piątek, 16 listopada
22:27

Śladami Koernerów

Pałac w Stołężynie rodziny Koernerów. Fot. Archiwum Zbigniewa GrabowskiegoPałac w Stołężynie rodziny Koernerów. Fot. Archiwum Zbigniewa Grabowskiego

W roku 1860 Stołężyn i Wilkonica zostały kupione przez Edwarda Otto Theodora Koernera od Floriana Wilkońskiego za trzy wozy sukna. Tyle mówi plotka, w której trudno się rozeznać co do wartości przeliczeniowej takiej monety za obszar liczący ponad 1000 hektarów Prawda rzeczywista jest jednak taka, iż Florian Wilkoński sprzedał Stołężyn i Wilkonicę Edwardowi Otto Theodorowi Koerner za 137.000 talarów.

Żona Edwarda Otto Theodora miała na imię Betha, zmarła w1896 r. Natomiast Otto Theodor zmarł w 1901 r. W drodze dziedziczenia kolejnym właścicielem Stołężyna zostaje Alphons Koerner. Jego jedynym męskim potomkiem jest syn Egon, urodzony w 190 r. z nieślubnego związku Alfonsa oraz  Rosy Schutz. Alfons umiera w 1914 r. na atak serca po wyjściu z budynku starostwa w Wagrowcu, gdzie próbował odzyskać swoje konie zarekwirowane na rzecz wojska w związku z wybuchem I wojny światowej.

 

Niepełnoletni Egon zostaje wysłany wraz z matką, wspomnianą Rosą Schutz do Berlina, aby tam się edukować. W tym czasie pieczę nad majątkiem, do czasu powrotu Egona do Stołężyna, sprawuje tzw. Rada Panów, w skład której wchodzą między innymi ówczesny właściciel Czesławic dr Ludwig Koerner oraz Wincenty Kawczyński, właściciel Włodzimierzewa. Z ich upoważnienia zarządzcą majątku jest Niemiec Delzer.
Po ukończeniu studiów rolniczych w Berlinie Egon Koerner powraca w roku 1925 do Stołężyna. Żeni się z Elisabeth, córką pastora Johannesa Diestelkampa z Dziewierzewa. Na świat przychodzą dzieci: jedyny syn Otto Theodor (zwany później przez wszystkich, Buschi) - imię po dziadku - oraz córki - Imgard (przezywana Bendi), Elisabeth (imię po matce, przezywana Lumi ) oraz  Friderika, dla wszystkich Butzi. Niestety, matka umiera młodo 14 lutego 1939 r. Przeziębiwszy się w trakcie pobytu na targach Grune Woche w Lipsku, zapada na grypę, z której nie udało się jej wyleczyć. Krótko przed śmiercią każe się jeszcze zawieźć kuczerowi Walczakowi do stołężyńskiego lasu. Wkrótce po niej, bo 3 września 1939 r. umiera matka Egona, Rosa Schutz.
Egon Koerner po wojnie wyjeżdża do Niemiec. Tam dzierżawi majątek ziemski liczacy ok. 700 mórg. Żeni się z opiekunką swych córek jeszcze z czasu pobytu w Stołężynie, panią Werner. Umiera w roku 1954 na raka żołądka i zostaje pochowany w miejscowości Rugland koło Norymbergii. Dzieci Egona żyją do dnia dzisiejszego i mieszkają w Austrii, Kanadzie i w Niemczech, odwiedzając co roku Polskę i Stołężyn.

BUDOWA PAŁACU
Trzech braci Koerner pochodziło z Austrii. Jeden był artystą malarzem i mieszkał w Berlinie, drugi został właścicielem Czesławic, położonych niedaleko Gołańczy. Zaś wspomniany Edward Otto Theodor został właścicielem Stołężyna i leśniczówki Wilkonicy. Wraz z zamieszkaniem w Stołężynie, jego nowy właściciel przystąpił do budowy pałacu jako lokum dla swojej rodziny. Pałac zawierał w sobie wszelkie cechy architektury klasycystycznej. Wzniesiony był na planie prostokąta. Zawierał w sobie różne kolumnady i kolumnowe portyki oraz duże okna. Ponadto przeważała zabudowa fasadowa o prostych liniach, bez jakichś udziwnień, wygięć i skrętów. Wieża dobudowana do pałacu zawierała w sobie plątaninę różnych stylów. Pałac liczył 52 pokoje oraz 365 okien. Pierwsze piętro miało centralne ogrzewanie, natomiast w pokojach na górze znajdowały się piece kaflowe, opalane węglem.

