czwartek, 24 stycznia
09:19

Książęcy pałac

Skoczanka MAJA GIŻYCKA - RÓZALSKA jest Pośrednikiem Dobra Fundacji Gajusz w Łodzi. Jej wystąpienie podczas jasełek w Skokach wywołało wielkie poruszenie. Rozmawiał z nią Franciszek Szklennik.

Proszę opisać swoje skockie korzenie
- Moja mama jest z Chełmna, tata z Włocławka. Oboje studiowali w Poznaniu. Spotkali się w szpitalu w Pile i już jako małżeństwo przyjechali do Skoków. Ówczesne władze kusiły wtedy młodych lekarzy perspektywą mieszkań służbowych. Przyjęli propozycję pracy w skockiej przychodni. W miasteczku, którego dotąd nie znali. Na początku na próbę, na chwilę. Zostali ponad 40 lat. Do tej pory mieszkają w Skokach. Tu wychowali się moi dwaj starsi bracia i ja.
Ma Pani swoje doświadczenia artystyczne związane z Grupą Artystyczną Skoczki. Ile lat trwała ta przygoda?
- „Skoczki” to jedno z najradośniejszych wspomnień mojego dzieciństwa. Należałam do pierwszego składu dziecięcego chóru „Skoczki 93”, czyli obecnie Grupy Artystycznej Skoczki. Pamiętam dzień przesłuchań kandydatów do mającego powstać chóru. W skockiej bibliotece, naprzeciwko mojego domu rodzinnego. Miałam 8 lat. Długo wybierałam sukienkę. Wystrojona i onieśmielona zaśpiewałam swoją piosenkę, potem powtarzałam ze słuchu fragmenty melodii. Udało się. Tego dnia zaczęła się moja przygoda ze śpiewaniem.
Z kim dane było Pani wspólnie pracować?
- Dzięki Skoczkom poznałam Mieczysława Jarzembowskiego, czyli naszego „Pana Miecia”, który kierował zespołem. Przez wiele lat uczył nas nie tylko śpiewu. Uczył wrażliwości, koleżeństwa i wiary w siebie. Człowiek z wielkim poczuciem humoru i jeszcze większym sercem. W świat muzyki wprowadzał nas też „Pan Antek”, czyli Antoni Wiśniewski - świetny pedagog, zawsze uśmiechnięty, pełen pozytywnej energii. Dobrym duchem zespołu była „Pani Jadzia” - Jadwiga Ranke, wieloletnia dyrektor biblioteki, która stała się dzięki niej prawdziwym domem kultury. Domem, bo atmosfera była tam zawsze domowa. A kultury, bo w maleńkim miasteczku w latach dziewięćdziesiątych pokazała, że warto realizować marzenia, ćwiczyć, rozwijać talenty, a sukces jest bliżej niż nam się wydaje. Bardzo dbała o nas również Pani Gabrysia Bałażyk z biblioteki. Na każdej próbie, występie, wycieczce. Zawsze przy nas, zawsze gotowa do pomocy. To dzięki ich bezinteresownemu zaangażowaniu, godzinach spędzonych na próbach, warsztatach oraz organizacji koncertów i wyjazdów „Skoczki” mogły zwiedzać Polskę i Europę, spotkać papieża, koncertować w: Hiszpanii, we Włoszech, w Watykanie, Na Litwie, Ukrainie, w Niemczech czy w Francji. Kiedy byłam dzieckiem, myślałam, że to normalne, że ograniczeń nie ma, że kto ma talent, ten wygrywa festiwale. Dziś, po 25 latach wiem, że sytuacja utalentowanych dzieci w wielu innych polskich miasteczkach wygląda zupełnie inaczej niż w Skokach. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 02 Z 9 STYCZNIA 2019 R.

Komentarze   

 
+5 #1 tuli 2019-01-08 23:43
Oglądałem widowisko w Skokach i bardzo mnie poruszyła wypowiedź tej Pani. Fundacjo Gajusz, jestem z Wami!
Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz

Regulamin dodawania komentarzy

Kod antyspamowy
Odśwież

Aquapark uzaleznienia pakos224px

 

 

Wielkopolskapowiat_wagrowiecki_herbMiasto_WagrowiecGmina_Wagrowiec1_skoki2_golancz3_damaslawek4_miescisko5_wapno
interiaangoragazeta prawnagazety lokalnegłos wielkopolskiitv wągrowiecjamajkakreisbotemotel-azylpietrakradio merkurysdpspltok fmwielspinwillisch_logo
aquapark_wagrowiecnielbaSTART-logo bgzPalucki Bank Spoldzielczy

Na naszej stronie internetowej stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies. Czytaj więcej…

Zrozumiałem