Baner wyborczy Jarosław Berendt

 

 

czwartek, 18 października
08:19

Ciasto dyniowo-jabłkowe z kremem jajecznym

Drzewa pokryły się żółtymi i pomarańczowymi liśćmi. Po pierwszych przymrozkach sczerniały dyniowe pędy, a odkryte dzięki temu pomarańczowe kule ich owoców rozświetliły jesienne ogrody i pola. Okazuje się, że w Polsce mamy bardzo dyniową miejscowość, mianowicie Cedynię. Od kilku lat jej mieszkańcy z końcem września lub na początku października przygotowują święto dyni pod nazwą „Ce-dynia na okrągło”. Początkowo było to wydarzenie podczas, którego lokalni twórcy, rzemieślnicy, prezentowali swoje wyroby, w tym i te kulinarne. Od 2017 roku „dyniowe święto” nabrało międzynarodowego charakteru i stało się festiwalem polsko-niemieckim. Niemniej dynia pozostała kulinarną gwiazdą imprezy. To, że potencjał jej jest ogromny, wie każda gospodyni, gdyż z dyni można przygotować wszystko, począwszy od dań obiadowych, poprzez przetwory, na deserach kończąc.
Przepis na poniższe ciasto ma niemiecki rodowód, zatem bardzo wpasowuje się w charakter cedyńskiego festiwalu.

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 42 Z 17 PAŹDZIERNIKA 2018 R.

Sos boloński

Włoskie miasta lubią nosić przydomki, które je opisują. Niekiedy, gdy miasto jest szczególnie „charakterne”, ma ich kilka, tak jak Bolonia, stolica rolniczego regionu Emilii - Romanii. Pierwszy przydomek to: La Dotta - uczona, gdyż tu powstał w 1088 roku najstarszy uniwersytet cywilizacji łacińskiej, drugi to: La Rossa - czerwona, ponieważ miasto jest bastionem włoskiej lewicy oraz La Grassa - tłusta, bo bolończycy uwielbiają dobrze zjeść, a tak można tylko wówczas, gdy nie oszczędza się na tłuszczu. Zasadniczo region żyje z przemysłu spożywczego. W drugim co do wielkości mieście regionu, w Parmii, w 1877 roku Pietro Barilla założył firmę, która jest największym producentem makaronu na świecie. Pietro był piekarzem, który w swoim sklepie nie tylko sprzedawał pieczywo, ale też makarony jajeczne, jak i te z semioliny. Wszedł do historii firmy jako jej założyciel, gdyż w 1900 roku idąc za postępem technicznym zainwestował w maszynę do wyrabiania ciasta oraz w żeliwną prasę. W efekcie w przeciągu kilku lat zwiększył produkcję makaronu do 8 t dziennie. Tak to rzemieślniczą firmę przekształcił w fabrykę, której produkty można dzisiaj odnaleźć na półkach sklepów Paryża, Moskwy, Tokio i nawet Wągrowca. Emilia - Romania słynie nie tylko z makaronów. Pochodzą z niej tak znane włoskie przysmaki: ocet balsamiczny, mortadela i ser parmigiano reggiano, zwany potocznie parmezanem. Jednak Polakom najbardziej kojarzy się ten region z sosem bolońskim (ragù alla bolognese), którego wysoka kaloryczność jesienią staje się sporym atutem. (..)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 41 Z 10 PAŹDZIERNIKA 2018 R.

