950X120A

 

niedziela, 18 sierpnia
19:23

Do kina w bibliotece

Już nie tylko Wągrowiec i Mieścisko będą miały swoje kino. Wkrótce zasiądziemy na widowni Małego Kina Społecznościowego w Skokach

- Niebawem w bibliotece, ruszą prace, których efektem będzie profesjonalna sala kinowa. Na II piętrze budynku powstanie amfiteatralna, czteropoziomowa widownia, zamontowane zostaną ekran i projektor. Akustyczne ściany, całkowite zaciemnienie i odpowiedniej jakości nagłośnienie sprawią, że obecna sala lekcyjna przeobrazi się w swoisty raj dla kinomanów - wyjaśnia Elżbieta Skrzypczak, dyrektor biblioteki.
Na pytanie: dlaczego kino? dyrektorka argumentuje, że metamorfoza biblioteki publicznej sprawiła, iż dużym powodzeniem w jej wnętrzu cieszą się liczne zajęcia i wydarzenia. Brakuje jednakże miejsca integrującego entuzjastów kina i pozwalającego na wygodne oglądanie filmów. - W kinie prezentowane będą filmy niszowe, edukacyjne (NHEF dla dzieci i młodzieży szkolnej) oraz komercyjne. Będą liczne filmowe eventy, festiwale, pokazy dzienne i nocne - dodaje E. Skrzypczak.
Z uzyskanych informacji wynika, że w MKS-ie nie będziemy wyłącznie widzami. Odwiedzający kino będą mogli zdecydować o repertuarze albo zamówić seans, np. na urodzinowe, rodzinne lub towarzyskie spotkanie. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 29 Z 17 LIPCA 2019 R.

Noc Kupały zainaugurowała letni wypoczynek

Śpiewy, dobry humor, jadło i wszelkie napitki zafundowali uczestnikom festynu organizatorzy. AGNIESZKA WALCZAK napisała najwyżej ocenioną rymowankę promującą sobótkowe świętowanie.

Wakacyjny cykl imprez zainaugurowało Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Gminy Wapno. W sobotni wieczór mieszkańcy bawili się na skwerze przed urzędem gminy podczas pierwszej edycji Nocy Sobótki, czyli święta ognia, wody i miłości. Sądząc po frekwencji i doskonałej organizacji na pewno nie ostatniej.
- Jest to pozostałość staropolskiej obrzędowości związanej z nocą świętojańską – przypomniał prowadzący imprezę Gracjan Smaruj. – My chcemy świętować hucznie, więc organizatorzy zaplanowali moc atrakcji. Każdy coś na dzisiaj przygotował, dlatego nikt nie będzie się nudził.
Miejscowi emeryci i renciści wyplatali wianki z żywych kwiatów i ziół. Owoc ich pracy wójt Maciej Kędzierski w towarzystwie prezesa stowarzyszenia Wojciecha Rochowiaka zgodnie ze zwyczajem wrzucił do wody. Fontanna została uruchomiona na okres letni. Swoje stoiska z wypiekami i regionalnymi smakołykami ustawiły gospodynie ze Srebrnej Góry, Aleksandrowa oraz Stołężyna. Była przedstawicielka firmy Avon z firmowymi kosmetykami. Wykonywała również tatuaże. Własne wyroby rękodzielnicze zaprezentowali podopieczni Warsztatów Terapii Zajęciowej oraz lokalna artystka Anna Tomassi. Pojawił się kącik dla dzieci z warkoczykami, balonami i watą cukrową. Puszczano także lampiony szczęścia. Dla najbardziej wytrwałych zaplanowano zabawę. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 26 Z 26 CZERWCA 2019 R.

Warsztatowe podsumowanie

Kilkudziesięcioro młodych artystów wzięło udział w dorocznym podsumowaniu zajęć w Miejskim Domu Kultury. 

