poniedz., 23 września
09:04

Wojenne tułaczki z przymusu (cz.2)

Dalsza część historii przymusowych wysiedleń mieszkańców naszego powiatu do Generalnej Guberni w okresie II wojny światowej.

Sierpniowy okres wysiedleń w 1940 r. obrazuje w jakimś stopniu pamiętnik wspomnianego w pierwszym odcinku Jana Kamińskiego ze Stołężyna, w którym opisuje on wojenne losy swojej rodziny, wysiedlonej w sierpniu 1940 r. do Generalnego Gubernatorstwa (miejscowość Leśniczówka w pow. Chełm Lubelski). Kamiński mieszkał przed II wojną światową w Stołężynie pod nr 24. Sekretarzował tamtejszemu kółku rolniczemu, którego prezesem był Antoni Dutkiewicz. W oparciu o wspomniany pamiętnik kreślę tu dalsze losy rodziny Kamińskich. Brak możliwości pełnego sczytania jego treści spowodował, że jest to umowna forma przekazu, która jednak w żaden sposób nie wypacza jego treści i tego, co działo się podczas wysiedlania rodziny.

WYGNANI Z DOMU
20 sierpnia 1940 r. około godziny 3.30 w nocy do drzwi Kamińskich zastukała policja niemiecka. Weszło dwóch policjantów, z których jeden po sprawdzeniu dokumentów (ausweisu) oznajmia, iż mają się ubrać, wyjść na pole, bo pojadą do Łodzi. Kamiński ubiera na siebie trzy marynarki, pakuje też do worka co lepsze rzeczy. Gdy chce włożyć do worka również pierzynę, policjant na to nie zezwala. Zatem wkłada tylko poduszkę. Żona, która też zdążyła się już ubrać, budzi dzieci. Starsza Irenka pyta się: dokąd pojadą? Mały Czesiu, który ma dopiero rok i 7 miesięcy, płacze. W kołysce leży jeszcze mały Stefanek, który ma dopiero 7 miesięcy. Nadjechało ciężarowe auto. Wsiadają doń też inni wysiedlani sąsiedzi: Karnikowscy, Juszczakowie, Kędziorowie, Pastorowie, Motyki, Sporki, Dutkiewicz Antoni (jego brat Edward wraz z rodziną Wróblewskich został przesiedlony do Werkowa) i Pawliccy. Później do tej grupy dołączono jeszcze rodzinę Sikorów). Jadą w stronę Wapna. Kamiński widzi, że jeden z policjantów jedzie na jego prawie nowym rowerze, który zabrał z ich domu. Dojeżdżają do Damasławka. Auto zjechało w kierunku placu, gdzie dawniej odstawiano świnie. Tam wszyscy wychodzą z samochodu. Jest tam już kilka okolicznych rodzin, lecz nadal przywożeni są inni. Trwa to aż do godziny 19. Wreszcie ich odliczono i poprowadzono kompanią w kierunku stacji. Załadowano ich do pociągu, który wyruszył do Wągrowca. Tam dopięto jeszcze kilka wagonów wypełnionych wysiedlanymi rodzinami i pociąg ruszył w kierunku Poznania. Stamtąd zaś jadą do Ostrowa Wlkp., gdzie są 21 sierpnia, około piątej rano. Wkrótce wyruszają, kierując się na północ, przez co niektórzy myślą, iż wiozą ich na roboty do Niemiec. Jednak pociąg znów skręcił na wschód w kierunku słońca, które świeciło wtedy jasno, bo dzień był pogodny. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 34 Z 21 SIERPNIA 2019 R.

Komentarze   

 
+3 #1 olo 2019-08-23 19:36
Ci co byli wysiedleni to i tak mieli dużo szczęścia , którego na początku wojny nie mieli młodzi mieszkańcy Wiśniewa. oni zostali wywieziono do Mauthausn i nie wszyscy wrócili z obozu
Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz

Regulamin dodawania komentarzy

Kod antyspamowy
Odśwież

Aquapark uzaleznienia pakos224px

 

 

Wielkopolskapowiat_wagrowiecki_herbMiasto_WagrowiecGmina_Wagrowiec1_skoki2_golancz3_damaslawek4_miescisko5_wapno
interiaangoragazeta prawnagazety lokalnegłos wielkopolskiitv wągrowiecjamajkakreisbotemotel-azylpietrakradio merkurysdpspltok fmwielspinwillisch_logo
aquapark_wagrowiecnielbaSTART-logo bgzPalucki Bank Spoldzielczy

Na naszej stronie internetowej stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies. Czytaj więcej…

Zrozumiałem