poniedz., 9 grudnia
16:42

Z potrzeby serca i rozumu

Twarzą w twarz ze STANISŁAWEM MARKIEM JÓŹWIAKOWSKIM (rocznik 1957), właścicielem firmy zajmującej się kompleksową obsługą rolnictwa, miłośnikiem koni, działaczem sportowym i społecznym, człowiekiem, który nigdy nie mówi nigdy, gdy widzi sens społecznych inicjatyw, stanął Zbigniew Grabowski.

Marku, urodziłeś się w Damasławku i swoim dotychczasowym życiem zaświadczasz, że jesteś damasławianinem z krwi i kości...
- Tak naprawdę to mam na imię Stanisław. Jednak od urodzenia wszyscy mówili na mnie w domu Marek i tak już zostało. Jestem rodowitym mieszkańcem Damasławka. Tu na ojcowiźnie powstał mój dom, później również firma, która w tym roku obchodzi 30 - lecie istnienia. Społecznikostwo wyssałem zaś chyba z mlekiem matki. Byłem radnym gminy, legitymującym się najdłuższym nieprzerwanym stażem ze wszystkich radnych. W radach gminy pełniłem różne funkcje, począwszy od przewodniczącego Komisji Rolnej, poprzez członka zarządu gminy, a na wiceprzewodniczącym rady kończąc. Byłem też jedną kadencję radnym wojewódzkim i członkiem Sejmiku Samorządowego Województwa Pilskiego. Dziś działam dalej na rzecz mojej gminy tak, jak umiem najlepiej i czynię to z potrzeby serca i rozumu.
Spotykam się Tobą, aby porozmawiać głównie o sporcie. Sokół Damasławek powstał już w 1923 r., został jednak reaktywowany z niebytu w 1994 r., między innymi, a może przede wszystkim za Twoją przyczyną. Mija właśnie 25 lat od tego momentu.
- Zdarza mi się przeglądać zdjęcia, na których widzę ojca Tadeusza i jego braci grających w drużynie miejscowego Sokoła. Wspominam też czas, gdy plac do gry zwany boiskiem był w miejscu, gdzie jest dziś dom kultury, czyli o rzut kamieniem od mojego domu. Pamiętam, że gdy w Sokole grali członkowie mojej rodziny, jako dziecko chodziłem z nimi na mecze, nosiłem im buty i marzyłem, że też będę kiedyś grał w piłkę. Gracze przebierali się wtedy w strażnicy, która mieściła się tam, gdzie ma dziś sklep p. Halina Szyper i szli potem na boisko. Ja, 7 – 8 letni brzdąc, podawałem im wtedy piłki. Byłem bardzo rozżalony, gdy to boisko zlikwidowano i zaczęto w tym miejscu robić wykopy pod przyszły dom kultury i przedszkole.
Ta chęć gry spowodowała zapewne, że wy, młodzi wtedy jeszcze chłopcy, przystąpiliście do budowy nowego boiska...
- Tak, na początku lat 70-tych uparliśmy się, aby za mleczarnią wybudować nowe boisko, bo przecież gdzieś grać musieliśmy. W tym czasie mieliśmy już bardzo prężny LZS „Błyskawica”, który osiągał liczne sukcesy w piłce ręcznej. Bazy sportowej jednak nie było nadal. Budowaliśmy wtedy to boisko ok. 5 lat własnym sumptem i sprzętem, bo wielu z nas było synami rolników, a gdy już powstało, to rozegraliśmy na nim chyba jeden tylko mecz, bo zabrano je nam do „Energetyki”. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 29 Z 17 LIPCA 2019 R.

Dodaj komentarz

Regulamin dodawania komentarzy

Kod antyspamowy
Odśwież

Aquapark uzaleznienia pakos224px

 

 

Wielkopolskapowiat_wagrowiecki_herbMiasto_WagrowiecGmina_Wagrowiec1_skoki2_golancz3_damaslawek4_miescisko5_wapno
interiaangoragazeta prawnagazety lokalnegłos wielkopolskiitv wągrowiecjamajkakreisbotemotel-azylpietrakradio merkurysdpspltok fmwielspinwillisch_logo
aquapark_wagrowiecnielbaSTART-logo bgzPalucki Bank Spoldzielczy

Na naszej stronie internetowej stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies. Czytaj więcej…

Zrozumiałem