W sobotnie przedpołudnie na scenie wągrowieckiego kina zaprezentowali się młodzi aktorzy z Teatru Małego, przypominając spektakl „Kot + Kot”, natomiast ich starsi koledzy i koleżanki wystawili przedstawienie „Pinokio”. Spektakle wyreżyserowała Katarzyna Kuczerepa – Budzyńska. Wśród prezentujących swój dorobek zespołów MDK nie zabrakło Grupy Marszowo -Tanecznej Fart, prowadzonej przez Małgorzatę Lang oraz działającej od niedawna Grupy Baletowej, której zajęcia prowadzi baletnica Paulina Kroczak. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 25 Z 19 CZERWCA 2019 R.

 

Muzyczne prawie wakacje

Czwartkowy koncert w Państwowej Szkole Muzycznej I Stopnia im. Bronisława Zielińskiego kolejny raz dostarczył słuchaczom wielu wrażeń.

Tym razem popis swych umiejętności dali nauczyciele wągrowieckiej placówki, prezentując się w iście wirtuozerskim stylu zarówno solo, jak i w duecie czy tercecie. Na scenie wystąpili m.in. Tomasz Szmidt (gitara), Wojciech Fiebieg (perkusja), Dominika Molenda-Górka (wiolonczela), Bartosz Kwiatkowski (skrzypce), Karolina Waścińska – Łukanowska (altówka), Jakub Domański (trąbka), Łukasz Nowakowski (akordeon), Daromiła Styczyńska i Tomasz Zwierzchlewski (fortepian), Maciej Zieliński (saksofon, flet, klarnet). Zaprezentowane utwory przywodziły na myśl nieodległy czas wakacji („Wakacyjna bossanova”, „Pocztówka z Hiszpanii”), zaś same kompozycje dowodziły różnorodności muzycznych inspiracji: od klasycznego Johannesa Brahmsa po całkiem współczesnego Bélę Kovácsa. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 24 Z 12 CZERWCA 2019 R.

MITIM w finale

Zespół rockowy z Wągrowca ma szansę zagrać na festiwalu Pol`and`Rock.

 

Kapela wzięła udział w Antyfeście Antyradia - konkursie, w którym startowało blisko trzysta zespołów z całej Polski. Pięćdziesiąt dziewięć uzyskało nominacje redakcji i walczyło o głosy słuchaczy i internautów, zaś 7 czerwca finałowa piątka, w której znalazł się wągrowiecki MITIM, zagra na żywo podczas finałowego koncertu w Zabrzu. Do wygrania jest nagranie płyty, jej promocja oraz występ na Pol`and`Rock Festival! (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 23 Z 5 CZERWCA 2019 R.

Oblicza teatru

Teatr w Miejskim Domu Kultury ma już swoją długą historię, pierwsze grupy pracowały tutaj już w roku 2003.

Przygotowywaliśmy wtedy przedstawienie na postawie bajek La Fontaine`a, a następne spektakle to praca z klasykami literatury, takimi jak: Witkacy, Białoszewski, Czechow, Pinter, Beckett oraz realizacja kilku etiud teatralnych. Przez teatr przewijały się dzieci, które wraz z upływem czasu dojrzewały, stawały się nastolatkami i ludźmi dorosłymi, jednak cały czas z teatrem były związane. Niektórzy kontynuują swoje pasje w dorosłym życiu, co dla mnie jest najważniejszym wyznacznikiem, że teatr w MDK w Wągrowcu cały czas zmierza w dobrym kierunku.
Spektakl „Kot + kot” jest kontynuacją pracy z tekstami Ludwika Jerzego Kerna. W ubiegłym roku powstał spektakl „Rety, jaki dziwny osioł!”, również na podstawie tekstów poety. Spektakl ten zajął I miejsce na przeglądzie teatrów „Kurtyna” w 2017 roku. Zespół tworzą: Jaśmina Budzyńska, Pola Budzyńska, Kasia Kamińska, Maksymilian Maciejewski, Liwia Pawłowska, Eliza Różak, Agnieszka Samulska, Oliwia Stalica, Natasza Staniszewska. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 20 Z 15 MAJA 2019 R.

