czwartek, 23 maja
15:06

Buntownik - czy bez powodu?

Fot. Zbigniew Grabowski

STANISŁAW TWARDOWSKI 14 listopada 1953 r. skazany został na karę śmierci wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Poznaniu. Najwyższy Sąd Wojskowy postanowieniem z 21 stycznia 1954 r. wyrok ten podtrzymał w mocy, zaś Rada Państwa nie skorzystała z prawa łaski. Wyrok wykonano. Sąd Najwyższy, Izba Karna w Warszawie, wyrokiem z 17 stycznia 1991 r. uniewinnił S. Twardowskiego od zarzucanych mu czynów.

Kujawki w pierwszej połowie lat pięćdziesiątych należały obszarowo do gminy Wapno. To właśnie tutaj 28 grudnia 1952 r. został schwytany i oddany w ręce bezpieki człowiek, który najpierw w okresie okupacji wypowiedział Niemcom swoją własną wojnę, następnie zaś, gdy władza ludowa za jedynie słuszną drogę uznała wstępowanie do spółdzielni produkcyjnych oraz obowiązkowe odstawy zbóż, rozpoczął walkę i z tą władzą.

Artykułem tym chciałbym pogłębić tylko ogólną wiedzę o tej tragicznej postaci i zawrzeć tutaj wiadomości związane z gminą Wapno, bez silenia się na pełny obraz tej sylwetki. To w jakiś sposób  zrobili lub zrobią za mnie inni. Nie będę też tutaj, dla pewnych przyczyn, zamieszczał nazwisk, które są mi znane, gdyż uważam, iż wciąż jeszcze nie czas i miejsce ku temu, a krzywdy wyrządzonej przez upublicznienie tych nazwisk mógłbym nie naprawić.
Kim był Stanisław Twardowski? Urodził się 16 stycznia 1901 r. w Łeknie i od dziecka ciężko pracował. Za zarobione pieniądze kupił dwa hektary ziemi w Olesznie koło Gołańczy i tam zaczął gospodarzyć. Przed wojną zajmował się między innymi wyrobem pustaków. Bywało, iż będąc właścicielem form do robienia pustaków, pożyczał je również potrzebującym. Zawierane wtedy znajomości z ludźmi miały skutkować w przyszłości, szczególnie w latach okupacji, udzielaniem Twardowskiemu schronienia przed Niemcami. Między innymi z jego usług związanych z wyrobem pustaków skorzystali przed wojną Skrętny z Kujawek, czy też Szczepan Sierszulski z Podolina. Ten ostatni miał przed wojną własną rzeźnię. Pustaki zaś do jej budowy wykonał osobiście wspomniany Twardowski.

