Baner wyborczy Jarosław Berendt

 

 

sobota, 22 września
09:40

Głowa musi być wypoczęta...

Fot. Archiwum Prywatne

Z pianistą MICHAŁEM SZYMANOWSKIM, uczestnikiem XVII Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie, rozmawia Jerzy Mianowski.

Z początkiem października w Warszawie rusza XVII Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina. Spośród 84. pianistów z całego świata, obok 14 Polaków, jest również Twoje nazwisko. Znajdzie się ono też wśród laureatów konkursu?
- To zależy od jurorów. Ja chcę zagrać jak najlepiej i tylko to się dla mnie liczy.
Udział w konkursie poprzedziły eliminacje w Warszawie i wyjazdy do Hiszpanii i Korei...
- To nie do końca tak. Eliminacje były tylko jedne, w kwietniu, w Warszawie. Spośród 160. pianistów wyłoniły one 84. uczestników październikowych przesłuchań. W Hiszpanii brałem udział w eliminacjach do innego konkursu, w Korei natomiast odbył się odpowiednik naszego konkursu w Azji, czyli Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. F. Chopina w Daegu. Tam moja gra bardzo się spodobała i otrzymałem II nagrodę oraz nagrodę za najlepsze wykonanie poloneza.
A ogólnopolski konkurs w Warszawie chyba nie należał do łatwych?
- Ogólnopolski konkurs odbył się na przełomie stycznia i lutego i rzeczywiście stał na bardzo wysokim poziomie. Wszyscy pianiści z Polski poważnie myślący o starcie w międzynarodowym konkursie przystąpili doń z nadzieją na kwalifikację (pierwsze dwie lokaty gwarantowały start w konkursie bez kwietniowych eliminacji). Konkurs był trzyetapowy, a wszystkie odbywały się w Filharmonii Narodowej. Pierwsze dwa etapy były solo, w finale natomiast grało się z orkiestrą. Bardzo się cieszę, że mogłem zagrać koncert finałowy i z tego, że po raz drugi zostałem laureatem tego prestiżowego konkursu (...)

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 38 z 16 września 2015 r.

Miasto cofnęło się w czasie

Fot. Aneta Matuszak

Wojna. Okupacja. Strach ludności cywilnej, bo wojska niemieckie wkroczyły do Polski... Taka atmosfera panowała w minioną sobotę w Wągrowcu.

Wojna, okupacja, wojska niemieckie wkraczające do Polski. Strach ludności cywilnej i walka zbrojna obywateli, a to wszystko w Wągrowcu, 29 sierpnia... 2015 roku.

OD POMYSŁU DO REALIZACJI
Na początku była pasja. Grupa miłośników podziemi, do której należał organizator VIII Pikniku przy bunkrze Robert Menesiak, zajmowała się porządkami przy schronach na odcinku Wągrowiec-Gołańcz. Później był pomysł, aby swą wiedzę i zainteresowania dotyczące września 1939 roku przekazać dalej i tak oto mieszkańcy Wągrowca doczekali się już VIII Pikniku przy bunkrze. W imprezie, która zorganizowana została przy parkingu na ul. Opackiej (naprzeciwko Muzeum Regionalnego), mógł wziąć udział każdy.
- Głownie kierujemy to dla rodzin, żeby piknik przyjął formę edukacyjno-historyczną, natomiast celem jest promocja powojennych bunkrów - mówi organizator imprezy.