 

Wokół legendy jazzu

W kinie Miejskiego Domu Kultury w ubiegły czwartek odbyło się spotkanie z MAGDALENĄ GRZEBAŁKOWSKĄ, która opowiadała o swojej ostatniej książce poświęconej Krzysztofowi Komedzie.

Okazją do spotkania były tak naprawdę dwie rocznice znajdujące się blisko siebie, czyli data śmierci pianisty (23 kwietnia) i jego urodziny (27 kwietnia). Na scenie autorce towarzyszyła Dorota Kurzyńska-Kreskowiak z księgarni Locum, która była inicjatorką zaproszenia Magdaleny Grzebałkowskiej do Wągrowca.
Pisarka jest z wykształcenia historyczką, jednak swoje życia związała z dziennikarstwem, a dokładnie z reportażem. Na swoim koncie ma kilka książek: „Ksiądz Paradoks. Biografia Jana Twardowskiego”, „Beksińscy. Portret podwójny”, „1945. Wojna i pokój”. W zeszłym roku wydała biografię „Komeda. Osobiste życie jazzu”.
- Nie napisałabym książki o żywym człowieku. Wychodzę z założenia, że dobry bohater to martwy bohater – mówiła autorka w Wągrowcu.
Publiczność zgromadzona w domu kultury miała okazję posłuchać o kulisach powstania biografii jednego z najsłynniejszych polskich pianistów. Autorka opowiadała o tym, jak swoją wiedzę gromadzoną podczas pracy nad książką konfrontowała z innymi publikacjami na temat Komedy. Jak sama przyznała, pewne wątki życiorysu się potwierdzały, inne poddawały pod wątpliwość oficjalne wersje, jak np. kwestia śmierci Komedy - z jednej strony wersja Zofii Komedowej, z drugiej Andrzeja Krakowskiego, która nie przebiła się przez dekady do ogólnopolskiej dyskusji. Wiele opinii na temat życia kompozytora powielano, nie sprawdzając faktów. Bywały i takie, które wzbudzały politowanie. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 18 Z 1 MAJA 2019 R.

Powrót z „Niepowrotów” (cz.1)

Trzy lata temu JOLANTA NOWAK-WĘKLAROWA zakończyła podróż do stacji „Niepowroty”.

Nie ma umarłych, tylko Ci, którzy odeszli.
Można odejść i wciąż być blisko
(Ks. Jan Twardowski)

„Niepowroty” - tak Jolanta Nowak – Węklarowa zatytułowała zbiór wierszy wydanych w 2010 roku. Tomik jest swoistym epitafium dla najbliższych, przyjaciół, znajomych, którzy odeszli. Jolanta dołączyła do ich grona w 2016 roku. Na okładce tej książki czytamy refleksje literatów Piotra Szczepańskiego i Dariusza Tomasza Lebiody:” ... Z roku na rok jesteśmy coraz starsi, a wraz z przybywaniem lat daje się przewidzieć, że nasze ocieranie o śmierć może przybierać na sile. Aż do momentu, gdy zaczynamy rozumieć swój los jako szczęściarza, bo... otacza nas coraz bardziej pokaźna ilość nekrologów...”

