Nadwełniańskie miasteczko z charyzmą

  • Drukuj

Mieścisko wbrew pozorom nie było i nie jest zapyziałym miasteczkiem, gdzie psy d... szczekają.

W ubiegłym roku doczekało się wiekopomnego dzieła o swoich mieszkańcach. Mało która miejscowość w regionie może pochwalić się takim opracowaniem. Zazwyczaj są to próby monografii lub wspomnienia, a ta praca wykracza poza utarty model publikacji o tym charakterze.
Do lat ostatniego międzywojnia Mieścisko posiadało prawa miejskie, a w wiekach wcześniejszych otrzymało kilka praw, między innym król Jan III ustanowił tam jarmarki, a  1797 roku Mieścisko miało komorę celną. Właśnie mieściskie jarmarki przez setki lat przyciągały handlarzy bydła, drobiu, w tym gęsi oraz kupców kramnych z okolic i daleka. Cykliczne jarmarki przetrwały do 1939 roku.
Mało kto wie, że Mieścisko było miastem. Już w XV wieku Mieścisko posiadało prawa miejskie. W 1474 roku król Kazimierz Jagiellończyk przeniósł Mieścisko z prawa polskiego na prawo niemieckie (magdeburskie). W 1934 roku utraciło prawa miejskie wskutek stagnacji w rozwoju.
Edward Kubisz, były mieszkaniec Mieściska, w swojej prawie 550-stronicowej pracy odbył spacer ulicami miasteczka lat 50-tych XX wieku. Mieszkał tutaj do 1959 roku, a potem poszedł w świat, jednakże wciąż wraca do rodzinnych korzeni. Nie jest to opracowanie pretendujące do klasycznej monografii czy też podręcznika historii, a  mimo wszystko kopalnia wiedzy o wielkopolskim miasteczku i jego mieszkańcach z socjologicznym zacięciem.
- Mieszkańcy tamtego Mieściska stanowili jedną wielką rodzinę ze wszystkimi tej zależności prawami, ale i obowiązkami – mówi autor publikacji. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 03 Z 16 STYCZNIA 2019 R.