PRYWATNA WOJNA
Gdy wybuchła wojna, Twardowski, który brał udział w kampanii wrześniowej, dostał  się do niewoli, skąd uciekł Niemcom. To właśnie wtedy postanowił poprowadzić tę wojnę po swojemu. Wysyłał Niemcom kartki z pogróżkami, zaś poprzez częsty zabór ich mienia zastraszał tych, którzy dręczyli Polaków. Potrafił, gdy brakowało innych argumentów, podpalać, a nawet grozić zastrzeleniem, jeżeli nie poprzestaną prześladować Polaków. Potrafił też wyznaczać swoje prywatne listy zakładników niemieckich do rozstrzelania, gdy Niemcy nie spełnią jego żądań. Rozwścieczeni Niemcy robili na niego liczne obławy, wyznaczając też przy tym nagrody pieniężne za jego głowę. Tak to po latach wspominał Mieczysław Synoracki z Wapna: - Pracowałem w okupację u Niemca Wilhelma Massa w Kujawkach. W jednym łóżku ze mną spał inny Polak - Mieczysław Warda. Tam, gdzie później przez lata mieszkali Sajewscy, w okresie okupacji mieszkał Niemiec Holzwarth. Na wprost jego zabudowań, po drugiej stronie drogi, była gablota ze zdjęciem Twardowskiego. Niemcy dawali za niego 1000 marek. Gdy jednak Holzwarth ujrzał Twardowskiego idącego przez Kujawki, uciekł przed nim i kazał zaryglować drzwi (...). Niemcy panicznie się go bali. Listy z podobizną Twardowskiego rozwiesili również w Wapnie i w Stołężynie.
Tak znajomość, zawartą  z nim w okupację, opisywał Karol Solecki ze Stołężyna: -Wracałem z kolegą ze Stołężyńskich Hubów. Było już późno, około godziny 19.30, a o 20.00 rozpoczynała się godzina policyjna, obowiązywał całkowity zakaz poruszania się. Nagle na przeciw nas podjechał na rowerze niemiecki policjant w zielonym mundurze, z okrągłą czapką na głowie. - Halt - wohin?(Stać - dokąd?), - zapytał. Odpowiedziałem: - Nach Hause (Do domu). Po chwili uśmiechnął się i zaczął pytać po polsku, dokąd idę z kolegą? Dopiero po kilku dniach, dowiedziałem się,  że rozmawiałem z Twardowskim.
Twardowski stale zmieniał  swoje przebrania i miejsca kryjówek. Jedna z osób, wspominając tamten czas, mówi: - Ukrywał się u  Bukałów w Smuszewie. Jego kryjówka mieściła się w psiej budzie. Jedzenie, które było wsuwane do psiej budy, przeznaczone było również dla niego. W obławie zorganizowanej na niego w Stołężynie w roku 1944, oprócz Niemców, brali również udział zmuszeni do tego przez nich Polacy. Po odprawie w majątku Egona Koernera wywieziono wszystkich wozami na szosę, gdzie zaczynał się las. Tak to opisywał  Alojzy Szudrowicz - Do zaciekawionych Polaków, wychodzących z domów, Niemcy krzyczeli: - Geht nach Hause! (Idźcie do domu!). Jeden od drugiego szedł w odległości 3 - 4 metrów. Na pięciu, sześciu Polaków przypadał Niemiec z karabinem, była niemiecka policja i Volkssturm. Gdy lasek otoczono, zaczęło się  już zmierzchać. Niemcy bali się wejść do lasu, postanowili czekać. Po kilku godzinach łuna pożaru pokazała się na niebie. Paliły się dwa niemieckie gospodarstwa w pobliskim Smuszewie. Tam był Twardowski! Polacy biorący udział w całej akcji zauważyli, iż kierujący nią mały niemiecki oficer nagle znikł. Po cichu szeptano, że to mógł być Twardowski.
Inną historię opowiedział  mi swego czasu Onufry Kuchta z Wapna: -Mój ojciec, Tadeusz, pojechał kiedyś do Podolina. Gospodarował tam w czasie okupacji Niemiec Blimke. Poprosił on ojca, aby ten ujeździł jemu konia, gdyż ojciec to potrafił. Zaprosił później ojca do gospody, której był właścicielem. Przysiadł się tam do nich niemiecki kolejarz. Na pytanie Blimkego skąd jest odpowiedział, że z Gniezna i przyjechał załatwić na wieś trochę jedzenia. Padały sloganowe wypowiedzi i zapytania. Blimke postawił po wódce... Na drugi dzień niemiecki policjant powiedział Tadeuszowi Kuchcie, iż kolejarz, z którym pił wódkę, to był Twardowski.
Twardowski przeżył wojnę i niemieckie obławy dzięki własnemu sprytowi i pomocy ludzi, którzy podziwiali jego odwagę i to, że „umiał trzymać Niemców za lycki”, jak wspominał przed laty Józef Arendt z Łekna. Po wojnie był powszechnie lubiany i szanowany, a nawet podziwiany za swoje wojenne dokonania. Znów gospodarował w Olesznie, także w Łeknie, gdzie objął duże, poniemieckie gospodarstwo. Gospodarując na roli wykazywał się dużą zaradnością życiową. Związał się ideologicznie z Polskim Stronnictwem Ludowym.