WIĘŹ
W tomiku „Niepowroty”, szczególnie po jej odejściu, z czułością dotykam strof, które powodują głębokie zamyślenie, a są to wiersze: „Dni nasze”, „Godzina ostatnia”, „Przeklinam śmierć”, „Ból nieobecności”, „Boli muzyka ciszy”, „Wejście w głąb śmierci”, „Czas”, „Początek i koniec...” Docierając na koniec tego zbioru zostaję pod wrażeniem słów: napastliwie ścigamy się w pędzie/ ludzkiej pogoni/ za pieniądzem i luksusem wyzłacanym/ suknią wyjętą z żurnala mód/ najnowszym modelem samochodu (...) ścigamy się miliardy lat/ póki nie staniemy w miejscu/ gdzie jak na dłoni wypisano/ początek i koniec/
Temat przemijania w poezji Nowak - Węklarowej towarzyszy wierszom w całym okresie tworzenia. Moje i jej oswajanie się ze śmiercią łączyło i zbliżało nas do siebie.
W nostalgicznym, ostatnim zbiorze wierszy „Sezon na szarość” (2012) czuje się pogodzenie z mijającym czasem i zamyślenie nad bliskością do „niepowrotu”. W wierszu „Przemijanie” poetka wyznaje: ...mija mi siedem dziesiątek lat/ wciąż żyję z nawyku i na pamięć/ z dnia na dzień bliżej mi -/ tam, albo: ... brawurowym krokiem zbliżam się/ do kresu/ (w wierszu „Wędrowanie”); zieleń więdnie kurczy się ziemia/ codziennie spada kartka z kalendarza/ na szarym niebie wyobraźni/ odlot klucz żurawi dzikich gęsi/ ... pełnia księżyca o jasnym uśmiechu/ przechodzi pomału w czas nieistnienia/ (w wierszu: „Czas przyspiesza”); stary poeta przestaje czekać/ na lepsze jutro na serce na wiersz/ bez grzechu jałmużny odchodzi/ w świętych obcowanie jak w powszedni sen/ ... Tak pisała w wierszu Odwiecznie (w: „Sezon na szarość” - w 2012 roku).
I poetka odeszła trzy lata temu - we wtorek 12 stycznia 2016 roku. Po prawie rocznej walce o życie. Jolanta Nowak-Węklarowa dotarła do swojej stacji „Niepowroty”, poza granicę naznaczonego czasu i przyłączyła się do milczenia wielu poetów... Ale nie zamilkła. Pozostała z nami wierszem, we wspomnieniach, śladach nauczycielki języka polskiego odciśniętych w wągrowieckim Liceum Ogólnokształcącym im. Powstańców Wielkopolskich i innych szkołach oraz bibliotekach i placówkach kultury - w Wągrowcu i powiecie wągrowieckim oraz innych ościennych powiatach, w kraju i za granicą. Pozostawiła ślady jako radna w miejskim „parlamencie”, zostało po niej lekkie, a zarazem ostre pióro dziennikarskie w  przede wszystkim w Głosie Wągrowieckim (była jego współzałożycielką w 1990 r.), w Tygodniku Wągrowieckim oraz innych gazetach. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 17 Z 24 KWIETNIA 2019 R.

Kto zwyzywał strażaka?

Wychował się pod Wawelem, w piłkę grywał na Błoniach pod Kopcem Kościuszki. Ukończył I Gimnazjum, w którym niegdyś uczyli się Jan III Sobieski, Jan Matejko i Stanisław Wyspiański.

Wzrastał w kulcie Trylogii: - Dzieło Henryka Sienkiewicza stało się dla mojego pokolenia własnością duchową, jak polska książeczka do nabożeństwa – wspominał po latach.
Do Szkoły Dramatycznej Gustaw Holoubek wstąpił zaraz po wojnie, gdy tylko w Zakopanem udało mu się zaleczyć początki gruźlicy. Debiutował w 1947 roku w Teatrze Starym w Krakowie. Niebawem teatr pochłonął go całkowicie. Grywał przede wszystkim role komediowe, gdyż początkowo dostrzegano w nim głównie talent komiczny. Doklejał wtedy wąsy, brodę, zmieniał fryzurę. W roku 1958 zadebiutował w stolicy na scenie Teatru Polskiego w sztuce „Trąd w pałacu sprawiedliwości”. „W Warszawie postanowiłem zrobić coś odwrotnego niż to, co robiłem do tej pory: z pomocą swego zawodu określić samego siebie” – tak charakteryzował przełom we własnej karierze. Od tej pory odrzucał wszelkie formy charakteryzacji - wyrażał się tylko gestem i intonacją. Holoubek zazwyczaj grał ludzi wybitnych, postawionych wysoko w hierarchii społecznej. Wiele postaci przez niego kreowanych, zwłaszcza z repertuaru ról szekspirowskich, doświadcza zarówno wyniesienia, jak i skrajnego upokorzenia. Podobne postacie stworzył w filmach Wojciecha Hasa („Pożegnania”) i Tadeusza Konwickiego („Salto”). W słynnych „Dziadach”, wystawionych przez Kazimierza Dejmka w Teatrze Narodowym w 1967 roku, Holoubek zagrał Gustawa-Konrada – ta rola stała się nie tylko wielkim wydarzeniem artystycznym, ale i politycznym. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 16 Z 17 KWIETNIA 2019 R.