„U PROGU WOJNY”
Tak zatytułowana została pierwsza inscenizacja, która rozpoczęła się o godz. 11, a miała miejsce przy bunkrze wybudowanym w 1939 roku przy ul. Rogozińskiej nad Strugą Gołaniecką. Grupy rekonstrukcyjne w prosty, ale za to efektywny sposób przedstawiły atak wojsk niemieckich.
- Byłam pierwszy raz i jestem zadowolona, szczególnie podobała mi się walka między żołnierzami - dodaje jedna z obserwatorek.
Natomiast uwaga młodszych widzów skupiała się szczególnie na efektach specjalnych, takich jak wybuchy czy pociski dymne.
Tuż po inscenizacji odbyła się parada pojazdów rodem z II wojny światowej. Następnie akcja przeniosła się do Bukowca, gdzie oddano hołd ofiarom zbrodni hitlerowskich.
Po godz. 14 rozpoczęła się inscenizacja przedstawiająca życie codzienne mieszkańców Wągrowca tuż przed wybuchem wojny. Grupa inscenizacyjna wcieliła się w mieszkańców miasta, których spokojne życie zostało zakłócone początkiem wojny. Tym razem również nie obyło się bez efektów specjalnych, a całość uzupełniały utwory z tamtej epoki. (...)

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 36 z 2 września 2015 r.

  • Autor: Aneta Matuszak
  • Autor: Aneta Matuszak
  • Autor: Aneta Matuszak
  • Autor: Aneta Matuszak
  • Autor: Aneta Matuszak
  • Autor: Aneta Matuszak
  • Autor: Aneta Matuszak
  • Autor: Aneta Matuszak
  • Autor: Aneta Matuszak
  • Autor: Aneta Matuszak
  • Autor: Aneta Matuszak
  • Autor: Aneta Matuszak
  • Autor: Aneta Matuszak
  • Autor: Aneta Matuszak
  • Autor: Aneta Matuszak

Olśniły wszystkich

Fot. Jerzy Mianowski

- Naprawdę jestem zaskoczona tym zwycięstwem, za co bardzo dziękuję - nie kryła zaskoczenia i wzruszenia DOROTA ROGALSKA, która została tegoroczną królową lata.

Pod amfiteatr podjechała biała limuzyna, z której najpierw wysiadł prowadzący Tomasz Śróda, a następnie pojawiały się piękne dziewczyny w sukniach wieczorowych i od razu zebrany tłum zaczął klaskać, bo było na co popatrzeć.
Były uśmiechnięte, ale też bardzo zestresowane, jak nam zdradziły dziewczyny w szatni, gdzie od czasu do czasu je podglądaliśmy. Nie tylko one zresztą odczuwały zdenerwowanie (...)

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 35 z 26 sierpnia 2015 r.

  • Autor: Wioletta Gryczka
  • Autor: Wioletta Gryczka
  • Autor: Wioletta Gryczka
  • Autor: Wioletta Gryczka
  • Autor: Wioletta Gryczka
  • Autor: Wioletta Gryczka
  • Autor: Wioletta Gryczka
  • Autor: Wioletta Gryczka
  • Autor: Wioletta Gryczka
  • Autor: Wioletta Gryczka
  • Autor: Wioletta Gryczka
  • Autor: Wioletta Gryczka
  • Autor: Wioletta Gryczka
  • Autor: Wioletta Gryczka
  • Autor: Wioletta Gryczka

Wakacje na żywioł

Fot. Rafał Różak

Kiedy kończy się rok szkolny dylemat maja rodzice i dzieci. Jak je spędzić, jeśli wszystkie możliwości wyczerpane? W Skokach swoje propozycje przedstawił Klub Wakacyjny.

Rzeczowe rozmowy w urzędzie z burmistrzem Tadeuszem Kłosem, jego najbliższymi współpracownikami, z Elżbietą Skrzypczak, dyrektorką biblioteki publicznej, pełna mobilizacja animatorów i realizatorów i klub stał się faktem.

