sobota, 20 lipca
00:58

Nie dałbym się przesadzić

JÓZEF ŚWIĘTEK ma 66 lat i tyle doświadczeń życiowych, że mógłby obdzielić nimi wielu ludzi.

Wystarczy wyjść na skraj podwórza, by ujrzeć szereg wiatraków z farmy wiatrowej znajdującej się już na terenie gminy Margonin. Najbliższy z nich stoi jakieś 1500 m od gospodarstwa i zaledwie 400 m od miedzy ich pola, która jest równocześnie granicą z powiatem chodzieskim. Tu u nich taka raczej nie powstanie, bo Rada Gminy przyjęła kiedyś uchwałę o nielokowaniu wiatraków na terenie gminy. Za to na jej terenie powstają instalacje fotowoltaiczne.
- Wiatraki się kręcą całą dobę, a energia drożeje - pokazuje ręką na urządzenia Józef Świętek.

TO WSPÓLNE DOBRO
- Wnuki też mają swoje obowiązki w gospodarstwie, bo każdy musi przyłożyć się chociażby do porządku na podwórku - mówi pan Józef, kiedy pokazuję mu chłopca sprzątającego podwórze.
W Oporzynie gospodarzyli już jego dziadkowie. Przekazali je potem swoim dzieciom, a one swoim. Jego mama pochodziła z sąsiedniego Pawłowa Żońskiego. Dziewczyna też jest z gospodarstwa, ale to nie tata Józefa powędrował za żoną, ale ona przyszła tu. Po rodzicach przejął w 1980 roku 15 hektarów z kawałkiem. Był czwartym z kolei dzieckiem w rodzinie, skończył technikum rolnicze i stał się jakby naturalnym następcą w gospodarstwie. Jego mama zmarła, gdy on miał 10 lat, a najstarsze z rodzeństwa szesnaście.
- Wiem, jak mało kto, co znaczy ciężka praca na roli - wspomina. - Czy moje wnuki zechcą zostać? Nie wiem. Mają 8 i 12 lat i zapewne jeszcze nie mają pomysłu na swoją przyszłość - dodaje.
Na tych swoich hektarach, powiększonych o kolejne prawie 5 ha - podobnie jak i rodzice - uprawiał rzepak, buraki cukrowe, zboża, hodował bydło mleczne i świnie.
- Można powiedzieć, że profil gospodarstwa zapewniał pieniądze przez cały rok. Jak wymłóciliśmy rzepak, to pieniądze z jego sprzedaży zapewniały spokojny byt aż do żniw, a niekiedy i dłużej - opowiada.
Nie było wtedy jeszcze wtedy kombajnów i trzeba było robić omłoty rzepaku. Teraz formalnym gospodarzem jest syn Łukasz i jego żona Żaneta.
- Teraz to żniwa zajmują nam zaledwie kilka dni - dodaje syn Łukasz.
ZIARNKO
DO ZIARNKA
Na stanie miał wtedy tzw. „kokotka”, powszechnie wtedy używany ciągnik marki Ursus -28 i kilka narzędzi do niego. Później na podwórku pojawił się Ursus C-60. Z czasem kupił kombajn „Bizon”, ale teraz jego następca - syn Łukasz zdecydował o kupnie kombajnu Class.
Była wtedy koniunktura na trzodę chlewną i opasy i w tym kierunku poszedł pan Józef. Były i krowy mleczne, ale jak dostawał za litr mleka 38 groszy, to bydło sprzedał. Planował kupno ziemi, ale w okolicy trudno było o nią. Teraz wspólnie z synem uprawiają 30 hektarów, w tym 8 dzierżawionych. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 23 Z 5 CZERWCA 2019 R.

Dodaj komentarz

Regulamin dodawania komentarzy

Kod antyspamowy
Odśwież

Aquapark uzaleznienia pakos224px

 

 

Wielkopolskapowiat_wagrowiecki_herbMiasto_WagrowiecGmina_Wagrowiec1_skoki2_golancz3_damaslawek4_miescisko5_wapno
interiaangoragazeta prawnagazety lokalnegłos wielkopolskiitv wągrowiecjamajkakreisbotemotel-azylpietrakradio merkurysdpspltok fmwielspinwillisch_logo
aquapark_wagrowiecnielbaSTART-logo bgzPalucki Bank Spoldzielczy

Na naszej stronie internetowej stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies. Czytaj więcej…

Zrozumiałem