Muzyczna wizytówka miasta

Państwowa Szkoła Muzyczna im. Bronisława Zielińskiego w Wągrowcu świętuje czterdziestolecie istnienia. Z tej okazji uczniowie i nauczyciele zaprezentowali swoje muzyczne umiejętności przy aplauzie licznie zgromadzonej widowni.

W piątek w murach szkoły pojawiło się wielu znamienitych gości, w tym dyrektorzy placówki lub członkowie ich rodzin, jak też samorządowcy oraz uczniowie placówki wraz z rodzicami. Wszyscy uczcili jubileusz, wspominając początki instytucji, jak i jej dynamiczny rozwój, który wyróżnia szkołę na mapie powiatu wągrowieckiego.
- Dla nas jako uczniów było równie ważne to, aby być świadomym odbiorcą kultury muzycznej, jak też rozwijać się muzycznie w mniejszym lub większym stopniu - zaznaczył Bernard Mendlik, dziekan wydziału edukacji muzycznej Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy i wychowanek szkoły.
Kazimierz Miler, emerytowany nauczyciel szkoły, przywołał postacie naczelnika miasta Adama Siwy i przewodniczącego Rady Narodowej Miejskiej Adolfa Markiewicza, którzy niewątpliwie przyczynili się do powstania placówki.
- Adam Siwa zapłacił nawet stanowiskiem za to, że wyprowadził ze starego obiektu wydział finansowy, by zrobić miejsce dla ogniska muzycznego, a następnie szkoły, czym naraził się komitetowi PZPR - wspomniał Kazimierz Miler.
Warto wspomnieć, że zalążek Państwowej Szkoły Muzycznej stanowiło Ognisko Muzyczne działające przy Domu Kultury, kierowane przez Bronisława Zielińskiego, pedagoga, bez którego niestrudzonej pracy nie sposób wyobrazić sobie dzisiejszą szkołę muzyczną. Od momentu powstania w 1958 roku Ognisko stale się rozwijało i powiększało grono uczniów. W 1978 roku przeniosło się do budynku przy ul. Kościuszki 19, gdzie kilka miesięcy później, 1 stycznia 1979 r. powstała Państwowa Szkoła Muzyczna. Przez cztery dekady placówka sukcesywnie ewoluowała, zarówno pod względem rozbudowy pomieszczeń dydaktycznych, jak też poszerzenia swojej oferty edukacyjnej, o czym świadczyła coraz większa liczba pedagogów i ich podopiecznych. Jak wspomniał podczas uroczystości dyrektor szkoły, Marek Rybarczyk, od roku 1979 do dziś w murach szkoły uczyło się 1359. uczniów w systemie cztero- i sześcioletnim. Naukę ukończyło 677. uczniów pod okiem 87. nauczycieli i dzięki pomocy 28. pracowników administracji i obsługi. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 14 Z 3 KWIETNIA 2019 R.

Koziołki w godnych rękach

Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Pałuckiej przyznało Honorowe Nagrody Kulturalne.