START
Cały ciężar prowadzenia bierze na siebie Karina Olejniczak i Mateusz Doniec. Głos Wągrowiecki oraz Stowarzyszenie Prasy Lokalnej dają swój patronat. Jeszcze tylko zgoda Krzysztofa Migasiewicza, właściciela budynku i można ruszać. Na hasło, że potrzeba piasku, żeby wysypać na podjeździe plażę, Robert Kowalewski, właściciel Gospodarstwa Rybackiego Skoki sp. z o.o. przysyła w prezencie dwie wywrotki cudownie czystego piasku. Łopaty w ruch. Sprzętu użycza pan Wojtek z sąsiedztwa. Jak nam się udało to rozgarnąć, wie tylko sam Bóg.
Pomocne okazały się ...dzieci, które mają szczególny, cudowny dar przemieszczania różnych rzeczy. Apteka św. Michała przekazuje zapas wyposażenia apteczki, właściciel warsztatu wulkanizacyjnego opony, które posłużą za siedziska. Znajdują się palety do zbudowania prowizorycznych mebli plażowych, redakcyjne parasolki Głosu Wągrowieckiego. Dorzuca się, kto może. Na warsztaty plastyczne farby i spraye dokłada pan Rosiak z firmy Agro-Bud.
W założeniu klub ma działać do 29 sierpnia w każdy dzień. Dni noszą swoje tematyczne hasła.

WSPÓŁPRACA
Wsparcia technicznego udziela Biblioteka Publiczna Miasta i Gminy Skoki. Bywa, że dzieci uczęszczające na półkolonie w bibliotece przychodzą po zajęciach do klubu. Biblioteka w ramach projektu pn. „Lato nad Wełną i nad Wartą z Biblioteką spędzić warto”, zorganizowała kilka atrakcyjnych wyjazdów do Poznania i innych miejscowości. Odbywały się też warsztaty prowadzone przez dwie artystki: Ludmiłę Krasnicką Lucyk oraz Lubow Boblo z miejscowości Biała Cerkiew.
Uczestnicy klubu Wakacyjnego odwiedzili m.in: miejsce wykopalisk archeologicznych w Dzwonowie, poznali miejsca związane z legendą o herbie Skoków. Prawdziwym rarytasem była biesiada w wykonaniu Chóru Emeryckiego Harfa pod kierunkiem Antoniego Wiśniewskiego.
Na klubowej plaży brzmiała muzyka reggae, blues, śpiewał Olaf Bressa, finalista programu Mam Talent. Dzieci i dorosłych zabawiał klown Kuki, odbywały się zajęcia fitness. Druh hm Andrzej Surdyk z synem wtajemniczyli w sztukę wypraw na obóz i nauczyli rozbijać namiot. Burmistrz Kłos miał po raz pierwszy chyba pomalowane w kolorach krawężniki na placu targowym (...)

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 34 z 19 sierpnia 2015 r.

  • Autor: Brak danych
  • Autor: Brak danych
  • Autor: Brak danych
  • Autor: Brak danych
  • Autor: Brak danych
  • Autor: Brak danych
  • Autor: Brak danych
  • Autor: Brak danych
  • Autor: Brak danych
  • Autor: Brak danych
  • Autor: Brak danych
  • Autor: Brak danych
  • Autor: Brak danych
  • Autor: Brak danych
  • Autor: Brak danych

Okazale, godnie, atrakcyjnie

Fot. Franciszek Szklennik

Klub powstał 23 października 1925 roku. Jego seniorska drużyna gra w czwartej lidze, a skarbem klubu są dzieci i młodzież.

Obchody 90-lecia klubu były okazją do podsumowania działalności, nagrodzenia i wyróżnienia zasłużonych działaczy. Zaproszono byłych prezesów, członków zarządu, piłkarzy. W uroczystościach uczestniczył także Zdzisław Ratajczyk, najstarszy członek klubu, który pamięta jeszcze obchody 25-lecia klubu (...)