Strucla z ziemniakami

„Wyznać należy, że po chrzcie świętym kartofle są największym dobrodziejstwem ludziom użyczonym przez Nieba” - tak pisał w „Podróżach historycznych po ziemiach polskich” Julian Ursyn Niemcewicz. W Rzeczpospolitej Polskiej ziemniaki zaczęto uprawiać na początku XVII wieku w ogrodzie botanicznym w Warszawie. Większą ich ilość posadzono w ogrodach wilanowskich dopiero po powrocie Jana III Sobieskiego z wyprawy wiedeńskiej, który dowiózł wór bulw tej rośliny do Warszawy. Zięć królewskiego ogrodnika Jan Łaba zaczął uprawiać ziemniaki na większą skalę, co pozwoliło mu się dorobić znacznego majątku. Później jego synowie byli wyłącznymi dostawcami kartofli na dwór Augusta III Sasa i Stanisława Augusta Poniatowskiego (pewnie kontakty ojca nie miały tutaj znaczenia). Uprawa kartofli z czasem stawała się coraz bardziej powszechna, aż w końcu XVIII wieku zaczęto przerabiać je na skrobię, aby na początku XIX wieku używać je w gorzelnictwie do wyrobu spirytusu. Wówczas przestały być też jadłem królów, stały się strawą biedoty, którą często ratowały od śmierci głodowej. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 40 Z 3 PAŹDZIERNIKA 2018 R.

Czerwona kapusta z jabłkami po szwajcarsku

Świst strzały mknącej w stronę chłopca z jabłkiem na głowie to wizualizacja legendy założycielskiej Szwajcarii. Jednak czy cena wolności tego maleńkiego, alpejskiego państwa była zawsze tak wysoka jak wówczas, gdy ojciec ryzykował życiem syna? We wrześniu 1939 roku rząd Szwajcarii ogłosił powszechną mobilizację, bo deklaracje Adolfa Hitlera co do losów tego kraju były sprzeczne: raz zapewniał że uszanuje neutralność Szwajcarii, innym razem porównywał ją do „wrzodu na ciele Europy”, który należy niezwłocznie zlikwidować. Na szczęście dla Szwajcarii w 1939 roku natłok zajęć w armii niemieckiej spowodował, że odstąpiono od planów zajęcia tego państwa. Zwłaszcza, że szybko się okazało, iż Niemcy potrzebują szybkiego kolejowego połączenia z sojuszniczymi Włochami, a wysadzane podczas działań wojennych mosty i tunele mocno by spowolniły dostawy węgla, bez którego przemysł włoski nie mógłby funkcjonować i nie byłoby pieniędzy na wojnę. Dodatkowo Szwajcaria pośredniczyła w handlu walutami i złotem, zrabowanymi przez nazistów w podbitych państwach. Wreszcie to Szwajcarzy produkowali wiele produktów tzw. wysokiej technologii, które Niemcom były niezbędne do produkcji np. detonatorów bomb. Przy czym Szwajcarzy sprzedawali te same produkty aliantom, tylko po niższych cenach (taki to był ich udział w wojnie). Jakże wówczas cena spokoju dla Szwajcarów była niska, gdy dla walczących stron okazało się niezbędne małe, acz bogate państwo.
Czasy wojny to czasy popularności kapusty, którą uprawiano na trawnikach nawet takich miast jak Berlin. Jedząc kapustę po szwajcarsku trudno uniknąć refleksji, że bogaci mają rabat nawet na cenę wolności. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 39 Z 26 WRZEŚNIA 2018 R.

Jesienny pocałunek

Ciepłe, słoneczne dni wrześniowe to preludium końca lata. Zanim zacznie gwałtownie przybywać nocy, a dni staną się zimniejsze, można z pomocą jesiennych owoców przygotować na dobry początek tej „ciemniejszej” części roku, taki bardzo słodki „jesienny buziak”. Baiser, to po francusku pocałunek i to od tego słowa nazwę przyjęły bezy. Podobno powstały na dworze polskiego króla Stanisława Leszczyńskiego. Leszczyński był władcą popieranym przez Szwedów, a pamięć o „potopie szwedzkim” nie sprzyjała znalezieniu mu poparcia u całej polskiej szlachty. Mimo to na tronie polskim zasiadał dwa razy, by ostatecznie z niego abdykować w 1736 roku, ustępując go Sasom (tytuł królewski zachował do końca życia). W Nancy, stolicy Lotaryngii, której był dożywotnim księciem, dzięki łaskawości króla Francji Ludwika XV, wiódł dostatnie życie. Mając spore zasoby finansowe (Lotaryngia była bogatym księstwem), sprowadzał na dwór znanych mistrzów kuchni, między innymi Gaspariniego ze Szwajcarii, który przygotowywał królowi lekkie jak chmurki słodkie ciasteczka, czyli bezy. To w Nancy zyskały sławę, która rozlała się po całym świecie, sięgając nawet Australii, której narodowym deserem jest beza Pavlovej.