W tym roku za swoje zasługi dla rozwoju regionu zostali uhonorowani wójt gminy Wągrowiec Przemysław Majchrzak oraz historyk z Muzeum Regionalnego w Wągrowcu Marcin Moeglich. Przypomnijmy, że nagroda przyznawana jest za osiągnięcia w dziedzinie twórczości kulturalnej, kultywowania tradycji regionalnych, publikacji związanych z regionem i wyróżniającej się działalności organizacyjnej w zakresie kultury.
Wójt Przemysław Majchrzak, który sprawuje swoją funkcję od 2002, od początku swojego urzędowania promuje kulturę i tradycje Pałuk. Dzięki jego staraniom Gmina Wągrowiec jest członkiem Wielkopolskiej Organizacji Turystycznej oraz współzałożycielem Klastra Turystycznego „Szlak Piastowski”. W 2016 roku z inicjatywy wójta Gmina Wągrowiec wspólnie z Archiwum Państwowym w Poznaniu oraz Archiwum Archidiecezjalnym w Gnieźnie była organizatorem wyjątkowego wydarzenia pn. „Peregrynacja dokumentu Zbyluta do źródeł”. Uroczystość z udziałem wielu znamienitych gości była okazją do zaprezentowania pochodzącego z 1153 roku Dokumentu Zbyluta z rodu Pałuków – wpisanego na Polską Listę Krajową programu UNESCO „Pamięć Świata”. Od wielu lat wspiera jedną z najważniejszych cyklicznych imprez promujących Łekno i okolice, czyli Jarmark Cysterski. Decydującym elementem wpływającym na rozwój Gminy Wągrowiec była i jest u wójta chęć wykorzystania środków Unii Europejskiej na rzecz rozwoju gminy. Korzystając z pozyskanych dotacji unijnych gmina wybudowane i odnowiła świetlice, zagospodarowała centra wsi, wybudowała obiekty sportowo – rekreacyjne, z których korzystają nie tylko mieszkańcy gminy, ale niejednokrotnie mieszkańcy Wągrowca. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 13 Z 27 MARCA 2019 R.

Koronowany przez Himalaje

Pierwszy ze swoich ośmiotysięczników, Lhotse (8511 m n.p.m), zdobył 14 października 1979 roku. W następnej dekadzie osiągnął w himalaistyce wszystko, o czym można marzyć: jako drugi w świecie zdobył tzw. Koronę Himalajów – wspiął się na wszystkie 14 szczytów liczących powyżej 8 tysięcy metrów.

W pokonywaniu wysokości wprawiał się malując kominy śląskich fabryk, na ich tle najchętniej pozował dziennikarzom do zdjęć, kiedy już był sławny. Wkrótce ambicja kazał mu przecierać nowe szlaki wspinaczkowe w Tatrach, w górach Alaski i Nowej Zelandii. W Himalajach wszedł zaprojektowanymi przez siebie podejściami aż na jedenaście ośmiotysięczników, cztery z nich jako pierwszy zdobył zimą. Śmierć dosięgła go na stokach Lhotse – tej samej góry, od której rozpoczął swój tryumfalny alpinistyczny pochód. Razem z Ryszardem Pawłowskim postanowili wytyczyć nową drogę na ten trzeci co do wysokości szczyt na Ziemi – trasę przez południowe, skrajnie trudne w podejściu, trzykilometrowe urwisko. Po tym jak udało im się dotrzeć na wysokość 8300 metrów, rankiem 24 października 1989 Pawłowski został na stanowisku asekuracyjnym, a Kukuczka kontynuował wspinaczkę. Kiedy zaledwie 200 metrów przed szczytem potknął się i zawisł nad stumetrową przepaścią, pękła linka ubezpieczająca. Ciało Kukuczki koledzy odnaleźli dwa dni później. Pochowano go w szczelinie lodowej. Rok później w pobliżu miejsca tragedii umieszczono mosiężną tablicę upamiętniającą śmierć wybitnego himalaisty, a także jego polskich kolegów, którzy zginęli tam przed nim. Zdobywcę Korony Himalajów Juan Antonio Samaranch, szef Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, udekorował, jako jedynego w Polsce, srebrnym Orderem Olimpijskim.. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 13 Z 27 MARCA 2019 R.

Petardy dla upośledzonych

W wyniku tegorocznych podwójnych wyborów możemy wreszcie przejść z III RP do Rzeczpospolitej numer cztery. Na pewno nudno nie będzie.