NIESPODZIANKI
Miłą niespodziankę sprawił skoczanom Zbigniew Grabowski, wójt Wapna, który przekazał pamiątkowe zdjęcie z 1932 roku z meczu Wełny z Sokołem Wapno, opracowania historyczne i własnoręcznie napisane słowa piosenki, która może stać się hymnem skockiej drużyny. Atrakcją obchodów był mecz drużyn oldboyów Lecha Poznań i Wełny Skoki. I choć panowie niektórzy mają szron na skroniach, mecz zagrzał publiczność. Przed meczem kibice polowali na autografy gwiazd Kolejorza: Mirosława Okońskiego, Jarosława Araszkiewicza, Krzysztofa Piskuły, Sławomira Najtkowskiego i innych znanych piłkarzy. Nic nie zapowiadało pogromu ze strony Lecha. Zawodnicy Wełny rozegrali kilka udanych akcji i tylko klasa Norberta Tyrajskiego uchroniła Kolejorza od utraty bramki. ostatecznie Lech pokonał oldboyów Wełny 6 - 0. Łupem bramkowym podzielili się: Sławomir Najtkowski (3), Waldemar Przysiuda (2), Krzysztof Piskuła (1) To, że lechici nie strzelili więcej bramek, jest zasługą bramkarza Błażeja Pawlaka.
Obchody zakończyła biesiada, podczas której przygrywał Zespół Kowole. Szkoda, że ostatnia część uroczystości została przerwana przez burzę i nawałnicę (...)

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 33 z 12 sierpnia 2015 r.

  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik

 

Historia opowiedziana przez ruch

Fot. Michał Smyk

Po raz drugi już w te wakacje płyta wągrowieckiego Rynku przekształciła się na kilkadziesiąt minut w teatralną scenę.

Poznańska ekipa Teatru Z Głową W Chmurach znana jest przede wszystkim z występów szczudlarzy. W niedzielny wieczór ci niezwykli artyści stanęli przed zadaniem zabawienia wągrowieckiej publiczności.

PRZEDE WSZYSTKIM WIDOWISKO
„Undyne” z jednej strony nieco przypomina odegrany dwa tygodnie temu - również na Rynku - spektakl „Czas wilka”, z drugiej zaś zdaje się podążać innym torem. O ile drugie z wymienionych przedstawień, prócz efektownej formy niosło ze sobą proste i czytelne przesłanie, tak Teatr Z Głową W Chmurach postawił przede wszystkim na widowisko. Nie ma co tego ukrywać: jeśli ktoś nie był wcześniej zaznajomiony z opowieścią o rusałce Ondynie i jej niewiernym kochanku, z samego pokazu pewnie niewiele mógł zrozumieć. Zabawę w odczytywanie symboli i interpretację praktykuje niewielu. Trzeba jednak uczciwie przyznać, iż nawet osoby niezdolne do śledzenia fabuły, mogły czerpać sporą przyjemność z obcowania z „Undyne” (...)

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 32 z 5 sierpnia 2015 r.

  • Autor: Michał Smyk
  • Autor: Michał Smyk
  • Autor: Michał Smyk
  • Autor: Michał Smyk
  • Autor: Michał Smyk
  • Autor: Michał Smyk
  • Autor: Michał Smyk
  • Autor: Michał Smyk
  • Autor: Michał Smyk
  • Autor: Michał Smyk

Tajemnice zaginionego miasta

Fot. Rafał Różak

Uczestnicy Klubu Wakacyjnego pod patronatem Głosu Wągrowieckiego odwiedzili miejsce kryjące pozostałości miasta.
A to za sprawą publikacji Rafała Różaka oraz pomocy Marcina Moeglicha i Marcina Krzepkowskiego, których możemy śmiało nazywać ojcami odkrycia archeologicznego. Kilkadziesiąt osób naocznie przekonało się, w jaki sposób dokonano ważnych dla historii odkryć, jakie ślady naprowadziły archeologów i historyków do zaginionego miasta, które było starsze niż Skoki i Wągrowiec (...)

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 31 z 29 lipca 2015 r.

  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Franciszek Szklennik
  • Autor: Rafał Różak
  • Autor: Rafał Różak

 

https://dzwonowo.wordpress.com/

Najlepszego, panie Jakubie

Fot. Jerzy Mianowski

Jak świętować, to z przytupem. Dlatego Jakubowe imieniny Wągrowca to zawsze czas obfitujący w koncerty, imprezy, zawody sportowe jak i wiele innych atrakcji.