ŻYCIE GOSPODARCZE
Wraz z powrotem do Stołężyna Egona Koernera (1925r.) zmieniają się też zarządcy. Niemca Delzera, który obejmuje zarząd nad majątkiem Koernera w niedalekim Ruścu (majątek dokupiony pod koniec XIXw.), zastępuja Polacy: Adamski, Waligóra i od około roku 1930 Rak. Życie na majątku rozpoczynało się przeważnie o godzinie 6.00 rano, latem i o godzinie 8.00 rano zimą. Na podwórzu był budynek, przed którym zbierali się wszyscy na dźwięk dzwonka włodarza. Następował rozdział pracy na dany dzień. Przerwa była przeważnie od godziny 12.00 - tej do 13.30. Pracowało się zazwyczaj 12 godzin, chyba że były żniwa, wtedy nikt czasu pracy nie liczył. Hodowano krowy i świnie. Konie oraz woły służyły do zaprzęgu. Uprawiano zboża, buraki, ziemniaki i groch. Ten ostatni zbierano już od godziny trzeciej w nocy. Egon Koerner miał wykupiony odcinek torów, tzw. „szynki” prowadzące do stacji kolejowej w Ruśću wzdłuż jego pól uprawnych. Gdy nadchodziła pora odstawiania buraków, montował na polach jeszcze  dodatkowe szyny doprowadzające załadowane „lorki” z burakami ciągnięte przez konie do torów głównych w kierunku Ruśća. Tam odstawiano buraki czy też ziemniaki a z powrotem wożono „sznycę”.
Niedziela była zawsze dniem wolnym od pracy. Ludzie szli wtedy do kościoła w Panigrodzu. Gdy odbyła się pierwsza komunia święta Koerner dawał zawsze swoje wozy, ładnie umajone do przewozu dzieci i rodziców. Płacił za pracę, był też dodatkowy deputat w zbożu na przemiał, na mąkę. Opłacał Kasę Chorych i roztaczał opiekę nad chorymi. Ludzie mieszkali w czterech budynkach, zwanych czworakami. Przed każdym z nich był ogródek, a w sąsiedztwie chlewiki. Ludzie mogli trzymać 2 krowy, świnie. W Stołężynie był też sklep kolonialny, gdzie sprzedawał Niemiec Bazler. Każdy miał też zazwyczaj pół morgi ziemi, gdzie uprawiano przeważnie ćwikłę i ziemniaki. Wesela odbywały się u Bazlerów, pogrzeby w Panigrodzu (spano wtedy po sąsiadach, tak długo aż umarłego zabrano z domu).

Rodzina Koernerów ze Stołężyna. Fot. Archiwum Zbigniewa Grabowskiego

ŻYCIE TOWARZYSKIE
Gdy były uroczystości rodzinne lub towarzyskie, wtedy na wieży pałacowej wieszano chorągiew z rodzinnym herbem Koernerów. Goście wjeżdżali główną bramą, która znajdowała się przy drodze z Wapna do Kcyni, natomiast wyjeżdżali boczną od strony podwórka. Życie towarzyskie kwitło na piętrze. Na parterze znajdowały się przede wszystkim pokoje gościnne oraz osobne sypialnie obojga Koernerów. Gdy się wchodziło do pałacu, był duży hol, skąd schodami szło się na piętro do pomieszczenia o dużych oknach. Była to wielka jadalnia, gdzie odbywały się wszystkie uroczystości rodzinne. W piwnicach znajdowały się kuchnie, skąd windami całość jedzenia szła na górę, gdzie przeważnie dwie lub trzy pokojówki roznosiły wszystko na stoły. Na piętrze znajdowały się również inne pokoje sypialne dla gości, jednakże trzeba było wtedy napalić w piecach. Węgiel do tych pieców również wwożono windą. Właściciele okolicznych majątków odwiedzali się często. W Stołężynie przebywali Freskow z Grocholina, Bulow z Żurawii, Rost z Zalesia czy też Kawczyńscy z Włodzimierzewa. Dwa razy w roku organizowano polowania na zające, natomiast we wrześniu, zawsze po zbiorach zbóż - gonitwy na koniach przez przeszkody.
W niedzielę Koernerowie jeżdżili powózką do kościoła w Kcyni. Przed wojną te podróże odbywały się samochodem, który Koernerowie już wtedy posiadali. Elisabeth Koerner brała często udział w jasełkach, odgrywając rolę Matki Boskiej.