Zresztą w III RP też nudno nie było. Mamy na to setki dowodów.
Myśliwy zapomniał okularów
Obywatelom III Rzeczypospolitej przytrafiały się najdziwniejsze przypadki. Mieszkaniec Końskich dostał rachunek opiewający na 56 zł za zużytą energię elektryczną. Wydruk, jaki mu przesłano, miał ponad dwa metry. Myśliwy z gminy Biały Bór dostrzegł na polanie jelenie i łanie. Oddał dwa strzały i zabił dwa konie. Po prostu zapomniał z domu okularów. Pecha miał pewien mieszkaniec Zielonej Góry. Miał zwyczaj udawać się do ubikacji z papierosem i gazetą. Tak postąpił również krytycznego dnia. Nie wiedział jednak, że niewiele wcześniej żona czyściła sanitariaty benzyną i wrzuciła nasączone tampony do muszli klozetowej. Mężczyzna zapalił papierosa, a zapałkę wrzucił do muszli. Nastąpił wybuch, który spowodował, że uderzył głową w drzwi i zemdlał. Wezwano pogotowie.
Żebracy zdobywali pieniądze na coraz to nowe sposoby. Upowszechniło się wystawanie przy kasie i proszenie odbierających resztę o 50 groszy. W restauracjach wietnamskich biedacy zjadali dania niedokończone przez klientów, a tych ostatnich prosili o 30 groszy. Z reguły dostawali też drobne. Inni chodzili między samochodami zatrzymującymi się na czerwonym świetle i prosili o jałmużnę. Znalazła się wśród nich kobieta, która poruszała się z kartką z napisem: „Jestem sparaliżowana. Nie mogę chodzić”.
Kamera nad sedesem
Często ośmieszała się władza najrozmaitszego szczebla. Urzędnicy w Słupsku dostali do wypełnienia dwustronicowy formularz „zmiany danych osoby ubezpieczonej w ZUS”. Natomiast instrukcja, jak go wypełnić, liczyła 16 stron. W Koninie radni miejscy spierali się, czy koń w herbie miasta ma mieć podniesiony czy opuszczony ogon. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 12 Z 20 MARCA 2019 R.

Co dziś rzucili?

Rocznica ważna, a przecież nam umyka: 28 lutego 1981 roku wprowadzono kartki na mięso i wędliny.

A funkcjonowały już wówczas od kilku lat kartki na cukier. Z czasem na kartki zaczęło być wszystko, czyli: masło, kasza, ryż, mąka, następnie olej, mydło, proszki do prania, słodycze, papierosy, alkohol, benzyna i co tylko.
Mięso pojawiło się w dowcipie, choć był to śmiech przez łzy. Czym się różni przedwojenny sklep mięsny od powojennego? Przed wojną na sklepie było napisane: rzeźnik, a w środku było mięso. Teraz nad sklepem wisi szyld: mięso, a w środku jest tylko rzeźnik. Podobno aresztowano Trubadurów. Stali przed szynką na wystawie i śpiewali „Znamy się tylko z widzenia”. Co to jest: długie, pokręcone, odżywia się głównie nabiałem? Kolejka do mięsnego. Liczba mnoga od „człowiek”? Kolejka. Co to jest kolejka? Socjalistyczne podejście do sklepu. Nie ma szynki, nie ma gnata, Hermaszewski w kosmos lata. Nie ma mięska, nie ma serka, jak tu lubić wujka Gierka. Gdy zabierze i pasztecik, podpalimy komitecik. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 10 Z 6 MARCA 2019 R.

Dziwny jest ten Niemen...

W lutym mamy dość ważną, choć mało zauważaną rocznicę. Otóż 80 lat temu, 16 lutego 1939 roku, we wsi Wasiliszki Stare koło Nowogródka, na należącej wtedy do Polski Grodzieńszczyźnie, urodził się CZESŁAW JULIUSZ WYDRZYCKI, którego my znamy już pod artystycznym pseudonimem  CZESŁAW NIEMEN.

Pseudo wzięło się stąd, że owo „Wydrzycki” nie bardzo nadawało się na afisze. I promotor polskiego, bigbitu gdański dziennikarz Franciszek Walicki, spytał Cześka, co tam na tej jego Białorusi jest takiego, czym można by się pochwalić i co można wciągnąć na afisz. Czesław zastanawiał się dłuższą chwilę i w końcu powiedział z wahaniem: „Ja wiem, chyba tylko Niemen..?” I na tym stanęło.