W tym roku świętowanie rozpoczęło się w rytm muzyki klubowej. W piątkowe popołudnie na plaży miejskiej Party z Regatami rozkręcali didżeje Hazel, Insane, Gregory, Clockhouse, Meszi, Koszi, Ledface, Sprinntti oraz Vincent Vik.
Prócz samej muzyki duży nacisk organizatorzy położyli na wizualną stronę widowiska. Wielkie poruszenie wśród widzów wywołał zwłaszcza występ ledowych robotów – niezwykle efektowny, idealnie komponujący się z dźwiękami płynącymi z głośników (...)

  • Autor: Wioletta Gryczka
  • Autor: Wioletta Gryczka
  • Autor: Wioletta Gryczka
  • Autor: Wioletta Gryczka
  • Autor: Wioletta Gryczka
  • Autor: Wioletta Gryczka
  • Autor: Wioletta Gryczka
  • Autor: Wioletta Gryczka
  • Autor: Wioletta Gryczka

POGODA BYŁA ŁASKAWA
Tradycyjnie już najważniejszym punktem obchodów imienin miasta miał być koncert muzycznej gwiazdy. W tym roku ta rola przypadła zespołowi Kombii, który na swoim koncie ma takie przeboje jak „Pokolenie” czy „Nasze Randez Vous” (...)

  • Autor: Jerzy Mianowski
  • Autor: Jerzy Mianowski
  • Autor: Jerzy Mianowski
  • Autor: Jerzy Mianowski
  • Autor: Jerzy Mianowski
  • Autor: Jerzy Mianowski
  • Autor: Jerzy Mianowski
  • Autor: Jerzy Mianowski
  • Autor: Jerzy Mianowski

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 31 z 29 lipca 2015 r.

Wilki na Rynku

Fot. Michał Smyk

Czy teatr w naszym mieście może liczyć na miłość ludzi? Patrząc na reakcję zgromadzonej na Rynku publiczności – absolutnie tak!

Teatr Ewolucji Cienia z Poznania wystawił w poniedziałkowy wieczór spektakl pt. „Czas wilka”.

FORMA NA PIERWSZYM MIEJSCU
„Czas wilka” to przede wszystkim podporządkowanie treści formie. To właśnie strona wizualna sztuki stanowiła jego najważniejszą i najmocniejszą stronę. Muzyka, stroje, późne godziny wystawiania przedstawienia, niezwykle ekspresyjna gra aktorska, oparta nie na słowach, lecz emocjach - wszystkie elementy układanki zdawały się idealnie ze sobą współgrać, tworząc niezwykle gęstą, namacalną nieomal atmosferę (...)

Spektakl poznańskiej grupy to klasyczna opowieść o tym, jak łatwo ulegamy podszeptom naszej złej strony. W takiej sytuacji wilki pełniące początkowo rolę negatywną, pod koniec zaczynają jawić się jako istoty, jeśli nie dobre, to przynajmniej neutralne.
Pamiętacie ostatnią scenę z „Folwarku zwierzęcego”, gdzie nie sposób było rozróżnić świń od ludzi? W „Czasie wilka” puenta jest mniej więcej podobna: postaw obok siebie wilka i człowieka i teraz spróbuj dociec, które z nich to bestia?

PUBLICZNOŚĆ NA TAK
Zresztą wiedzę o tym, czy podążył właściwą drogą, artysta powinien czerpać m. in. obserwując reakcję publiczność. Ta wągrowiecka „Czasem wilka” była na pewno usatysfakcjonowana, o czym zresztą najlepiej świadczyła burza oklasków, jaka rozpętywała się regularnie na płycie Rynku (...)

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 30 z 22 lipca 2015 r.