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 38 Z 19 WRZEŚNIA 2018 R.

Forszmak lubelski

Lubelszczyzna to kraina położona między dwoma rzekami: Wisłą od zachodu i Bugiem od wschodu. Bogactwem Lubelszczyzny są wysokiej jakości gleby. To tutaj na podłożu lessowym wykształciły się czarnoziemy, na których rosną: pszenica, burak cukrowy, chmiel i tytoń. Jednak urodzajne gleby to nie jedyne bogactwo tego regionu. Otóż, jak ustalono w latach 80. ubiegłego wieku, na Lubelszczyźnie znajdują się również ogromne złoża bursztynu (stanowią aż 97 proc. całkowitych zasobów). Zrobiło się o nich głośno kilka lat temu, gdy ceny bursztynu wzrosły (m.in. po wprowadzeniu przez Rosję zakazu eksportu tego surowca), wówczas zaczęto rozprawiać o podziemnym bogactwie. Póki co bursztyn nadal tkwi pod ziemią, my zaś skorzystajmy z kulinarnego bogactwa tego regionu i przygotujmy jesienny forszmak. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 37 Z 12 WRZEŚNIA 2018 R.

Ghiveci z kurczaka

Koniec sierpnia to najlepszy czas, aby rozkoszować się słodyczą mięsistych papryk. Papryka obecnie szeroko stosowana w kuchni europejskiej, zanim odkrył ją Krzysztof Kolumb, uprawiana była w Ameryce. To za sprawą tego żeglarza dotarła do Europy na początku XVI wieku. Najbardziej entuzjastycznie paprykę przyjęli Węgrzy, dla których błyskawicznie stała się narodową jarzyną i przyprawą. Obecnie największe europejskie uprawy tej rośliny znajdują się: na Węgrzech, w Bułgarii, Rumunii i Hiszpanii. W krajach tych bardzo chętnie sięga się w kuchni po to warzywo, przykładowo Rumuni dodają paprykę do mięsno-warzywnego gulaszu ghiveci. Na ile jest to udane zastosowanie, przekonajmy się sami. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 36 Z 5 WRZEŚNIA 2018 R.

 

Risotto z cukinią

Tegoroczne lato, gorące i suche, nie różni się niczym od typowego lata we Włoszech. Dodatkowo ciepłe noce sprzyjają posiłkom na świeżym powietrzu. Zatem wystarczy przygotować włoskie jedzenie, a poczujemy się jak na włoskich wakacjach. Doskonałe na lekką kolację byłoby risotto z włoskiego ryżu. We Włoszech uprawia się ryż przede wszystkim z gatunku Oryza sativa japonica, który podczas gotowania zachowuje lekko twarde ziarno. Uprawa włoskiego ryżu nadzorowana jest przez specjalny państwowy instytut. To za jego sprawą, ryż kierowany do sprzedaży musi mieć określoną kategorię, która powinna być podana na opakowaniu. Włoski ryż dzieli się na cztery kategorie: riso comune (ryż do użytku w gospodarstwie domowym), riso semifino (ryż okrągłoziarnisty), riso fino (ryż standardowy) i riso superfino (ryż najwyższej jakości). Włosi wiedzą, że każda potrawa z ryżem wymaga jego odpowiedniej kategorii. Przykładowo, do risotta najlepszy jest ryż najwyższej jakości taki jak: Arborio lub Carnarolli, którego ziarenka zawierają sporo skrobi. Dzięki temu po ugotowaniu pozostają wilgotne i soczyste, o czym możemy przekonać się przygotowując risotto z cukinią. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 35 Z 29 SIERPNIA 2018 R.

