Z Samem Sandi przeciwko bolszewikom

  • Drukuj

SAM SANDI był Kameruńczykiem, jednak to z Polską związał całe swoje życie. Znalazł się ponoć na naszych ziemiach jako francuski żołnierz kolonialny wzięty do niewoli przez Prusaków.

Ci osadzili go w jednym z obozów jenieckich na terenie prowincji poznańskiej, skąd na początku 1919 roku wyzwolili go powstańcy wielkopolscy. Razem z innym czarnoskórym Józefem Diakiem, pochodzącym z południowego Sudanu, zdążyli wziąć jeszcze udział w powstaniu, a później odbyć służbę w 12. eskadrze wywiadowczej Armii Wielkopolskiej w czasie wojny z bolszewikami 1919/1920, zajmując się logistyką i aprowizacją.
Zdjęcie Sama Sandi, który przyjął w Polsce chrzest i imię Józef, odkryłem w albumach rodzinnych kpt. Franciszka Jacha, pochodzącego z Wapna pierwszego pilota Powstania Wielkopolskiego, który na zdobycznym niemieckim myśliwcu Albatrosie D III latał nad Wapnem już 29 grudnia 1918 r.

JEGO PASJA
We wspomnieniach o ojcu Franciszku 92-letni dziś syn Konrad Jach przywołuje często obrazy wspólnych prac nad obróbką zdjęć. Fotografowanie byłą niewątpliwie pasją Franciszka Jacha. Swoim aparatem fotograficznym marki Leica uwieczniał wszystko, co dało się sfotografować i to zarówno w domu, na lotniskach, na ziemi i powietrzu. Swego czasu ten typ aparatu na aukcji, którą zorganizowała Galeria Westlicht z Wiednia, osiągnął rekordową cenę 2 mln. 160 tys. euro. Dla nas bardziej wartościowe są jednak dziś zdjęcia uwiecznione takim aparatem, często przez samego Franciszka Jacha. Dzięki temu możemy je oglądać, chociażby w albumie Bartosza Kruszyńskiego „Poznańczycy w wojnie polsko – bolszewickiej 1919 – 1921”, gdzie ukazują frontowe życie żołnierzy, w którym był jednak też czas na humor i zabawę. Ważną pozycję w zbiorach Franciszka Jacha stanowią zdjęcia z okresu jego służby w Centrum Wyszkolenia Oficerów Lotnictwa w Dęblinie (1929 – 1933), gdzie oblatywał pierwsze polskie szybowce wyczynowe, skonstruowane przez inż. inż. Adama Nowotnego i Jarosława Naleszkiewicza. Również z tego okresu są ostatnie zapewne zdjęcia wciąż jeszcze żywych zwycięzców Challenge Europy (28 sierpnia 1932 r), Franciszka Żwirki i Stanisława Wigury, witanych gorąco w Dęblinie. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 15 Z 10 KWIETNIA 2019 R.