KAPLICA
Kaplica rodzinna Koernerów, zwana z niemieckiego „kapelle” ,została pobudowana w roku 1890. W tej kaplicy: „zostaliśmy wszyscy ochrzczeni przez naszego dziadka (pastora Diestelkampa - dopisek autora). Otto Theodor w roku 1943 był tutaj bierzmowany. Ołtarz i chrzcielnica są zniszczone...Na gzymsach rosną krzewy i dzikie zielsko. Grobowiec pod kaplicą jest otwarty, trumny zniszczone. To jest ponury widok, my wszyscy jesteśmy poruszeni...
Cztery trumny naszych przodków wpadły w ręce wandali” - wspominała  po latach Elisabeth (Lumi) w trakcie swojego pierwszego rodzinnego pobytu po wojnie w Stołężynie, we wrześniu 1991 r. Z zebranych kości przodków rodziny Koernerów usypano dwie mogiły, które zajęły miejsca w sąsiedztwie grobów Rosy Schutz (13.08.1878 r.-03.09.1939 r.), oraz Elisabeth Koerner (15.08.1905 r.-14.02.1939 r.), umiejscowionych pod dorodnym dębem.
Warto wiedzieć, iż są tam również pochowani: Edward Otto Thedor Koerner (01.07.1834 r.-03.12.1901 r.), pierwszy właściciel Stołężyna, ponadto jego żona Betha Koerner (30.10.1835 r.-29.10.1896  r.). Ich syn Alphons Koerner (01.11.1862 r. - 03.08.1914 r.) oraz Erich Koerner (1866-1907). Pozostałości przepięknej kaplicy rodziny Koernerów, w której na początku II wojny światowej przez 4 miesiące ukrywał się mój dziadek (to już jednak rozdział innej historii), otoczone są rzędami jesionu wyniosłego.

LATA WOJNY
Egon Koerner, ostatni właściciel Stołężyna, służył przed wojną w wojsku polskim. Był w jednostce w Toruniu, między innymi z Walentym Modrzejewskim. W przede dniu II wojny światowej ukrywał się. Wycofujące się przez Wapno i Stołężyn wojsko polskie, w nocy z 3 na 4 września podpaliło pałac w Stołężynie. Koerener rozebrał pozostałości pałacu, nie podejmując jednak jego odbudowy. W czasie wojny został wcielony do armii niemieckiej. Przeszkolenie wojskowe odbywał w niemieckim Ansbach i został wysłany na front wschodni. Ranny, przebywał w szpitalu w Chełmnie (tam spotyka się z mieszkańcem Stołężyna, wysiedlonym na tamte tereny - Janem Sikorą). Niekorzystny dla Niemców koniec wojny powoduje, iż Koernerowie opuszczają z czasem Polskę. Córki Egona zdążyły jeszcze przejść przez obóz przesiedleńczy dla Niemców w Turzy, popracować trochę u polskich gospodarzy, by z końcem roku 1945 wyjechać do Niemiec.

EPILOG
Trudno w kilku zdaniach skreślić historię rodziny Koernerów, która przez okres 85 lat pobytu na ziemi wapieńskiej zdążyła się wpisać w historię tych stron w sposób znaczący. Są to odczucia zazwyczaj bardzo pozytywne, gdy idzie o ich stosunek do Polaków i sposób w jaki sprawowali swoją władzę. Wnieśli tutaj swoją kulturę, sposób patrzenia i uprawiania gospodarki rolnej. Byli wszechstronnie wykształceni i przygotowani do gospodarzenia na tych ziemiach. Historia, jak już zresztą nieraz, zadecydowała jednak inaczej. Ziemie te powróciły do swoich prawowitych właścicieli - Polaków.

Komentarze   

 
0 #6 kopm 2018-10-21 18:18
Jeszcze troche a wrócą po swoje narazie wróci poszwa
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
+3 #5 Kkb 2018-10-21 11:06
Poziom typowy dla autora.... Dno jak wszystko czego się dotknie
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
+4 #4 Jaś 2017-10-14 19:26
Czyli pochodzi ze wsi ?
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
+6 #3 franek k 2017-10-13 19:33
Stołężyn to ta wieś skąd Poszwa pochodzi
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
+4 #2 KOT 2013-04-17 10:48
"Ziemie te powróciły do swoich prawowitych właścicieli - Polaków."
Co za ignoranckie postawienie sprawy! Czy ktoś tę ziemię komuś ukradł? Nie! Legalnie kupił i dobrze gospodarzył.
Poza tym kto jest tym "prawowitym" właścicielem? Ja, Autor, moderator strony? Głupota straszna. straszna naprawdę...
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
0 #1 Guest 2010-11-07 16:02
Stołężyn :D Dawno nie widziałam Lumi...
Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz

Regulamin dodawania komentarzy

Kod antyspamowy
Odśwież

Aquapark uzaleznienia pakos224px

 

 

Wielkopolskapowiat_wagrowiecki_herbMiasto_WagrowiecGmina_Wagrowiec1_skoki2_golancz3_damaslawek4_miescisko5_wapno
interiaangoragazeta prawnagazety lokalnegłos wielkopolskiitv wągrowiecjamajkakreisbotemotel-azylpietrakradio merkurysdpspltok fmwielspinwillisch_logo
aquapark_wagrowiecnielbaSTART-logo bgzPalucki Bank Spoldzielczy

Na naszej stronie internetowej stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies. Czytaj więcej…

Zrozumiałem