  • Autor: Michał Smyk
  • Autor: Michał Smyk
  • Autor: Michał Smyk
  • Autor: Michał Smyk
  • Autor: Michał Smyk
  • Autor: Michał Smyk
  • Autor: Michał Smyk
  • Autor: Michał Smyk
  • Autor: Michał Smyk
  • Autor: Michał Smyk
  • Autor: Michał Smyk
  • Autor: Michał Smyk
  • Autor: Michał Smyk
  • Autor: Michał Smyk
  • Autor: Michał Smyk

 

 

Przewodnik po pięciolinii

potrzanowo biesiada

Kto nie pamięta Janusza Wiśniewskiego? Ten legendarny nauczyciel tutejszej szkoły podstawowej na długo pozostanie w pamięci jej absolwentów i mieszkańców.

Niski, barczysty mężczyzna w nieodłącznym berecie i prochowcu, dusza towarzystwa – tak go tutaj pamiętają. Tak też utrwalono go na większości zdjęć z tamtych lat. Gdy przywrócimy do pamięci jego żywotność i towarzyszący mu dowcip to obraz skockiego nauczyciela muzyki jeszcze nie będzie pełny...

ŁZY WZRUSZENIA
Pan Janusz miał w sobie coś, czego brakuje współczesnym pedagogom. Tym czymś jest społecznikowska żyłka, bez której trudno dziś go sobie wyobrazić.
Nic dziwnego, że trzecią już z kolei biesiadę śpiewaczą Mieczysław Jarzębowski poświęcił Januszowi Wiśniewskiemu. Nazywa go swoim przewodnikiem po pięciolinii.
- Nie da się zliczyć wszystkich tych, którzy na swojej drodze do muzyki spotkali pana Janusza – mówi lokalny przedsiębiorca i muzyk, współtwórca Grupy Artystycznej Skoczki, a jednocześnie były kierownik artystyczny i aranżer.
Emocjonalnie związany ze swoim nauczycielem nie chętnie go wspomina, bo zaraz łzy cisną się mu do oczu. Tak też było podczas biesiady, gdy Piotr Wiśniewski, syn Janusza, próbował go sprowokować do osobistej wypowiedzi.
- Postanowiłem sobie, aby nasze spotkania biesiadne realizowały cele nie tylko rozrywkowe, ale też wychowawcze i dydaktyczne, dlatego tym razem biesiadę poświęciłem pamięci wielkiego pedagoga, nauczyciela muzyki, człowieka wielkiego serca, w pełni oddanego misji propagowania muzycznego wychowania dzieci i młodzieży, a nawet starszych osób – wykłada swoje credo Mieczysław Jarzembowski (...)

Janusz Wisniewski

Janusz Tadeusz Wiśniewki 

Urodził się 23 października 1919 r. w Poznaniu. Pochodził z inteligenckiej, bardzo religijnej rodziny. W okresie międzywojennym śpiewu i gry na fortepianie uczył się pod okiem ks. Wacława Gieburowskiego. W Poznańskim Chórze Katedralnym tego duchownego śpiewał do wybuchu II wojny światowej. W 1945 r. związał się ze Skokami, podejmując pracę w szkole podstawowej w charakterze nauczyciela muzyki i śpiewu. W latach 50-tych prowadził zespół wokalny Skoczanie, z którym odniósł sukces w Warszawie. W latach 1960-1980 święcił dalsze sukcesy ze szkolnym chórem i zespołem akordeonistów. W 1967 r. założył chór mieszany Harfa, którego prowadzenie po jego śmierci przejął najstarszy syn Antoni. Odznaczony m.in. Złotym Krzyżem Zasługi. Zmarł 16 sierpnia 1980 r.

  • Autor: Jerzy Mianowski
  • Autor: Jerzy Mianowski
  • Autor: Jerzy Mianowski
  • Autor: Jerzy Mianowski
  • Autor: Jerzy Mianowski
  • Autor: Jerzy Mianowski
  • Autor: Jerzy Mianowski
  • Autor: Jerzy Mianowski
  • Autor: Jerzy Mianowski
  • Autor: Jerzy Mianowski
  • Autor: Jerzy Mianowski
  • Autor: Jerzy Mianowski
  • Autor: Jerzy Mianowski
  • Autor: Jerzy Mianowski
  • Autor: Jerzy Mianowski

 

O życiu krótko

Fot. Władysław Nielipiński

Jak w maksimum pięć minut opowiedzieć o tak skomplikowanej materii, jaką jest życie? Z problemem tym starali się zmierzyć uczestnicy filmowego konkursu organizowanego przez Miejski Dom Kultury.