 

 

Tarta z gruszkami w czekoladzie

Gruszka często pojawiała się na obrazach renesansowych malarzy, zwłaszcza weneckich, przedstawiających sceny z Maryją i Dzieciątkiem. Słodycz gruszki miała przywodzić na myśl słodkie uczucie łączące Jezusa z Matką. Dodatkowo powszechnie dziko rosnące w całej Europie grusze, dostępne nawet dla najuboższych, miały wskazywać, że podobnie jak gruszkowa słodycz, słodycz poznania Boga jest dostępna dla wszystkich, niezależnie od stanu posiadanego majątku. Symbolika gruszki jest nieco odmienna w zależności, czy w ręku owoc ten trzyma Matka Boża, czy Jezus. Jeśli owoc ma Madonna, to jest to symbol Jej - Nowej Ewy, która w przeciwieństwie do pierwszej kobiety ściąga na świat nie grzech, a łaskę. W przypadku gdy gruszkę dzierży Jezus, to jest to symbol Jego - Nowego Adama, który przynosi światu odkupienie.
Kontynuując te symboliczne rozważania o gruszce, upieczmy ciasto, gdzie czekolada będzie symbolizować gorycz, codziennej egzystencji, zaś gruszka słodycz święta. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 34 Z 22 SIERPNIA 2018 R.

Sangria cytrusowa

Długotrwałe upały niezmiennie nas męczą. Trudno znaleźć zadowalające ukojenie. Na taki skwar wiele wieków temu znaleźli sposób chłopi zamieszkujący południową część Półwyspu Iberyjskiego. Mając pod dostatkiem wina i cytrusów przygotowywali napój, który od intensywnie czerwonego koloru nazywali sangrią (po hiszpańsku sangre to krew). Sangria w swej najprostszej postaci, tej pitej na hiszpańskich polach podczas żniw, była winem zmieszanym z wodą. Później zaczęto ją ulepszać poprzez dodawanie różnych owoców i soków. Stąd mnogość receptur na regionalne odmiany tego napoju. Szybko też patent na niego podchwycono w innych miejscach Europy i świata, gdzie zaczęto zarówno pić, jak i produkować sangrię. Dlatego w celu ochrony tej „prawdziwej” sangrii w styczniu 2014 r. Parlament Europejski wydał dyrektywę, zgodnie z którą nazwę „sangria” można stosować tylko w przypadku napoi alkoholowych produkowanych w Hiszpanii i Portugalii. Sangrię produkowane w innych krajach Europy, od tej chwili musiały zawierać na etykiecie dodatkowe wskazanie ich pochodzenia, np. sangria niemiecka. Europejscy urzędnicy określili też skład tego napoju, który powinien być wykonany z wina, aromatyzowany owocami, sokiem i ewentualnie przyprawami korzennymi. Bogatsi o tę wiedzę przygotujmy sobie zimną „polską sangrię”, a nieznośny upał stanie się przyjemny. (...)

WIĘCEJ W AKTUALNYM WYDANIU GŁOSU NR 33 Z 15 SIERPNIA 2018 R.

Sos tkemali z wołowymi szaszłykami

Bóg stworzył niebo i ziemię, następnie postanowił ją zasiedlić różnymi ludami. Wówczas zrobił się straszliwy harmider, bo każdy chciał mieszkać w nadmorskiej krainie o łagodnym klimacie. Jedynie Gruzini zignorowali przepychankę o najlepsze miejsce na świecie. Usiedli pod drzewem, przygotowali sobie ucztę i otworzyli beczkę z winem. Wieczorem przysiadł się do nich strudzony Bóg. Posłuchał gruzińskich opowieści, napił się dobrego gruzińskiego wina, skosztował ich jadła - i się zafrasował. Tacy dobrzy ludzie, a On nie ma już dla nich kawałka porządnej ziemi. Wówczas głęboko westchnął i podarował im ten fragment świata, który stworzył dla siebie. Stąd Gruzja to najpiękniejszy kraj na świecie. Zatem, poczujmy się jak uczestnicy tej uczty, o której wspomina owa stara gruzińska legenda. Przygotujmy dobre gruzińskie wino, aromatyczny śliwkowy sos tkemali i szaszłyki, a lepiej zrozumiemy boską decyzję. (...)

WIĘCEJ W AKTUALNYM WYDANIU GŁOSU NR 32 Z 8 SIERPNIA 2018 R.

