarosław ukończył Technikum Mechanizacji Rolnictwa w Gołańczy i to jakby było zwieńczeniem jego postanowienia o pozostaniu na gospodarstwie. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 35 Z 28 SIERPNIA 2019 R.