ZNÓW NA WOJNIE
Nie zdzierżył jednak, gdy władza ludowa zaczęła przymuszać chłopów do zakładania spółdzielni produkcyjnych i oddawania zboża oraz zaczęła stosować różne formy zastraszania tych, którzy ośmielili się widzieć Polskę inaczej. Znów ruszył na wojnę. W swym Olesznie, w trakcie agitacji za spółdzielniami produkcyjnymi, wpadł na jedno z zebrań wymachując pistoletem: -Kto w tej wsi zapisze się do kołchozu, to spotka go kula.  Znów uciekał, kluczył, zaszywał się w swych kryjówkach. Znów, jak w czasie wojny, pomagali mu ludzie. Przemieszczał się przeważnie nocami. Takie nocne spotkanie z nim wspominała Weronika Frasz ze Stołężyna: - Latem były upały, nie szło wiązać zboża powrósłami, łamały się. Pracowałam w polu nocą, wzięłam córkę. Księżyc świecił. Podszedł do mnie Twardowski. Od strony folwarku. Zdziwił się, gdy mnie ujrzał. „Co ty tu robisz nocą? Idź do domu” - powiedział. Ludzie trochę się go bali, gdy kogoś widzieli nocą, mówili „To Twardowski”.
Każda kradzież czy też  podpalenie szły na konto Twardowskiego. Ścigany zaciekle przez władzę kluczył, uciekał, każdego dnia zmieniał miejsce swojego pobytu. Ukrywał się wspólnie z żoną, ciągle znajdując sprzymierzeńców pośród ludzi. Jednakże społeczeństwo było już coraz bardziej podzielone, niektórzy sprzyjali nowej władzy. Tych z kolei nie tolerował Twardowski. Ludzie pragnęli spokoju.

EPILOG
Zdradzony, został schwytany w Kujawkach. Jeden z mieszkańców Kujawek, powiedział później: - My sobie wszyscy pomoglim. Na aresztowanym Twardowskim wymuszano zeznania. Zaczął podawać nazwiska osób, które go chroniły. Ludzie szli do więzień, tracili swoje gospodarstwa. Wyroki, które zapadały, miały odstraszyć wszystkich wrogów socjalistycznego państwa, a takim dla władzy był przede wszystkim Stanisław Twardowski. Pomimo iż nigdy nie użył czynnie broni, jako wichrzyciel ustalonego przez władzę ludową porządku został skazany przez jej organy na utratę życia. Żona Twardowskiego z córką opuściły ponoć z czasem granice naszego państwa.

Komentarze   

 
0 #3 Ela 2019-03-10 13:49
Czy wiadomo, kto go zdradził w Kujawkach?
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
+1 #2 olo 2016-09-02 19:15
Twardowski stworzył jednoosobową partyzantke bo ci co mieli bronić kraju spieprzyli jak kundle do Rumuni itd
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
+1 #1 Ryszard 2016-09-02 14:24
W latach 60-tych od ojca(przesiedle nca z lubelskiego i g-ka wapienskiego) slyszalem o Twardowskim.Dzi ekuje p. Zbigniewie za przypomnienie.K iedys rozmawialismy o Jozefie Ch. Pozdrawiam.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz

Regulamin dodawania komentarzy

Kod antyspamowy
Odśwież

Aquapark uzaleznienia pakos224px

 

 

Wielkopolskapowiat_wagrowiecki_herbMiasto_WagrowiecGmina_Wagrowiec1_skoki2_golancz3_damaslawek4_miescisko5_wapno
interiaangoragazeta prawnagazety lokalnegłos wielkopolskiitv wągrowiecjamajkakreisbotemotel-azylpietrakradio merkurysdpspltok fmwielspinwillisch_logo
aquapark_wagrowiecnielbaSTART-logo bgzPalucki Bank Spoldzielczy

Na naszej stronie internetowej stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies. Czytaj więcej…

Zrozumiałem