DZIWNY JEST...
My rocznicowo wspomnijmy tylko utwór, którym muzyk mocno wszedł do polskiej muzyki i który liczne stacje radiowe nadały jednocześnie o godzinie 13.00, 30 stycznia 2004 roku - w momencie, gdy urnę z prochami muzyka składano w katakumbach na Starych Powązkach. Chodzi oczywiście o piosenkę „Dziwny jest ten świat”.
Sam Niemen dojrzewał do tego utworu powoli, wcześniej śpiewał różne rzeczy: a to rosyjskie czastuszki, a to ballady latynoamerykańskie, a to przeróbki piosenek dla dzieci w stylu „Stary niedźwiedź mocno śpi”. Aż posłuchał nieco amerykańskiego soulu i napisał ten swój protest song. Kiedy zaśpiewał, realizatorzy w studiu zdębieli. Nigdy wcześniej nikt tu, nad Wisłą nie słyszał czegoś podobnego. Reżyser dźwięku stał osłupiały, osłupiały stał też przed mikrofonem sam Czesław, bo nie wiedział, co to znaczy: powtórzyć, zostawić, zmienić? No i niestety trzeba było powtórzyć, ponieważ Niemen dobył z gardła głos tak potężny, że wszystkie strzałki parametrów dźwięku znalazły się na czerwonym polu - nastąpiło drastyczne przesterowanie. No więc Niemen powtórzył raz i drugi, nagrało się ciszej, ale to już nie było to. Tak wykrzyczany numer musiał być na ostro. I w rezultacie na płytę powędrowało nagranie z tym pierwszym, przesterowanym wokalem. I tak to siedzi nam w uszach do dziś. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 09 Z 27 LUTEGO 2019 R.

Rockowe trio robi hałas

Na muzycznej mapie Wągrowca pojawił się nowy zespół, chociaż tworzą go doświadczeni muzycy. Co ciekawe, dwóch z nich dwie dekady temu było na prostej drodze do sukcesu.

Cofnijmy się zatem do lat dziewięćdziesiątych. Dwaj muzycy rockowi z Wągrowca, perkusista Tomasz „SQA” Jaskólski i basista Maciej „Egon” Krenc, grają w trash metalowej kapeli Lastwar. Zespół nagrywa dla warszawskiej wytwórni Carnage Records, spod skrzydeł której ruszył w świat m.in. zespół Vader. Muzycy pracowali i nagrywali w studiach w Szczecinie, Olsztynie, a także w warszawskim studiu CCS, którego właścicielem był Walter Chełstowski. Okres ten zaowocował dwoma albumami: „Skazani na zagładę” i „Darknes In Eden”. Następnie Tomasz i Maciej udzielali się w zespole Rancid Sauce. Wystąpili w Polsacie w programie „Hallo gramy”, pisano o nich na łamach gazety Kuby Wojewódzkiego „XL”. Otrzymali także propozycje kontraktów płytowych m.in. z wytwórni Pomaton IMI. Jako Rancid Sauce zagrali w warszawskim klubie Proxima w ramach zamkniętego koncertu zorganizowanego dla przedstawicieli rozgłośni radiowych i wytwórni płytowych, jednak dalszą karierę pokrzyżował wypadek gitarzysty zespołu. Zespół zawiesił wówczas działalność. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 08 Z 20 LUTEGO 2019 R.

Aquapark uzaleznienia pakos224px

 

 

Wielkopolskapowiat_wagrowiecki_herbMiasto_WagrowiecGmina_Wagrowiec1_skoki2_golancz3_damaslawek4_miescisko5_wapno
interiaangoragazeta prawnagazety lokalnegłos wielkopolskiitv wągrowiecjamajkakreisbotemotel-azylpietrakradio merkurysdpspltok fmwielspinwillisch_logo
aquapark_wagrowiecnielbaSTART-logo bgzPalucki Bank Spoldzielczy

Na naszej stronie internetowej stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies. Czytaj więcej…

Zrozumiałem