Sernik ze śliwkowym sosem

Najbardziej znanym piewcą powrotu do natury był Szwajcar z Genewy Jan Jakub Rousseau (1712 - 1778). Gloryfikował on stan natury, w którym ludziom miałby być obcy stan konfliktu. Uzasadniał to brakiem umiejętności rozróżniania dobra od zła, co sprawiać miało poczucie równości wśród członków społeczności. Założenie to może i słuszne, gdyby nie fakt, że w każdych warunkach, a zwłaszcza naturalnych, konieczne jest zdobywanie pokarmu, którego nie zawsze jest wystarczająca ilość, a wówczas rodzi się walka, a co za nią idzie i konflikt. Współcześnie marzenia o spokojnej „naturze” kontynuują witarianie. Dieta ich składa się w większości z surowych pokarmów, bo akceptują jedynie podgrzewanie żywności do 41 st. C. Ich zdaniem dieta ta jest najbardziej zbliżona do diety szympansów, naszych najbliższych krewnych, stąd też jest najzdrowsza. Faktem jest, że spożywanie tylko surowych pokarmów prowadzi do znacznego spadku wagi, zatem dla osób z nadmiarem masy ciała mogłaby być kusząca. Niestety, z reguły wiąże się z nią niedobór białka, wapnia i spadek odporności organizmu. Jednak może czasami warto zapłacić taką cenę. Bowiem dieta ta ma też swoją ideologiczną podstawę: takie „naturalne” jedzenie gwarantuje spokój społeczny, w przeciwieństwie do diety opartej o spożywania gotowanego mięsnego pokarmu, która wyzwala przemoc i społeczną nierówność. Być może jednak postęp i kultura łagodzą napięcia społeczne, dlatego na letni podwieczorek proponuję bardzo odległy od natury sernik, w którym nic nie jest surowe.

WIĘCEJ W AKTUALNYM WYDANIU GŁOSU NR 31 Z 1 SIERPNIA 2018 R.

Roladki z dziczyzny z morelami

Gorące lato zastąpiło zimę i nie poczuliśmy wiosny. Przymrozki ominęły drzewa owocowe, dzięki czemu pojawiła się szansa na morele. Łacińska nazwa tego owocowego drzewka Pruna armenica sugeruje jego armeńskie pochodzenie. Dość długo tak uważano, stąd też ten mylący akcent w botanicznym nazewnictwie. Morele pochodzą z Chin, skąd przedostały się do Indii i Tybetu, gdzie dojrzewają nawet na wysokości 3000 metrów n.p.m., oczywiście porastając nasłonecznione stoki. W Polsce morele plonują średnio co 5 lat (ten wynik cieszy sadowników i działkowców, bo bywa i gorzej). Kwitnące wczesną wiosną drzewka mają nikłe szanse na uniknięcie ostatnich mroźnych oddechów zimy. Jednak jak ten czas przetrwają, to dają owoc najlepszy na świecie, gdyż nie jest on jedynie słodki. Jego naturalną słodycz przełamuje przyjemna kwaskowatość, będąca efektem umiarkowanego klimatu. (...)

WIĘCEJ W AKTUALNYM WYDANIU GŁOSU NR 30 Z 25 LIPCA 2018 R.

Wiśniowa konfitura, mleczny chleb

Smażąc konfitury nie zdajemy sobie sprawy, że na temat tych zanurzonych w cukrowym syropie owoców wypowiadał się nawet największy katastrofista wszech czasów – prowansalski mag Michela de Nostre-Dame, czyli Nostradamus. W 1555 roku nie tylko ogłosił swoje przepowiednie o III wojnie światowej, największym trzęsieniu ziemi czy zniesieniu podatków, ale opublikował też traktat o prawidłowym sporządzaniu konfitur. Zatem właściwie przygotujmy konfitury, to może na fali tej letniej, konfiturowej słodyczy spełni się tylko owa słodka wizja Nostradamusa – zniesienia podatków. (...)

WIĘCEJ W AKTUALNYM WYDANIU GŁOSU NR 29 Z 18 LIPCA 2018 R.