Kolejna, już XII edycja imprezy rozpoczęła się w piątkowy wieczór. Do konkursu dopuszczono 34 filmy 29 autorów. Dominowały oczywiście filmy fabularne i dokumentalne, jednak koniec końców triumfy święciły przede wszystkim animacje.

GDZIE SĄ NASI?
Najlepszym tego dowodem jest pierwsze miejsce i nagroda publiczności dla Anny Narej z Dąbrowy Białostockiej, autorki kapitalnych „Animowanych obrzędów” (która zapewniła sobie przy okazji zlecenie na realizację spotu promocyjnego i projektu plakatu kolejnej edycji konkursu). Wśród docenionych animacji znalazły się także „Samotność” Macieja Cychnerskiego, i „Złomusy” Wojciecha Sławuskiego. Z nie-animacji najlepiej wypadli Dariusz Gackowski i Monika Dróżdż, autorzy kolejno „Technicznego” i „Paczki balonów”.
Niestety, wśród uczestników zabrakło lokalnych twórców.

Afrykańskie Lato z Radiem

Fot. Jerzy Mianowski

„Lato z Radiem” zawitało do Skoków po raz pierwszy, ale też nie ostatni...

W niedzielę upał dawał się we znaki wszystkim, ale w Skokach było gorąco, że ho, ho! Atmosferę podgrzewał prowadzący Bogdan Sawicki oraz największe polskie gwiazdy. Wszystko to za sprawą Lata z Radiem - kultowej audycji Jedynki Polskiego Radia, które odwiedziło skockich mieszkańców. Kilka tysięcy ludzi przewinęło się przez stadion i wokół sceny. Ponoć było to 18 tysięcy ludzi, jak nas poinformowała dyrektor Elżbieta Skrzypczak (...)

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 28 z 8 lipca 2015 r.

  • Autor: Brak danych
  • Autor: Brak danych
  • Autor: Brak danych
  • Autor: Brak danych
  • Autor: Brak danych
  • Autor: Brak danych
  • Autor: Brak danych
  • Autor: Brak danych
  • Autor: Brak danych
  • Autor: Brak danych
  • Autor: Brak danych
  • Autor: Brak danych

Prawie jak w ZOO

Fot. Wioletta Gryczka

Wybuchy, dym i wiele śmiechu zapewnili podczas ostatniej premiery aktorzy teatru Decha.

W ubiegłym tygodniu gorąco robiło się w murach gołanieckiej sali Stodoła, gdzie grupa młodych aktorów teatru Decha przygotowywała się do kolejnej premiery. Tym razem wystawiano „Spółkę ZOO”.
Wyczuwało się nerwową atmosferę, bo premiera już w czwartek, a tu jeszcze nie wszystko gra tak jak powinno, dlatego Adam Winkel, reżyser spektaklu, co chwilę coś wyłapywał.

WYBUCHŁO WSZYSTKO
Światła gotowe, scenografia także, bo akcja działa się w wydawnictwie, gdzie nagle wszystko siadło, a pracownicy z dnia na dzień stracili pracę. Mimo to nie zamierzali spocząć na laurach i wzięli losy wydawnictwa w swoje ręce.
- Nie spodziewałem się, że przyjdzie nas obejrzeć aż tylu ludzi. Baliśmy się, że nam nie wyjdzie, ponieważ próba generalna wyszła gorzej niż źle. Ale występ był lepszy niż się spodziewałem. Myślę, że wszystkim się podobało - powiedział po premierze Dawid Kawalec, który kręcił na rowerze prąd do zasilania wydawnictwa.
A oprócz Dawida na deskach zaprezentowali się: Katarzyna Pisarek, Magdalena Kuklińska, Patrycja Hojnacka, Natalia Grygiel, Krzysztof Newski, Katarzyna Białożyńska, Dorota Durska, Dominik Białożyński i oczywiście sam reżyser (...)

