środa, 22 listopada
18:34

Niezgorsze te dorsze

dorszedorsze
Bezmiar wód, który przytłacza łagodnym błękitem lub złowieszczym granatem, kryje istoty, na które od wieków mamy apetyt. Trudno w to uwierzyć, ale apetyt na dorsza sporo namieszał w świecie.
Islandia jest wyspą pokrytą w dużej mierze wulkaniczną skorupą. Fakt ten sprawił, iż nie w owocach ziemi ludzie upatrywali swego dostatku. Ich wzrok musiał sięgać dalej, a dokładnie głębiej. Bogactwo wyspy tworzyło okalające ją morze, przy którego dnie żerowały niegdyś ogromne dorszowe ławice. To ze sprzedaży dorszy zrodził się kapitał, który Islandii pozwolił oderwać się od Danii (której była kolonią) i w 1944 roku utworzyć własne państwo.


Niedobór zboża powodował, że zamiast chleba jedzono tam suszonego dorsza, niekiedy posmarowanego masłem. Ponadto, raczono się także mięsem rekina grenlandzkiego, które zawierało trujący kwas cyjanowy. Stąd, aby mięso przystosować do spożycia zakopywano je na całe tygodnie, żeby się nadpsuło, co pozbawiało je trucizny.
Przełom nastąpił w 1855 rok, gdy Duńczycy znieśli zakaz handlu zagranicznego na wyspie. Szczyt islandzkiej prosperity paradoksalnie przypadł na okres II wojny światowej. Wtedy to rząd Wielkiej Brytanii postanowił zapewnić bezpłatny tran dla dzieci, kobiet ciężarnych oraz dorosłych powyżej 40 roku życia. Tran ten w całości kupowano na Islandii. W wyniku tego ceny ryb osiągnęły rekordowe pułapy.
W ciągu jednego pokolenia społeczeństwo kolonialne przemieniło się w prężny i nowoczesny naród. A stało się to za sprawą dorsza, którego cena była na tyle wysoka, że bardziej opłacało się go sprzedawać niż jeść.
Kiedy w 1972 roku jeden z paryskich restauratorów zaproponował danie ze świeżego dorsza, nie znalazł nań chętnych (w krajach śródziemnomorskich dorsza jedzono tylko w postaci solonych, suszonych płatów). Dopiero, gdy w menu, po słowie „świeży”, dopisał termin „solony”, klientela rozsmakowała się w nowej potrawie. Nasi smakosze ryb też mogli odkryć nowe smakowe oblicze dorsza. W dniach od 10 do11 sierpnia w Dźwirzynie odbył się Festiwal Dorsza i Flądry.

 

(Autor Izabela Chudzyńska, Fot. Piotr Chudzyński)

 

Dorsz po parysku

Składniki:

4 filety dorsza ze skórą (po 200 g każdy)
4 pomidory
1 czerwona papryka
1 biała papryka
1 mała cukinia
250 g pieczarek
4 szalotki (można zastąpić dwiema cebulami)
3 ząbki czosnku
1 łyżka przecieru pomidorowego
4 łyżki oliwy z oliwek (lub oleju słonecznikowego)
sól

 

Wykonanie:

Na minutę pomidory wkładamy do wrzątku. Ściągamy skórkę, usuwamy pestki i kroimy w drobną kostkę. Umyte papryki oczyszczamy z gniazd nasiennych i kroimy w drobną kosteczkę. Tak samo postępujemy z cukinią i pieczarkami. Rozgrzewamy na patelni 1 łyżkę oliwy. Przesmażamy na niej pokrojone drobno szalotki. Dodajemy paprykę, pomidory i cukinię. Wszystko razem gotujemy, aż do momentu, gdy płyn wyparuje.
W międzyczasie dodajemy do warzyw przecier pomidorowy, przeciśnięty przez praskę czosnek oraz sól. Na innej patelni na oliwie przesmażamy drobno pokrojone pieczarki. Następnie dodajemy je do warzyw i całość ponownie doprawiamy solą. Tak przygotowany sos warzywno-grzybowy odstawiamy w ciepłe miejsce. Na pozostałej oliwie przesmażamy osuszone filety z dorsza. Najpierw smażymy tą część ze skórą, a następnie delikatnie je przewracamy i chwilkę jeszcze dosmażamy.
Przy smażeniu należy pamiętać o posoleniu ryby. Dorsza podajemy na wcześniej przygotowanym sosie z białym pieczywem. Do tego dania najlepiej pasuje białe wytrawne wino.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Aquapark uzaleznienia pakos224px

 

 

Wielkopolskapowiat_wagrowiecki_herbMiasto_WagrowiecGmina_Wagrowiec1_skoki2_golancz3_damaslawek4_miescisko5_wapno
interiaangoragazeta prawnagazety lokalnegłos wielkopolskiitv wągrowiecjamajkakreisbotemotel-azylpietrakradio merkurysdpspltok fmwielspinwillisch_logo
aquapark_wagrowiecnielbaSTART-logo bgzPalucki Bank Spoldzielczy

Na naszej stronie internetowej stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies. Czytaj więcej…

Zrozumiałem