Gołąbki z jaglaną kaszą

 

Mnogość jarów, wijących się rzek, strumyków i potężnych twierdz, to obraz Podola. Z twierdz polskim turystom najmilszy jest Kamieniec Podolski. Nie jest to dziwne, skoro to jeden z siedmiu cudów Ukrainy. Poza tym, dla pokolenia czytającego „Trylogię” Henryka Sienkiewicza, Kamieniec wiąże się z losami małego rycerza - Michała Wołodyjowskiego, który właśnie tam miał zginąć. Ten literacki rycerz miał swój pierwowzór w postaci Jerzego Wołodyjowskiego, polskiego szlachcica, pułkownika chorągwi hetmana Jana Sobieskiego. Historyczny Wołodyjowski pochodził z niezbyt zamożnej rodziny, stąd wzorem wielu swoich rówieśników poświęcił się wojaczce. Sławę zyskał rozpędzając watahy kozackie i strzegąc okolicy przed najazdami Tatarów. Podobnie jak postać literacka zginął broniąc Kamieńca przed tureckim najazdem. Nie wiadomo jedynie, czy wysadzając się z licznymi żołnierzami w jednej z baszt zamku, zrobił to celowo, czy przez przypadek. Jednak o tym niech rozmyślają historycy. Podczas gdy my możemy być pewni, że na stepach Podola hartował się duch narodowy Karol Szajnocha, znany historyk z XIX w. pisał, że od XV wieku naród polski miał dwie szkoły: Akademię Krakowską i Ukrainę z Podolem, gdzie „uświęcał się jego charakter”. Zatem warto odwiedzić tę krainę, gdzie formowało się najbardziej waleczne rycerstwo. A tymczasem zasmakujmy nieco w tamtejszej kuchni.

Sałatka nicejska

Pragniemy rzeczy oryginalnych, prawdziwych, autentycznych. Nawet najlepsza kopia malarskiego dzieła pozostawia w nas niedosyt. Jednak z obrazami jest łatwiej, zawsze, bądź prawie zawsze, wiemy co jest kopią, a co oryginałem. Natomiast ze znanymi potrawami jest cokolwiek trudniej, gdyż nie sposób określić, jaka receptura na jej przygotowanie jest najprawdziwsza. Znana na całym świecie sałatka nicejska ma tyle swoich wariantów, że już od dawna prowokuje autorytety kulinarnego świata do wypowiadania się, co koniecznie winno się w niej znaleźć, a czego w żadnym wypadku być w niej nie powinno. Żyjący pod koniec XIX wieku August Escoffier (wybitny francuski szef kuchni, autor wielu książek kucharskich) nazywał profanacją używanie do sałatki nicejskiej gotowanych składników. Choć nie przeszkodziło mu to w jednej ze swoich książek umieścić przepis na tę sałatkę z gotowanymi ziemniakami. Z kolei żyjący w XX wieku Jacques Medecin, autor książki o kuchni prowansalskiej, uważał że użycie gotowanego jajka i tuńczyka jest dopuszczalne, a jedynie haniebne jest dodawanie do niej gotowanego ziemniaka czy kiszonego ogórka. Poniższy przepis na nicejski specjał jest z pewnością bardzo smaczny, bardzo letni i „zasadniczo” nicejski, oparty o składniki z grupy „profanacji” oryginału, gdyż kuchenne autorytety, póki co, nie dopracowały się wspólnego stanowiska w jej sprawie.

WIĘCEJ W AKTUALNYM WYDANIU GŁOSU NR 27 Z 4 LIPCA 2018 R.

Aquapark uzaleznienia pakos224px

 

 

Wielkopolskapowiat_wagrowiecki_herbMiasto_WagrowiecGmina_Wagrowiec1_skoki2_golancz3_damaslawek4_miescisko5_wapno
interiaangoragazeta prawnagazety lokalnegłos wielkopolskiitv wągrowiecjamajkakreisbotemotel-azylpietrakradio merkurysdpspltok fmwielspinwillisch_logo
aquapark_wagrowiecnielbaSTART-logo bgzPalucki Bank Spoldzielczy

Na naszej stronie internetowej stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies. Czytaj więcej…

Zrozumiałem