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 27 z 1 lipca 2015 r.

 

Dali nam przykład, jak żyć

Fot. Michał Smyk

Jeśli brać z kogoś przykład, to właśnie z nich: lokalnych, bliskich nam bohaterów, którzy swoimi postawami pokazują jak żyć. Tę lekcję doskonale zrozumieli młodzi z Sienna.

To właśnie z inicjatywy Szkoły Podstawowej im. ks. Jakuba Wujka w Siennie zorganizowana została gala „Wielcy Ludzie Małej Ojczyzny”, która odbyła się 20 czerwca w wągrowieckim Miejskim Domu Kultury.

KOGO WARTO NAŚLADOWAĆ
Młodzież z Sienna postanowiła uhonorować siedmiu wybitnych przedstawicieli naszego powiatu. Wśród bohaterów znaleźli się: ks. Jakub Wujek, tłumacz Biblii na język polski; Bernard Rohde, powstaniec wielkopolski, uczestnik obu wojen światowych, a także wojny z bolszewikami; Franciszek Łakiński, rotmistrz wojsk napoleońskich; Antoni Dutkiewicz, powstaniec wielkopolski, uczestnik II wojny światowej; Tadeusz Nieżychowski, powstaniec wielkopolski, uczestnik II wojny światowej; Szymon Chrostowski, społecznik, Honorowy Wągrowczanin 2014; Artur Siódmiak, piłkarz ręczny, wielokrotny reprezentant Polski; Anna Wolff-Powęska, wykładowca Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, specjalistka spraw polsko-niemieckich (...)

ZDJĘCIA

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 26 z 24 czerwca 2015 r.

Zjeść, postrzelać, odejść z nagrodą

Fot. Michał Smyk

W ostatnią niedzielę odbyła się już 13 edycja Jakubowego Festynu Rodzinnego organizowanego przez ks. kanonika PIOTRA KALINOWSKIEGO.

W bardzo gorące, słoneczne popołudnie parking przy wągrowieckiej Farze jak zwykle tłumnie wypełnił się ludźmi. Wśród dorosłych bardzo dużym powodzeniem cieszyła się loteria fantowa, w której główną nagrodą był laptop. Dzieciaki oczywiście wolały szaleć na dmuchanym zamku czy trampolinach. Na smakoszów czekały z kolei kiełbasy z grilla i grochówka (...)

Fot. Michał Smyk

Fot. Michał Smyk

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 25 z 17 czerwca 2015 r.

 

Heavy miasto

Fot. Wioletta Gryczka

Dobre brzmienie opanowało w sobotni wieczór miasto.

Kolejna edycja Festiwalu Młode Miasto za nami. W sobotę scena amfiteatru miejskiego wypełniła się dobrym brzmieniem muzyki heavy-reggae, ale przede wszystkim pozytywna energią (...)

Fot. Jerzy Mianowski

Więcej w środowym wydaniu Głosu nr 24 z 10 czerwca 2015 r.

Aquapark uzaleznienia pakos224px

 

 

Wielkopolskapowiat_wagrowiecki_herbMiasto_WagrowiecGmina_Wagrowiec1_skoki2_golancz3_damaslawek4_miescisko5_wapno
interiaangoragazeta prawnagazety lokalnegłos wielkopolskiitv wągrowiecjamajkakreisbotemotel-azylpietrakradio merkurysdpspltok fmwielspinwillisch_logo
aquapark_wagrowiecnielbaSTART-logo bgzPalucki Bank Spoldzielczy

Na naszej stronie internetowej stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies. Czytaj więcej…

Zrozumiałem